Reklama


(WYNIKI) Piłkarski weekend: Trzecia wygrana w siedem dni Babiej Góry! Dycha Naroża!

28/05/2016 18:06

Nieraz można przeczytać w prasie, jak zawodnicy "z pierwszych stron gazet" narzekają na zbyt intensywny układ gier. Chyba powinni zostać zesłani na chwilę do niższych lig, np do Suchej Beskidzkiej, żeby zobaczyć jak wytrzymują to wcale nie zawodowcy. Babia Góra wygrała w przeciągu siedmiu dni trzy mecze - zdobyła w nich siedem goli, żadnego nie straciła. W tym ostatnim z Halniakiem Targanice, dominowała przez całe dziewięćdziesiąt minut. Na innych stadionach - kanonada w Juszczynie! Naroże wygrało 10:1!!! Kiepska sobota dla czwartoligowców - Halniak przegrał, Garbarz zremisował. Ciekawie, tradycyjnie, na boiskach B-klasy - Bieńkówka prowadziła już 2:0 w Marcówce, ale wywiozła z boiska Błyskawicy tylko punkt. Z wyścigu o A-klasę definitywnie odpadła Sidzina - Strzelec wygrał z Dębem aż 5:0!

 

IV-LIGA:

Kolejna szansa uciekła

  Nietypowo, bo o godz. 11 rozpoczął się w sobotę mecz Halniaka Maków Podhalański z Orłem Piaski Wielkie. Wczesna godzina spotkania było spowodowana prośbą gości, do której przychylili się gospodarze. Na tym jednak uprzejmości w tym starciu się skończyły.

- To było dla nas bardzo ważne spotkanie, które chcieliśmy wygrać – mówi kierownik Halniaka, Jarosław Gąstała. – Presja i ranga meczu wpłynęła na nas troszeczkę paraliżująco, chociaż wiadomo, że właśnie pod presją gramy praktycznie od początku rundy rewanżowej – dodał.

Reklama

Wynik tego pojedynku rozstrzygnął się w pierwszej połowie. Goście objęli prowadzenie już w 9. minucie po bramce Bartosza Kozieła. Do wyrównania w 32. minucie doprowadził Tomasz Moskała, który wykorzystał podanie od Dariusza Szymoniaka. Halniak w pierwszej połowie próbował uderzeniami z dystansu zaskoczyć Damiana Wiśniewskiego, lecz ani Grzegorz Talaga, ani Dawid Szymula nie zmusili bramkarza Orła do kapitulacji. Tymczasem w końcówce pierwszej połowy Orzeł zadał kolejny cios – na listę strzelców wpisał się Adam Wędzony.

Po przerwie Halniak zaatakował śmielej – mógł przecież albo doprowadzić do remisu, albo przegrać wyżej. Ostatecznie wynik nie uległ już co prawda zmianie, ale bliżej było zdecydowanie tego pierwszego scenariusza. Sytuacji sam na sam z golkiperem Orła nie wykorzystał Szymula, dobry strzał głową Moskały również nie znalazł drogi do bramki gości. Najwięcej kontrowersji wzbudziła sytuacja, w której  w polu karnym padł Dawid Polak. Arbiter nakazał jednak grać dalej. W końcówce remis mógł uratować Tomasz Kaczmarczyk, lecz piłka po jego strzale minimalnie minęła światło bramki.

Reklama

- Zagraliśmy na tyle, na ile było stać drużynę w tym spotkaniu. Mieliśmy swoje sytuację, staraliśmy się, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać – podsumował Gąstała

Halniak Maków Podhalański – Orzeł Piaski Wielkie 1:2 (1:2)

Gol dla Halniaka: Moskała.

Skład Halniaka: Pająk - Mokwiński, Lozniak, Talaga, Gruca, Dyduch (12" Polak), Kaczmarczyk, Szymula, Moskała, J. Bobek (46" Sz. Bobek), Szymoniak.

Już nie tak skuteczni

Mogli obawiać się wizyty w Zembrzycach zawodnicy Spójni Osiek-Zimnodół. Garbarz Zembrzyce wygrał dwa ostatnie spotkania i zdobył w nich aż 11 goli. Wszystkie były dziełem duetu Ismaila Balogun-Sławomir Puda. W sobotnim pojedynku bliżej zwycięstwa byli goście - w 90. minucie Mateusz Wieczorek obronił rzut karny wykonywany przez Daniela Żmudkę.

Reklama

Godna uwagi była tylko pierwsza połowa - więcej z gry zwłaszcza w początkowych fragmentach gry mieli co prawda goście, ale szczęścia po strzałach z dystansu próbowali również zawodnicy Garbarza. 

Po przerwie zawodnicy obu ekip nie przebierali w środkach, czego efektem było aż osiem żółtych kartek (dwie dla gospodarzy, aż sześć dla gości). I w końcu nadeszła sytuacja z ostatniej minuty, która wyłoniła bohatera spotkania - golkipera Garbarza.

Garbarz Zembrzyce – Spójnia Osiek-Zimnodół 0:0

Skład Garbarza: Wieczorek - Marek, Sałapatek, Marcelo, Ł. Puda, Kasiński, Abubakar, Burliga (60" Tomczak), Sadowski, Balogun, S. Puda. Rezerwowi: Bruzda, Harańczyk.

Reklama

MKS Trzebinia-Siersza - Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska 1:0

Wiślanie Jaśkowice - Skawinka Skawina 3:0

Iskra Klecza Dolna - Wiślanka Grabie 0:0

Sosnowianka Stanisław Dolny - Górnik Libiąż 5:1

Michałowianka Michałowice - Nowa Proszowianka Proszowice 3:2

Górnik Wieliczka - Jutrzenka Giebułtów 1:1

V-LIGA:

Historia się powtarza

Niezła pierwsza połowa, potem jeden indywidualny błąd, po którym nadzieje o korzystnym wyniku pryskają - taki scenariusz oglądaliśmy już w meczach Jałowca Stryszawa w tym sezonie wiele razy. Powielił się on w sobotę w Chełmku. Niestety, dla Jałowca.

Reklama

Goście zaskoczyli zawodników z Chełmka w pierwszej połowie - byli agresywni, szarpali, widać było, że przyjechali z konkretnym planem wywiezienia punktów i chcą go zrealizować. Z rzutu wolnego szczęścia, czytaj zdobyć gola, próbowali Tomasz Świerosz i Mykhailo Sabliash. Pożądanego rezultatu jednak nie było. W szesnastce gospodarzy dobrze potrafił się znaleźć Bartłomiej Iciek, lecz w dalszym ciągu po stronie liczby zdobytych bramek Jałowca było w tym meczu zero.

Po przerwie Chełmek zdobył w początkowej fazie gola, co kompletnie podłamało piłkarzy ze Stryszawy. Już tak często jak w pierwszej połowie nie gościli na połowie, czy w polu karnym Chełmka. I przegrali.

Reklama

KS Chełmek –  Jałowiec Stryszawa  1:0 (0:0)

Skład Jałowca: Kobiałka - Szwed (82" K. Iciek), Sabliash, Biela, B. Iciek, Świerkosz, Panov, Porębski, Okrzesik, Janik, Kłapyta (90" Głuszek). 

Mocny lob

Bardzo szybko, bo już w 8. minucie Tempo Białka wyszło na prowadzenie w spotkaniu z Sołą II Oświęcim. Z prawej strony akcję przeprowadził Michał Marek i zagrał piłkę do Bartłomieja Goryla. Ten mimo ostrego kąta zdołał zmieścić piłkę w siatce gospodarzy. - Ciekawy gol, taki mocny lob - podsumował trener Tempo Białka, Maciej Melzer.

Reklama

W pierwszej połowie sytuacji stuprocentowych po obu stronach nie było. W obozie Tempo minimalnie niecelnie uderzał Jan Woźny, a po stronie Soły brakowało przede wszystkim większego zdecydowania w kluczowych momentach.

W drugiej połowie Soła starała się przede wszystkim wykorzystać wzrost grającego z numerem 9 Arkadiusza Czapli - głównie po stałych fragmentach gry. Po stronie gości za to piłka musnęła słupek po strzale Jakuba Drobnego. Dobrej okazji nie wykorzystał również Łukasz Raczek, który przeniósł piłkę nad bramkarzem gospodarzy Tomaszem Kobylańskim i poprzeczką także.

Reklama

Soła II Oświęcim –  Tempo Białka  0:1 (0:1)

Gol dla Tempo: Goryl.

Skład Tempo: Kłapyta - Bielarz, Mentel (60" Sz. Marek), M. Marek, Harańczyk (46" Drobny), Motor, Korba, Woźny (80" Ficek), Pacyga, Goryl (67" Raczek).

Sokół Przytkowice - Dąb Paszkówka 0:2

Niwa Nowa Wieś - Skawa Wadowice 4:1

Brzezina Osiek - Soła Łęki 5:1

Unia Oświęcim - Zagórzanka Zagórze 1:0

Nadwiślanin Gromiec - LKS Żarki 0:1

Orzeł Ryczów - LKS Bobrek 1:0

A-KLASA WADOWICE:

Zabiegani

Zero straconych goli, trzy mecze, siedem goli, dziewięć punktów – piłkarze Babiej Góry w od minionej niedzieli do obecnej soboty spędzili na boisku 270 „ligowych” minut. Po każdym z tych spotkań mogli na środku boiska zaprezentować taniec radości z powodu dopisania do swojego dorobku kolejnych trzech punktów. Tak kolejnych, bo wcześniej Babia Góra wygrała jeszcze dwa inne spotkania – z liderem i wiceliderem. też bez starty gola.

Reklama

Statystyki są jednak dobre dla kibiców, trenera Sławomira Bączka interesuje jeszcze coś innego. – Czemu nie zabrałeś się z piłką? – zwrócił się do Arkadiusza Piątka , kiedy ten w końcówce meczu będąc w polu karnym oddał strzał, który bramkarz Halniaka, Rafał Zieliński sparował do boku. – Więcej ruchu - instruował swoich podopiecznych około 75. minuty, gdy rozpoczynający akcję obrońcy Babiej Góry nie bardzo wiedzieli, do którego z kolegów z przodu mają zagrać piłkę. Trener Bączek wymaga od swoich podopiecznych więcej, bo wie, że ich na to stać.

Zadania zawodnikom Babiej Góry i Halniaka Targanice nie ułatwiał także padający przez cały mecz deszcz. Na śliskiej, szybkiej murawie o wiele lepiej czuli się gospodarze. Dla przybyszów z Targanic szczytem marzeń w tym spotkaniu był remis – Halniak to drużyna, która potrafi ze słabszymi drużynami stracić punkty, a z tymi z czołówki powalczyć nieraz z dobrym skutkiem. W Targanicach w tej rundzie zremisowało Naroże, w poprzedniej kolejce poległ Cedron Brody (3:0).

Reklama

Babia Góra uzyskała przekonywującą przewagę w tym spotkaniu w drugiej części pierwszej połowie. W tym fragmencie zdobyła jedynego gola, ale po kolei. W 15. minucie z rzutu wolnego dośrodkował w pole karne Dawid Sumera , lecz strzał Macieja Żaczka nie zmusił nawet do interwencji Zielińskiego. Pięć minut później po rozegraniu piłki przez Tomasza Ścieszkę i Michała Wójtowicza , i pewnej dozie szczęścia też, bo pogubili się w tym momencie obrońcy Halniaka, z ostrego kąta na bramkę Zielińskiego uderzał Sumera. Pomylił się nieznacznie.

W 32. minucie w pełnym biegu z lewej strony na wysokości pola karnego dośrodkował Ścieszka, a Piotr Pacyga przeniósł piłkę nad poprzeczką. W kolejnej akcji z dystansu przymierzył Wójtowicz – półtora metra nad poprzeczką. Widać było, że w końcówce pierwszej połowy Babia Góra totalnie zdominowała rywala. I zdobyła wtedy upragnionego gola – po rozegraniu na prawej stronie Artura Rzepki z Pacygą, w pole karne dośrodkował ten drugi. Tam jednak kompletnie pogubili się defensorzy Halniaka, którzy „jak na tacy” wyłożyli piłkę Wójtowiczowi. Suska dziesiątka nie zmarnowała tej okazji.

Babia Góra chciała w drugiej połowie szybko „załatwić sprawę”. Suszanie częściej decydowali się na uderzenia z dystansu – „zachęcani” do tego byli przez bramkarza gości, który po strzałach Sumery i Kuby Kociołka „wypluwał” piłkę przed siebie.

Do linii końcowej bardzo ładnie w dwóch różnych akcjach dobiegali Sumera i Dawid Choczyński, lecz za każdym razem żaden z zawodników Babiej Góry nie nabiegał na siódmy mniej więcej metr przed bramką Zielińskiego. Jego vis a vis Artur Kachnic nie musiał ani razu interweniować w drugiej połowie. Nie oznacza to, że nic ciekawego nie działo się w obrębie pola karnego Babiej Góry. W 55. minucie Andrzej Górski zdecydował się na strzał z dystansu, lecz na torze lotu piłki znalazł się jeden z zawodników Babiej Góry. Pięć minut później ten sam zawodnik próbował zaskoczyć Kachnica… nawet przewrotką.

Tymczasem w 70. minucie o ułamki sekundy spóźnił się Wójtowicz, który nie przeciął na 6. metrze piłki po mocnym wstrzeleniu jej z lewej strony przez Choczyńskiego.

Babia Góra po dziesięciu spotkaniach jest na szczycie tabeli 2016 roku w A-klasie z trzema punktami przewagi nad Zniczem Sułkowice i pięcioma nad Narożem Juszczyn. Zwiastuje to bardzo ciekawy sezon 2016/2017 dla kibiców w Suchej Beskidzkiej.

Babia Góra Sucha Beskidzka– Halniak Targanice  1:0 (1:0)

Gol dla Babiej Góry: Wójtowicz.

Składy:

Babia Góra: Kachnic - Kudzia (46" Chrząszcz), Burliga, Rzepka, Ścieszka, Pacyga (83" Stróżak), Żaczek, Sumera (77" Piątek), Kociołek, Wójtowicz, Choczyński. Rezerwowy: Młyński.

Halniak: Zieliński - Zborowski, Ławeczka, Wocial, Kaczmarczyk, Fujawa, Rokowski, Urbańczyk, Kierczak, Powroźnik, Górski. Rezerwowi: Kiszczak, Babiński, Marczyński, Zawiła.

Wyładowali złość

- Rozmowa na temat meczu z Rzykami z chłopakami oczywiście była - powiedział trener Naroża Juszczyn Jakub Jeziorski. Tak trener, bo mimo wypowiedzianych słów w ogromnych emocjach po spotkaniu z Leskowcem (ZOBACZ: Piłkarski weekend: W Jałowcu niestety bez zmian), zdecydował się pozostać na stanowisku szkoleniowca Naroża. - Postanowiliśmy, że gramy do końca, co będzie na koniec sezonu, to będzie - wyjaśnił Jeziorski.

Nie trzeba być specjalnym futbolowym geniuszem żeby wiedzieć, że piłkarze z Juszczyna chcieli wyładować piłkarską energię na kolejnym ligowym przeciwniku. Dla Płomienia Sosnowice oznaczało to duże problemy.  Na dodatek goście przyjechali do Juszczyna w mocno okrojonym składzie. - Najbardziej ucieszyła mnie tzw sportowa złość, lecz to, że chłopcy grali z takim samym nastawieniem od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego - dodaje Jeziorski. - Kiedy zdobywaliśmy piątą, szóstą czy siódmą bramkę, to nie zamierzaliśmy spocząć na laurach, lecz dobić rywala kolejny bramkami - wyjaśnia.

Ostatecznie mecz w Juszczynie zakończył się rzadko spotykanym wynikiem na jakichkolwiek boiskach 10:1!!! Dwukrotnie na listę strzelców wpisywali się: Marcin Kryjak, Karol Pietrzak i Kamil Kwaśniewski. Po jednym trafieniu dołożyli: Szymon Trybała, Marcin Ferek, Marcin Drobny oraz jego brat bliźniak Rafał Drobny.

- Nigdy prowadząc zespół w seniorach nie wygrałem w takich rozmiarach. Chłopaki nie zastosowali dla przeciwnika żadnej taryfy ulgowej - podsumował Jakub Jeziorski.

Naroże Juszczyn – Płomień Sosnowice  10:1 (4:0)

Gole dla Naroża: Kryjak, Trybała, Kwaśniewski (wszyscy po dwa gole), M. Drobny, R. Drobny, Trybała, M. Ferek.

Skład Naroża: Fidelus - R. Drobny, Gąstała, Baziński, Ceremuga, Lyvka, M. Ferek (55" Pietrzak), Trybała, G. Ferek, Kwaśniewski (65" Kardaś), M. Drobny (75" Kryjak).

Orzeł Wieprz - Lachy Lachowice 2:1 (0:0)

Burza Roczyny - Znicz Sułkowice-Bolęcina 0:5

Żarek Barwałd - Astra Spytkowice 1:0

Cedron Brody - Relaks Wysoka 4:1

Stanisławianka Stanisław - Leskowiec Rzyki 2:4

A-KLASA PODHALAŃSKA:

Bez strachu

Trudnej przeprawy w wyjazdowym spotkaniu z Granitem Czarna Góra spodziewał się trener Jordana Jordanów, Zdzisław Gacek i nie pomylił się. Nie tylko rywal był w niedzielne popołudnie tylko "przeciwnikiem" Jordana. - Boisko było koszmarne, trawa nie skoszona - wylicza Gacek.

Obojętnie w jakich warunkach i gdzie gra zespół z Jordanowa w tym sezonie, to stara się grać konsekwentnie swoją piłkę - organizować grę od obrońców, przeprowadzać akcje skrzydłami. To są składniki, które charakteryzują postawę podopiecznych Gacka. Nie inaczej było w Czarnej Górze.

W pierwszych czterdziestu pięciu minutach goli w Czarnej Górze nie było, ale emocji - owszem.

Dodatkowo w drugiej połowie, jeszcze przy stanie 0:0, Jordan otrzymał handicap ze strony gospodarzy - jeden z zawodników Granitu doznał kontuzji, a jako że na ławce rezerwowych nie mieli żadnego piłkarza, to ostatnie pół godziny goście grali z przewagą jednego piłkarza.

Jordan na prowadzenie wyszedł w 65. minucie - z rzutu rożnego dośrodkował Gaweł Tyrpa, chwilę później trafiła piłka na nogę Bartłomieja Burego, który strzałem z 11. metrów pokonał golkipera gospodarzy. Na 2:0 podwyższył Mariusz Korbel - piłkę w środku pola wyłuskał Jarosław Dudek i zagrał do napastnika Jordana, który minął obrońcę Granitu, bramkarza i skierował piłkę do pustej bramki. Kilka minut później gospodarze "złapali" kontakt zdobywając gola na 2:1, lecz ostatnie słowo należało do gości. Z narożnika pola karnego pięknym strzałem popisał się Michał Ryś pieczętując kolejną, szóstą w tym sezonie wyjazdową wygraną zespołu z Jordanowa.

- Zwycięzców się nie sądzi, tylko się im gratuluje. Słowa uznania również dla sędziego - jest mieszkańcem Jabłonki, a sędziował zawody perfekcyjnie - podsumował Zdzisław Gacek.

Granit Czarna Góra –  Jordan Jordanów 1:3 (0:0)

Gole dla Jordana: Ryś, Korbel, Bury.

Skład Jordana: Teper - Kołodziejczyk, Hodana, F. Tyrpa, Kulak, G. Tyrpa, Wójtowicz, Ryś, Bury, Korbel (85" Rypel), Kalemba (68" Dudek).

Spisz Krempachy - Lubań Tylmanowa 0:3

Skałka Rogoźnik - Podhale II Nowy Targ 0:2

Skalni Zaskale - Łapsze Niżne 5:1

Babia Góra Lipnica Wielka - Przełęcz Łopuszna 4:2

Wiatr Ludźmierz - Lepietnica Klikuszowa 3:1

Wierchy Rabka - Orawa Jabłonka 2:1

B-KLASA PODHALAŃSKA:

Bez historii

- Mecz się odbył, wygraliśmy. Nie ma co więcej komentować, bo goście nie podeszli do niego poważnie - mówi trener Unii Naprawa, Franciszek Gacek.

Gole dla Unii zdobyli Krystian Panek i debiutujący w seniorskiej drużynie Unii, 16-letni Maciej Molus.

Było to czwarte z rzędu zwycięskie spotkanie naprawskiej Unii.

Unia Naprawa – Janosik Sieniawa 2:0 (1:0)

Gole dla Unii: Molus, Panek.

Skład Unii: Kania - Sutor, Nowak, S. Molus, Święchowicz, F. Gacek, K. Gacek, Panek, M. Molus, Masłowski, Cieżak.

Szarotka Rokiciny Podhalańskie - Korona Piekielnik 5:0

Wierchy Lasek - Grom Morawczyna 1:2

Skawianin Skawa - KS Chabówka 0:2

Czarni Czarny Dunajec - Delta Pieniążkowice 2:2

B-KLASA WADOWICKA: 

Ich pierwszy raz w sezonie

Na koniec rozgrywek może się okazać, że gol zdobyty w 55. minucie przez Michała Bisagę w spotkaniu z Olimpią Zebrzydowice był na wagę utrzymania Bystrej w B-klasie. Tu warto dodać, że była to pierwsza wygrana w tym sezonie Bystrej na boisku przeciwnika!

Goście częściej posiadali piłkę zwłaszcza w pierwszej połowie spotkania. Mimo że rozgrywania akcji nie ułatwiała im murawa, na której trawa sięgała do kostek, to jednak podopieczni Marcina Wnętrzaka organizowali grę. Gospodarze stosowali prostsze środki - daleka piłka w kierunku grającego z numerem 11 Zbigniewa Kani, i a nuż coś się zacznie dziać z przodu.

W 23. minucie Bisaga uruchomił na lewym skrzydle Piotra Urbańskiego, który zbiegł ze skrzydła do środka pola i mocnym strzałem zaskoczył bramkarza gospodarzy. Jeszcze przybysze z Bystrej nie zdążyli nacieszyć się z tego prowadzenia, a już był remis. W polu karnym jednego z zawodników gospodarzy nieprzepisowo powstrzymał Adrian Gałka i sędzia wskazał na jedenasty metr oddalony od bramki Dariusza Pustuły. Chwilę później było już 1:1 po karnym wykorzystanym przez Michała Goczała.

Od tego momentu to gospodarze śmielej ruszyli do przodu, czego efektem było kilka strzałów z dystansu oddanych w kierunku bramki Pustuły. W końcówce pierwszej połowy Bystra mogła ponownie wyjść na prowadzenie. Świetnie jednak spod nóg szarżującego Michała Wójtowicza wybił piłkę bramkarz gospodarzy Bartłomiej Kania.

Po przerwie mecz się wyrównał. Goście co prawda szybko zdobyli gola na 2:1 - podanie od Urbańskiego wykorzystał wspomniany Bisaga, lecz potem oglądaliśmy na boisku "cios za cios". Obyło się jednak bez żadnej stuprocentowej okazji dla żadnej ze stron.

Wnioski z pierwszej połowy wyciągnął trener Wnętrzak, który nakazał pieczołowicie pilnować rosłego Zbigniewa Kanię. Od 70. minuty Olimpia grała w osłabieniu - po faulu Wójtowicza, jeden z zawodników Olimpii "odwinął się" i uderzył zawodnika z Bystrej w twarz. 

Olimpia Zebrzydowice –  KS Bystra 1:2 (1:1)

Gol dla Olimpii: Goczał (k.).

Gole dla Bystrej: Bisaga, Urbański.

Składy:

Olimpia: B. Kania - Ożóg, M. Kania, Duchecki, Kosek, Brańka, Foryś (60" Łężniak), Kubów, Pająk, Goczał, Z. Kania.

Bystra: Pustuła - Ptaś, A. Gałka, Kulka, Mikołajczyk, Basiura, Migas (65" K. Gałka), Urbański, Bisaga, Błachut (88" Targosz), Wójtowicz

Przybili piątkę

Stawka meczu Strzelca z Dębem był bardzo duża - goście z Sidziny przed sobotnim pojedynkiem tracili do zawodników z Budzowa tylko dwa punkty i w przypadku wygranej, mogli przeskoczyć podopiecznych Łukasza Reciaka w tabeli. Jak się jednak później okazało - ani przez moment taki scenariusz nie był bliski realizacji. Strzelec do przerwy zdobył dwa gole, po przerwie dołożył trzy i cały mecz pewnie i wysoko wygrał 5:0

W pierwszej połowie gospodarze mieli dwa rzuty karne, które na gole zamienili Wojciech Ryszawy i Gabriel Janiczak. W tej części gry, D ąb był tylko tłem dla gospod arzy. Lepiej wyg l ądało to po przerwie, chociaż i wtedy korzystny wynik dla gospodarzy w żadnym momencie nie był zagrożony. Wtedy to na listę strzelców wpisali się: Michał Rzadek , Kacper Kwaśniowski i ponownie Ryszawy.

- Najlepszym komentarzem do tego meczu niech będ ą słowa, że lepiej spotkania nie komentować - powiedział trener Dębu Mariusz Zawiła. - Przed meczem kilku zawodników nie potwierdziło, że nie pojawią się na zbiórce. Smsy nie kosztują przecież majątek... Gdybym wiedział wcześniej, to inaczej wystawiłbym juniorów na przedpołudniowy mecz! Przed pierwszym gwizdkiem sędziego mówiłem, że nie możemy się poddawać. Ustawiłem zespół defensywnie. O pierwszej połowie w naszym wykonaniu nie można powiedzieć nic dobrego. Druga, mimo że przegrana wyżej, była lepsza. Postawiliśmy się rywalowi, podjęliśmy walkę. Niezłą okazję miał Mariusz Lipa, lecz jego strzał wybronił bramkarz Strzelca. Po podaniu Lipy niecelnie obok słupka strzelał Grzegorz Krupa - dodaje Zawiła.

Przynajmniej na kilkanaście godzin, Strzelec awansował na pozycję wicelidera tabeli (w niedzielę Żuraw Krzeszów gra ze Świtem Osielec). Do końca sezonu, Strzelec nie ma jednak łatwego rozkładu jazdy - za tydzień jedzie do Bieńkówki na derby gminne, następnie podejmie bardzo dobrze dysponowany w ostatnim czasie Huragana Skawicę, a sezon zakończy spotkaniem w Zawoi.

Strzelec Budzów –  Dąb Sidzina 5:0 (2:0)

Gole dla Strzelca: Ryszawy (dwa), Janiczak, Kwaśniowski, Rzadek.

Składy:

Strzelec: Lenik - Wrzodek, Nosal (46" Rzadek), Łuczak, Kwaśniowski, K. Burliga, P. Burliga, Reciak, Ryszawy, Gielata (46" Marek Daniel), Janiczak. Rezerwowi: Kozak, Mateusz Daniel.

Dąb: Motor - Kostka, Jaromin, Gałka, Pelcel, Nabagło (46" Kolaniak), Krupa, Malada, Czarny, Handzel, M.  Lipa. Rezerwowi: Pastwa, Kulka, K. Lipa.

Błyskawica Marcówka –  LKS Bieńkówka 2:2 (1:2)

Gole dla Błyskawicy: Grygiel (dwa).

Gole dla Bieńkówki: Cholewa, Pęcek.

Składy:

Błyskawica: Brańka - Jacek Pindel, Urbański, Paczka, Kasprzycki (46" Głuc), Porębski, Nosal, Jakub Pindel, Kania, Grygiel, Rak. Rezerwowi: Zgudziak, Karcz.

Bieńkówka: Ciuś - Wojterski, Smoter, Sarna, Pęcek, K. Sałapat, Burliga, Lewandowski, Cholewa, Knapczyk, G. Sałapat. Rezerwowy: Gąstała.

Kości trzeszczały

Od pięciu spotkań niepokonana w B-klasie jest drużyna Huraganu Skawica. W niedzielę, w prestiżowym spotkaniu, w derbach gminnych, podopieczni Kazimierza Hornika wygrali w Zawoi 2:1 i są coraz bliżej utrzymania w lidze. Dodatkowo rozpędzony Huragan w końcówce może "rozdawać" karty także w grze o awans - Huragan zagra w przedostatniej kolejce w Budzowie, a w ostatniej na własnym stadionie podejmie Żurawia Krzeszów.

- Z a nami mecz walki, w którym "jeździliśmy po murawie" (wiadomo czym :)) - podsumował trener Watry, Łukasz Stopka. Jak ostra i zacięta gra, to także i kontuzje, żółte kartki i czerwone. Najpierw Kontuzje - w pierwszej połowie z tego powodu musieli wcześniej opuścić plac gry Krzysztof Zięba i Daniel Pacyga.

Z podbitym okiem mecz zakończył trener Watry. - Nie było w tym przypadku złośliwości, wszystko w ferworze walki - dodał Stopka. Sędzia Witold Romanowski siedmiokrotnie sięgał po żółty kartonik w tym meczu, wyrzucił z boiska w 70. minucie Tomasza Pa cygę.  I jeszcze podyktował dwa rzuty karne

Do przerwy prowadzili goście ze Skawicy 1:0 - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, piłka trafiła na szesnasty metr do Sebastiana Pacygi, który strzałem z dystansu pokonał Mateusza Staszaka.

Watra Zawoja –  Huragan Skawica  1:2 (0:1)

Gol dla Watry: Listwan (k.)

Gole dla Huraganu: S. Pacyga, Wojtyczko (k.)

Czerwona kartka: T. Pacyga (Huragan)

Składy:

Watra: Staszak - Stopka, Bach, Zięba (40" Bury), Zguda, Basiura, Ficek(75" Sałaciak), Wróblewski, Listwan, Hutniczak, Kaczmarczyk. Rezerwowy: Sajnog.

Huragan: Kotlarz - Gasek, Marek, W. Pacyga, Żywczak, D. Pacyga (25" Michał Pacyga), Mariusz Pacyga (65" Kozina), Mirosław Pacyga, Wojtyczko, T. Pacyga, S. Pacyga (79" Dyrcz). Rezerwowi: Sikończyk, Kawulak, Kudzia.

Niespodzianka? Wcale

- To był słaby mecz. Jubilat też zagrał słabo, ale potrafił wygrać wysoko. Czy wysoka porażka jest dla mnie zaskoczeniem? Nie - powiedział trener Gromu, Stanisław Klimala.

W składzie Gromu pojawiło się wielu młodych zawodników. - Do przerwy jeszcze wyglądaliśmy jako tako, po przerwie młodzież "siadła" - dodał Klimala.

Jubilat Izdebnik –  Grom Grzechynia   4:0 (1:0)

Skład Gromu: S . Krupczak - Dyrcz, Bi ałończyk, P. Surmiak, M. Surmiak, Ruszkowicz, Pająk (75" Nitoń), Ł. Krupczak, Toczek, Polak (70" Czubin) , Kudzia.

Spokojne punkty

Kolejny krok w kierunku A-klasy wykonał Żuraw Krzeszów. W starciu ze zdecydowanie najsłabszą drużyną w tym sezonie Świtem Osielec podopieczni Jacka Kudzi wygrali pewnie i wysoko 6:1. Mogli jeszcze wyżej, bo rzutu karnego nie wykorzystał Krzysztof Ćwiertnia.

Już w 3. minucie z lewej strony akcję przeprowadził Paweł Wajdzik, który podał do Adriana Piątka. Napastnik Żurawia wykorzystał sytuację sam na sam z Krystianem Traczykiem.

- Kolejne cztery gole zdobyliśmy po stałych fragmentach gry - mówi Kudzia. Trzykrotnie w tym czasie na listę strzelców wpisał się Michał Zawora. Najpierw dwa razy niemal w identyczny sposób pokonał Traczyka po dośrodkowaniach z rzutów wolnych. Na 4:0 trafił również Zawora - tym razem po dośrodkowaniu z rzutu rożnego 27-letni zawodnik Żurawia popisał się bardzo ładnym uderzeniem z woleja

Piąta bramka dla Żurawia była dziełem Piątka - po rzucie rożnym napastnik Żurawia strzałem głową skierował piłkę do bramki gości. Po akcji Bartłomieja Targosza piłka trafiła na 5. metr do rezerwowego Mateusza Wójcik. Ten stojąc tyłem do bramki Świtu zdołał się odwrócić i oddać strzał. Wybronił go Traczyk, lecz wobec dobitki drugiego rezerwowego, Dariusza Korczaka był już bezradny.

Honorowe trafienie dla Świtu zanotował Tomasz Oleksa.

Wyścig o A-klasę zatem trwa w najlepsze, a bierze w nim udział Żuraw, Strzelec Budzów i Jubilat Izdebnik. Przed trzema ostatnim spotkaniami w najlepszej sytuacji jest Żuraw (Dąb Sidzina na wyjeździe, LKS Bieńkówka u siebie i Huragan Skawica na wyjeździe) - trzy wygrane zapewni im awans bez oglądania się na to, co zrobią przeciwnicy.

Żuraw Krzeszów –  Świt Osielec   6:1 (4:0)

Gole dla Żurawia: Zawora (trzy), Piątek (dwa), Korczak.

Gol dla Świtu: Oleksa.

Składy:

Żuraw: Pająk - Zawora, Nowak, Skrzypek, Pilarczyk, Klimowski, Ćwiertnia, Wajdzik, Kawończyk (55" Wójcik), Piątek (70" Korczak), Targosz.

Świt: K. Traczyk - Adrian Guzik (20" Kopacz), Suski, D. Herman, Sobinek, M. Guzik, Artur Herman, G. Herman (60" Guzik), Oleksa, Gierat, Ł. Traczyk.

C-KLASA:

Tarnawianka Tarnawa – Korona Skawinki 2:1 (0:0)

Gole dla Tarnawianki: Ł. Miś, Stopka.

Skład Tarnawianki: Mazur - Ficek, Ł. Miś, M. Miś, Paczka (60" Madej), Rybak, Sałapat, Sitarz (70" Grabowski), Stopka, Stypuła, T. Żmudka. Rezerwowy: P. Żmudka.

Zryw Lanckorona - Skawa Jaroszowice 3:3

Pogoń Bugaj - Chełm Stryszów 0:4

Jastrzębianka Jastrzębia - Spartak Skawce 1:3

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama