Drużyny grające w wadowickiej lidze okręgowej i klasie A czeka pracowity wtorek. Wszystkie spotkania rozpoczną się punktualnie o godzinie 17.
V-LIGA:
Znowu remis
- Za nami kolejny dobry mecz, w którym nie zdobywamy jednak kompletu punktów - to chyba najlepsze podsumowanie spotkania Dębu Paszkówka z Tempo Białka. Kilkadziesiąt godzin wcześniej, w niedzielę, Tempo zremisowało z Zagórzanką 1:1. We wtorek również musiało podzielić się punktami z kolejnym zespołem. Trener gości Maciej Melzer żałował zwłaszcza kilku sytuacji w drugiej połowie, które jego podopieczni nie potrafili wykończyć.
Piłkarze z Białki musieli walczyć podczas wtorkowego spotkania nie tylko z zawodnikami Dębu. - Boisko było nierówne, a trawa, która miała ok. 5 cm, miała to zakryć - przyznał opiekun Tempo Białka.
W pierwszej połowie właśnie nierówna murawa przeszkodziła Sebastianowi Młynarczykowi w oddaniu soczystego strzału w sytuacji sam na sam z bramkarzem Dębu. - Do przerwy nasza gra nie była najlepsza. Wyglądało to tak, jakbyśmy chcieli wygrać jak najmniejszym nakładem sił. W końcu postraszyli nas gospodarze, gdy Sebastian Mazanek trafił w poprzeczkę - skomentował Melzer.
Po przerwie przewaga gości była już wyraźna. - Praktycznie nie schodziliśmy z połowy przeciwnika - dodał trener gości.
Paweł Mentel z woleja przeniósł piłkę nad poprzeczką, w innej sytuacji futbolówka za daleko odskoczyła Bartłomiejowi Gorylowi. W kolejnym spotkaniu Tempo "dzieje" się w polu karnym. - Kuba Korba powiedział, że został kopnięty przez przeciwnika. Sędzia odgwizdał jego nakładkę. Tak to jest, że człowiek impulsywnie reaguje na pewne wydarzenia, kiedy wynik jest nierozstrzygnięty. Gdyby był, to można by skwitować to uśmiechem. W innej sytuacji Grzegorz Pacyga przyjął piłkę, odwrócił się i wtedy obrońca w niego wpadł. Nie ważne czy przypadkowo czy umyślnie. To jest rzut karny. Wiadomo, że to jednak mój opis subiektywny, sędzia zinterpretował to inaczej - podsumował Maciej Melzer.
- W drugiej połowie stworzyliśmy kilkanaście dobrych, prawie stuprocentowych okazji. Zabrakło ostatniego podania - stwierdził trener Tempo Białka.
Dąb Paszkówka - Tempo Białka 0:0
Skład Tempo: Kłapyta - Lenik, Bielarz (46" Sz. Marek), Mentel, M. Marek, Woźny, Korba, Pacyga, Harańczyk (77" Ficek), Młynarczyk, Goryl (70" Raczek).
Dwie akcje, dwa gole
Takiej skuteczności, jaką popisał się Nadwiślanin Gromiec we wtorkowe popołudnie w Stryszawie, pozazdrościć mogłyby mu wszystkie drużyny świata. W pierwszej połowie jedna okazja - wykorzystana. Po przerwie tak samo.
Jałowiec po pierwszych czterdziestupięciu minutach miał jeszcze nadzieję na osiągnięcie korzystnego rezultatu z Nadwiślaninem. - Chcieliśmy podjąć walkę na całym boisku, szybko doprowadzić do wyrównania - zdradził plan na drugą odsłonę spotkania kierownik Jałowca, Tomasz Steczek.
Kiedy w 47. minucie Sabliash doprowadził do wyrównania po uderzeniu z rzutu wolnego wydawało się, że plan założony w przerwie zostanie zrealizowany. Tymczasem goście, po szczęśliwym trafieniu w 66. minucie wyszli po raz drugi w tym spotkaniu na prowadzenie.
- Brakuje nam doświadczenia - podsumował kierownik Jałowca.
Jałowiec Stryszawa - Nadwiślanin Gromiec 1:2 (0:1)
Gol dla Jałowca: Sabliash.
Skład Jałowca: Marosek - Szwed, Stachnik, Szklarczyk, Biela, Iciek, Świerkosz, Panov, Starowicz, Sabliash, Kłapyta (65" Rakoczy)
A-KLASA:
Wrażenia artystyczne na bok
Uznanie przeciwnika, kilka niewykorzystanych szans i niedosyt - taki jest obraz w drużynie Babiej Góry po wizycie na boisku Astry Spytkowice. Po pierwszej połowie, po której mimo wszystko suszanie przegrywali 1:0, w szeregach gości panował spory optymizm. To podopieczni Sławomira Bączka nadawali ton wydarzeniom na boisku, byli zdecydowanie lepsi i stwarzali groźne okazje do zdobycia gola.
Tak było, gdy zdecydowania zabrakło znajdującemu się na 6. metrze w polu karnym gospodarzy Dawidowi Sumerze. W idealnej okazji nie trafił do bramki. Szczęścia, w zasadzie to gola, po uderzeniach z dystansu starał się znaleźć Dawid Choczyński, lecz po stronie zdobyczy suskiego klubu nadal było zero.
Druga połowa rozpoczęła się dla Babiej Góry idealnie. Najpierw w 47. minucie uderzał Rafał Magiera, a skuteczną dobitką popisał się Choczyński. Siedem minut później Tomasz Ścieszka perfekcyjnie wykonał rzut wolny i Babia Góra prowadziła 2:1.
Gra po przerwie różniła się od tej z pierwszej fazy spotkania - dominacja Babiej Góry gdzieś się ulotniła, a na boisku zaczął rządzić przypadek. Mimo to Babia Góra mogła przypieczętować triumf zdobywając trzeciego gola. W poprzeczkę trafił Ścieszka, a nieskuteczną dobitką popisał się Choczyński.
Gospodarze tymczasem w 83. minucie doprowadzili do wyrównania. Tak już zostało.
Astra Spytkowice - Babia Góra Sucha Beskidzka 2:2 (1:0)
Gole dla Babiej Góry: Choczyński, Ścieszka.
Skład Babiej Góry: Kachnic - Rzepka (82" Chrząszcz), Kudzia, Burliga, Ścieszka, Strózak (75" Kociołek), Wójtowicz (83" Mika), Piątek, Magiera, Sumera, Choczyński. Rezerwowi: Młyński, Pacyga.
Zmarnowana szansa
Już w pierwszej minucie, dokładniej w 40 sekundzie, Naroże Juszczyn wyszło na prowadzenie. Gola zdobył niezawodny Marcin Drobny wykorzystując prostopadłe podanie od Szymona Trybały. Nie minęły dwie minuty, a gospodarze mogli prowadzić różnicą dwóch bramek! - Trybała podał na skrzydło do Piotra Kardasia, ten wyłożył na ósmy metr piłkę Marcinowi Ferkowi. - Mógł zrobić z piłką wszystko, lecz zdecydował się na natychmiastowy strzał. Trafił jednak nieczysto - żałował szkoleniowiec gospodarzy, Jakub Jeziorski.
Pod koniec pierwszej połowy Marcin Ceremuga trafił jeszcze w słupek. Mecz nie miał jednak jednostronnego przebiegu, jakby się mogło wydawać. - Z jednej strony pojawiła się złość, że nie udało się wygrać, ale z drugiej Relaks Wysoka był najlepszą drużyną, z jaką przyszło nam się w tym sezonie zmierzyć. Uważam też, że to był najlepszy mecz także w naszym wykonaniu. Spotkanie było szybkie, obie drużyny niesamowicie walczyły - powiedział Jeziorski.
Goście na początku drugiej połowy wysłali pierwsze ostrzeżenie do miejscowych zawodników - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego za krótko piłkę wypiąstkował Michał Fidelus, ta spadła na 17. metr, skąd tylko w boczną siatkę oddał strzał piłkarz Relaksu. Kolejne ostrzeżenie przyniosło już gościom gola - z 17. metrów huknął nie do obrony Adrian Ignyś i w Juszczynie był remis 1:1.
Od tego momentu "do gry" wróciło Naroże. Efektem tego były trzy dobre sytuacje do ponownego objęcia prowadzenia. Grzegorz Ferek uderzeniem z 25. metrów trafił w poprzeczkę, technicznym strzałem popisał się jego brat - Marcin, a w ostatniej z akcji - Tomasz Lipka zagrał wzdłuż pola karnego, gdzie nie zdążył nabiec na piłkę Marcin Drobny.
Ostatnie słowo należało do gości - strzał nożycami jednego z zawodników z Wysokiej świetnie wybronił Fidelus.
Nudno na murawie we wtorek w Juszczynie na pewno nie było. Remis jednak nikogo nie zadowolił.
Naroże Juszczyn - Relaks Wysoka 1:1 (1:0)
Gol dla Naroża: M. Drobny.
Skład Naroża: Fidelus - Gąstała, R. Drobny, Baziński, Ceremuga Kwaśniewski, M. Ferek, Trybała, Kardaś, G. Ferek, M. Drobny. Rezerwowi: Kamil Kwaśniewski, Madziała, Lipka, Kulka.
Lachy Lachowice - Leskowiec Rzyki 2:3 (0:1)
Gole dla Lachów: Dawid Kachel (k.), T. Kachel.
Skład Lachów: Nowak - Banaś, Bogacz (46" T. Kachel), Urbanek, Chorąży, Daniel Kachel, Dawid Kachel, M. Kachel (60" Piecha), Kąkol (46" Pyrzyk), Ponikwia, Małysiak.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze