Reklama


Trójmecz, zamiast sparingu, w Osielcu

28/02/2016 10:05

Świt Osielec, Jordan Jordanów i KS Bystra wzięły udział w trójmeczu, który został rozegrany w sobotnie popołudnie na stadionie Świtu. – Turniej może to za duże słowo, więc niech będzie trójmecz – przyznał ze śmiechem Marcin Wnętrzak, trener drużyny z Bystrej.

Jeżeli byłby wręczany „Puchar Osielca”  za wyniki w sobotnich spotkaniach (jedno trwało 45 minut) pomiędzy Świtem, Jordanem i Bystrą to powędrowałby on do drużyny z Jordanowa. Podhalański A-klasowiec wygrał ze Świtem 1:0 po bramce zdobytej w samej końcówce przez niezawodnego Pawła Romaniaka. W meczu z Bystrą, Jordan wygrał 3:1 – wszystkie gole dla podopiecznych Zdzisława Gacka były dziełem tylko Romaniaka. – Paweł ciągnie ten zespół, chociaż nie można powiedzieć, że Jordan to tylko on. Na pewno jest jednym z liderów drużyny – pochwalił swojego podopiecznego Gacek.

- Mieliśmy grać sparing z KS Bystrą. Gdybyśmy pojechali np. do Myślenic czy Nowego Targu, to koszt takiego spotkania wyniósłby ok. 650 zł. Tymczasem okazało się, że możemy zagrać na całkiem nieźle przygotowanym boisku w Osielcu. Było to na rękę także Świtowi, który szukał sparingpartnera – wyjaśnia Gacek.

Reklama

- Z inicjatywą takiego trójmeczu wyszedł trener Jordana. Przystaliśmy na takie rozwiązanie, bo murawa w Osielcu była całkiem niezła. Bystra i Jordan opłaciły sędziego, boisko „dał’ Świt - mówi Marcin Wnętrzak.

W ostatnim spotkaniu w ramach trójmeczu, Bystra wygrała z Osielcem 3:0.

Do rozpoczęcia rundy wiosennej zostało prawie dwa miesiące, a sobotni trójmecz był jednym z pierwszych sprawdzianów dla wszystkich trzech drużyn na normalnym boisku. – Graliśmy w piątek sparing z Unią Naprawa (porażka 3:2), ale w Nowym Targu mieliśmy niestety „grę na śniegu”. Trenujemy praktycznie cały rok, bo w grudniu spotykaliśmy się raz na tydzień w hali, tak samo było w pierwszej połowie stycznia. Od 22. stycznia rozpoczęliśmy normalne przygotowania – trenujemy 2,3 razy w tygodniu. Teraz dochodzą do tego jeszcze sparingi – dodaje Zdzisław Gacek.

Reklama

W barwach Jordana w Osielcu wystąpił powracający do drużyny po przygodzie z Pcimianką Pcim, Szymon Wróbel. – We wrześniu Szymek przeszedł artroskopię kolana, potem czekała go rehabilitacja. Gdyby nie to, grałby w Jordanie już w rundzie jesiennej. Cieszymy się, że do nas wrócił, tak samo jako Dominik Kulak i Michał Ryś. Ci dwaj byli zagranicą, lecz na wiosnę powinni być do mojej dyspozycji. Z nowych twarzy to mamy w drużynie Kamila Kalembę, który wcześniej grał w Świcie. W ogóle, to jestem zadowolony z frekwencji na treningach. Liczę, że na wiosnę będziemy jeszcze mocniejsi niż w pierwszej części sezonu – mówi Zdzisław Gacek.

 Tymczasem dla Bystrej sobotnia wizyta na stadionie w Osielcu była drugą okazją do gry ze sparingpartnerem na świeżym powietrzu. Wcześniej Bystra przegrała z Żurawiem Krzeszów 4:1. – Wtedy miałem do dyspozycji w dużej części juniorów, do tego graliśmy „gołą” jedenastką. Przez cały rok trenujemy mniej lub bardziej intensywnie. Mocniej zaczęliśmy ćwiczyć od lutego. O ile na początku frekwencja na zajęciach była zadowalająca, o tyle później już było gorzej. Mieliśmy spotkanie w klubie m.in. w sprawie obecności na zajęciach i liczę, że coś drgnie w odpowiednim kierunku. Na papierze mam zawodników, lecz ja ich chcę mieć na treningach i podczas meczów. Rozumiem, że każdy ma pracę i to jest B-klasa, ale jak ktoś zadeklarował, że będzie grał, to niech się z tego wywiąże. Nasza sytuacja nie jest wcale komfortowa, bo do czołówki, ale też do ostatnich drużyn mamy „niedaleko – podsumował Marcin Wnętrzak.

Reklama

Z B-klasy w tym sezonie spadną dwa zespoły. O utrzymaniu myśli także Świt Osielec, którego trenerem w  rundzie wiosennej będzie Marcin Kopacz. – Przez dziesięć lat grałem w Świcie, skończyłem AWF i podjąłem się tego zadania. Nie chcę zapeszać, ale na razie wszystko nieźle się zapowiada. Owszem, na pierwsze spotkanie przyszło tylko siedmiu doświadczonych zawodników, ale kiedy zrobiliśmy drugie zebranie, to przyszli już młodsi zawodnicy. Przecież oni mają szansę grać w Świcie, jak tylko będą chcieli! Obawiałem się, że na sparing z Jordanem i Bystrą nie przyjdzie wielu zawodników, a mam ich 16-17 – mówi Marcin Kopacz.

Poprzedni trener Świtu, Witold Romanowski wielokrotnie narzekał, że w tygodniu miał do dyspozycji 3-4 zawodników, a na ligowe spotkania ledwo udawało się zebrać jedenastu. – Wiem o tym, bo byłem jednym z piłkarzy, którzy na treningi przychodzili. Liczę, że efekt nowej, starej miotły zadziała (śmiech). Nie chcemy od razu spaść z B-klasy i wierzę, że ten cel osiągniemy – dodaje Kopacz.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama