Reklama


PP: Piorunująca końcówka Unii, Żuraw przeleciał nad Lachami, Świt lepszy w karnych od Gromu, Jordan rozstrzelał się po przerwie

01/08/2021 21:16

Pogoda była jaka jaka była, ale grać trzeba było. W niedzielne popołudnie o awans do kolejnej rundy Pucharu Polski grało sześć zespołów z naszego powiatu. Awizowana w naszej zapowiedzi siódma drużyna – chodzi o KS Bystra – w sobotę okazała się lepsza w konkursie rzutów z Jubilatem Izdebnik. Kto jeszcze gra dalej? Żuraw, Świt, Unia i Jordan!

WIĘCEJ INFORMACJI W PONIEDZIAŁEK :)

 

III RUNDA PUCHARU POLSKI PODOKRĘGU WADOWICKIEGO:

Jubilat Izdebnik - KS Bystra 0:0 / Bystra awansowała po rzutach karnych

W derbach strzelał tylko Żuraw

Pierwszy gol dla Żurawia miał swoją niecodzienną historię. Rzut karny wykonywany przez Krzysztofa Ćwiertnię na róg sparował bramkarz Lachów, Łukasz Nowak. Po dośrodkowaniu z kornera Ćwiertni celnym strzałem głową popisał się Mariusz Górny.

Pozostałe gole dla przybyszów z Krzeszowa zostały zdobyte w drugiej połowie. Oba były dziełem Patryka Karkuli. Młody napastnik Żurawia najpierw wykorzystał prostopadłe podanie od Ćwiertni, a następnie dobił odbity przez bramkarza gospodarzy strzał Mateusza Miki.

Reklama

LKS Lachy Lachowice-Hucisko - Żuraw Krzeszów 0:3 (0:1)

Gole dla Żurawia: Karkula (dwa), Górny.

Skład Żurawia: Kachnic - Rusinek, Sałapatek, Zawora, Skrzypek, Wajdzik, Ćwiertnia, Górny, Fluder, Mika, Karkula.

Emocje bez (w regulaminowym czasie) goli 

Spotkanie to było debiutem dla Mariusza Zawiły na ławce trenerskiej Gromu. Nie był to debiut udany, bo beniaminek A-klasy odpadł z przedostatnią w poprzednim sezonie drużyną z klasy B. W serii rzutów karnych po stronie gości karnych nie wykorzystali Łukasz Krupczak (przestrzelił) oraz Tomasz Czubin (skuteczna interwencja Pawła Wójcika). Gospodarze się nie mylili i dlatego wygrali 4:2.

Reklama

Mecz był rozgrywany w strugach padającego deszczu. Pierwotnie miał się rozpocząć o godzinie 18, ale w obawie przed szybko zapadającym mrokiem, rozpoczął się pięć minut wcześniej. Przerwa również została skrócona i trwała 10 minut.

Co się działo na boisko? Początek dla zespołu z Osielca. Po dośrodkowaniu z lewej strony Konrada Bachula do strzału głową doszedł Radosław Siepak. Wojciech Ogarek nie musiał nawet interweniować.

Grom mógł szybko odpowiedzieć - Piotr Surmiak nie opanował piłki w polu karnym i oddał taki strzał, że trudno go nawet klasyfikować w tej kategorii. Lepiej wyszło mu chwilę później, gdy przymierzył zza pola karnego, lecz piłka minęła słupek bramki strzeżonej przez Wójcika. Przypomnieć o sobie mógł także Bartłomiej Kudzia, lecz jego dobra okazja zakończyła się tylko wywalczonym rzutem rożnym.

Reklama

Akcje przenosiły się z jednej na drugą stronę boiska. Z dokładnością czy przyjęciem piłki nie zawsze wszystko było stuprocentowo ok, ale to, co kibice niższych klas rozgrywkowych lubią najbardziej - czyli walka i zaangażowanie, występowało aż w nadmiarze.

Świetną okazję zmarnował Mateusz Zaręba, który po przechwycie Siepaka, znalazł się oko w oko z Ogarkiem, lecz oddał strzał nad poprzeczką.  Po przeciwnej stronie nie mogło do końca rozkręcić się ofensywne trio Kudzia-Surmiak-Czubin. W każdej z akcji brakowało postawienia kropki nad i. Po strzale Surmiaka piłka odbiła się od jednego z zawodników Świtu i wyszła na aut bramkowy. Niebawem zablokowany w szesnastce został Kudzia, a lob Czubina okazał się niecelny.

Reklama

Bramka gospodarzy była jak zaczarowana. Z ogromnym przymrużeniem oka, może to zasługa pewnego psa, który dostojnie wtargnął na plac gry i zaznaczył swoje terytorium - dokładniej słupek bramki gospodarzy w pierwszej połowie - i tym samym tą bramkę zaczarował ;)? 

Grom na pewno był groźniejszy od Świtu - niecelnie kilka minut później strzelał Kudzia po tym, jak ograł jednego z obrońców gospodarzy. Również obok bramki poszybował strzał głową Czubina po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. 

Świt również miał swoje ofensywne trio w składzie Zaręba-Siepak-Bachul i jeżeli tylko zawodnicy ci będą ze sobą występować równocześnie, to powinni kilkanaście punktów w sezonie zespołowi z Osielca zapewnić. W meczu z Gromem dochodzili do pozycji strzeleckich, ale podobnie jak ich vis a vis z Grzechyni, byli nieskuteczni.

Reklama

Druga połowa miała podobny przebieg. Najlepszej okazji nie wykorzystał Kudzia, który trafił w słupek. A potem pozostały już tylko rzuty karny do wyłonienia zwycięzcy w tej rywalizacji. 

Świt Osielec - Grom Grzechynia 0:0 k. 4:2

Składy:

Świt: Wójcik - Rzeszótko, Szpak, Barcik (70' Guzik), Bodnar, G. Traczyk, Kopacz, Bachul (80' Pająk), Pałka (46' W. Traczyk), Zaręba (46' Bogacz), Siepak.

Gromu: Ogarek - Krupczak, R. Kudzia, Paweł Surmiak, Paleczny (70' Bałos), Bogacz, Suski, Toczek, Piotr Surmiak, Czubin, B. Kudzia.

Reklama

II RUNDA PUCHARU POLSKI PODOKRĘGU PODHALAŃSKIEGO:

Końcówka jak ze snu

Kiedy zdobywa się bramki w samej końcówce spotkania, na dodatek okazują się one zwycięskie i na wagę awansu do kolejnej rundy, to każda radość z tego powodu jest uzasadniona. Sędzia spotkania Unii z Wierchami nawet nie wznawiał już gry.

Taka nerwówka, jaką zaserwowali kibicom zawodnicy z Naprawy, wcale nie musiała się zdarzyć. Unia mogła mecz rozstrzygnąć w pierwszych dwóch kwadransach. Tymczasem to goście, których trenerem jest były gracz i szkoleniowiec również Unii - Franciszek Gacek, schodzili na przerwę z jednobramkową zaliczką po tym, jak błąd w obronie gospodarzy wykorzystał Mateusz Włodarczyk.

Reklama

W drugiej połowie mecz nie układał się Unii i to goście byli bliżsi podwyższenia prowadzenia. Po stronie gospodarzy najlepszej okazji nie wykorzystał po podaniu od Konrada Białońskiego Rafał Żegleń. I wtedy przyszły ostatnie fragmenty gry, w których gospodarze zadali dwa decydujące ciosy.

Do wyrównania po filmowej akcji doprowadził Marcin Żegleń (kapitalna asysta z prawej strony autorstwa Roberta Flagi). I kiedy wydawało się, że do rozstrzygnięcia tej rywalizacji potrzebny będzie konkurs rzutów karnych, Rafał Żegleń zagrał do Marcina Żeglenia, a ten uprzedził wychodzącego z bramki Jakuba Nykazę (w przeszłości podstawowego golkipera Podhala Nowy Targ) i zdobył zwycięskiego dla gospodarzy gola. Unia zatem gra dalej!

Reklama

Unia Naprawa - Wierchy Lasek 2:1 (0:1)

Gole dla Unii: M. Żegleń (dwa).

Gol dla Wierchów: Włodarczyk.

Składy:

Unia: Wojdyła - M. Masłowski, Święchowicz, Janiak, Nowak (65' R. Żegleń), Białoński, Flaga, M. Żegleń, Porębski (65' Śliwa), Proszek (55' Biernat), K. Masłowski.

Wierchy: J. Nykaza - Gał, M. Plewa, Jaróg, Bocheński, G. Plewa (58' Krupa), Trzoniec, Krupa, Truty (75' Wielgus), Włodarczyk, Duda.

Po przerwie włączyli piąty bieg

Po spadku do A-klasy w Jordanie Jordanów nie tylko nie nastąpił exodus zawodników, a nawet sytuacja kadrowa nieco się poprawiła. Co to oznacza? Że Jordan ma zamiar włączyć się w walkę o awans/powrót do ligi okręgowej. Warto dodać, że dwie najlepsze drużyny z A-klasy podhalańskiej awansują do wyższej klasy rozgrywkowej.

Reklama

Jednym z nowych zawodników Jordana jest Marcin Ferek. Trener Naroża Juszczyn zresztą ustalił wynik spotkania zdobywając piątego gola dla podopiecznych Jakuba Jeziorskiego.

Jordan wygrał trzema golami, ale w pierwszej połowie w pewnym momencie nawet i przegrywał. Zaczęło się jednak po myśli gości - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego na listę strzelców wpisał się Maksymilian Brzana.

Potem miały miejsce dwa gole dla miejscowych po stałych fragmentach gry (z rzutu rożnego i wolnego - ten drugi był przedniej urody). Do przerwy był jednak remis, a błąd bramkarza z Łapsz Niżnych w ostatnich fragmentach pierwszej połowy wykorzystał Kamil Rapta.

Reklama

O bramce autorstwa Ferka było wcześniej, lecz jeszcze nic nie było o golach numer trzy i cztery dla Jordana. Drugie trafienie Brzany po podaniu od Kamila Rapty i wykorzystanie sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy - to gol na 3:2. Czwarty gol dla Jordana to strzał głową Tomasza Rapty po dośrodkowaniu ze skrzydła Gawła Tyrpy.

GKS Łapsze Niżne - Jordan Jordanów 2:5 (2:2)

Gole dla Jordana: Brzana (dwa), K. Rapta, T. Rapta, Ferek.

Skład Jordana: Kotlarz - Drozd, Sarna (15' Kulak), Radoń, K. Rapta, Tyrpa, Ferek, Wójciak, Szklany, Brzana (88' Łaczek), T. Rapta (85' Moskalski).

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama
Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama