Trzy zwycięstwa, dwa remisy, trzy porażki, do tego wstydliwy bilans bramkowy 10:10 i trzecie miejsce w grupie za Czechami i Albanią, które wywalczyły awans na Euro 2024. Mimo to reprezentacja Polski nie straciła jeszcze szans na awans do przyszłorocznego turnieju o czempionat na Starym Kontynencie.
Reprezentacja Polski zremisowała 1:1 z Czechami i straciła matematyczne szanse na bezpośredni awans do mistrzostw Europy 2024. Biało-Czerwoni swojej szansy będą szukać w marcu, kiedy to zostaną rozegrane baraże.
Jak wyglądał mecz na Stadionie Narodowym oczami naszego eksperta, Jarosława Gąstały?
- Wyjściowy skład na spotkanie z Czechami pokazał, że trener Michał Probierz zamierza przebudować naszą kadrę i jednocześnie pokazać, że ma na nią pomysł. Życzę mu, żeby to się potwierdziło. Może nie było to zaskoczeniem, ale z lekkim zdziwieniem przyjąłem pojawienie się w wyjściowej jedenastce Bochniewicza czy Piotrowskiego. W przypadku tego drugiego, trener Probierz miał "dużego nosa", bo Piotrowski zdobył przecież gola. Na duży plus zasługuje odstawienie Milika i Zielińskiego. Czesi chcieli nas od początku zaskoczyć tak, jak to miało miejsce w Pradze. Goście byli dobrze ustawieni taktycznie, a Polacy nie mieli pomysłu, jak obejść dobrze zorganizowaną defensywę rywala. Oglądaliśmy mecz bez dużej ilości sytuacji podbramkowych z rwanymi akcjami. Liczyłem, że szybko na boisku pojawi się drugi Szymański, Sebastian. Zdobyty gol przez Piotrowskiego spowodował, że Czesi będą musieli zmienić taktykę i sposób gry, co z kolei może pomóc nam w budowaniu i stwarzaniu sytuacji podbramkowych. Sądziłem, że tak to będzie wyglądać w drugiej połowie. Kto do wyróżnienia po pierwszej połowie? Nicola Zalewski, za to Robert Lewandowski jak zwykle był "duchem". Wiedzieliśmy, że goście nas przycisną od początku drugiej odsłony i... przysnęliśmy. Po zdobyciu wyrównującego gola, goście wrócili do swojej pierwotnej taktyki. Biało-Czerwoni starali się, by odmienić losy meczu, ale to Czesi byli bardziej zdeterminowani w osiągnięciu celu, który ostatecznie stał się ich udziałem. Po takich eliminacjach, nie zasłużyliśmy na awans. Zaskoczył mnie trener Probierz wpuszczając Pędę zamiast wspomnianego Szymańskiego. Za chwilę dał Pedzie "wędkę"... Czesi przyjechali po punkt do Warszawy i z nim wyjeżdżają. Czapki z głów - podsumował trener Strzelca Budzów i KS Bieni Bieńkówka, Jarosław Gąstała.Reklama
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze