Reklama


Proboszcz z Suchej: „Tekst (…) okazał się mieszanką kłamstw i pomówień”

30/07/2017 09:17

Proboszcz parafii z Suchej Beskidzkiej zajął oficjalne stanowisko wobec autorów listu dotyczącego kontrowersyjnych działań duszpasterza, a pod którym zbierane były podpisy. Duchowny w niedzielnym kazaniu odniósł się do treści.

O sprawie listu części parafian z Suchej Beskidzkiej pisaliśmy tutaj (). Podczas niedzielnego kazanie ksiądz proboszcz ustosunkował się do serii zarzutów przedstawionych w piśmie, które ma trafić do kurii w Krakowie.

- W ostatnim czasie we wspólnocie parafialnej doświadczamy bardzo przykrych wydarzeń. Jako Proboszcz przyglądam się im z wielkim smutkiem i żalem. Jak wiecie, nigdy publicznie nie mówię na temat problemów nazwijmy je „parafialno-rodzinne i osobiste. Ale dzisiaj muszę zabrać głos w tym temacie. Co się dzieje? Otóż w czerwcu tego roku zawiązała się grupa osób, która za nadrzędny cel swego działania postawiła sobie mocno uderzyć w dobre imię Proboszcza. Do zrealizowania swego zamierzenia przygotowała pismo zawierające kłamstwa, oszczerstwa i niczym nieuzasadnione oskarżenia, nadające się tylko do prokuratury – zaznaczył ks. Andrzej Klimara, proboszcz parafii Nawiedzenia NMP w Suchej Beskidzkiej.

 

Reklama

Poniżej pełna treść:

 

Moi Drodzy,

w ostatnim czasie we wspólnocie parafialnej doświadczamy bardzo przykrych wydarzeń. Jako Proboszcz przyglądam się im z wielkim smutkiem i żalem. Jak wiecie, nigdy publicznie nie mówię na temat problemów nazwijmy je „parafialno-rodzinne i osobiste. Ale dzisiaj muszę zabrać głos w tym temacie.

 Co się dzieje? Otóż w czerwcu tego roku zawiązała się grupa osób, która za nadrzędny cel swego działania postawiła sobie mocno uderzyć w dobre imię Proboszcza. Do zrealizowania swego zamierzenia przygotowała pismo zawierające kłamstwa, oszczerstwa i niczym nieuzasadnione oskarżenia, nadające się tylko do prokuratury. Owa grupa, która zapomniała, że istnieje przykazanie „NIE mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu” - nie rozmawiała ze mną, nie przedstawiła treści wytworu swojej, najwyraźniej chorej wyobraźni. Miała inny plan. Jej członkowie namawiali ludzi do podpisu pod przygotowanym tekstem, którego treść została tak skonstruowana, że gdybym nie znał faktów, to może i sam bym się podpisał. Takie działanie jest łamaniem prawa!   W Kodeksie Prawa Cywilnego i Karnego nazywa się to: „sprawstwo kierownicze” i „podżeganie do przestępstwa”. Niestety, tymi przestępstwami związani są inspirujący działanie i wykonawcy – osoby zbierające podpisy.

Reklama

W swoim wytworze, te osoby pomówiły i zniesławiły również innych ludzi, próbując skłócić lokalne środowisko. Nie sądzę, że znieważeni zostawią tę sprawę bez odzewu.  Na pewno nie pozwolą, by ktoś bezpodstawnie niszczył ich dobre imię!  Tytułem wyjaśnień informuję, że zawsze można mieć odmienne zdanie, ale nigdy nie można kłamać i szkalować! Księga Kapłańska przypomina” „Nie będziecie kłamać, nie będziecie oszukiwać jeden drugiego”.

 

Intryga miała następujący schemat: Osobiście zainteresowane osoby, zainicjowały działanie i wciągały w akcję kilku „wypróbowanych” od samego początku moich przeciwników z Parafii. Jeden ,,pisarz” stworzył tekst z błędami ortograficznymi, a następnie rozpoczęto zbieranie podpisów. Zbierano je nawet na Placu Targowym wśród niemających nic wspólnego z Parafią, niezorientowanych mieszkańców powiatu suskiego. Współczuję tym ludziom, którzy się podpisali, bo nie uświadamiając sobie tego, dali się naciągnąć i oszukać! Manipulanci wyrządzili im wielką krzywdę, bo siłą rzeczy zostali wplątani w przestępstwo.  Nie mówię już, jak potężną szkodę wyrządzono całej Parafii i Kościołowi! Wstyd, bo swoim działaniem zniesławili nas wszystkich w oczach mieszkańców sąsiednich miejscowości.

Reklama

Te kłamstwa miał otrzymać tylko Arcybiskup Marek Jędraszewski. Chcieli Go oszukać i wprowadzić w błąd po to, by, wyrządzić krzywdę Proboszczowi. Zrobiono to tak, by nie było czasu sprawdzić opisanych faktów - kolejne przestępstwo, nie mówiąc już o absolutnym braku szacunku do ks. Arcybiskupa Marka Jędraszewskiego. Oszczercy wykazali się absolutnym brakiem kultury i zachowaniem poniżej ludzkiej godności.

Nie dziwię się, bo w części te osoby bez kultury, szacunku i jakichkolwiek zahamowań nękały mnie od pierwszych dni mojego pobytu w Suchej. W tym przypadku spełnia się stare porzekadło: „Pan Bóg jak chce kogoś ukarać, to mu rozum odbiera”. I zaślepiła je złość i nienawiść serca!

Reklama

 

Jednak ich plan się nie powiódł. Treść owego pisma ujrzała światło dzienne, w części przedostała się na lokalny portal informacyjny. Tekst wypłynął, nabrał mocy prawnej, a okazał się mieszanką kłamstw i pomówień nadających się tylko do pracy na biurkach Policji, Prokuratury i Sądu. Organizatorzy i wykonawcy są już znani i każdy z nich z osobna ponosi odpowiedzialność prawną.

Działanie szatana jest tutaj dla mnie jasne: „uderzą w Pasterza, a rozpierzchną się owce”. To słowa Pana Jezusa przed czekającą Go męką i śmiercią.

Reklama

Ta akcja wpisuje się w historię z poprzednich lat. Część wymyślających prymitywne oszczerstwa kłamców musiała mnie już publicznie przepraszać za wypisywanie na forach internetowych absurdalnych historii, ale są i tacy, którzy do tej pory „pocą się” i zastanawiają, jak wydostać się z rąk sprawiedliwości. Wiedzą, że na przeprosinach w lokalnej prasie się nie skończy. Nie wiem co jeszcze źli ludzie wymyślą by we mnie uderzyć?

Dobrze, że żyjemy w takim kraju, w którym osoby szerzące kłamstwa, pomówienia, oszczerstwa są ścigane na mocy prawa. Muszą ponieść konsekwencje, niekiedy bardzo surowe.

Reklama

Moi Drodzy, bądźcie spokojni, prowadzę życie proste, uczciwe, pracowite; moim kręgiem ludzi jest rodzina i grupa zaufanych przyjaciół. Pod moimi skrzydłami wyrosła trójka siostrzeńców, z którymi jestem blisko od przedwczesnej śmierci szwagra. Dzisiaj są wykształceni, mają swoje rodziny i dzieci. Jestem z nimi i siostrą w dobrym rodzinnym kontakcie. Wolny czas spędzam z najbliższymi przyjaciółmi oraz w domu rodzinnym z siostrą, chorą Mamą i siostrzeńcami. Nie wiem co zła, ludzka wyobraźnia może jeszcze wytworzyć.

 

Reklama

Gdybym w Suchej nie doświadczył tego, co przeżyłem, to pewnie sam bym w to nie uwierzył. Moi Drodzy, cała moja energia życiowa nastawiona jest na dobro naszej Parafii.

Od samego początku pobytu w Suchej Beskidzkiej zastałem parafię podzieloną. Od samego też początku doświadczam niczym nieuzasadnionej wrogości ze strony pewnej grupy ludzi. Nie wystarcza im Proboszcz, który od świtu do późnych godzin popołudniowych i wieczornych „jest na nogach”, by służyć Parafii, rozwijając Ją na każdym odcinku. Wstyd, bo te osoby uważają się w większości za bardzo pobożne, a serca ich są pełne jadu i zła. Przyglądnąłem się im przez kulka lat – w części są skłócone z rodziną czy sąsiadami i stanowią duży problem dla bliskich. Ratunku szukają w religijnej bigoterii oraz – jak widać przykościelnych intrygach. Niestety nie wszyscy odpowiedzialni za podział w Parafii starają się, by go zabliźnić!

Reklama

Niektórym też naraziłem się podejmowanymi, trudnymi decyzjami! Jako Proboszcz muszę mieć zawsze na uwadze dobro duchowe i materialne Parafii. Nie będę podtrzymywał niekorzystnych dla Parafii umów. Muszę też wszystko zrobić, by zweryfikować prawowitość rozstrzygnięć nawet sprzed wielu lat. Tak pojmuję swoją rolę, tak chcę Wam służyć! Tym motywowane są moje decyzje.

 

Odnosząc się do treści petycji, która dotarła do mnie, mimo usilnych prób zatajenia, mogę powiedzieć, że wszystkie sprawy materialne Parafii prowadzone są „Lege Artis” (według najwyższych standardów). Parafia w czerwcu 2016 r. podczas wizytacji kanonicznej była sprawdzana przez odpowiednie władze kościelne. Dokumenty księgowe są do wglądu instytucji nadzorującej. Wszystkie ważniejsze transakcje przeprowadzane są za zgodą Ordynariusza. Moi Przełożeni są pod wielkim wrażeniem materialnego dzieła jakie udało nam się dokonać w tak krótkim czasie. Nie widzę problemu w uzupełnieniu kontroli o miniony rok! Jak bardzo można być zepsutym i zdeprawowanym, aby namawiać innych przedstawiając im kłamstwo jako prawdę? Dlatego św. Jan w swojej wizji apokaliptycznej mówiąc o odrzuconych przez „Baranka” – obraz Chrystusa mówi, że „na zewnątrz są ci, którzy kłamstwo kochają i nim żyją.

Reklama

 

Odnosząc się do zatrudnianych w Parafii pracowników mogę powiedzieć, że chcę mieć przy sobie ludzi kompetentnych, absolutnie lojalnych, uczciwych i pracowitych. Tylko z takim zespołem można dobrze współpracować i rozwijać parafię. Nie widzę możliwości współdziałania z ludźmi miotanymi problemami alkoholowymi lub szukającymi w pracy życia towarzyskiego albo traktującymi pracę jako okazję do przegadania z wszystkimi o wszystkim i o wszystkich…!  Jako Parafia musimy sobie poradzić ze znalezieniem środków na uczciwą zapłatę, ale pracownicy muszą się trzymać twardych reguł. Taki zresztą jest etos chrześcijańskiej pracy.

Reklama

 

Życzyłbym każdej Parafii takiej skali inwestycji jak w Suchej Beskidzkiej przez minione 3 lata. Wszystko wykonywane jest solidnie i rzetelnie z myślą również o następnych pokoleniach. Okres mojego proboszczowania, to:

Prace porządkowe z plebanią (czyżby niektórzy już zapomnieli w jakim stanie była -zawilgocona, zagrzybiona, nienadająca się praktycznie do użytkowania, nawet papier do ksero i drukarki musiał być nieustannie suszony na węglowym piecu w kuchni, bo inaczej nic nie dało się wydrukować), Parking, jego oświetlenie… Czyżby już pamięć zawodziła jak wyglądał mały plac postojowy ze spływającą wodą opadową, zalewającą sąsiada? Cmentarz: rozprowadzenie wody, zrobienie oświetlenia, remont kaplicy cmentarnej, budowa ogrodzenia…. Widać i tutaj pamięć niektórym szwankuje. I duża ilość innych, mniejszych, bieżących prac: remont salek, sanitariatów w domu katechetycznym, remont korytarzy i części wspólnych w tym budynku. Pewnie i tutaj pamięć niektórym zawodzi? A cała informatyzacja Parafii, przeniesienie administracji na poziom XXI w: cmentarz, księgi, ewidencja…? Wykonano wiele programów konserwatorskich dla zabytków trwałych i ruchomych. Zrobiona została pełna dokumentacja konserwatorska i budowlana pod kątem remontu i modernizacji dużego kościoła oraz jego zaplecza. Złożone zostały wnioski o aplikacje finansowe w wielu konkursach na fundusze z Unii Europejskiej… Rozwiązana została również umowa na obsługę Cmentarza Parafialnego przez jedną z prywatnych, lokalnych firm. Była ona bardzo niekorzystna dla Parafii! No cóż, gdyby udało się jakoś uderzyć w proboszcza, to może cmentarz parafialny znowu by przeszedł w prywatne ręce...?

 

Ale według grupy kłamców - wszystko jest źle i nie to, co trzeba. Kamień naturalny na posadzkach plebani to luksus – tak jakby Konserwator Zabytków miał się zgodzić na lastriko, a może linoleum? A piaskowiec na ogrodzeniu cmentarza to „chory pomysł Proboszcza”. Nasi prowincjonalni „eksperci spod znaku grupy intrygancko-spiskowej” nie wzięli pod uwagę, że cmentarz jest zabytkiem, a podczas budowy i remontu obowiązują dokładne wskazania Konserwatora Zabytków.

 

Moi Kochani, jak ojciec w domu pilnuję każdego grosza, szukam sposobu by nie tylko budować duchowo Parafię, ale również materialne sprawy ustawiać na wysokim poziomie. Takie są czasy, dzisiejszy człowiek to obywatel świata, to człowiek „kapiących” bogactwem i światłem galerii handlowych. Wiem o tym i chciałbym nadążyć. I co mnie za to spotyka??? Oczernienia? Częste niszczenie mojego dobrego imienia? Co czuje ojciec czy matka wobec takiego zachowania dzieci?

Tych „rozrabiających w Parafii w skali całości jest garstka”, jest to grupka kilku osobowa ze średnią wieku ok 70 lat, ale jak to zwykle bywa, są hałaśliwi. Niestety, większość staje się świadkami i niekiedy ofiarami tych niebudujących działań. Dzięki Bogu czuję wsparcie i życzliwość wielu Parafian.

 

Nie byłoby tego ogromnego dzieła materialnego Parafii bez Waszego wsparcia. To Wasze dzieło i za to wsparcie, i pomoc Bóg zapłać.

Dzisiaj wszystko można napisać i powiedzieć! Każdego można zniszczyć. Nawet zafałszować oczywiste fakty. Żyjemy w czasach, w których spór polityczny coraz bardziej się nasila i radykalizuje. Widzimy to, co dzieje się w naszej Ojczyźnie. Przenosi się to również na sprawy Kościoła i Parafii. Zwykle najwięcej krzyczą i chcą reformować Kościół i Parafię ci, którzy są daleko od Pana Boga, a dobro Kościoła traktują bardzo subiektywnie lub chcą w nim ukryć partykularne interesy. Bliskość z Panem Bogiem nie określa miejsce, w której ławce w kościele się siedzi. To, że ktoś jest zawsze na środowej Nowennie nie jest legitymacją do Nieba. Pan Bóg patrzy na nasze serca, życie, owoce…

 

Wracając do poprzedniej mojej Parafii, bo i tamten, najpiękniejszy czas w moim życiu kapłańskim „grupa intrygantów” chce zbrukać!  Mogę powiedzieć, że o objęcie probostwa w Suchej Beskidzkiej zostałem poproszony po prawie 8 latach pracy w Parafii Wysoka k. Wadowic.

W tym okresie oprócz dzieła duszpasterskiego zrobiłem generalny remont plebanii i przeprowadziłam przebudowę oraz generalny remont świątyni parafialnej, zbudowałam system parkingów, a przy współpracy z władzami Gminy Wadowice oraz lokalnym środowiskiem samorządowym zbudowałem „Centrum wsi ze świetlicą środowiskową”. Nie zabrałem tego ze sobą, idąc do Suchej Beskidzkiej. Służy to tamtejszej społeczności i będzie służyć następnym pokoleniom. W tym momencie cała moja energia i wszystkie starania skierowane są na rozwój i dobro tutejszej Parafii. I tego dzieła, które teraz realizuję nie zabiorę ze sobą. Zostanie ono dla Was i następnych pokoleń. Jestem Księdzem, nie układam sobie na parafiach wygodnego „kącika”. Jeśli będzie nowe wyzwanie a ocenię, że siły i zdrowie mi pozwalają na jego podjęcie, to powiem TAK!

 

Moi Drodzy! Nie wybrałem wygodnego życia, duszpasterzowania na zrobionej „pod klucz” Parafii w Wysokiej, w otoczeniu życzliwych ludzi, z którymi jestem bardzo zżyty. Statystyka „dominikantes” w ostatnim roku mojego pobytu w Wysokiej wynosiła podczas liczenia wiernych: 1196 osób na 1860 wiernych w Parafii, czyli 65% przy średniej w tym rejonie nie przekraczającej 45 %. W Parafii Wysoka zostawiłem około 80-osobową grupę ministrantów i lektorów oraz sporą grupę młodzieży objętą duszpasterstwem. Często tam wracam, odprawiając śluby i pogrzeby bliskich mi osób.

Podczas ostatniej Mszy w Wysokiej, w marcu 2014 r. żegnali mnie i dziękowali przedstawiciele licznych grup parafialnych i wiejskich. Było ich kilkanaście albo i kilkadziesiąt. Dziękujących połączył fakt, że większość nie mogła dokończyć przygotowanego tekstu z powodu załamującego się głosu i płaczu. Z tego też powodu i ja nie mogłem dokończyć Mszy św. Niech to będzie komentarzem!

 

Taka jest prawda. Wiem, że w suskiej Parafii jest wielu mądrych, życzliwych Parafian i przyjaciół. Czuję to na każdym kroku. Wspierają mnie swoją modlitwą i życzliwym słowem. A nawet mądrą radą. Bardzo im dziękuję. Dziękuję również za nich Panu Bogu w modlitwach.

 

Mogę powiedzieć, że i w naszej Parafii statystyka „dominikantes” rośnie, coraz więcej ludzi jest w kościele na niedzielnej Mszy św. Rozwijają się grupy i wspólnoty przyparafialne - Parafia się rozwija. Wielu wiernych z sąsiednich miejscowości przyjeżdża do nas na Mszę św. ze względu na piękną liturgię i jak mówią „mądre słowo”. Nawet składka – co dla płatności rachunków Parafii jest ważne, idzie lekko w górę. Intrygantom przy okazji odpowiadam, że wszystkie ofiary: składki niedzielne, okolicznościowe, ofiary ze świeczników, ofiary z parkingu, cmentarza służą Parafii – czyli Wam. Widać nie wszystkich to cieszy! Czyżby złodziej we wszystkich chciałby widzieć złodzieja? 

 

I jeszcze jedna osobista refleksja. W 1972 roku po śmierci ks. Serafina do naszej Parafii na Proboszcza przyszedł ks. Adam Gabryś. Tak się składa, że był moim katechetą i przygotowywał mnie do pierwszej Komunii Św. Do dzisiaj mam w pamięci wspomnienie jak ks. Gabryś na katechezie powiedział nam, że idzie do Suchej. Wracaliśmy z religii do domu w grupce dzieci, w której każde pochlipywało ze smutku i żalu, tak bardzo był przez nas i parafian kochany.

W Suchej podjął decyzje, które nie wpisywały się w lokalne układy. Ponadto zawsze żartował z władzy ludowej. Fala znieważeń i oszczerstw najpierw doprowadziła Go na przesłuchiwania i tortury w krakowskim więzieniu „Na Monte Lupich”, a później po 3 latach proboszczowania w wieku zaledwie 53 lat do śmierci. Pisałem o tym w jednym z artykułów w „Nowinie Suskiej”. Ja, Bogu dzięki, mam mocne serce! Tak mi się wydaje…

 

Co ma zrobić Ojciec, gdy w domu dzieci nagrzeszą?  Nie ma sytuacji bez wyjścia. Zawsze jest droga wyjścia! Zawsze taka sama:

Nawrócenie serca i Spowiedź św. Naprawienie zła przez prywatne i publiczne przeproszenie – bo grzechy są publiczne! Zadośćuczynienie za popełnione grzechy. W tym przypadku nie wystarczy tylko słowo – potrzebny jest czyn bo grzech jest ciężki.

 

A tak na koniec, z dziedziny humorystycznej: grupie intrygantów nawet nie pasuje to, że Proboszcz czasami ubrany jest na sportowo – jak to określają, cytuję: „chodzi w spodniach rurkach”. Przy okazji informuję ich, że jeszcze nie weszła moda na dzwony… Można się oczywiście śmiać. Ale już tego typu zarzuty określają jak głęboką prowincję myślenia reprezentują ci ludzie.

 

Przy tej okazji trzeba sobie postawić pytanie o wizję i koncepcję życia religijnego. Czy chcemy być w swojej wierze ludźmi nowoczesnymi, światłymi, korzystającymi z wszystkich narzędzi współczesności i kochającymi Pana Boga oraz żyjącymi w zgodzie ze swoim sumieniem? Czy też nasza wizja świata, życia i religii ma wpisywać się raczej w głęboką prowincję, raczej w epokę „Chłopów” W. Reymonta?

 

I jeszcze jedno, niech ta grupa intrygantów się nie trudzi. Sam osobiście w najbliższych dniach zawiozę i dostarczę ich twór Ordynariuszowi i moim Przełożonym. Dołączę wszystkie pozostałe donosy, które były wysyłane na mnie przez 3 lata do różnych instytucji. Najczęściej anonimy albo z fikcyjnymi nazwiskami i adresami. Może to są ci sami autorzy? Autorzy powinni się ze wstydu zapaść pod ziemię! Pamiętajmy, każdy z nas osobiście ponosi odpowiedzialność za swoje czyny. Również odpowiedzialność prawną. Nikt nigdy nie będzie zwolniony z odpowiedzialności zasłaniając się grupą. Tak tutaj, jak i przed P. Bogiem. Takie jest życie. Take są jego reguły.

 

Moi Kochani, nie dajmy się podzielić! Nie bądźmy bierni wobec głupoty i zła. Parafia nie jest własnością kilkuosobowej grupy „rozrabiaczy”. Prośmy Pana Boga o nawrócenie serc. Polecajmy tę sprawę Matce Najświętszej – naszej Patronce. Módlmy się, by z tego przykrego incydentu nasza Parafia wyszła jeszcze mocniejsza. Moja osoba się tutaj nie liczy. Ja zawsze jestem do dyspozycji swoich Przełożonych, zresztą od przeszło 30 lat.

Wszystkich przypadkowych, niezorientowanych w temacie słuchaczy bardzo przepraszam za te osobiste słowa i wspomnienia. Wiem, że dla prawie wszystkich tu obecnych takie tematy są obrzydliwe i nie mają na nie ochoty. Proszę mi wybaczyć, ale są chwile, w których Proboszcz Parafii musi zabrać głos i to taki głos.

Ks. Andrzej Klimara, proboszcz

żródło: (http://parafiasucha.pl/).

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Najnowsze wiadomości