Pracownicy makowskiego magistratu nie do końca radzą sobie z wydawaniem pozwoleń na wycięcie drzew. Powód? Ludzie chcą to robić legalnie.
Urząd Miasta Makowa Podhalańskiego zalewa fala podań o zgodę na wycięcie drzew. Zgłoszeń jest tak dużo, że na wydanie decyzji trzeba czekać nawet dwa miesiące. To spore utrudnienie dla gospodarzy, bo – jak zaznacza Kazimierz Polak, radny Makowa Podhalańskiego – okres oczekiwania jest tak długi, że wiele osób nie było w stanie dokonać wycinki w odpowiednim okresie roku.
Stąd jego apel, aby uprościć procedury wydawania stosownych wniosków.
Problem zauważył też Paweł Sala, burmistrz Makowa Podhalańskiego. Jak wyjaśnia, jego źródło tkwi w tym, że mieszkańcy chcą… wycinać drzewostan legalnie.
- Mamy do czynienia z zalewem próśb o wydanie stosownych pozwoleń – przyznaje. – Kiedyś mieszkańcy wycinali drzewa nielegalnie. Teraz, jak się dowiedzieli, że grożą za to poważne kary, chcą to rozbić zgodnie z prawem.
Kary faktycznie małe nie są. Sięgają nawet 9 tysięcy złotych. Nie dziwi więc fakt, że gospodarze wolą poprosić w gminie o wydanie pozwolenia. Z tym jednak nie do końca radzą sobie urzędnicy. Maków Podhalański to bowiem największa gmina w powiecie suskim, a jednocześnie zatrudnia najmniejszą liczbę pracowników.
– To wpływa niestety na wydłużenie okresu procedowania decyzji – wyjaśnia włodarz Makowa.
Jak jednak obiecuje, sprawę bierze osobiście do siebie i postara się sprawić, by stosowne decyzje były wydawane jak najszybciej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze