Choć od niedzielnej kraksy na stryszawskim Zawodziu minęły już ponad dwa dni, to miejsce zdarzenia wygląda tak, jakby doszło do niej przed chwilą. Mieszkańcy obawiają się, że uszkodzony słup runie i komuś stanie się krzywda.
Przypomnijmy. W niedzielę nad ranem kierowca bmw stracił panowanie nad pojazdem i wypadł nim z drogi. Sporych rozmiarów pojazd uderzył w słup energetyczny, łamiąc go. Prowadzący auto oddalił się z miejsca zdarzenia, ale potem zgłosił się na policję. – Cały czas prowadzimy czynności w tej sprawie, by ustalić przebieg zdarzenia – mówi Wojciech Copija, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Suchej Beskidzkiej. Dodaje, że rozbite bmw znajduje się poza drogą publiczną i nie stwarza zagrożenia. Właściciel pojazdu lub jego użytkownik musi zabezpieczyć go we własnym zakresie.
Mieszkańcy tej części Stryszawy boją się natomiast, że uszkodzony słup złamie się, co mogłoby być przyczyną tragedii. W Urzędzie Gminy w Stryszawie dowiedzieliśmy się, że takiego zagrożenia nie ma. Słup jest zbrojony, a od góry z trzech stron trzymany jest przez sieć energetyczną. Z informacji podanych przez Wojciecha Copiję wynika natomiast, że energetyka odłączyła zasilanie.
Gmina będzie dochodziła od ubezpieczyciela zwrotu kosztów wymiany słupa. Zleciła też jego wymianę. Wykonawca usługi już go zamówił (nie jest to rzecz, którą można kupić na składzie). Jest szansa, że uda się go wymienić jeszcze w tym roku, a najpóźniej ma to nastąpić 2 stycznia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze