- Mam pecha do mistrzostw Europy, bo zdobywam je z kontuzjami, a potem chodzę załamany, że osiągnięty wynik był marny, niegodny tego tytułu - mówi Piotr Słapa, który w poprzednim tygodniu zdobył mistrzostwo Europy w wyciskaniu sztangi leżąc w Białej Podlasce.
265 kg (w kategorii open do 125 kg) - to wynik, który w tym roku gwarantował mistrzowski tytuł. - Zaliczyłem tylko jedno podejście... Naprawdę, nie czuje się mistrzem, bo wynik godny takiego tytułu to 300 kg (właśnie 300 kg to obecnie rekord życiowy Piotra Słapy, który ustanowił w marcu podczas zawodów w Kołobrzegu - ZOBACZ: Mistrzostwo Polski Piotra Słapy z niezwykłą dedykacją) i więcej. Niestety, kontuzja umożliwiła walkę o lepszy wynik, a i konkurenci w tym roku nie dopisali. Wielu zawodników nie przyjechało na mistrzostwa. Szkoda - mówi Piotr Słapa, który decyzję o starcie w zawodach podjął niemal w ostatniej chwili i dodał: - W środę o godz. 10 rano podjąłem decyzję, że pojadę na mistrzostwa Europy. Mam naderwany mięsień nadgrzebieniowy w barku i istniała obawa, że w przypadku jego zerwania, będę musiał nawet zakończyć karierę.
Skąd zatem decyzja, żeby mimo niezaleczonej kontuzji, wystartować w ME? – Z jednej strony miała być to ostatnia impreza w tym roku i żal by było całych przygotowań, poświęcenia. Z drugiej strony od 18 lat jestem związany ze sportami siłowymi, od 14 lat startuję w zawodach. To już jest wpisane sztywno w moje życie (śmiech). Ja tym żyje i to po prostu jest niezbędne, niczym powietrze, do życia – podsumował Piotr Słapa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze