Tylko Garbarz Zembrzyce zwyciężył w sobotnich spotkaniach spośród wszystkich drużyn z naszego powiatu. Niespodziewanej porażki doznał Halniak Maków Podhalański, który przegrał z outsiderem ligi - Górnikiem Libiąż. Jałowiec nadal nie potrafi odczarować swojego stadionu - czwarty remis w Stryszawie i to z drużyną z dolnych rejonów tabeli chluby nie przynosi. Babia Góra przegrała w meczu bez historii z KS Chełmek.
Marsz w górę tabeli zacząć czas
- Pierwsze cztery kolejki sezonu graliśmy na wyjeździe, teraz gramy u siebie czterokrotnie i musimy to wykorzystać - powiedział już po wygranym na inaugurację rundy wiosennej spotkania ze Spójnią Osiek-Zimnodół szkoleniowiec Garbarza Zembrzyce Zdzisław Janik.
Do przerwy Garbarz prowadził 1: po bramce niezawodnego Sławomira Pudy. Napastnik gospodarzy na raty pokonał bramkarza gości. Wcześniej wynik mógł otworzyć nowy/stary zawodnik Garbarza - Adrian Sadowski, lecz nie wykorzystał rzutu karnego. W drugiej połowie przewaga gospodarzy była jeszcze bardziej wyraźna. Na 2:0 wynik podwyższył Puda i wydawało się, że kolejne gole są kwestią czasu. - Mieliśmy kolejne okazje, zmarnowaliśmy ich 3-4. Koniec końców skończyło zamiast wysokiej wygranej skończyło się na 2:1, bo goście zdobyli honorową bramkę. Najważniejsze są punkty - mówi Janik.
Za tydzień do Zembrzyc przyjedzie Jałowiec Stryszawa.
Garbarz Zembrzyce - Spójnia Osiek Zimnodół 2:1 (1:0)
Gole dla Garbarza: Puda (dwa).
Skład Garbarza: Bruzda - Sałapatek, Kasiński, Lenik, Mitka - K. Burliga (75" Kotlarczyk), Chodźko, Sadowski, Mazanek (90" J. Burliga) - Teteruk, Puda.
{gallery width="250" height="300" }news/2015/marzec/garbarz-osiek{/gallery}
Wciąż bez wygranej u siebie....
Zaczęło się obiecująco dla Jałowca. Po akcji ze środka pola piłka trafiła na skrzydło do Sebastiana Starowicza, a ten dośrodkował w pole karne, gdzie akcję kapitalnym strzałem wykończył Piotr Bachorczyk. Jałowiec wyszedł na prowadzenie 1:0 z Karpatami Siepraw i mogło się wydawać, że w końcu stadion w Stryszawie zostanie odczarowany (w tym sezonie w sześciu spotkaniach zanotował trzy remisy i trzy porażki). - Trudno jest grać tylko miejscowymi chłopkami w IV-lidze. W pierwszej połowie wyglądaliśmy nieźle, przeprowadziliśmy kilka akcji - powiedział Krzysztof Jodłowiec, który zajął miejsce w obronie skąd starał się dyrygować młodszymi kolegami z drużyny (zapewne nie dotyczy to najbardziej doświadczonego w zespole Tomasza Świerkosza, nim dyrygować nie trzeba).
Po przerwie Karpaty doprowadziły do wyrównania - po stałym fragmencie gry Adam Pająk musiał wyjmować piłkę z siatki. - Remis ze wskazaniem na nas - podsumował Krzysztof Jodłowiec. Nowy szkoleniowiec Jałowca musiał sobie radzić w tym spotkaniu bez kilku zawodników, którzy na jesieni stanowili o sile drużyny. - Bach, Bizoń i Janik odeszli. Jakby kłopotów było mało, cały czas ciężką kontuzję leczy Kardaś, nie w pełni sił byli Grzegorz Jodłowiec i Jacek Bartyzel, za kartki pauzował Pindel. W Jałowcu nie jest tak, że można sobie zażądać kilku zawodników i oni wzmocnią skład. Gramy tymi chłopakami, których mam, głównie ze Stryszawy. Jestem trenerem i moim zadaniem jest, żeby Jałowiec grał jak najlepiej - dodał na zakończenie brat reprezentanta Polski w piłkę nożną i zawodnika Legii Warszawa Tomasza Jodłowca.
Jałowiec Stryszawa - Karpaty Siepraw 1:1 (1:0)
Gol dla Jałowca: P. Bachorczyk.
Jałowiec: Pająk – Jodłowiec, Brytan, Szklarczyk, D. Bachorczyk – Starowicz, Okrzesik, Iciek, P. Bachorczyk - Świerkosz, Głuszek.
Liga zweryfikowała...
- Strzeliliśmy w tym spotkaniu pięć goli. Zagraliśmy na czterdzieści procent możliwości. Wstyd mi za ten wynik - komentarz trenera Halniaka Maków Podhalański Piotra Balonka chyba najlepiej obrazuje sobotnie, wyjazdowe spotkanie Halniaka Maków Podhalański z Górnikiem Libiąż. Halniak przegrał 3:2, a w drugiej połowie przegrywał w pewnym momencie 2:0!
W okresie przygotowawczym Halniak prezentował się bardzo dobrze. Pozyskani Kamil Talaga (- Czekaliśmy na niego, ale nie dojechał do Libiąża - przyznał opiekun Halniaka), Tomasz Borowczyk oraz Krzysztof Zając bardzo dobrze zaaklimatyzowali się w nowym towarzystwie, wyraźnie odżył Dariusz Szymoniak - najskuteczniejszy zawodnik Halniaka w sparingach (siedem goli). Aż przyszła sobota 21. marca i pierwszy w 2015 rok mecz z czerwoną latarnią ligi - Górnikiem Libiąż...
- Z tym dream-teamem to przesada. Nie spodziewałem się jednak, że zaprezentujemy się tak słabo. Zawodnicy Halniaka to ambitni chłopcy, na pewno chcieli dobrze, nie wyszło. Jestem rozczarowany ich postawą, ale oni sobie też zdają z tego sprawę - dodaje Balonek.
Do przerwy liczba goli w Libiążu wynosiła zero, po przerwie kibice już się ich trochę naoglądali. Bardzo szybko Górnik wyszedł na dwubramkowe prowadzenie. Halniak zdołał jednak doprowadzić do wyrównania. - Jak szukamy pozytywów, to właśnie ten. Mimo tak słabej dyspozycji potrafimy zdobyć dwa gole - przyznał z przekąsem Piotr Balonek.
Kontaktowego gola zdobył Szymoniak, który wykorzystał rzut karny wywalczony przez Wojciecha Ryszawego (będąc dokładniejszym - nabił przeciwnikowi rękę i sędzia wskazał na jedenastkę.). Do wyrównania doprowadził również Szymoniak, ale... - Nie zachowaliśmy się do końca fair-play w tej sytuacji. Na boisku leżał jeden z zawodników Górnika, a my kontynuowaliśmy akcję. W rundzie jesiennej sami w takich okolicznościach straciliśmy dwa gole - mówi Balonek.
Zamiast walki o trzy punkty, Halniak niebawem znowu musiał gonić wynik. W końcówce do remisu mógł doprowadzić Paweł Kaczmarczyk. - To był doliczony czas gry, stuprocentowa okazja... Nie wpadło - podsumował Piortr Balonek.
Górnik Libiąż - Halniak Maków Podhalański 3:2 (0:0)
Gole dla Halniaka: Szymoniak (dwa).
Skład Halniaka: Zieliński - Gruca, Kaczmarczyk, Balonek, Lozniak - Szymoniak, Sukhetskyi (46" Kozieł), Wojtan, Kuszyk (80" Bobek) - Borowczyk (60" Ryszawy) - Zając.
Dowód osobisty i karny z kapelusza
Babia Góra musiała w spotkaniu z KS Chełmek zmierzyć się z dwoma przeciwnościami losu. O jeden zadbała sama, a konkretnie jej kluczowy napastnik Krzysztof Rak, o drugi - sędzia. Przed pierwszym gwizdkiem sędziego okazało się, że Rak nie wziął ze sobą dowodu osobistego i musiał zostać wypisany z wyjściowej jedenastki (w drugiej połowie brakujący dokument dowiózł do Chełmka brat i Krzysiek Rak mógł wreszcie pojawić się na boisku). Drugi problem to "to", co zrobił sędzia główny. - Kibice gospodarzy też się uśmiechali w tej sytuacji. Nam nie było do śmiechu... Jak można dyktować takie jedenastki, jak??? Nie było żadnego kontaktu, nie było niczego... - grzmiał szkoleniowiec Babiej Góry Sucha Beskidzka Paweł Krzeszowiak.
Artur Kachnic skapitulował po raz pierwszy, a chwilę później zakończyło się pierwsze czterdzieści pięć minut. - Stworzyliśmy w pierwszej połowie pół sytuacji - skwitował Krzeszowiak.
W drugiej połowie Babia Góra nie tylko grała lepiej, ale zaczęła też stwarzać okazje pod bramką przeciwnika. Najlepsze mili Kamil Dyduch i właśnie wspomniany Rak. - Poszliśmy odważniej do przodu wiedząc, że narażamy się na kontry. Gospodarze wyprowadzili takich 3-4, jedna z nich w ostatnich minutach zakończyła się golem na 2:0 - podsumował opiekun Babiej Góry.
KS Chełmek - Babia Góra Sucha B. 2:0 (1:0)
Skład Babiej Góry: Kachnic - Rzepka, Kudzia (75" P.Starowicz), Listwan, Kociołek - Gach, Świerkosz (65" Rak), Tłok - Ścieszka, Dyduch, Bałos.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze