Czarne chmury zebrały się nad Szkołą Podstawową im. Mieczysława Karłowicza w Wieprzcu. W piątek Rada Miejska w Makowie Podhalańskim będzie debatowała nad możliwością jej zamknięcia. Rodzice zapowiadają, że będą bronić placówki.
Zgodnie z planami w Szkole Podstawowej w Wieprzcu mają zostać oddział przedszkolny i klasy I-III oraz obecni uczniowie klasy VII będą mieli możliwość dokończenia edukacji. Tyle tylko, że placówka ma być już filią SP w Żarnówce. – Burmistrz jest zdeterminowany, aby zamknąć szkołę. Mają pozostać klasy I-III, ale mamy świadomość, że to okres przejściowy. Później wystarczy tylko decyzja dyrektora szkoły żeby zamknąć szkołę. Nie będzie wymagana już decyzja kuratorium. W tej sytuacji nie mamy innego wyjścia jak podjąć próbę obrony naszej szkoły. Jesteśmy mocno zdeterminowani, choć mamy świadomość, że będzie zdecydowanie trudniej niż kilka lat temu – zapowiadają rodzice, którzy mają zamiar wziąć udział w obradach radnych bez względu na to czy te odbędą się w Urzędzie Miejskim, czy w formie zdalnej. Podkreślają, że szkoła jest jedyną placówką jaka istnieje na terenie ich wioski.
Jaki będzie los szkoły pokaże czas. O tym czy procedura likwidacyjna ruszy zdecydują radni, a wśród nich nie ma jednomyślności. Zgodę na likwidację musi też wyrazić kuratorium. Argumentem gminy jest ekonomia. W szkole uczy się obecnie 37 dzieci, z których 10 uczęszcza to oddziału przedszkolnego, a pozostałe do klas I-VIII. Obecnie dwa roczniki są łączone, a klasy V nie ma. To powoduje, że utrzymanie jednego dziecka w szkole w Wieprzcu kosztuje rocznie około 23 tys. zł, czyli 2-3 razy więcej niż w kilku innych szkołach na terenie tej gminy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze