Osoby, które w święta źle się poczuły i musiały skorzystać ze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego nie mogły liczyć na szybką pomoc. Ten bowiem i to nie tylko w Suchej Beskidzkiej pękał w szwach.
Prowadzący suski szpital Zakład Opieki Zdrowotnej nie posiada dokładnych statystyk ilu pacjentów w okresie świątecznym skorzystało z pomocy Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Od naszych czytelników wiemy jednak, że otrzymaliśmy sygnały, którzy mówili, że po prostu było na nim „czarno”. Mieszkańcy Jordanowszczyzny z racji lokalizacji odwiedzali także SOR w Szpitalu Miejskim w Rabce. W nim sytuacja była identyczna. – W święta ośrodki zdrowia są zamknięte, więc pacjenci zgłaszają się na SOR-y. Rzeczywiście w tym roku ilość przyjętych osób była zdecydowanie większa niż w poprzednich. Z takim zjawiskiem spotykaliśmy się nie tylko my, ale chyba wszystkie szpitale w Polsce – mówi Monika Wróblewska-Polak, rzecznik prasowy Zespołu Opieki Zdrowotnej w Suchej Beskidzkiej.
Lekarze tak dużej ilości pacjentów upatrują w sezonie grypowym, który zazwyczaj rozpoczynał się w styczniu, a tym razem gwałtowny wzrost zachorowań miał miejsce już w połowie grudnia. Do tego dochodzą inne poważne choroby górnych dróg oddechowych (w tym spowodowanych przez wirus RSV), z którymi obecnie boryka się wielu mieszkańców naszego regionu. – Z powodu pandemii koronawirusa izolowaliśmy się, unikaliśmy spotkań w dużym gronie. Teraz tego nie czynimy, a grypa nie zniknęła. Maseczki, które nosiliśmy zmniejszały ryzyko zakażenia się COVID-19, ale także właśnie grypą – zauważa Monika Wróblewska-Polak.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.komuch z żoliborza "sprowadził" lekarzy z niemiec i to jeszcze mało?
komuch z żoliborza "sprowadził" lekarzy z niemiec i to jeszcze mało?