Reklama


Puchar Polski: Pokaz siły Babiej Góry, Tarnawianka dalej zaskakuje, a Naroże rezygnuje

05/08/2017 19:45

Zasłużonymi oklaskami pożegnali kibice Babiej Góry zawodników, którzy po fantastycznym spotkaniu rozbili Kalwariankę Kalwarię Zebrzydowską 4:0. Był to mały rewanż za poprzedni finał Pucharu Polski, który suszanie przegrali 2:4 z Iskrą Klecza Dolna. Dlaczego rewanż? W składzie Kalwarianki wystąpiło trzech zawodników, którzy grali wówczas w Kleczy, a na trenerskiej ławce (wtedy i dziś) zasiadł Filip Niewidok. Katem Kalwarii został Dawid Choczyński, który zdobył dwa gole i miał ogromny udział w dwóch kolejnych autorstwa Arkadiusza Piątka. Kolejnego rywala w pucharowej przygodzie odprawiła Tarnawianka Tarnawa. Tym razem było to Tempo Białka. Goście prowadzili co prawda po trafienia Grzegorza Pacygi, ale potem dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Dawid Sitarz i sensacja stała się faktem. Bez walki rozgrywki pucharowe oddało Naroże Juszczyn, które nie przyjechało do Barwałdu. Trzeci klub z okręgówki obok Naroża i Tempo, czyli Garbarz Zembrzyce przegrał 2:0 z Huraganem Inwałd.

Armaty odpalone

- Nie możemy doczekać się startu ligi - mówił tydzień temu po wygranej 7:1 ze Świtem Osielec trener Babiej Góry Grzegorz Kmiecik . Sobotni mecz z Kalwarianką Kalwarią Zebrzydowską pokazał, że Babia Góra Sucha Beskidzka jest gotowa do pierwszego ligowego spotkania (sobota 12. sierpnia i wyjazd do beniaminka z Zawoi). Wygrana 4:0 z Kalwarianką, która co prawda jest w o wiele większej przebudowie niż suska drużyna, może i była nieco za wysoka, ale już jak najbardziej zasłużona.

Pójść na wymianę ciosów z zawodnikami ogranymi na IV-ligowym, nawet III-ligowym froncie, których w składzie Kalwarianki nie brakowało, byłoby samobójstwem. Zamiast tego Babia Góra przećwiczyła wariant gry z kontry, szybkie zrywy i agresywny pressing. Egzamin został zdany na wyższą ocenę niż liczba zdobytych przez gospodarzy goli.

Reklama

Do momentu zdobycia pierwszego gola, ton wydarzeniom na murawie stadionu przy ulicy Mickiewicza nadawali goście. Popisywali się jednak niedokładnością, a czasami suszanom w sukurs przychodziło po prostu szczęście. W 18. minucie agresywnie zaatakował jednego z defensorów Kalwarianki Dawid Choczyński , wpadł w pole karne i został nieprzepisowo powstrzymany przez zawodnika gości. Sędzia podyktował rzut karny, który na gola zamienił sam poszkodowany. 

Zawodnicy Kalwarianki mogli jeszcze rozpamiętywać straconego gola i za chwilę mieć po stronie strat ich już dwa. Babia Góra świetnie wyprowadziła kontrę, wszędobylski w tym meczu Michał Wójtowicz pognał prawym skrzydłem, podał do Choczyńskiego, lecz tego w ostatniej chwili uprzedzili obrońcy gości.

Reklama

Kalwarianka przeprowadziła bardzo dobrą akcję 120 sekund później. Wojciech Ryszawy podał do Grzegorza Hobrzyka , a ten wycofał do nadbiegającego Marcina Giermka . Król strzelców IV-ligi w sezonie 2015/2016 w barwach Michałowianki Michałowice (25 goli) nie zdołał jednak pokonać Daniela Młyńskiego . Niebawem dwukrotnie czujność bramkarza Babiej Góry sprawdził ponownie Giermek – raz Młyński obronił to uderzenie, za drugim razem przeniósł piłkę nad poprzeczką.

Po pół godzinie gry o krok od podwyższenia prowadzenia była Babia Góra. I uczyniłaby to w niezwykle efektowny sposób. Dośrodkowanie Wójtowicza z rzutu rożnego o mało co, a zaskoczyłoby bramkarza Kalwarianki Sebastiana Tylka .

Reklama

W 40. minucie Hobrzyk dośrodkowuje idealnie na głowę Bartosza Bargieła , lecz także i ten strzał broni Młyński.

I kiedy wydawało się, że nic już nie zaskoczy kibiców zgromadzonych na stadionie Babiej Góry, gospodarze podwyższyli na 2:0. Kolejny raz zza linii końcowej zachęcił swoich podopiecznych Kmiecik do wzmożonego pressingu, Choczyński odebrał nie jak juniorowi, ale trampkarzowi/żakowi piłkę jednemu z defensorów Kalwarianki i pognał na spotkanie z Tylkiem. Ładnie „położył” na murawie bramkarza gości i skierował piłkę do pustej bramki.

Reklama

W przerwie wiele mocnych słów padło w szatni gości. Efektu żadnego jednak nie przyniosły. Kiedy w 57. minucie po strzale Choczyńskiego piłkę do boku odbił Tylek, ta trafiła prosto pod nogi Arkadiusza Piątka , który bez zastanowienia skierował piłkę do bramki gości, losy rywalizacji zostały praktycznie przesądzone.

Dopiero dwadzieścia minut później Kalwarianka stworzyła pierwsze w tej połowie okazje do zdobycia honorowej bramki. W tym czasie suszanie skutecznie neutralizowali poczynania gości, a kiedy zaczynali grać szybko i z pomysłem na jeden kontakt, wprawiali wyżej notowanego przeciwnika w osłupienie. Wspomniane dwie okazje to pudło po rzucie rożnym z kilku metrów Rafała Gałuszki , oraz wybicie na rzut rożny piłki po mocnym strzale dystansu Giermka. Pięć minut później Młyński na aut bramkowy wybija futbolówkę po kolejnej próbie, tym razem rezerwowego Grzegorza Kowalówki .

Reklama

I wreszcie na cztery minuty przed zakończeniem spotkania kapitalna akcja Babiej Góry kończy się podaniem Choczyńskiego do Piątka, który strzela do pustej bramki.

Siłę Babiej Góry i nowy styl gry drużyny z Suchej Beskidzkiej zweryfikuje co prawda liga, ale patrząc sportowo i fizycznie na to, co w sobotę zaprezentowali podopieczni Grzegorza Kmiecika można śmiało przywołać jeszcze raz wspomniane na wstępie. W Suchej Beskidzkiej nie mogą się doczekać startu ligowych zmagań.

Babia Góra Sucha Beskidzka - Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska 4:0 (2:0)

Reklama

Gole dla Babiej Góry: Choczyński, Piątek (obaj po dwa gole).

Składy:

Babia Góra: Młyński - Chrząszcz, Rzepka, Burliga, Sz. Żaczek, Mika (75" M. Żaczek), Wójtowicz, Stróżak (46" Sumera), Piątek, Dyduch, Choczyński (90" Stachoń). Grał także: Brytan.

Kalwarianka: Tylek - Gawron, Boczarski, Kapera, Pomietło, Dybek, Ryszawy (65" Sikora), Hobrzyk, Bargiel, Giermek, Gałuszka. Grali także: Kowalówka, Judym

 

Przygodo trwaj

Kiedy naprzeciwko siebie stają drużyny, które grają w B-klasie oraz w okręgówce, wynik z góry powinien być znany. A tu psikus. Tarnawianka Tarnawa po dwóch golach zdobytych w końcówce spotkania przez Dawida Sitarza awansowała do kolejnej rundy pucharu Polski.

Reklama

Tempo Białka przyjechało do Tarnawy mocno osłabione. Na trybunach zasiadł kontuzjowany Dariusz Szymoniak, z perspektywy ławki rezerwowych mecz oglądał Krzysztof Bryła. W składzie nie było kontuzjowanego Łukasza Rupy. Pojawili się za to dwaj nowi zawodnicy - Marcin Koper w bramce oraz Łukasz Balcer. W przypadku powracającego do drużyny z Białki po kilkumiesięcznej przerwie w grze Mariusza Bielarza trudno użyć słowa "nowy". Jakby tego było mało, w pierwszej połowie czerwoną kartkę zobaczył Paweł Kozieł i drużyna z Białki musiała grać w osłabieniu.

Kiedy rzut karny na gola wykorzystał Grzegorz Pacyga, to wydawało się, że mimo wszystko to goście sięgną po zwycięstwo i awans do kolejnej rundy. Tymczasem do wyrównania mocnym uderzeniem doprowadził Dawid Sitarz. Ten sam zawodnik już niemal w doliczonym czasie gry wykorzystał niepewną interwencję Kopra i z najbliższej odległości zapewnił Tarnawiance sensacyjne zwycięstwo.

Reklama

Tarnawianka Tarnawa -  Tempo Białka  2:1 (0:0)

Gole dla Tarnawianki: D. Sitarz (dwa).

Gol dla Tempo: Pacyga.

Składy:

Tarnawianka: Ficek - Grygiel, Ł. Miś, Rybak (80" Talaga), Stopka, Żmudka, Basiura (65" Paczka), Ł. Sitarz, D. Sitarz, M. Miś, Elżbieciak (80" Gancarz).

Tempo: Koper - Bielarz, Ł. Balcer, Urbański, Drobny, Rusin (47" Marcin Sala), Sienkiewicz (46" Pacyga), Kozieł, M. Balcer, Murzyn, Mateusz Sala (86" Sałaciak).

Lekcja gry

Rzut okiem na wynik spotkania Dębu Sidzina z Halniakiem Maków Podhalański i wszystko powinno być jasne. Makowianie na tydzień przed inauguracją nowego sezonu (sobota 12. sierpnia i wyjazd do Zagórzanki Zagórze) urządzili sobie w Sidzinie ostre strzelanie i zaaplikowali gospodarzom aż pół tuzina goli. - Wszystko zweryfikuje liga, podobnie jak np. sobotni wynik Babiej Góry z Kalwarianką. Niczego nie ujmuję Dębowi, bo mimo że gra w niższej klasie rozgrywkowej niż my, to jego zawodnicy zaprezentowali dużą wolę walki i zaangażowania. Liga to jednak liga - powiedział Maciej Melzer, trener Halniaka i dodał: - Wystawiłem w Sidzinie najmocniejszy na chwilę obecną skład. 

Reklama

Bez Piotra Bagnickiego, którego już nie zobaczymy w drużynie z Makowa Podhalańskiego, ale za to z Krzysztofem Krauzem w drugiej linii, Halniak przeprowadził w niedzielne późne popołudnie (mecz rozpoczął się o godzinie 18) kilka bardzo dobrych akcji. - Piotrek bardzo dużo dał naszej drużynie. Odkąd prowadzę Halniaka, był czołowym zawodnikiem, który bardzo dobrze spisywał się w ofensywie, ale nie tylko. Potrafił przepchnąć się z przeciwnikiem, popisać się dobrym odbiorem piłki. Musimy sobie poradzić bez niego. Umarł król, niech żyje król - dodał Melzer.

Wynik spotkania otworzył Łukasz Zajda, który stojąc na 10 metrze zauważył za bardzo wysuniętego bramkarza Dębu Sebastiana Motora i wrzucił mu piłkę "za kołnierz. Pod koniec pierwszej połowy na 2:0 podwyższył Jacek Bobek. - Szkoda, że nie udało się nam zdobyć chociaż honorowego gola. Przy stanie 1:0 dla makowian dobrą okazję miał Grzesiek Motor, lecz kiedy objechał bramkarza gości, to trafił tylko w boczną siatkę. Przy wyniku remisowym 1:1, moglibyśmy powalczyć - przyznaje tymczasem trener Dębu Mariusz Zawiła.

Reklama

Halniak po przerwie wyprowadził dwa ciosy i de facto zamknął mecz. Najpierw plasowanym strzałem z dystansu popisał się Szymon Bobek i było 3:0. Kolejny gol to świetne uderzenie z rzutu wolnego Jacka Bobka. - W dziesięć minut drugiej połowy straciliśmy dwa gole i troszeczkę nas one podłamały. Z taką drużyną jak Halniak ciężko jest odrobić wynik - dodał Zawiła.

Goście ani myśleli zwalniać tempa i na bramkę gospodarzy sunęły kolejne ataki. Po dośrodkowaniu z prawej strony Doriana Łukawskiego, piłka trafiła na 20 metr, gdzie technicznym uderzeniem popisał się Szymon Bobek. Piłka nieznacznie minęła poprzeczkę bramki gospodarzy. W kolejnej akcji świetne uderzenie Łukawskiego na rzut rożny wybił Sebastian Motor. 

Dąb miał spore problemy z przedostaniem się w okolice pola karnego Halniaka. Tam niemal zupełnie bezrobotny był Sebastian Krupczak, który w poprzednim sezonie bronił jeszcze barw Gromu Grzechynia. - Dokonałem zmiany bramkarza w przerwie, bo Łukasz Kobiałka zgłaszał jakieś problemy zdrowotne. Niezależnie od tego, Sebastian i tak by się pojawił na placu gry. Mam dwóch dobrych bramkarzy - mówi Melzer.

Przy stanie 5:0 po bardzo dobrej akcji Grzegorza Motora zza pola karnego przymierzył Dominik Trzop, lecz Krupczak był na posterunku. W kolejnej akcji minimalnie nad poprzeczką strzelał Sławomir Pastwa.

Halniak ostatecznie wygrał 6:0, a ostatniego gola zdobył Sebastian Bachorczyk. W pole karne dośrodkował Klaudiusz Bryndza, tam piłkę dograł jeszcze Łukawski, a Bachorczyk z najbliższej odległości dopełnił formalności.

- Różnica dwóch klas, jakie dzielą oba zespoły, była widoczna. Halniak to dobra drużyna, która potrafi operować piłką. Czegoś się nauczyliśmy. Fajnie było zagrać z takim przeciwnikiem - podsumował Mariusz Zawiła.

Dąb Sidzina -  Halniak Maków Podhalański 0:6 (0:2)

 

III RUNDA PIŁKARSKIEGO PUCHARU POLSKI PODOKRĘGU WADOWICKIEGO - 05-06.08.2017

Garbarz Zembrzyce - Huragan Inwałd 0:2

Tarnawianka Tarnawa -  Tempo Białka 2:1 (0:0)

Babia Góra Sucha Beskidzka - Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska 4:0 (2:0)

Żarek Barwałd -  Naroże Juszczyn walkower 3:0 / Naroże nie przyjechało na mecz

Jubilat Izdebnik -  Błyskawica Marcówka 1:2

Gole dla Błyskawicy: Marek, Porębski.

Dąb Sidzina -  Halniak Maków Podhalański 0:6 (0:2)

Leskowiec Rzyki - Dąb Paszkówka 2:6

Borowik Bachowice - wolny los

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama