Po ligowej przegranej z KS Chełmek i pucharowej z Orłem Ryczów, w sobotnie popołudnie piłkarze Tempa Białka wybiegli na murawę krakowskiej Clepardii z mocnym postanowieniem przełamania złej passy. Ostatnia drużyna w tabeli wydawała się przeszkodą, którą łatwo będzie pokonać, ale na dobrych chęciach się skończyło.
Z dziesięciu dotychczasowych spotkań krakowianie zdołali jedynie zremisować dwa, osiem pozostałych przegrali. I niby grali dziś na własnym terenie, ale to nie wydawało się być żadnym atutem. Jednak jak pokazał mecz było. Niemniej początkowo nic nie zwiastowało, że przyjezdni będą mieli kłopoty. Od razu „usiedli” na przeciwnikach i pod bramką Konrada Napieralskiego zaczęło się robić gorąco. Ten jednak zachowywał zimną krew. Między innymi nie dał się zaskoczyć gdy lewym skrzydłem szarżę przeprowadził Roman Hutyria i po ścięciu do środka pola karnego soczyście uderzył. Co prawda może i źle odbił piłkę, bo po środek pola karnego wprost pod nogi Łukasza Rupy, ale i z dobitką pomocnika Tempa sobie poradził. Chwilę później Hutyria był już na prawej flance. I znowu zdecydował się na solowy rajd, zakończony potężnym strzałem. Efektu bramkowego jednak nie osiągnął, bo Napieralski był na posterunku.
Trudno powiedzieć, czy 20 minuta była przełomowa, ale na pewno miała jakiś wpływ na losy spotkania. W ciągu kilkudziesięciu sekund urazów nabawili się Łukasz Rupa i Jan Woźny. Na tyle poważnych, że obaj musieli opuścić plac gry. Ich miejsce zajęli Krzysztof Piekarczyk i Tomasz Wacławik. Szczególnie ten drugi raził dziś niedokładnością i brakiem czucia piłki, co w konsekwencji przekładało się na straty w środku pola.
Do końca pierwszej połowy utrata dwóch podstawowych zawodników nie była jeszcze taka widoczna. Wprowadzony Piekarczyk dwukrotnie próbował swoich sił strzałami z dystansu. Najpierw mając obrońcę na plecach minimalnie chybił, a za drugim razem uderzył zdecydowanie za lekko. Podobnie jak Paweł Marek, który minął przed szesnastką trzech zawodników. Temu ostatniemu w oddaniu mocnego i precyzyjnego strzału przeszkodziła murawa, której stan pozostawiał wiele do życzenia. I to był kluczowy atut gospodarzy. Na nierównej płycie boiska piłka nie toczyła się, lecz podskakiwała i w kluczowych momentach zawodnikom Tempa utrudniała przyjęcie.
Po zmianie stron było już tylko… gorzej. Godne odnotowania są w zasadzie trzy sytuacje. W 58 min. po rzucie rożnym piłkę na bliższym słupku trącił głową Paweł Marek. Tę z linii bramkowej tuż przy dłuższym słupku wybił jeden z obrońców, a cała drużyna gości wraz z rezerwowymi złapała się za głowy. – No wyrósł spod ziemi – padło z ławki rezerwowych. 10 minut później Grzegorz Motor posłał prostopadłe podanie do Michała Puzika, ale ten drugi nie zdołał „skleić” futbolówki podskakującej po nierównościach.
Bohaterem mógł zostać pracowity dziś Dawid Janeczek. Tyle tylko, że będąc 16 metrów od bramki i mając do niej autostradę z sobie wiadomego powodu zdecydował się zbiec do… skrzydła.
Jedyny plus tego meczu jest taki, że zagraliśmy na „zero” z tyłu, bo od kilku spotkań mieliśmy z tym problem. Jeśli jednak w tak dogodnych sytuacjach jak te, których dzisiaj sobie stworzyliśmy, to się nie wygrywa. Dla nas ten remis jest porażką, bo przyjechaliśmy po komplet punktów. Zawodnicy podejmowali wiele złych wyborów. Gdy trzeba było strzelać podawali, a gdy trzeba było podać – strzelali. Po własnych błędach przegraliśmy tydzień temu z Chełmkiem. Dziś tracimy dwa kolejne zaledwie remisując z ostatnią drużyną w lidze. Gratulacje dla gospodarzy, a nam kolejne punkty uciekły – podsumował spotkanie Marcin Pasionek, trener Tempa Białka.Reklama
Clepardia Kraków – Tempo Białka 0:0
Tempo: Wałach, Marek, Gruca, Motor, Woźny (23’ Wacławik), Puzik, Rupa (22’ Piekarczyk), Janeczek, Groń, Palarczyk, Hutyria.
Clapardia: Napieralski, Kupiec, Bąk, Wołk, Wiczkowski, Obracaj, Bosak, Wójcik, Dziób, Błasiak, Bugajski oraz Ochoński, Suwała, Apostolski, Morgaś, Wisowski, Mazur.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze