Reklama


Puchar Polski: Siedem goli, emocje, czerwona kartka w Grzechyni

21/09/2016 17:35

Kibice, którzy pojawili się w środowe popołudnie na stadionie w Grzechyni na półfinałowym spotkaniu o Puchar Polski pomiędzy Gromem Grzechynia i Babią Górą Sucha Beskidzka, nie mieli prawa narzekać na nudę. Piłkarze Gromu ambitnie gonili wynik - przegrywali 1:0, 2:1 i... koniec. Babia Góra wygrywa 5:2 i w meczu o Puchar Polski podokręgu wadowickiego zagra z IV-ligową Iskrą Klecza Dolna.

Aż sześć goli w tym spotkaniu zostało zdobytych do przerwy. Potwierdza się zatem fakt, że boisko w Grzechyni, a w zasadzie jego małe wymiary, służą bardzo ofensywnej grze. W bardzo prosty sposób można przenieść akcję z jednego pola karnego na drugie. W trakcie meczu nie obyło się bez znaku firmowego Gromu - rzutów z autu w pole karne, które niejednokrotnie były lepsze od dośrodkowań w szesnastkę. Ostatecznie mecz wygrała drużyna lepsza piłkarsko, ale Gromowi na pewno należą się brawa za ambitną postawę. 

Wynik otworzył Michał Wójtowicz, który wykorzystał dwójkową akcję Amadeusza Żmudy i Kamila Bielarza, i podanie na trzeci metr tego ostatniego. Do wyrównania doprowadził najlepszy zdecydowanie w drużynie Gromu Grzechynia - Bartłomiej Kudzia. Chociaż początkowo nie był on przewidziany do gry w wyjściowym składzie, bo miał problem z dojechaniem na mecz. Ostatecznie na około dziesięć minut przed rozpoczęciem spotkania zameldował się na boisku w Grzechyni i wystąpił od pierwszej minuty. Kudzia strzałem z prawej w nogi w długi róg pokonał Artura Kachnica. Piłka odbiła się jeszcze od słupka i znalazła się w bramce gości.

Reklama

Elektryzujący początek spotkania zwiastował gole w kolejnych jego minutach. I tak było. Na 2:1 dla Babiej Góry podwyższył z rzutu karnego Tomasz Ścieszka po faulu na Żmudzie. Do wyrównania doprowadził Piotr Surmiak - tym razem sędzia wskazał na punkt oddalony o jedenaście metrów od bramki Babiej Góry po zagraniu ręką przez jednego z zawodników z Suchej Beskidzkiej.

Babia Góra wyszła na trzecie tego popołudnia prowadzenie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Michała Bałosa i samobójczym trafieniu Grzegorza Ceremugi

Reklama

- Boisko w Grzechyni jest specyficzne. Trzeba być uważnym w każdej sytuacji bo jedna przebitka, przypadkowe odbicie może spowodować sytuację sam na sam dla rywali - powiedział po meczu trener Babiej Góry, Sławomir Bączek. 

I jakby na potwierdzenie tych słów, Kudzia znalazł się w sytuacji sam na sam z Kachnicem, lecz bramkarz Babiej Góry był górą w tym pojedynku.

Mecz ustawił gol na 4:2 - po efektownej wymianie podań Piotra Pacygi z Łukaszem Miką w pole karne dośrodkował ten pierwszy. Akcję kończy strzałem w długi róg Bielarz.

Reklama

Jeszcze przed przerwą kontaktowego gola mógł zdobyć Kudzia - po błędzie w obronie Babiej Góry zdecydował się na strzał z siedemnastu metrów. Przeniósł piłkę nad poprzeczką.

W 50. minucie Kudzia podaje do Piotra Surmiaka, lecz ten przegrywa pojedynek z Kachnicem. Po drugiej stronie Babia Góra kompletnie rozmontowała defensywę Gromu przeprowadzając akcję jak po sznurku z lewej na prawą stronę. Zabrakło ostatniego podania.

Trener Marek Mirocha reagował na wydarzenia na boisku i zaczął wprowadzać kolejnych rezerwowych. Jeżeli miał jakiś plan, to ten runął w siedemdziesiątej minucie po czerwonej kartce (po dwóch żółtych) dla Kudzi. Tu trzeba poświęcić zdanie, dwa sędziom tych zawodów - w kilku sytuacjach brakowało im konsekwencji, upomnienia piłkarzy z obu stron co by zdecydowanie zahamowało ich ciągotki do gry faul i o wiele częstszego symulowania, że taki faul został popełniony. Gdyby tego uniknął, to pewnie i mniej by było wymuszonych fauli na krzyk. Tych z obu stron nie brakowało.

Reklama

- Po tej czerwonej kartce mecz się skończył - przyznał Piotr Surmiak. I trudno nie przyznać mu racji.

Chwilę wcześniej Grom grał nawet trójką w ataku, w osłabieniu na szpicy był już tylko osamotniony Tomasz Czubin.

- Dopóki Grom miał siły, starał się grać agresywnie. Łatwiej się nam grało w przewadze - częściej mieliśmy piłkę przy nodze, rozciągaliśmy rywala. Nie przełożyło się to jednak na gole - dodał Bączek.

Na gole nie, ale na gola tak - Kuba Kociołek podał do Miki, a ten uderzeniem z kilku metrów pokonał Krupczaka. 

Reklama

Rozmiary porażki mógł zmniejszyć jeszcze Czubin - minął wychodzącego z bramki Kachnica, lecz strzelił niecelnie.

- Powalczyliśmy i tyle. Takiej drużynie nie można rozdawać prezentów i trzeba mieć lepszą skuteczność - podsumował Piotr Surmiak.

- Nasza przygoda z Pucharem Polski trwa dalej, z czego jesteśmy zadowoleni - dodał Sławomir Bączek.

W finale na suską drużynę czeka Iskra Klecza Dolna, która wygrała 3:1 Orła Ryczów

Grom Grzechynia - Babia Góra Sucha Beskidzka 2:5 (2:4)

Gole dla Gromu: Kudzia, Piotr Surmiak (k.)

Reklama

Gole dla Babiej Góry: Wójtowicz, Ścieszka (k.), samobójczy, Bielarz, Mika.

Składy:

Grom: S. Krupczak - Białończyk, Paweł Surmiak, Marcin Surmiak, Ceremuga (46" Kurdas), Pająk, Toczek (65" Paleczny), Ł. Krupczak, Chłapek (60" Czubin), Piotr Surmiak, Kudzia.

Babia Góra: Kachnic - Rzepka (87" Krupa), Talaga, Burliga, Ścieszka, Wójtowicz (25" Pacyga), Kociołek (80" Dyduch), Mika, Bałos, Bielarz, Żmuda.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama