Konkurs rzutów karnych zadecydował o mistrzostwie Europy dla reprezentacji Włoch. Finałowy mecz oglądała również czwórka naszych "złotych typerów", którzy wskazali na finalistów Euro 2020 właśnie zespoły Włoch i Anglii. Po zakończeniu meczu Stanisław Łazarz, Henryk Święchowicz, Piotr Grajny i Piotr Staszak skomentowali w kilku słowach finałowy pojedynek, ale też i wrócili do przeszłości i wspomnieli co nieco o postawie reprezentacji Polski na tym turnieju.
Stanisław Łazarz (prezes KS Bystra Podhalańska): - Włosi wygrali zasłużenie. To właśnie oni grali najładniejsze mecze podczas Euro. Wiadomo, że konkurs rzutów karnych to loteria, w której trzeba mieć szczęście, ale dopisało ono właśnie reprezentacji Włoch. W drużynie Anglii nie stanęli na wysokości zadania pewniacy, których trener specjalnie w końcówce dogrywki wprowadził na plac gry właśnie z myślą o konkursie rzutów karnych. Anglicy mieli także przewagę, bo grali przecież u siebie, ale ostatecznie niewiele im pomogła. Polska podczas Euro? Nie ma co ukrywać, ale odstajemy od najlepszych drużyn przede wszystkim pod względem techniki. Mamy Roberta Lewandowskiego czy Piotra Zielińskiego, ale ich gry w klubach nie można przełożyć na reprezentację jeden do jednego, bo w klubach mają obok siebie lepszych zawodników niż w kadrze. Nie mnie jest oceniać, jak wygląda nasza gra, ale gołym okiem widać, jak daleko nam do takich reprezentacji jak Włochy, Dania czy Anglia,
Henryk Święchowicz (prezes Unii Naprawa): - Nie można wygrać konkursu rzutów karnych, gdy nie strzela się w nich trzech goli. Początek Anglicy mieli wymarzony, bo szybko zdobyli bramkę - tak jak Szwedzi w meczu z nami, i mogli kontrolować przebieg gry. Kibicowałem Anglii, bo uważam tamtejsza ligę za najlepszą na świecie. Wydawało się, że dowiozą wygraną do końca, bo bronili się umiejętnie. Trener Włochów Roberto Mancini bardzo dobrze jednak reagował na wydarzenia na boisku i zdjął z boiska Ciro Immobile oraz Nicolę Barellę. Po zdobyciu wyrównującej bramki, która padła w takim angielskim bardziej stylu, Włosi złapali wiatr w żagle. Nasi na Euro? Przede wszystkim uwielbiam atmosferę meczów oglądanych na żywo i polecam każdemu oglądanie spotkań ze stadionu. Podczas Euro 2012 byłem na stadionie Narodowym podczas meczu biało-czerwonych z Rosją, cztery lata później byłem we Francji, gdy Polska grała z Niemcami. To są wspomnienia do końca życia. Wracając do tegorocznego Euro - nie mieliśmy prawa przegrać ze Słowacją, a jednak to zrobiliśmy po słabej grze. Przyznam jednak, że bramkę na 1:0 straciliśmy pechowo po samobóju Wojtka Szczęsnego. Mecz z Hiszpanią to była ta Polska, którą chciałoby się zawsze oglądać. Była walka do upadłego i determinacja. Nie można odmówić Polsce ambicji i walki w spotkaniu ze Szwecją, ale zabrakło nam umiejętności, na czele z techniką. Sam Robert Lewandowski nie jest w stanie wygrać meczu, reszta zawodników od niego odstaje.
Piotr Grajny (prezes Stowarzyszenia "Mocni Pomocni"): - Uważam, że reprezentacja Włoch zasłużenie wygrała mistrzostwo Europy. To była najbardziej stabilna drużyna podczas turnieju. Okazało się, że to dobrze, iż na początku spotkania stracili bramkę, bo z jednej strony mieli jeszcze dość czasu, bo odwrócić losy spotkania, ale z drugiej musieli też coś z tym rezultatem zrobić. Dla takich zawodników jak Giorgio Chielliniego, którego uważam za unikat, warto oglądać mecze. Polska na Euro? Udało mi się poprawnie wytypować remis z Hiszpanią, ale z perspektywy czasu przyznam, że był to zupełny przypadek. Szczerze, to mój typ nie był poparty żadnymi faktami, ale sensownymi wypowiedziami trenera podczas konferencji prasowych. Dodatkowo jego profesjonalizm spowodował, że byłem przed tym meczem pozytywnie nakręcony. Nie znam się na piłce nożnej, ale dziękuję za zaproszenie do sondy dotyczącej Euro.
Piotr Staszak (trener pływania w klubie UKS Jasień Sucha Beskidzka/nauczyciel wychowania fizycznego): - Podobała mi się gra Anglii w pierwszej połowie. Szybko wyszli na prowadzenie, a potem grali rozważnie realizując założenia trenera, W drugiej połowie mecz się odmienił, a Włosi po zdobyciu wyrównującego gola złapali wiatr w żagle i do końca "cisnęli". W końcowych statystykach mieli przygniatającą przewagę. Oglądałem mecz z bratem bliźniakiem, który po zejściu z boiska Federico Chiesy, czyli motoru napędowego Włochów, podobnie jak ja miał obawy, jak będzie wyglądała od tego momentu gra podopiecznych Roberto Manciniego. W dogrywce mogło już być różnie, niezłą okazję miał Raheem Sterling, a w końcówce to Anglicy byli bardziej aktywni. Rzuty karne? Nie grałem w piłkę, ale strzelenie gola z jedenastu metrów nie powinno być trudne. W przeszłości wielu znakomitych zawodników jednak w tym elemencie gry się myliło. Trzeba mieć nerwy ze stali, żeby w meczu o taką stawkę wykorzystać jedenastkę. Polska? Nie liczyłem na żaden cud, chociaż sądziłem, że wyjdziemy z grupy. O wszystkim zdecydował słaby mecz ze Słowacją. W kolejnym spotkaniu z Hiszpanią było widać chęci i mogliśmy w tym meczu sprawić jeszcze większą niespodziankę niż ostatecznie Polacy sprawili. Szybko stracony gol ze Szwecją, potem następny i zrobiło się nieciekawie. Dwa gole Roberta Lewandowskiego przywróciły nadzieje, ale ostatecznie zeszliśmy z boiska pokonani i Euro się dla naszej reprezentacji skończyło.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze