Reklama


Sławomir Bączek dla Sucha24.pl: Skład się wykrystalizował

07/12/2015 17:31

Po spadku z ligi okręgowej spory falstart w A-klasowej rzeczywistości zanotowała drużyna MKS Babia Góra Sucha Beskidzka. Po siedmiu kolejkach Babia Góra miała na koncie same porażki. Przełamanie, chociaż nie klasyczne, bo Babia Góra zremisowała tam 1:1, nadeszło na boisku ówczesnego lidera - Znicza Sułkowice-Bolęciny, kolejkę później. Potem już poszło w miarę z górki i rundę jesienną suszanie zakończyli na 9. miejscu z dorobkiem 14 punktów.

Maciej Krzyśków/Sucha24.pl: Po pierwszym w tym sezonie wygranym meczu Babiej Góry (z Burzą Roczyny 6:0) powiedział pan, że założył sobie pewną ilość punktów, którą jego podopieczni mieli zdobyć do końca pierwszej części sezonu. Już po rundzie (rozmowa przeprowadzona w dniu 6.12.2015), więc ile tych punktów miało być?

Sławomir Bączek: - Piętnaście.

To zabrakło jednego.

- Widziałem już w pierwszych meczach sezonu, że nie zasługiwaliśmy na porażki. Postanowiłem zmienić też ustawienie na bardziej defensywne. Najważniejsze było nie dopuścić do straty goli. Wierzyłem, że w końcu zaczniemy też więcej goli zdobywać (po siedmiu kolejkach Babia Góra miała tylko sześć goli na swoim koncie, najmniej w lidze - przyp. red.).

Reklama

Pojawił się Dawid Choczyński i rozwiązał problem z golami?

- Dawid jest stworzony do gry z kontry. Taką taktykę preferujemy i świetnie się w niej odnalazł.

Z drugiej strony Babia Góra pewnie miałaby więcej goli, gdyby od początku rundy mógł grać w ataku Tomek Ścieszka.

- Pojawił się problem z ilością zdrowych zawodników do gry i sygnalizowałem to w zasadzie po każdym spotkaniu. Dopiero pod koniec rundy miałem do dyspozycji dwudziestu zawodników. Doszło nawet do takiej sytuacji, że w spotkaniu w Barwałdzie musiałem trzech zawodników odesłać na trybuny. To był taki niespotykany rarytas w tej klasie rozgrywkowej (śmiech).

Reklama

Kiedy rozmawialiśmy krótko po objęciu przez pana funkcji trenera Babiej Góry to usłyszałem komentarz, że zespół w oparciu o młodych zawodników może mieć ciężko na tym poziomie rozgrywek. Wielu zawodników nie znało smaku A-klasy, pan prowadził rok temu Strzelec Budzów i sam występował jeszcze niedawno w tej lidze.

- A-klasa to jest inna, bardziej fizyczna gra niż okręgówka. W drużynach można znaleźć zawodników, którzy mają za sobą przeszłość także i na wyższych szczeblach rozgrywek. Bardzo ważne jest zatem przygotowanie fizyczne, to, żeby wygrywać pojedynki jeden na jednego. Czasami młodsi zawodnicy, niestety, odpuszczają w takich momentach.

Reklama

Przełom to spotkanie ze Zniczem Sułkowice-Bolęcina?

- Chłopaki uwierzyli wtedy w siebie. Ten mecz powinniśmy wygrać, bo zmarnowaliśmy rzut karny, a w jednej z sytuacji nasz piłkarz nie trafił do pustej bramki. Kolejnym spotkaniem był pojedynek z Burzą Roczyny i wygrana 6:0. Jeszcze raz wrócę do psychiki, która jest bardzo ważna zwłaszcza dla młodego zawodnika. Starszy może poradzić sobie z taką złą serią. W młodszym piłkarzu to może cały czas siedzieć i z tego powodu w trakcie spotkania mogą się zatrząść nogi. Taka jest prawda.

Reklama

I odpalili

- Żałujemy że nie udało się wygrać wszystkich sześciu spotkań do końca, bo szanse ku temu były. Z Wysoką straciliśmy trzy punkty w ostatnich minutach, o meczu ze Zniczem już wspominałem.

Przed wami zimowe przygotowania.

- Jeżeli chłopaki tylko będą chcieli, to solidnie ją przepracujemy. Z większością zawodników rozmawiałem w trakcie rundy i sami przyznali, że poprzedniej zimy praktycznie nie trenowali. Tak się nie da! W rundzie jesiennej zawodnicy doszli do siebie dzięki występom na boisku. Gdyby tak prezentowali się fizycznie na początku rundy, mielibyśmy też więcej punktów.

Reklama

Zatem szkoda, że runda się skończyła na początku listopada?

- Tak. Gdybyśmy tak jak mają to w ekstraklasie kilka spotkań awansem z wiosny, to nasz dorobek punktowy byłby jeszcze większy. Jestem tego pewien.

Rozmawiamy podczas turnieju halowego w Makowie Podhalańskim

- Dostaliśmy zaproszenie i z niego skorzystaliśmy. Dla chłopaków to jest przede wszystkim zabawa, a warto też dodać, że turniej jest charytatywny, a cel jest szczytny (Babia Góra go wygrała w finale pokonując Grom Grzechynia, a wcześniej w fazie grupowej w pokonanym polu pozostawiła: Jałowca Stryszawę, Lachy Lachowice i Tempo Białkę; niebawem więcej o turnieju także na naszej stronie - przyp. red.). Gra w hali to fajny przerywnik, lecz to zupełnie inna gra niż na dużym boisku. Widać jak na dłoni, kto jest dobry technicznie, a kto nie do końca (śmiech).

Reklama

Hala halą, a zima zimą

- Zaczynamy 12. stycznia. Do początku rundy chcemy mocno, solidnie potrenować. Będziemy grać spotkania sparingowe m.in. z Tempo Białka, Gromem Grzechynia czy Skawą Wadowice. Sparing będzie nagrodą za pracę wykonaną w tygodniu

A nie sposobem na wykrystalizowanie składu?

- Skład się sam wykrystalizował jesienią. Owszem, może do niego dojść 2-3 zawodników, których poszukujemy. Nie będzie to przecież taka rewolucja, jaką mieliśmy w lecie. Muszą to być jednak lepsi zawodnicy od tych, których mamy. Uzupełnień składu nie potrzebujemy.

Reklama

Rozmawiamy w Mikołajki, więc jakiego zawodnika chciałby otrzymać od Mikołaja do Babiej Góry trener Sławomir Bączek?

- Szukamy środkowego obrońcy i środkowego pomocnika. Co prawda sprawdził się Przemek Burliga, którego znałem ze Strzelca Budzów - od początku sezonu grał w ataku, potem w obronie, lecz tutaj jeszcze jeden zawodnik by się przydał. Oczywiście, gdyby się trafiła okazja i chęć gry w Babiej Górze wyraził dobry lewoskrzydłowy czy napastnik, to też byśmy się kimś takim zainteresowali (śmiech). Zejdźmy jednak na ziemię - nie jesteśmy klubem w ekstraklasie, który ma listę zawodników i może wiele wymagać.

Reklama

W tym turnieju występują zawodnicy, których widziałby pan w Babiej Górze?

- Tak, tym bardziej, że są tutaj piłkarze, którzy znają smak gry w wyższych ligach.

Ci z wyższych lig potrafią jednak przegrać i z B-klasowymi zawodnikami (Grom Grzechynia wygrał po karnych z Halniakiem Maków Podhalański, Watra Zawoja okazała się lepsza o dwie bramki od Garbarza Zembrzyce w tym turnieju - przyp. red.).

- Zawodnikom z niższych lig bardziej zależy i chcą się pokazać. Pamiętajmy o jednym - Babia Góra gra na chwilę obecną zaledwie w A-klasie.

Reklama

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama