Kibice, którzy pojawili się w środowe popołudnie na stadionie w Grzechyni na półfinałowym spotkaniu o Puchar Polski pomiędzy Gromem Grzechynia i Babią Górą Sucha Beskidzka, nie mieli prawa narzekać na nudę. Piłkarze Gromu ambitnie gonili wynik - przegrywali 1:0, 2:1 i... koniec. Babia Góra wygrywa 5:2 i w meczu o Puchar Polski podokręgu wadowickiego zagra z IV-ligową Iskrą Klecza Dolna.
Aż sześć goli w tym spotkaniu zostało zdobytych do przerwy. Potwierdza się zatem fakt, że boisko w Grzechyni, a w zasadzie jego małe wymiary, służą bardzo ofensywnej grze. W bardzo prosty sposób można przenieść akcję z jednego pola karnego na drugie. W trakcie meczu nie obyło się bez znaku firmowego Gromu - rzutów z autu w pole karne, które niejednokrotnie były lepsze od dośrodkowań w szesnastkę. Ostatecznie mecz wygrała drużyna lepsza piłkarsko, ale Gromowi na pewno należą się brawa za ambitną postawę.
Wynik otworzył Michał Wójtowicz, który wykorzystał dwójkową akcję Amadeusza Żmudy i Kamila Bielarza, i podanie na trzeci metr tego ostatniego. Do wyrównania doprowadził najlepszy zdecydowanie w drużynie Gromu Grzechynia - Bartłomiej Kudzia. Chociaż początkowo nie był on przewidziany do gry w wyjściowym składzie, bo miał problem z dojechaniem na mecz. Ostatecznie na około dziesięć minut przed rozpoczęciem spotkania zameldował się na boisku w Grzechyni i wystąpił od pierwszej minuty. Kudzia strzałem z prawej w nogi w długi róg pokonał Artura Kachnica. Piłka odbiła się jeszcze od słupka i znalazła się w bramce gości.
Elektryzujący początek spotkania zwiastował gole w kolejnych jego minutach. I tak było. Na 2:1 dla Babiej Góry podwyższył z rzutu karnego Tomasz Ścieszka po faulu na Żmudzie. Do wyrównania doprowadził Piotr Surmiak - tym razem sędzia wskazał na punkt oddalony o jedenaście metrów od bramki Babiej Góry po zagraniu ręką przez jednego z zawodników z Suchej Beskidzkiej.
Babia Góra wyszła na trzecie tego popołudnia prowadzenie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Michała Bałosa i samobójczym trafieniu Grzegorza Ceremugi.
- Boisko w Grzechyni jest specyficzne. Trzeba być uważnym w każdej sytuacji bo jedna przebitka, przypadkowe odbicie może spowodować sytuację sam na sam dla rywali - powiedział po meczu trener Babiej Góry, Sławomir Bączek.
I jakby na potwierdzenie tych słów, Kudzia znalazł się w sytuacji sam na sam z Kachnicem, lecz bramkarz Babiej Góry był górą w tym pojedynku.
Mecz ustawił gol na 4:2 - po efektownej wymianie podań Piotra Pacygi z Łukaszem Miką w pole karne dośrodkował ten pierwszy. Akcję kończy strzałem w długi róg Bielarz.
Jeszcze przed przerwą kontaktowego gola mógł zdobyć Kudzia - po błędzie w obronie Babiej Góry zdecydował się na strzał z siedemnastu metrów. Przeniósł piłkę nad poprzeczką.
W 50. minucie Kudzia podaje do Piotra Surmiaka, lecz ten przegrywa pojedynek z Kachnicem. Po drugiej stronie Babia Góra kompletnie rozmontowała defensywę Gromu przeprowadzając akcję jak po sznurku z lewej na prawą stronę. Zabrakło ostatniego podania.
Trener Marek Mirocha reagował na wydarzenia na boisku i zaczął wprowadzać kolejnych rezerwowych. Jeżeli miał jakiś plan, to ten runął w siedemdziesiątej minucie po czerwonej kartce (po dwóch żółtych) dla Kudzi. Tu trzeba poświęcić zdanie, dwa sędziom tych zawodów - w kilku sytuacjach brakowało im konsekwencji, upomnienia piłkarzy z obu stron co by zdecydowanie zahamowało ich ciągotki do gry faul i o wiele częstszego symulowania, że taki faul został popełniony. Gdyby tego uniknął, to pewnie i mniej by było wymuszonych fauli na krzyk. Tych z obu stron nie brakowało.
- Po tej czerwonej kartce mecz się skończył - przyznał Piotr Surmiak. I trudno nie przyznać mu racji.
Chwilę wcześniej Grom grał nawet trójką w ataku, w osłabieniu na szpicy był już tylko osamotniony Tomasz Czubin.
- Dopóki Grom miał siły, starał się grać agresywnie. Łatwiej się nam grało w przewadze - częściej mieliśmy piłkę przy nodze, rozciągaliśmy rywala. Nie przełożyło się to jednak na gole - dodał Bączek.
Na gole nie, ale na gola tak - Kuba Kociołek podał do Miki, a ten uderzeniem z kilku metrów pokonał Krupczaka.
Rozmiary porażki mógł zmniejszyć jeszcze Czubin - minął wychodzącego z bramki Kachnica, lecz strzelił niecelnie.
- Powalczyliśmy i tyle. Takiej drużynie nie można rozdawać prezentów i trzeba mieć lepszą skuteczność - podsumował Piotr Surmiak.
- Nasza przygoda z Pucharem Polski trwa dalej, z czego jesteśmy zadowoleni - dodał Sławomir Bączek.
W finale na suską drużynę czeka Iskra Klecza Dolna, która wygrała 3:1 Orła Ryczów
Grom Grzechynia - Babia Góra Sucha Beskidzka 2:5 (2:4)
Gole dla Gromu: Kudzia, Piotr Surmiak (k.)
Gole dla Babiej Góry: Wójtowicz, Ścieszka (k.), samobójczy, Bielarz, Mika.
Składy:
Grom: S. Krupczak - Białończyk, Paweł Surmiak, Marcin Surmiak, Ceremuga (46" Kurdas), Pająk, Toczek (65" Paleczny), Ł. Krupczak, Chłapek (60" Czubin), Piotr Surmiak, Kudzia.
Babia Góra: Kachnic - Rzepka (87" Krupa), Talaga, Burliga, Ścieszka, Wójtowicz (25" Pacyga), Kociołek (80" Dyduch), Mika, Bałos, Bielarz, Żmuda.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze