Przesądni wierzą, że siódemka przynosi szczęście. Jednak siódma kolejka spotkań w Amatorskiej Lidze Powiatu Suskiego nie dla wszystkich była udana.
Na otwarcie siódmej serii gier suscy Los Asfaltos zmierzyli się z lachowickim Nadwagassporem. Kibice obejrzeli zaledwie trzy bramki, co jak na orlikowe zmagania jest niewielką ilością.
W tym sezonie Los Asfaltos wiedzie się co najwyżej średnio, żeby nie napisać źle. Problemy z jakimi się borykają stały się powodem kilku mniej lub bardziej spodziewanych porażek. Pomimo nich suszanie zachowali matematyczne, i wydaje się, że jedynie takie, szanse na zajęcie lokaty na podium. Niemiej, aby i te matematyczne rozważania miały jeszcze sens w niedzielę musieli pokonać Nadwagasspor. Drużynę, która nie punktuje, ale każdego straszy i to nie tylko dlatego, że nierzadko jako pierwsza zdobywa gola.
Tym razem lachowiczanie nie zaskoczyli, bo wynik otworzył Marcin Pęczek, a prowadzenie suszan podwyższył Daniel Knatt. Jednak wynik do końcowego gwizdka pozostawał sprawą otwartą, bo Nadwagasspor pokusił się o gola kontaktowego, autorstwa Dawida Barcika.
Los Asfaltos Sucha Beskidzka – Nadwagasspor Lachowice 2:1
Bramki: Knatt, Pęczek – Barcik
* * * * * * *
W jednej najciekawiej zapowiadającej się konfrontacji tej kolejki Relax zmierzył się z Black Shadows. Białczanie z zawojanami udźwignęli ciężar i stworzyli ciekawe, pełne zwrotów akcji widowisko. Na koniec obie drużyny zeszły z placu gry poranione, bo do szczęścia potrzebowały wygranej.
Spotkanie znakomicie rozpoczęli zawojanie. Mateusz Bienias ponownie udowodnił, że strzelać do potrafi i przywitał się z rywalami dubletem. W wymianę ciosów wdała się nim Tomasz Kaczarczyk, zdobywając gola kontaktowego. No to snajper Czarnych Cieni dołożył trzecie trafienie, kompletując hat tricka. I ponownie kontakt z zawojanami pozwolił białczanom gol Kaczmarczyka.
Zawojanie mogli na nowo poczuć się bardziej pewnie gdy Grzegorz Głuszek dał ponownie dwubramkowe prowadzenie Black Shadows. Tyle tylko, że ostatnie słowo, a nawet dwa należały do Mateusza Pacygi i spotkanie zakończyło się podziałem punktów, który nie satysfakcjonuje żadnej z drużyn, mocno komplikując ich sytuację w kontekście batalii o miejsce na podium. Co prawda białczanie utrzymali je, ale trzeba pamiętać, że mający tylko punkt mniej Mucharz Team ma do rozegrania o jedno spotkanie więcej od Relaxu. Z drugiej strony przed białczanami bezpośrednia potyczka z drugą w stawce Golden Street.
- Mecz pełen emocji, bramek i woli walki obu drużyn, tak bym określił niedzielne spotkanie z drużyną Relax Białka. Nie od dziś wiadomo, że Relax to drużyna, na którą bardzo ciężko się gra. To szybki zespół, który zawsze jest groźny i tak też było w tym meczu. Akacje po jednej, jak i drugiej stronie. Pierwsza połowa była pod naszą kontrolą i wydawało się, że nikt nam nie zabierze prowadzenia, nikt z wyjątkiem wroga numer 1- zmęczenia. Niestety braki kadrowe sprawiły, że na meczu było nas tylko siedmiu, a zmiennik był tylko jeden. Na szczęście to było 7 wspaniałych zawodników, którzy walczyli z całych sił o 3 punkty – komentuje Dawid Bartyzel, kapitan Black Shadows. W jego ocenie punkt kulminacyjny miał miejsce w drugiej połowie, gdy Relax wykorzystał rzut karny, a po chwili arbiter odgwizdał drugiego karnego dla białczan. - Ten drugi w naszym odczuciu niesprawiedliwie podyktowany, taki jest futbol i bierzemy to na klatę. Kończymy mecz dzieląc się punktami. Remis, mimo wszystko, jest sprawiedliwym wynikiem. Bardzo ciekawe spotkanie, a my już myślami jesteśmy przy następnej niedzieli, gdy gramy dwa mecze pod rząd – dodaje kapitan Czarnych Cieni. Wspomina w ten sposób o tym, że w niedzielę jego drużyna najpierw zmierzy się w meczu ósmej kolejki z Los Asfaltos, a następnie w spotkaniu zaległym z Mucharz Team. Łatwo zatem nie będzie.
Relax Białka – Black Shadows Zawoja 4:4
Bramki: Kaczmarczyk (2), Pacyga (2) – Bienias (3), G. Głuszek
* * * * * * *
Woodica Juszczyn kolejny sezon z rzędu postawiła sobie za cel wygrać ligę i to z kompletem punktów. I póki co jeńców nie bierze. W niedzielę rozbiła w był kurowskiego Montera.
Wszystkie plany i założenia kurowian na ten mecz szybko legły w gruzach. Arkadiusz Piątek błyskawicznie udowodnił dlaczego znajduje się na czele klasyfikacji strzeleckiej. Tego dnia jeszcze dwukrotnie umieści piłkę w siatce Montera. Hat trickiem popisał się również Kamil Lenik, a dubletem Jarosław Madziała. Jakby tego było mało, gola dorzucił jeszcze Robert Rusin i triumf Woodici 9:0 stał się niezaprzeczalnym faktem. - Mecz zaczęliśmy w dobrym stylu, bo po zaledwie 40 sekundach prowadziliśmy 1:0. Kontrolowaliśmy to spotkanie od początku i trzymaliśmy dobry poziom do samego końca, co pozwoliło dobić do 9 goli. Udało zachować się czyste konto - brawo dla naszego bramkarza, który musiał kilka razy bronić groźne strzały przeciwników. Bardzo cieszy nas postawa w tym sezonie, mamy najwięcej bramek strzelonych jak również najmniej straconych – komentuje tak niedzielne spotkanie, jak i ligową sytuację Arkadiusz Piątek.
Woodica Juszczyn – Monter Kurów 9:0
Bramki: Lenik (3), Piątek (3), Madziała (2), Rusin
* * * * * * *
Wskutek porażki z Relaxem Mucharz Team mocno skomplikował sobie życie i chcąc obronić tytuł wicemistrzowski nie mógł pozwolić sobie nawet na remis w będącym wydarzeniem kolejki starciu z Golden Street. Gdy ma się jednak w szeregach Pawła Wajdzika, to rzeczy trudne od razu stają się prostsze.
Co prawda ostre strzelanie zaczął Dawid Sumera, ale potem pierwsze skrzypce w ekipie Mucharz Team grał już Paweł Wajdzik, zaczynając swój koncert od hat tricka. Po krótkiej wymianie ciosów – na gola Tomasza Szarleja odpowiedział… Wajdzik, a na trafienie Roberta Sumery – Sławomir Tłok, suszanie nieco zniwelowali straty, bona 6:3 przymierzył Dawid Sochacki, a na 6:4 Tomasz Rozum.
Paweł Wajdzik widząc, że rywale złapali wiatru w żagle uznał, że pora im ten żagiel podziurawić. Cztery bramki rozwiały nadzieje suszan na korzystny wynik. Gol Tomasza Szarleja był już tylko na otarcie łez. - Niestety końcówka sezonu i kolejna porażka. Złapaliśmy jakąś zadyszkę tuż przed finiszem. Musimy w ostatnim spotkaniu pokazać swoją siłę i charakter. Mimo to i tak jestem zadowolony z obecnej postawy drużyny, bo myślę, że nikt przed startem sezonu, widząc jakie mamy problemy, nie myślał że możemy być tak wysoko – mówi Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street.
Mucharz Team – Golden Street Sucha Beskidzka 10:5
Bramki: Wajdzik (8), Sł. Tłok, Sumera – Szarlej (2), Sumera, Sochacki, Rozum
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze