Najmniejszym nakładem sił drużyna Tempa Białki wygrała na wyjeździe z Babią Górą Sucha Beskidzka 2:0 i awansowała do półfinału rozgrywek Pucharu Polski wadowickiego podokręgu.
Na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego drużyny Babiej Góry i Tempa Białki myślami były zupełnie gdzieś indziej. Suszan w sobotę czeka mecz z liderem Niwą Nowa Wieś, chociaż nawet nie mecz z najlepszą aktualnie drużyną w lidze okręgowej jest tematem numer jeden w Babiej Górze, ale kto spośród kontuzjowanych zawodników suszan zdąży się na niego wyleczyć?. W meczu z Tempem trener Łukasz Mika nie mógł skorzystać z usług: Amadeusza Żmudy, Dawida Drabika, Grzegorza Talagi, Jakuba Talagi, Michała Wójtowicza, Jakuba Kociołka, Gabriela Janiczaka, Macieja Stróżaka, Roberta Starowicza. Zdecydowana większość z nich w sobotę powinna być już jednak gotowa do gry.
Takich ubytków nie miał zespół z Białki, ale trener Marcin Pasionek mecz potraktował jak jednostkę treningową i z tego powodu mieszał w składzie sadzając na ławce rezerwowych kluczowych w tym sezonie zawodników takich jak: Krzysztof Piekarczyk, Michał Groń, Adam Palarczyk czy Roman Hutyria. Wszyscy (tutaj trzeba jeszcze dodać Pawła Mentla i Michała Puzika) rozegrali tylko 45 minut - Hutyria nieco mniej, a Jarosław Madziała analogicznie złapał nieco więcej minut. Dla trenera beniaminka IV-ligi o wiele ważniejszy jest sobotni mecz ze Słomniczanką, środowy z Trzebinią czy znowu sobotni z Chełmkiem. Nie ma się co dziwić. Taka ciekawostka dla wszystkich tych, którzy widzą w składzie gości nazwisko Pasionek. Chodzi o syna trenera - Jakuba Pasionka.
Otwartym pytaniem zostawało tylko, kiedy Tempo strzeli gola/gole i jakim wynikiem zakończy się to spotkanie. Skończyło się na 2:0 - najpierw Hubert Basiura wykorzystał sytuację sam na sam z Mateuszem Sobalą (miał swój epizod w Tempo obecny bramkarz Babiej Góry), a potem po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Łukasza Rupy celnym uderzeniem głową popisał się Mentel.
Zanim Basiura otworzył wynik meczu, Tempo nie wykorzystało trzech stuprocentowych okazji. Najpierw strzał głową Madziały świetnie obronił Sobala. W kolejnej akcji Madziała po podaniu od Michała Maja trafia w poprzeczkę. Konstrukcję bramki Babiej Góry naruszył też Puzik - piłka po jego strzale zatrzymała się na słupku.
Babia Góra starała się - młodym chłopakom wspartym przez kilku doświadczonych zawodników nie sposób odmówić ambicji, ale bądźmy szczerzy - szans na zdziałanie czegokolwiek w tym spotkaniu nie mieli. Jedyną godną odnotowania akcja miała miejsce w 25. minucie, kiedy to po podaniu od Szymona Marczyńskiego piłkę przyjął Patryk Bala, odwrócił się i oddał, mocny ale niecelny, strzał w kierunku bramki Tempa.
Zmiany poczynione przez trenera Pasionka w przerwie mogły zapowiadać kanonadę w wykonaniu białczan. Na przeszkodzie stawał im jednak albo dobrze dysponowany tego dnia Sobala (chociaż przy golu na 0:2 mógł się lepiej zachować), albo ofiarnie/szczęśliwie interweniujący zawodnicy Babiej Góry albo poprzeczka (przy strzale Hutyrii). W tej wyliczance przyczyn niepowodzeń Tempa pod bramką suszan należy dodać jeszcze celność strzałów, a w zasadzie jej brak (vide próby Grzegorza Motora, Gronia i Pawła Marka).
W meczu pucharowym bez totalnie żadnej historii Tempo wygrywa 2:0.
Babia Góra Sucha Beskidzka - Tempo Białka 0:2 (0:2)
Gole dla Tempa: Basiura, Madziała.
Składy:
Babia Góra: Sobala - Burliga, Bałos, Bańdura, Szmalcel, Kadela, Marczyński, Gołuszka, Szwed, Gałuszka, Bala.
Tempo: Konopka (46' Nowak) - Marek, Pasionek (46' Piekarczyk), Mentel (46' Groń), Maj, Puzik (46' Palarczyk), Rupa, Motor, Janeczek, Basiura, Madziała (60' Hutyria).
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze