Dwie porażki na starcie rundy jesiennej spowodowały zmianę na stanowisku trenera Naroża Juszczyn. Dawida Szewczuka zastąpił Paweł Gąstała, który krótko, bo krótko, ale prowadził Naroże tuż przed tym, jak prezes powierzył funkcję pierwszego szkoleniowca klubu z Juszczyna... Szewczukwi.
W listopadzie 2024 Dawid Szewczuk objął stanowisko trenera Naroża Juszczyn. Wszystko dlatego, że z funkcji trenera pierwszej drużyny zrezygnował Paweł Gąstała. Ten z kolei został trenerem po zwolnieniu Zdzisława Gacka w październiku 2024 i był szkoleniowcem Naroża raptem przez pięć spotkań (w których zdobył dziesięć punktów).
Powyższy opis przypomina rozdział z powieści sensacyjnej, ale od najbliższej kolejki w Juszczynie spodziewają się już tylko "rozdziałów rodem z książek obyczajowych". Gąstała ma ogromny kaliber zaufania ze strony prezesa Krzysztofa Sarny, lokalnych kibiców i idąc tokiem futbolowych myśli, wszyscy by sobie życzyli, żeby był szkoleniowcem Naroża na lata, a nie do lata.
Tymczasem trener Szewczuk miał za sobą dobrą, nawet bardzo dobrą rundę wiosenną, w której Naroże zostało z dorobkiem 36 punktów (na 45 możliwych) wicemistrzami drugiej części sezonu. Naroże pokonało m.in. Olimpię Chocznia 2:1, która była najlepiej punktującą na wiosnę drużyną.
Po przeprowadzonych w lecie transferach, Naroże wydawało się być jednym z najpoważniejszych kandydatów do wygrania ligi. Tymczasem z Huraganem Inwałd oraz Żurawiem Krzeszów, Naroże przegrało tracąc łącznie sześć goli. W spotkaniu z Huraganem, Naroże prowadziło 2:0 do przerwy, a w drugiej odsłonie, mimo gry z przewagą jednego zawodnika, straciło trzy gole. Czarę goryczy prezesa Krzysztofa Sarny przelała porażka 0:3 w Krzeszowie.
Prezes Krzysztof Sarna zareagował natychmiast i postanowił rozstać się z trenerem Szewczukiem. Z klubem pożegnali się także Michał Sulkiewicz i Marcin Herman. Z kolei Patryk Gibas na znak solidarności z trenerem i wspomnianą dwójką, zakończył swoją przygodę z klubem z Juszczyna. I tak można powiedzieć, jeszcze w sierpniu mamy prawdziwe trzęsienie ziemi w Narożu.
- W pierwszym meczu zagraliśmy fatalnie, w drugim bez koncepcji. Drużyna się rozsypała. Po meczach sparingowych nie uważałem, żeby nowi zawodnicy sprowwadzeni przez trenera Szewczuka mieli podnieść poziom naszego zespołu. Wolę zresztą, żeby w składzie Naroża grały miejscowe chłopaki niż tacy sami piłkarsko, albo niewiele lepsi zawodnicy z zewnątrz. Nie podobało mi się również dyskutowanie trenera z sędziami i z tego powodu niepotrzebne podgrzewanie atmosfery. Tak było w meczu z Inwałdem, jak i w Krzeszoie. Na kilka zatem spraw mieliśmy skrajnie inne spojrzenia. Paweł? Cieszę się, że przyjął propozycję. To nie jest rozwiązanie na kilka miesięcy, tylko liczę, że na znacznie dłużej. Tego Pawłowi i sobie życzę - mówi prezes.Reklama
Decyzją o zwolnieniu z Naroża zaskoczony był tymczasem trener Dawid Szewczuk.
- Nie spodziewałem się rozstania w tym momencie z Juszczynem. Liczyłem na to, że trzy zbliżające się mecze w odstępie tygodnia będą dla nas przełomowe (Naroże w niedzielę gra z Jawiszowicami, następnie w środę na wyjeździe w Gromcu, a w przyszłą sobotę podejmie w Juszczynie beniaminka z Makowa Podhalańskiego - przyp. red.). Umawiałem się z prezesem, że po ewentualnych trzech porażkach z rzędu będziemy rozmawiać na temat drużyny, a tu po dwóch spotkaniach na starcie rozgrywek mi podziękowano... Dodatkowo telefonicznie zostali poinformowanie Marcin Herman i Michał Sulkiewicz, że Naroże z nich rezygnuje - mówi były już szkoleniowiec Naroża.Reklama
Już nie na pięć spotkań, ale do końca sezonu za wyniki zespołu z Juszczyna będzie odpowiadał Paweł Gąstała.
- Spodziewałem się, że jeszcze będę miał okazję prowadzić Naroże, lecz nie sądziłem, że stanie się to tak szybko. Dlaczego teraz się na to zgodziłem, a po rundzie jesiennej podziękowałem? Wpływ na to miało kilka czynników m.in. pod względem formalnym, bo w październiku powinienem mieć licencję UEFA B. Dodatkowo przez te kilka miesięcy byłem przekonywany, że objęcie przeze mnie Naroża będzie korzystne dla wszystkich stron. Nie wiem, jak się to wszystko potoczy, bo w końcu jeszcze niedawno byłem normalnym zawodnikiem Naroża. Wszystko zweryfikuje życie. Na pewno za nami dwie porażki, z których nie należy robić tragedii. Wierzę w chłopaków i w to, że możemy być najlepsi w tej lidze - powiedział nowy, stary trener Naroża Juszczyn.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze