25 sekund - tyle dzieliło Młodego Jordana od konkursu rzutów karnych w finałowym spotkaniu z BCS Zawoja w ramach Babiogórskich Mistrzostw Orlików.
Po czterech minutach i dwudziestu sekundach, BCS Zawoja I prowadziła 2:0 z Jordanem Jordanów. Podopieczni Piotra Kołodziejczyka ani myśleli składać broni, grali do końca, stwarzali okazje i ostatecznie udało się im doprowadzić do wyrównania. W samej końcówce to jednak zawojanie ponownie zaskoczyli jordanowian i zdobyli gola na wagę zwycięstwa w siódmej edycji Babiogórskich Mistrzostw Orlików.
- Po końcowym gwizdku schowałem głowę w dłoniach, bo żal mi było moich zawodników, a bramkę na 2:3 straciliśmy w ostatnim fragmencie spotkania. Chłopcy walczyli, grali dobrze, ale jednak zemściły się na nich niewykorzystane sytuacje. Mecz był na pewno godnym finału. Jeżeli w przyszłym roku otrzymamy zaproszenie, to z przyjemnością przyjedziemy znowu do Zawoi i może uda się nam przełamać w meczu z BCS, bo to był trzeci nasz przegrany finał z tą drużyną - powiedział trener Jordana Jordanów, Piotr Kołodziejczyk.
Reklama
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze