Z takimi drużynami, jak Beskid Andrychów, chciałaby Tempo Białka grać co tydzień. Na ten moment białczanom musi wystarczyć pojedynczy mecz z jedną z czołowych drużyn IV-ligi w ramach finału Pucharu Polski podokręgu Wadowice.
Gdyby nie aktualna sytuacja Tempo Białka w tabeli, to na mecz z Beskidem Andrychów śmiało można by nazwać w Białce wielkim wydarzeniem. Tymczasem nastroje w Białce są, jakie są, a odległość do będącej na czele Jutrzenki Giebułtów (tak, tak - ta drużyna, której Tempo oddało 29 strzałów w kierunku jej bramki jest liderem) jest większa niż do zamykającej tabelę Spójni Osiek-Zimnodół.
- Najważniejsza jest dla nas liga i musimy się skupić na tym, żeby zacząć sięgać po trzy punkty. Nie remisować, ale wygrywać. Lepiej jest przegrać, potem wygrać, niż cały czas remisować. Dobrze, że w środę czeka nas mecz z Beskidem, ale najwazniejsza jest dla nas liga - powiedział po zakończeniu sobotniego spotkania z Jutrzenką Giebułtów, trener Marcin Sadko.Reklama
W środę o godzinie 16 w Białce zabrzmi pierwszy gwizdek sędziego z Beskidem Andrychów. Faworyta tego meczu nie trzeba daleko szukać - jest nim zespół dowodzony przez Tomasza Moskałę.
Trzy lata temu Tempo grało z Beskidem również w ramach finałowego spotkania Pucharu Polski. Wtedy był remis 2:2, a w rzutach karnych lepszy okazał się zespół z Andrychowa.
Znaczący był również nasz tytuł z tego spotkania: Czy można się uśmiechać po porażce? Można, czasem trzeba / Tempo Białka - Beskid Andrychów 2:2 k. 0:2
Takiego tytułu, bez względu na końcowy wynik, życzymy gospodarzom po zakończeniu środowego spotkania. Oznaczałoby to, że dali z siebie wszystko i wykonali odpowiednią pracę na boisku, a kibic tę pracę jeszcze docenił.
Tempo Białka - Beskid Andrychów / środa 04.10.2023, godz. 16:00
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze