Reklama


Siódemka nie dla wszystkich była szczęśliwa

22/10/2025 22:53

Przesądni wierzą, że siódemka przynosi szczęście. Jednak siódma kolejka spotkań w Amatorskiej Lidze Powiatu Suskiego nie dla wszystkich była udana.

Przedłużone nadzieje Los Asfaltos

Na otwarcie siódmej serii gier suscy Los Asfaltos zmierzyli się z lachowickim Nadwagassporem. Kibice obejrzeli zaledwie trzy bramki, co jak na orlikowe zmagania jest niewielką ilością.

W tym sezonie Los Asfaltos wiedzie się co najwyżej średnio, żeby nie napisać źle. Problemy z jakimi się borykają stały się powodem kilku mniej lub bardziej spodziewanych porażek. Pomimo nich suszanie zachowali matematyczne, i wydaje się, że jedynie takie, szanse na zajęcie lokaty na podium. Niemiej, aby i te matematyczne rozważania miały jeszcze sens w niedzielę musieli pokonać Nadwagasspor. Drużynę, która nie punktuje, ale każdego straszy i to nie tylko dlatego, że nierzadko jako pierwsza zdobywa gola.

Reklama

Tym razem lachowiczanie nie zaskoczyli, bo wynik otworzył Marcin Pęczek, a prowadzenie suszan podwyższył Daniel Knatt. Jednak wynik do końcowego gwizdka pozostawał sprawą otwartą, bo Nadwagasspor pokusił się o gola kontaktowego, autorstwa Dawida Barcika.

Los Asfaltos Sucha Beskidzka – Nadwagasspor Lachowice 2:1
Bramki: Knatt, Pęczek – Barcik

* * * * * * *

Przejechali się futbolowym rollercoasterem i wzajemnie zranili

W jednej najciekawiej zapowiadającej się konfrontacji tej kolejki Relax zmierzył się z Black Shadows. Białczanie z zawojanami udźwignęli ciężar i stworzyli ciekawe, pełne zwrotów akcji widowisko. Na koniec obie drużyny zeszły z placu gry poranione, bo do szczęścia potrzebowały wygranej.

Reklama

Spotkanie znakomicie rozpoczęli zawojanie. Mateusz Bienias ponownie udowodnił, że strzelać do potrafi i przywitał się z rywalami dubletem. W wymianę ciosów wdała się nim Tomasz Kaczarczyk, zdobywając gola kontaktowego. No to snajper Czarnych Cieni dołożył trzecie trafienie, kompletując hat tricka. I ponownie kontakt z zawojanami pozwolił białczanom gol Kaczmarczyka.

Zawojanie mogli na nowo poczuć się bardziej pewnie gdy Grzegorz Głuszek dał ponownie dwubramkowe prowadzenie Black Shadows. Tyle tylko, że ostatnie słowo, a nawet dwa należały do Mateusza Pacygi i spotkanie zakończyło się podziałem punktów, który nie satysfakcjonuje żadnej z drużyn, mocno komplikując ich sytuację w kontekście batalii o miejsce na podium. Co prawda białczanie utrzymali je, ale trzeba pamiętać, że mający tylko punkt mniej Mucharz Team ma do rozegrania o jedno spotkanie więcej od Relaxu. Z drugiej strony przed białczanami bezpośrednia potyczka z drugą w stawce Golden Street.
- Mecz pełen emocji, bramek i woli walki obu drużyn, tak bym określił niedzielne spotkanie z drużyną Relax Białka. Nie od dziś wiadomo, że Relax to drużyna, na którą bardzo ciężko się gra. To szybki zespół, który zawsze jest groźny i tak też było w tym meczu. Akacje po jednej, jak i drugiej stronie. Pierwsza połowa była pod naszą kontrolą i wydawało się, że nikt nam nie zabierze prowadzenia, nikt z wyjątkiem wroga numer 1- zmęczenia. Niestety braki kadrowe sprawiły, że na meczu było nas tylko siedmiu, a zmiennik był tylko jeden. Na szczęście to było 7 wspaniałych zawodników, którzy walczyli z całych sił o 3 punkty – komentuje Dawid Bartyzel, kapitan Black Shadows. W jego ocenie punkt kulminacyjny miał miejsce w drugiej połowie, gdy Relax wykorzystał rzut karny, a po chwili arbiter odgwizdał drugiego karnego dla białczan. - Ten drugi w naszym odczuciu niesprawiedliwie podyktowany, taki jest futbol i bierzemy to na klatę. Kończymy mecz dzieląc się punktami. Remis, mimo wszystko, jest sprawiedliwym wynikiem. Bardzo ciekawe spotkanie, a my już myślami jesteśmy przy następnej niedzieli, gdy gramy dwa mecze pod rząd – dodaje kapitan Czarnych Cieni. Wspomina w ten sposób o tym, że w niedzielę jego drużyna najpierw zmierzy się w meczu ósmej kolejki z Los Asfaltos, a następnie w spotkaniu zaległym z Mucharz Team. Łatwo zatem nie będzie.

Reklama

Relax Białka – Black Shadows Zawoja 4:4
Bramki: Kaczmarczyk (2), Pacyga (2) – Bienias (3), G. Głuszek

* * * * * * *

Juszczyński niszczyciel nie zbacza z kursu

Woodica Juszczyn kolejny sezon z rzędu postawiła sobie za cel wygrać ligę i to z kompletem punktów. I póki co jeńców nie bierze. W niedzielę rozbiła w był kurowskiego Montera.

Wszystkie plany i założenia kurowian na ten mecz szybko legły w gruzach. Arkadiusz Piątek błyskawicznie udowodnił dlaczego znajduje się na czele klasyfikacji strzeleckiej. Tego dnia jeszcze dwukrotnie umieści piłkę w siatce Montera. Hat trickiem popisał się również Kamil Lenik, a dubletem Jarosław Madziała. Jakby tego było mało, gola dorzucił jeszcze Robert Rusin i triumf Woodici 9:0 stał się niezaprzeczalnym faktem. - Mecz zaczęliśmy w dobrym stylu, bo po zaledwie 40 sekundach prowadziliśmy 1:0. Kontrolowaliśmy to spotkanie od początku i trzymaliśmy dobry poziom do samego końca, co pozwoliło dobić do 9 goli. Udało zachować się czyste konto - brawo dla naszego bramkarza, który musiał kilka razy bronić groźne strzały przeciwników. Bardzo cieszy nas postawa w tym sezonie, mamy najwięcej bramek strzelonych jak również najmniej straconych – komentuje tak niedzielne spotkanie, jak i ligową sytuację Arkadiusz Piątek.

Reklama

Woodica Juszczyn – Monter Kurów 9:0
Bramki: Lenik (3), Piątek (3), Madziała (2), Rusin

* * * * * * *

Mucharz Team nie złożył broni

Wskutek porażki z Relaxem Mucharz Team mocno skomplikował sobie życie i chcąc obronić tytuł wicemistrzowski nie mógł pozwolić sobie nawet na remis w będącym wydarzeniem kolejki starciu z Golden Street. Gdy ma się jednak w szeregach Pawła Wajdzika, to rzeczy trudne od razu stają się prostsze.

Co prawda ostre strzelanie zaczął Dawid Sumera, ale potem pierwsze skrzypce w ekipie Mucharz Team grał już Paweł Wajdzik, zaczynając swój koncert od hat tricka. Po krótkiej wymianie ciosów – na gola Tomasza Szarleja odpowiedział… Wajdzik, a na trafienie Roberta Sumery – Sławomir Tłok, suszanie nieco zniwelowali straty, bona 6:3 przymierzył Dawid Sochacki, a na 6:4 Tomasz Rozum.

Reklama

Paweł Wajdzik widząc, że rywale złapali wiatru w żagle uznał, że pora im ten żagiel podziurawić. Cztery bramki rozwiały nadzieje suszan na korzystny wynik. Gol Tomasza Szarleja był już tylko na otarcie łez. - Niestety końcówka sezonu i kolejna porażka. Złapaliśmy jakąś zadyszkę tuż przed finiszem. Musimy w ostatnim spotkaniu pokazać swoją siłę i charakter. Mimo to i tak jestem zadowolony z obecnej postawy drużyny, bo myślę, że nikt przed startem sezonu, widząc jakie mamy problemy, nie myślał że możemy być tak wysoko – mówi Paweł Gołuszka, kapitan Golden Street.

Mucharz Team – Golden Street Sucha Beskidzka 10:5
Bramki: Wajdzik (8), Sł. Tłok, Sumera – Szarlej (2), Sumera, Sochacki, Rozum

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/10/2025 22:57
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama