Gol zdobyty przez Przemysława Burligę zadecydował o zwycięstwie Babiej Góry Sucha Beskidzka w spotkaniu z Tempo Białka w ramach 3 rundy piłkarskiego Pucharu Polski. Problemów ze zwycięstwem w Stryszowie nie miał Halniak Maków Podhalański - podopieczni Pawła Krzeszowiaka wygrali 4:1, a wszystkie gole dla makowian zdobył Wojciech Pająk. Dopiero seria rzutów karnych przesądziła o losach spotkania KS Bystra z Gromem Grzechynia. Lepiej jedenastki wykonywali podopieczni Marka Mirochy i to oni zagrają w kolejnej rundzie PP.
W tych derbach było wszystko
Gol, czerwona kartka, dramaturgia, walka na całym boisku – w środowym spotkaniu Babiej Góry Sucha Beskidzka z Tempo Białka było wszystko to, co kibice lubią najbardziej. Dodatkowo suscy kibice po raz pierwszy mogli oglądać mecz... z nowej, zadaszonej trybuny. Tego święta nie popsuli podopieczni Sławomira Bączka , którzy zwłaszcza w pierwszej połowie, grali koncertowo. Wygrali cały mecz 1:0 i awansowali do kolejnej rundy pucharowych zmagań.
- Po pierwszej marnej połowie w spotkaniu z Orłem Wieprz, teraz tą cześć meczu zagraliśmy bardzo dobrze. Widać było, że chłopcy się sprężyli, w końcu walczyli z miejscowym rywalem, w derbach powiatu. Po przerwie nieco zabrakło nam sił, ale ostatecznie udało się nam zagrać na zero z tyłu i utrzymać wynik – powiedział Bączek.
- Babia Góra wygrała zasłużenie. Nie spodziewaliśmy się, że zagrają tak ofensywnie i agresywnie. To jest jednak drużyna, która myśli o powrocie do okręgówki. Gospodarze bardziej chcieli wygrać, co nie oznacza, że my nie chcieliśmy – zaznacza Maciej Melzer , opiekun Tempo Białka, a w przeszłości szkoleniowiec suskiej drużyny.
Zgodnie z zapowiedziami w składach obu drużyn nastąpiły zmiany w porównaniu do meczów ligowych. W drużynie gości bardzo odczuwalny był brak w środku pola Jakuba Korby . – Ma lekki uraz po meczu z Cedronem i nie było sensu ryzykować. Mógł oczywiście zagrać, ale dla nas najważniejsza jest liga. Nie miałem do dyspozycji wszystkich zawodników, ale nie jest to żadne usprawiedliwienie – dodaje Melzer. Oprócz Korby w składzie Tempo zabrakło w porównaniu do inauguracji ligowej z zespołem z Brodów kapitana Mariusza Bielarza .
Więcej zmian nastąpiło w zespole Babiej Góry – na prawym skrzydle zagrał Radosław Dyduch , na lewym Amadeusz Żmuda , a w środku pola – Łukasz Mika. Po przerwie na boisku pojawili się: Kamil Bielarz , Piotr Pacyga i Michał Stróżak . – Dałem szansę zagrać kilku młodym zawodnikom. Młody nie oznacza słabszy! Kiedy graliśmy mecz w Stanisławiu Dolnym w poprzednim sezonie to w obronie miałem młodych stażem piłkarzy, a na ławce siedzieli ci bardziej doświadczeni. I młodzi zagrali rewelacyjnie! Zapowiedziałem też w szatni, że szansę gry otrzymają w pucharach. Przecież oni kiedyś będą grać dla Babiej Góry, a takimi występami w najlepszy z możliwych sposobów pokazują, że są w stanie to robić – przyznaje Bączek.
Babia Góra w pierwszej połowie zdobyła jednego gola, a mogła dołożyć spokojnie jeszcze ze dwa. Doskonałych okazji do pokonania Piotra Kłapyty , też byłego zawodnika Babiej Góry, nie wykorzystali Mika i Dawid Choczyński . Swoich szans nie wykorzystali także Żmuda i Dyduch. Suszanie jedynego w tym spotkaniu gola zdobyli z rzutu wolnego – kapitalnie z prawej nogi przymierzył Przemysław Burliga i było 1:0. Goście mieli niewiele do powiedzenia w tym fragmencie gry – nawet gdy piłkę mieli przy nodze napastnicy Dariusz Szymoniak czy Bartłomiej Goryl , momentalnie pojawiało się przy nixh 2-3 zawodników suskiej drużyny. A jeszcze parę tygodni temu Tempo w sparingu w Suchej Beskidzkiej po pierwszej połowie prowadziło różnicą kilku goli. To też musiało mieć wpływ na postawę gości, co potwierdził Maciej Melzer.
Klasą sam dla siebie był Kuba Kociołek – aż szkoda, że nie miał podpiętego licznika, który pokazywałby, ile kilometrów przebiegł. Pewnie w bramce spisywał się Artur Kachnic – zupełnie wyrzucił z głowy dwa farfolce ze spotkania z Orłem Wieprz. Mocnym punktem w defensywie był Michał Talaga . – Piłki nożnej nie można się bać. Jeżeli ktoś się boi grać, to niech się lepiej się przerzuci na szachy - powiedział Bączek.
Wysokie tempo narzucone przez Babią Górę musiało się odbić na jej fizyczności i utracie sił w drugiej połowie. I odbiło, ale w połączeniu z niesamowitą ambicją i wolą zwycięstwa, nie sprawiło, że grające w lidze okręgowej Tempo uzyskało przewagę. Na pewno jednak podopieczni Melzera stali się groźniejsi.
Najpierw po dośrodkowaniu z prawej strony Szymoniaka próbował przyjąć na klatę piłkę Jan Woźny , lecz uczynił to tak, że futbolówka wylądowało w rękawicach Kachnica. – Mógł strzelać głową… - podsumował Melzer. Najgroźniejszą okazję Tempo stworzyło po godzinie gry, gdy oko w oko z Kachnicem znalazł się Szymoniak. Były napastnik Halniaka Maków Podhalański ten pojedynek przegrał.
Okazje do podwyższenia wyniku miała też Babia Góra. Choczyński wpadł w pole karne, lecz zamiast strzelać, zdecydował się jeszcze na podanie do Dyducha. Ten przeniósł piłkę wysoko nad poprzeczką.
Kiedy w ostatnich minutach z boiska wyleciał za dwie żółte kartki Choczyński wydawało się, że od tego momentu goście osiągną zdecydowaną przewagę i raz za razem będą zagrażać bramce gospodarze. Nic bardziej mylnego. Suszanie nie cofnęli się do rozpaczliwej obrony, często posiadając piłkę na połowie Tempo Białka.
W pewnym momencie niektórzy kibice Babiej Góry rozmarzyli się, że jeżeli do składu dołączą: RafałMagiera,Michał Bałos czy Kamil Dyduch , to ta drużyna śmiało myśleć o wygraniu ligi. – Nazwiska nie grają, a im więcej gwiazd, gwiazdeczek lokalnych w składzie, tym może być gorzej. Najważniejsze jest to, że chłopcy rozumieją, że do każdego spotkania muszą podchodzić tak, jakby to był ich ostatni w sezonie – dodał na zakończenie Sławomir Bączek.
Babia Góra Sucha Beskidzka - Tempo Białka 1:0 (1:0)
Gol dla Babiej Góry: Burliga.
Czerwona kartka: Choczyński (Babia Góra).
Składy:
Babia Góra: Kachnic - Rzepka, Talaga, Burliga, Ścieszka, Kociołek, Wojtowicz, Żmuda (55" K. Bielarz), R. Dyduch (65". Pacyga), Mika (78" Stróżak), Choczyński
Tempo: Kłapyta - Marek, Mentel, Gwiazdoń, Lenik, Sala (50" Murzyn), Pacyga, Balcer, Woźny, Goryl, Szymoniak (75" J. Bielarz).
Bez zmienników ani rusz
Dwukrotnie KS Bystra obejmowała prowadzenie z Gromem Grzechynia w pierwszej połowie pucharowego spotkania. W drugiej połowie goście uzyskali znaczną przewagę, wyrównali na 2:2. Było też to efektem tego, że Marek Mirocha miał na ławce kilku rezerwowych, czego nie można powiedzieć o szkoleniowcu gospodarzy Marcinie Wnętrzaku. Koniec końców i tak o awansie przesądził konkurs jedenastek - te lepiej wykonywali zawodnicy z Grzechyni zwyciężając 4:2.
KS Bystra - Grom Grzechynia 2:2 (2:1) k. 2:4
Gole dla Bystrej: Sroka, Błachut.
Skład Bystrej: Wójcik - Kulka, Pociąg, Urbański, Ciapała, Sroka, Targosz, Gałka, Wójtowicz, Błachut, Morawka.
Wcale nie taka łatwa przeprawa
Na początku było oczarowanie. - Murawa w Stryszowie naprawdę miło mnie zaskoczyła. Wiele drużyn z wyższych lig może im jej zazdrościć - powiedział trener Halniaka Maków Podhalański, Paweł Krzeszowiak. Potem przyszedł mecz, w którym również Chełm wcale nie okazał się przysłowiowym chłopcem do bicia. - Widać, że zawodnicy z tej drużyny grają ze sobą dłuższy czas. Chełm to porządny zespół, który może namieszać w tym sezonie w swojej lidze - mówi Krzeszowiak i dodaje: - Miałem młodych zawodników, którzy górowali oczywiście techniką nad rywalem, lecz gospodarze nadrabiali to ambicją i walką - dodał.
Całkiem później była już... obawa. - Tak niebezpiecznego spotkania dawno nie widziałem. Dla nas najważniejszy mecz jest ten w lidze z Orłem Ryczów, który już w niedzielę. Krzysiek Krauz doznał dziś kontuzji, ale on i tak z powodu czerwonej kartki nie mógłby zagrać. Mam nadzieję, że do niedzieli wykuruje się za to Dorian Łukawski - przyznaje.
Katem drużyny ze Stryszowa okazał się Wojciech Pająk. To on w pierwszej połowie trzykrotnie zmusił bramkarza gospodarzy do kapitulacji. Po przerwie gospodarze zdobyli gola na 3:1, lecz bardzo szybko jakąkolwiek myśl o korzystnym wyniku w tej rywalizacji, wybił im z głowy właśnie Wojciech Pająk zdobywając pieczętującego zwycięstwo 4:1 gola.
Nie zmienia to faktu, że Chełm do końca walczył o zmniejszenie rozmiarów porażki. Dwukrotnie był tego naprawdę bliski - piłka lądowała na słupku i poprzeczce! Halniak również raz, za sprawą wspomnianego Łukawskiego, ostemplował konstrukcję bramki drużyny ze Stryszowa.
Chełm Stryszów - Halniak M aków Podhalański 1:4 (0:3)
Gole dla Halniaka: Pająk (cztery).
Skład Halniaka: Korczak (46" Kobiałka), Gruca, Krauz (46" Bryndza), Bagnicki, Furman, Sz. Bobek, Pęczek (46" Maziarka), Łukawski, Pająk, Malina (60"Piątek), J. Bobek.
Huragan Inwałd - Beskid Andrychów 2:1
Żarek Barwałd - Iskra Klecza Dolna 2:4
Orzeł Ryczów - Sosnowianka Stanisław Dolny 2:2 k.3:1
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze