Reklama


Piłkarski weekend: Kuriozalne potknięcia Halniaka i Garbarza, kuriozalny też walkower dla Żurawia

22/04/2017 18:09

W Zembrzycach po staremu, czyli fatalna skuteczność podopiecznych Zdzisława Janika przyczyną straty kolejnych punktów. Na pocieszenie pozostaje fakt, że zawodnik, który dochodzi do największej ilości sytuacji strzeleckich w Garbarzu - czyi Sławomir Puda, zdobył gola. W Chełmku o jednego gola od gospodarzy gorszy Halniak Maków Podhalański. - Do tej pory dopisywało nam szczęście w Gromcu czy w derbach z Garbarzem. W Chełmku byliśmy lepszym zespołem od gospodarzy, stworzyliśmy wiele okazji do zdobycia goli i nie mamy punktów - mówi Maciej Melzer. Niecodzienna sytuacja w Inwałdzie, gdzie Żuraw Krzeszów bez większego wysiłku zdobywa trzy punkty. Z naszych informacji wynika, że gospodarze mieli ksera kart zdrowia, które zakwestionował sędzia główny spotkania. A po oryginały nie byli w stanie pojechać. I po zabawie. Mecz się nawet nie rozpoczął, a W Izdebniku nie zaskoczyła Tarmawiankai przegrała 6:1.

V-LIGA:

Królestwo za skuteczność!

Ponoć nic dwa razy się nie zdarza. Spotkania z Halniakiem Maków Podhalański oraz Brzeziną Osiek w wykonaniu Garbarza Zembrzyce pokazały, że... jak najbardziej może się wydarzyć. Podopieczni Zdzisława Janika znowu pudłowali w sobotnie popołudnie na potęgę, chociaż tym razem mogli przynajmniej dopisać do swojego dorobku jeden punkt.

- Nie mam pretensji do zawodników za grę, bo ta była dobra. Zawiodła nas skuteczność - mówił po derbowej porażce w Makowie trener Janik. W związku z tym nie było zaskoczeniem to, że do boju na mecz przeciwko Brzezinie Osiek posłał de facto taką samą jedenastkę jak tydzień temu w Makowie. Jedyną zmianą był występ od pierwszej minuty Piotra Gaździckiego kosztem Mariusza Kani.

Reklama

Bardzo szybko, bo już w 8. minucie gry na prowadzenie wyszli przyjezdni. Dośrodkowanie z rzutu rożnego na długi słupek Szymona Babiucha na gola zamienia Piotr Balonek. Gospodarze mieli jednak wiele minut do rozstrzygnięcia spotkania na swoją korzyść i taki "gong" niekoniecznie podziałał na nich demobilizująco.

Do wyrównania mógł doprowadzić wspomniany Gaździcki, który w sytuacji sam na sam z bramkarzem Brzeziny próbował go ominąć i skierować piłkę do pustej bramki. Z planu niewiele wynikło, bo golkiper z Osieka końcami palców zdołał wybić piłkę. Niebawem po prostopadłym podaniu w sytuacji jeden na jednego z golkiperem Brzeziny znalazł się Sławomir Puda - odważne wyjście tego pierwszego zakończyło całą akcję.

Reklama

Goście nie bronili się kurczowo na własnej połowie, ich obrona grała wyjątkowo wysoko i stąd taktyką Garbarza były dalekie podanie w okolice pola karnego Brzeziny. W 44. minucie przyniosło to bramkowy efekt - Sławomir Puda znalazł się ponownie w sytuacji sam na sam z bramkarzem gości, lecz tym razem nie zmarnował tej okazji.

O ile do przerwy przewaga optyczna w posiadaniu futbolówki była po stronie Garbarza, o tyle po przerwie jeszcze wyraźniej się ona zaznaczyła. Wprowadzony od początku tej części gry Michał Harańczyk mocno uderza w kierunki bramki przeciwnika, lecz na posterunku jest bramkarz gości. Niebawem świetną akcję przeprowadza Grzegorz Bańdura - w samej jej końcówce jednak za bardzo się "podpala" i zamiast decydować się odegrać do dobrze ustawionego Sławomira Pudy, oddaje strzał. Niecelny.

Reklama

Pod bramką Brzeziny momentami kotłowało się niemiłosiernie, lecz tak samo jak przed tygodniem czynili to defensorzy Halniaka, tak samo i teraz obrońcy z Osieka wybijali wówczas piłkę jak najdalej od swojej bramki.

Najlepsza okazja dla gospodarzy w drugiej połowie to strzał z 10 metrów w słupek Kani, następnie dobitkę Gaździckiego z linii bramkowej wybija obrońca Brzeziny. Kolejny, trzeci strzał piłkarzy Garbarza w tej sytuacji przelatuje nad poprzeczką! 

Nie udało się z bliskiej odległości, próbowano strzelać z dystansu. Tak jak z woleja uczynił to Gaździcki, lecz świetnie zmierzającą pod poprzeczkę piłkę na rzut rożny wybija bramkarz gości. 

Reklama

W doliczonym czasie gry świetną okazję dla Garbarza marnuje Maciej Gajewski. Z 3 metrów nie trafia w bramkę gości!

A co można powiedzieć o drużynie gości? W drugiej połowie starali się wyprowadzać kontry, lecz nie kończyły się one większym zagrożeniem pod bramką Bartłomieja Bruzdy. Goście przyjechali po punkt, cel zrealizowali i mogli zadowoleni opuszczać stadion w Zembrzycach. O zadowoleniu z powodu remisu w szeregach miejscowych trudno było tymczasem mówić.

Garbarz Zembrzyce - Brzezina Osiek 1:1 (1:1)

Reklama

Gol dla Garbarza: S. Puda.

Skład Garbarza: Bruzda - Ł. Puda, Marek, Sałapatek, Gajewski, Bańdura (77" Kania), Burliga, Abubakar, Marcelo (46" Harańczyk), S. Puda, Gaździcki.

11 minut

- Rozegraliśmy najlepsze spotkanie, od kiedy zostałem trenerem Halniaka. O ile po spotkaniach z Nadwiślaninem Gromiec i Garbarzem Zembrzyce mogliśmy mówić, że momentami dopisywało nam szczęście, o tyle po meczu w Chełmku odczuwamy niedosyt, nawet bardzo duży - skomentował mecz z KS Chełmek trener makowian Maciej Melzer.

Reklama

Zaczęło się jednak lepiej niż obiecująco dla Halniaka. W 7. minucie bardzo aktywny w całym meczu Wojciech Pająk zagrał prostopadłą piłkę w kierunku Piotra Bagnickiego, a ten przelobował bramkarza Chełmka. Radość z prowadzenia nie trwała długo - gospodarze doprowadzili do wyrównania po skutecznie wykonanym rzucie wolnym. Zawodnik Chełmka znalazł lukę w murze makowian i było 1:1.

Akcja, po której bramkę na 2:1 zdobyli zawodnicy z Chełmka wzbudziła kontrowersje. Makowianie już szykowali się do wznowienia gry z autu, a tymczasem sędzia główny nakazał... wykonać go gospodarzom. Ci przeprowadzili akcję lewą stroną, następnie jeden z zawodników dośrodkował w pole karne i... piłka wpadła za kołnierz golkipera Halniaka Łukasza Kobiałki. Czasem takie dośrodkowania kończą się po prostu bramkami.

Reklama

- To była 11 minuta i przed nami był w sumie jeszcze cały mecz - przyznał Melzer. W pierwszej połowie jego podopieczni musieli radzić sobie nie tylko z przeciwnikiem, ale też i z wiatrem. I wyszli z tej opresji, jednej i drugiej, z całkiem niezłym skutkiem. Dorian Łukawski w sytuacji sam na sam z bramkarzem Chełmka przelobował nie tylko golkipera miejscowych, ale też i poprzeczkę. Okazję na zdobycie drugiego miał także Bagnicki. W sytuacji jeden na jednego z bramkarzem rywali trafił piłkę... właśnie w niego.

O ile pierwsza odsłona meczu była wyrównana, o tyle druga toczyła się pod dyktando Halniaka. Cóż jednak z tego, skoro okazji do wyrównania nie wykorzystali Jacek Bobek, Rafał Strojek, Pająk czy Bagnicki. Chełmek miał wynik i skupił się na grze z kontry. - Mieliśmy tyle sytuacji, że można by nimi obdzielić kilka spotkań.Taki jest jednak sport. Cieszy mnie, że oprócz koncentracji, walki, czyli cech, które wyróżniały nas w poprzednich meczach, dołożyliśmy jeszcze po prostu łądną grę. Niestety wracamy do Makowa bez punktów - podsmował Melzer.

Reklama

KS Chełmek -  Halniak Maków Podhalański 2:1 (2:1)

Gol dla Halniaka: Bagnicki.

Skład Halniaka: Kobiałka - Pęczek (76" Burliga), Furman (63" Sz. Bobek), Kaczmarczyk, M. Antosiak, Pająk, Krauz, Strojek, Łukawski (65" Malina), J. Bobek, Bagnicki.

Jest i przełamanie

Do trzech razy sztuka - powiedzenie to sprawdziło się w przypadku drużyny z Białki, która w dwóch poprzednich wyjazdowych spotkaniach nie punktowała. Na boisku w Paszkówce nastąpiło przełamanie - Tempo wreszcie wygrało i przystąpi w doskonałych humorach do szlagierowo zapowiadającego się w przyszłą sobotę spotkania z Orłem Ryczów.

Reklama

- Wierzyłem w zwycięstwo i byłem przekonany, że pierwszy gol otworzy ten mecz. Tak też się stało - mówi Jakub Korba, trener Tempo Białka.

To właśnie grający trener Tempo przerzucił piłkę za pleców obrońców Dębu w kierunku Dariusza Szymoniaka, a najskuteczniejszy napastnik gości wyprowadził białczan na prowadzeni sprytnie przerzucając piłkę nad golkiperem miejscowych. - Dąb musiał się w tym momencie bardziej odsłonić, bo do tego czasu umiejętnie się bronił i kontrował - przyznał trener Tempo.

Na 2:0 podwyższył Paweł Kozieł skutecznie wykonując rzut wolny. Piłka jeszcze, nomen omen, skozłowała przed bramkarzem Dębu i wpadła do bramki. Dzieła zniszczenia gospodarzy dopełnił Szymoniak - po podaniu od Michała Puzika strzelił nie do obrony w kierunku bramki Dębu. - Za tydzień gramy z Orłem i mam nadzieję, że nasz obiekt po tym meczu nadal pozostanie twierdzą - dodał Korba

Reklama

I tylko cieniem na tej wygranej kładzie się kontuzja, jakiej w pierwszej połowie doznał Bartłomiej Goryl. Napastnik Tempo z urazem kolana został odwieziony do szpitala.

Dąb Paszkówka -  Tempo Białka 0:3 (0:0)

Gole dla Tempo: Szymoniak (dwa), Kozieł.

Skład Tempo: Białończyk - Kozieł, Sz. Marek, M. Marek (80" Nowak), Drobny, Korba, Ficek (55" Balcer), Woźny (75" Murzyn), Puzik, Goryl (30" Bisaga), Szymoniak.

Nadwiślanin Gromiec - LKS Żarki 5:0

Niwa Nowa Wieś - Cedron Brody 3:0

Kalwarianka Kalwaria - Górnik Libiąż 1:4

Victoria Zalas - LKS Jawiszowice 0:5

Orzeł Ryczów - Zagórzanka Zagórze 2:1

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Orzeł Ryczów 21 52 61 19
2 Nadwiślanin Gromiec 21 43 53 20
3 Tempo Białka 21 40 53 32
4 Niwa Nowa Wieś 21 39 51 29
5 LKS Jawiszowice 21 38 60 19
6 KS Chełmek 21 38 44 17
7 Garbarz Zembrzyce 21 36 36 29
8 Brzezina Osiek 21 32 35 30
9 Cedron Brody 21 29 26 42
10 Halniak Maków Podhalański 21 28 37 39
11 Zagórzanka Zagórze 21 22 35 40
12 LKS Żarki 21 18 30 51
13 Kalwarianka Kalwaria 21 17 26 60
14 Victoria Zalas 21 15 33 73
15 Dąb Paszkówka 21 13 25 58
16 Górnik Libiąż 21 12 22 68

 

A-KLASA WADOWICKA:

Mecz którego nie było

Z duszą na ramieniu jechał na mecz do Inwałdu Żuraw Krzeszów. Bez pięciu podstawowych zawodników (ślub Michała Kawończyka - wszystkiego najlepszego Młodej Parze życzymy!!) musieli poradzić sobie podopieczni Jacka Kudzi. Jak się jednak okazało, wcale nie musieli... Sędzia główny zakwestionował bowiem zkserowane karty zawodnicze gospodarzy. Oryginalnych Huragan nie był w stanie dostarczyć. Kiedy piłkarze Żurawia czekali na rozpoczęcie meczu wymieniając na swojej połowie podania między sobą, na środku boiska sędzia toczył słowną walkę z działaczami miejscowych, a ci z kolei nerwowo wykonywali kolejne połączenia telefoniczne. - Jeszcze się nie cieszę z trzech punktów  powiedział tymczasem trener Żurawia, Jacek Kudzia. Sytuacja wydaje się jednak więcej niż jednoznaczna.

Huragan Inwałd -  Żuraw Krzeszów 0:3 walkower

Kwadrans koszmaru

W ile minut można zakończyć mecz? Teorii jest wiele, jak wiele jest takich spotkań, które zanim na dobre się nie rozpoczną, to już można odgwizdywać ich koniec . W niedzielne przedpołudnie byliśmy świadkami jednego z nich. Po kwadransie gry Skawa Wadowice prowadziła w Grzechyni 3:0!

Przy pierwszej z bramek kluczowy udział miało dwóch zawodników Gromu. Jeden z nich chciał wybić piłkę z własnej połowy, lecz trafił nią w... swojego kolegę z drużyny. Futbolówka następnie znalazła się pod nogami piłkarza Skawy, który prostopadłym zagraniem uruchomił Patrika Rydzewskiego. Napastnik Skawy wykorzystał sytuację sam na sam z powracającym do składu Gromu po kontuzji Sebastianem Krupczakiem. Na 2:0 bezpośrednim dośrodkowaniem z rzutu rożnego gola zdobył Kamil Wysogląd. Wydawało się, że jeden z piłkarzy Gromu wybije piłkę, lecz ku jego (jego kolegów, kibiców miejscowych, zawodników Skawy, sędziów pewnie też itd.) zdumieniu, piłka przeleciała mu pod nogą. Nie upłynęło piętnaście minut spotkania, a było już 3:0 - po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, piłkę z rąk wypuścił Krupczak, a jeden z zawodników Skawy nie zmarnował tego prezentu. Trzeba jednak zaznaczyć, że piłkarz wadowickiej drużyny wykazał się w tej sytuacji dużym sprytem oraz refleksem, czego nie można powiedzieć o defensorach gospodarzy.

Po takim gongu niejedna drużyna miałaby wszystkiego dosyć. Ale nie Grom! Po faulu na Mateuszu Pająku, Grom miał rzut wolny. Chwilę później na listę strzelców wpisał się Piotr Surmiak. Kontaktowego gola mógł zdobyć Tomasz Czubin, lecz przeniósł piłkę nad poprzeczką. W kolejnej akcji po dwójkowej akcji Bartłomieja Kudzi z Czubine, do strzału z 16 metrów doszedł ponownie Surmiak. Tym razem Grzegorz Gacur popisał się świetną interwencją.

Kontaktowego gola zatem Grom przed przerwą nie zdobył, ale pogroził palcem zawodnikom z Wadowic bez dwóch zdań i pokazał, że jeszcze nie wszytko stracone. Kwadrans po rozpoczęciu drugiej połowy sytuacja była już raczej jasna. Drugiego gola w tym spotkaniu, bardzo efektownego, bo po strzale z dystansu niemal w same widły, zdobył Rydzewski. Grom stać było tylko na honorowego gola - zdobył go technicznym, mocnym strzałem pod poprzeczkę Pająk.

Grom zatem po raz czwarty z rzędu przegrywa na swoim stadionie w tym roku i bardzo niebezpiecznie zbliża się do ostatnich lokat w tabeli...

Grom Grzechynia - Skawa Wadowice 2:4 (1:3)

Gole dla Gromu: Piotr Surmiak, Pająk.

Gole dla Skawy: Rydzewski (dwa), Wysogląd, samobójczy.

Składy:

Grom: S. Krupczak - Bogacz (60" Dyrcz), M. Surmiak, Paweł Surmiak, Toczek, Tokarz, Pieróg (65" Ceremuga), Pająk, Czubin (80" Paleczny), Kudzia, Piotr Surmiak.

Skawa: Gacur - B. Dyrcz (46" Owcarz), P. Dyrcz, Filek, Jończyk (55" M. Kuzia), Karcz, Kolesnyk (55" Mleczko), K. Kuzia, Rusin, Wysogląd (55" Talar), Rydzewski.


Passo trwaj!

Jedyną drużyną w rundzie wiosennej, która ma na swoim koncie komplet sześciu zwycięstw jest Jałowiec Stryszawa. I co jeszcze musi martwić jego konkurentów (w tym największego z Juszczyna, do którego już w najbliższą sobotę udadzą się stryszawianie) wydaje się, że Jałowiec z meczu na mecz się jeszcze bardziej rozkręca.

W spotkaniu z Halniakiem Targanice wynik otworzył Mariusz Górny. Były napastnik Beskidu Gilowice wykończył celnym uderzeniem akcję lewą stroną Szymona Stachnika. Była to piętnasta minuta spotkania. Po kolejnych piętnastu minutach było tymczasem już 2:0 - z rzutu wolnego dośrodkował Bartłomiej Iciek, a do strzału doszedł Górny. Obrońca Halniaka ratuje tą sytuację, lecz piłka wkrótce ląduje pod nogami Stachnika, a ten spokojnie skierowuje piłkę do bramki.

Klasyczną bramkę do szatni dostaje Halniak w 44. minucie. Ponownie Jałowiec wykonywał rzut wolny - po jego krótkim rozegraniu w duecie Iciek-Mariusz Mentel futbolówka trafia do Tomasza Szklarczyka, który dośrodkowuje w pole karne gości. Tam do piłki na piątym metrze dopada Tomasz Świerkosz i po chwili wynik do przerwy zostaje ostatecznie ustalony.

W drugiej odsłonie Jałowiec przypieczętował zwycięstwo dwoma trafieniami. W 65. minucie Iciek naciskał bramkarza gości Witolda Rymarczyka, który popełnia błąd wybijając piłkę pod nogi... Świerkosza. Najbardziej doświadczony z zawodników Jałowca podaje następnie do Górnego, który nie marnuje sytuacji sam na sam z Rymarczykiem.

Strzelanie w Stryszawie zakończył Przemysław Kotlarczyk - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Ićka były zawodnik Garbarza wpisuje się na listę strzelców.

Podsumowanie tego spotkanie jest krótkie - nie możemy doczekać się sobotniego spotkania Jałowca z Narożem w Juszczynie!

Jałowiec Stryszawa - Halniak Targanice 5:0 (3:0)

Gole dla Jałowca: Górny (dwa), Stachnik, Świerkosz, Kotlarczyk.

Skład Jałowca: Pająk - Biela, Kotlarczyk, Harańczyk, Szklarczyk, Gruszka, Mentel, Stachnik (68" Polak), Iciek (88" Paleczny), Świerkosz (83" Sala), Górny (75" Steczek).

Wygrana z przygodami

Zaczęło się całkiem obiecująco dla Naroża. Po dwóch minutach goście mogli prowadzić na stadionie Znicza Sułkowice-Bolęciny 2:0. Sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy nie wykorzystali Marcin Drobny oraz Marcin Kuszyk. Ten drugi nawet minął golkipera miejscowych, lecz nie trafił ze zbyt ostrego kąta do pustej już bramki Znicza.

Tymczasem 60 sekund później... gol dla gospodarzy! Sebastian Kulka dalekim podaniem starał się uruchomić Marcina Drobnego, lecz całą sytuację "przeczytał" jeden z defensorów Znicza, który nie dość, że zakończył akcję gości, to jeszcze uruchomił na 40 metrze Włodzimierza Kierczaka. Napastnik gospodarzy pognał na spotkanie z broniącym drugi mecz z rzędu bramki Naroża Pawłem Romaniakiem i ten pojedynek wygrał.

- I tak byłem spokojny o końcowy wynik. Do przerwy stworzyliśmy jeszcze kilka okazji do zdobycia goli, lecz albo strzał był celny, niecelny lub, co występowało najczęściej, dobrą interwencją popisywał się bramkarz Znicza - mówi Jakub Jezioski.

Do wyrównania doprowadził Rafał Drobny, który strzałem głową wykończył dośrodkowanie z rzutu rożnego swojego brata bliźniaka, Marcina. Naroże mimo kilku kolejnych szans do objęcia prowadzenia, mogło w tym fragmencie gry zostać skarcone. Nieporozumienie Pawła Gąstały i Rafała Drobnego zakończyło się przejęciem piłki przez Kierczaka, kolejną sytuacją sam na sam z Romaniakiem. Tym razem jednak napastnik Znicza wycelował prosto w golkipera Naroża.

Druga połowa tymczasem mogła... się nie rozpocząć. W niedzielne popołudnie w całym województwie można było zaobserwować co najmniej dziwne wahania się pogody i nie inaczej było w Sułkowicach. - Nie było wiatru, nic nie zapowiadało nagłego błysku i grzmotu, który mógł każdego przestraszyć. Do tego w pewnym momencie nastąpiły obfite opady śniegu. Sędzia się pytał, czy chcemy grać w drugiej połowie. Na szczęście śnieg ustąpił i można było grać - dodaje Jeziorski.

Naroże po przerwie przypieczętowało swoją przewagę trzema golami. Co ciekawe, również po stałych fragmentach gry. Na prowadzenie 2:1 wyprowadził Naroże Patryk Bachul, który strzałem głową zakończył dośrodkowanie z rzutu rożnego Marcina Drobnego. Kolejna bramka dla lidera rozgrywek to trafienie z rzutu wolnego z narożnika 16-stki Marcina Drobnego. Ten sam zawodnik wykorzystał rzut karny i Naroże wygrało 4:1.

Rozmiary porażki mógł zmniejszyć w końcówce Kierczak, lecz przeniósł wysoko nad poprzeczką piłkę do wykonanym rzucie karnym.

A już za tydzień, w sobotę, w samo południe w Juszczynie, szlagierowo zapowiadające się spotkanie z Jałowcem Stryszawa!

Znicz Sułkowice-Bolęcina -  Naroże Juszczyn 1:4 (1:1)

Gole dla Naroża: M. Drobny (dwa), R. Drobny, Bachul.

Skład Naroża: Romaniak - Gąstała, Bachul, Kulka, Kwaśniewski, M. Ferek, R. Drobny (88" Traczyk), Trybała (75" Pietrzak), Kuszyk (65" Kardaś), G. Ferek (80" Uczniak), M. Drobny.

Nie umiesz wygrać, to wiesz co masz zrobić...

Po pierwszej połowie spotkania Olimpii Chocznia z Babią Górą Sucha Beskidzka trudno było o optymizm w szeregach gości. Sam mecz dla podopiecznych Sławomira Bączka rozpoczął się dobrze. Po zagraniu piłki w pole karne gospodarzy jeden z zawodników Olimpii pomylił dyscypliny i dotknął jej ręką. Rzut karny na gola zamienił Tomasz Ścieszka. Była to 20 minuta. W 25 kolejnych suszanie stracili trzy gole - m.in. po źle założonej pułapce ofsajdowej, rzucie karnym

Mecz był bardzo otwarty i nie brakowało w nim sytuacji dla obu stron. Po przerwie do bramki rywali trafiali już tylko zawodnicy Babiej Góry. Najpierw zamieszanie w polu karnym na gola zamienił Ścieszka, a na dziesięć minut przed zakończeniem spotkania po wrzutce w pole karne Artura Rzepki jeden z piłkarzy gospodarzy popisał się niefortunną interwencją i wpakował piłkę do swojej bramki!

Babia Góra miała nawet piłkę meczową - po rajdzie skrzydłem Dawida Choczyńskiego napastnik Babiej Góry nieco za daleko wypuścił sobie piłkę i kiedy już składał się do strzału, trafił w bramkarza gospodarzy Mirosława Starzyka. Jeszcze lepszej okazji nie wykorzystał Przemysław Burliga, który z pięciu metrów posłał piłkę nad poprzeczką.

- Nie można meczu wygrać, to trzeba go zremisować - podsumował pierwszy wyjazdowy punkt w 2017 Babiej Góry jej trener.

Olimpia Chocznia -  Babia Góra Sucha Beskidzka 3:3 (3:1)

Gole dla Babiej Góry: Ścieszka (dwa), samobójczy.

Skład Babiej Góry: Kachnic - Rzepka, Listwan, Burliga, Szarlej (85" Bielarz), Mika (65" Żmuda), Wójtowicz (65" Brytan), Kociołek, Pacyga (60" Sumera), Ścieszka, Choczyński.

Orzeł Wieprz - Astra Spytkowice 0:3

Leskowiec Rzyki - Burza Roczyny 1:0

Sokół Przytkowice - Relaks Wysoka  0:1

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Naroże Juszczyn 21 50 61 18
2 Jałowiec Stryszawa 21 50 48 26
3 Relaks Wysoka 21 45 56 22
4 Babia Gora Sucha Beskidzka 21 39 45 23
5 Znicz Sułkowice 21 36   42 36
6 Sokół Przytkowice 21 33 42 33
7 Leskowiec Rzyki 21 31 44 39
8 Huragan Inwałd 21 31 31 33
9 Orzeł Wieprz 21 31 28 41
10 Olimpia Chocznia 21 24 37 50
11 Halniak Targanice 21 21 28 51
12 Astra Spytkowice 21 20 23 49
13 Grom Grzechynia 21 19 41 49
14 Burza Roczyny 21 18 32 44
15 Skawa Wadowice 21 17 26 36
16 Żuraw Krzeszów 21 12 13 47

 

B-KLASA WADOWICKA:

Jubilat Izdebnik -  Tarnawianka Tarnawa 6:1 (2:1)

Gol dla Tarnawianki: Żmudka.

Skład Tarnawianki: Zawiła - Basiura, Elżbieciak (65" Madej), Gancarz, Miś, Madejczyk, Paczka (35" Grygiel), Rybak, Sitarz, Stopka, Żmudka.

Wyciąganie wniosków

Drugiej porażki z rzędu doznał Dąb Sidzina. Była to też druga w ogóle przegrana zespołu z Sidziny w obecnych rozgrywkach! - Nie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że schodzimy z boiska pokonani. Musimy się wziąć w garść, zacząć wyciągać wnioski, bo za chwileczkę okaże się, że z taką grą będziemy musieli zapomnieć o pozycji w górnej połowie tabeli - powiedział po zakończeniu spotkania z Błyskawicą Marcówka trener Dębu Sidzina, Mariusz Zawiła.

Mecz rozpoczął się z 30 minutowym opóźnieniem spowodowanym śnieżycą, która przeszła nad stadionem w Sidzinie. - Sędziowie pod naciskiem obu zespołów zdecydowali się przeprowadzić zawody. W sumie to dobrze, bo przez cały mecz pogoda była w porządku. Przyjechaliśmy po punkt, a tu po pierwszej połowie mamy wynik  i prowadzimy 2:1. Wiedzieliśmy, że Sidzina ruszy po przerwie i tak się też się stało. Mecz już nie był płynny, zaczęły mnożyć się faule. Na szczęście przetrwaliśmy, a jeszcze w końcówce podwyższyliśmy, szczęśliwie, prowadzenie - tyle z kolei od szkoleniowca Błyskawicy, Dariusza Klimasary.

Plan na to spotkanie runął Dębowi bardzo szybko. Z jednej strony w 10. minucie po podaniu od Jakuba Pindla do siatki gospodarzy trafił lider zespołu z Marcówki, Krzysztof Rak. Z drugiej pięć minut później z powodu kontuzji z boiska musiał zejść kluczowy zawodnik z formacji defensywnej Dębu - Jarosław Kostka. Wymusiło to szereg nieplanowanych zmian w ustawieniu zespołu.

W pierwszej połowie Rak wpisał się jeszcze raz na listę strzelców, a tym razem asystę zanotował Damian Wróbel. - Uczulałem chłopaków na grającego z numerem 9 w Marcówce Krzyśka Raka, ale niestety zdobył on przeciwko nam dwie niemal bliźniacze bramki. Nikt mu nie przeszkadzał w tych sytuacjach!!! - przyznał Zawiła.

W międzyczasie Dąb wyrównał - a na listę strzelców wpisał się Grzegorz Motor.

Druga połowa dostarczyła mniej emocji niż pierwsza i nie tylko dlatego, że został w niej zdobyty tylko jeden gol. Błyskawica miała wynik i postawiła na twardą obronę. Dąb z kolei z minuty na minutę rzucał się do coraz bardziej rozpaczliwych ataków. - Nie walczymy ?! - rozkładał zza linii bocznej ręce trener gospodarzy, który za chwilę zameldował się na placu gry. Niejako na zaprzeczenie jego słów groźną akcję prawą stroną przeprowadził Grzegorz Motor. Były zawodnik Tempo Białka odważnie wszedł między dwójkę zawodników z Marcówki, lecz wywalczył tylko rzut rożny.

120 sekund później sprytnie rzut wolny wykonał Łukasz Kolaniak, lecz na posterunku był Jacek Pindel. - Po meczu z Huraganem Skawica, w którym co prawda cała drużyna była odpowiedzialna za stratę goli, ale jednak zawodnicy mieli pretensje do naszego nominalnego bramkarza (Konrada Brańki). Ten w Sidzinie siedział na trybunach, a bronił Jacek. Był pewnym naszym punktem w dniu dzisiejszym, podpowiadał, krzyczał, co zaowocowało tym, że nie straciliśmy gola. W przeszłości grywał na tej pozycji - powiedział Klimasara. 

Marcówka nastawiła się na kontry i jedna z nich mogła zakończyć się powodzeniem. Po dośrodkowaniu z prawej strony Jakuba Pindla nie doszedł do piłki rezerwowy w zespole gości, Filip Zemlik. Po stronie gospodarzy można odnotować mocny strzał z dystansu Grzegorza Krupy, który minął jednak bramkę zespołu z Marcówki.

Końcówka meczu należała do Rafała Porębskiego. Piłkarz Błyskawicy najpierw zdecydował się na strzał z dystansu po którym piłka przeszła minimalnie nad poprzeczką gospodarzy. W doliczonym czasie gry szczęście się do niego uśmiechnęło - zdobył gola... bezpośrednio z rzutu rożnego. - ... takich bramek w żadnych okolicznościach nie można tracić - podsumował Mariusza Zawiła. Święte słowa!

Dąb Sidzina -  Błyskawica Marcówka 1:3 (1:2)

Gol dla Dębu: G. Motor.

Gole dla Błyskawicy: K. Rak (dwa), Porębski.

Składy:

Dąb: S. Motor - J. Kostka (15" Szczurek), K. Kostka, Korbel (46" Ł. Motor), Krupa, Jaromin, Kolaniak, Motor, Palowski, Malada (69" Zawiła), Lipa. 

Błyskawica: Jacek Pindel - Nosal, Paczka, M. Rak, Wróbel, Mirek (78" Zemlik), Kaczmarczyk (76" Pilch), Jakub Pindel, Porębski, J. Rak (84" Stasik), K. Rak.


Konsekwencja, że hej

Na pół godziny przed zakończeniem spotkania, Leńcze prowadziły w Budzowie 2:0. Strzelec ani myślał jednak zmieniać taktyki i konsekwentnie dążył do zdobycia najpierw kontaktowej, potem wyrównującej i na koniec - decydującej o zwycięstwie, bramki. I cel swój osiągnął! Dwukrotnie Kacper Burliga i w samej końcówce Gabriel Janiczak ucieszyli fanów miejscowych. Pierwsza strata punktów przez zespół z Budzowa zatem się nie ziściła - Strzelec w siedmiu spotkaniach u siebie odniósł tyle samo punktów. Tylko, po co tyle nerwów?

Strzelec Budzów - Leńczanka Leńcze 3:2 (0:1)

Gole dla Strzelca: Kacper Burliga (dwa), Janiczak.

Skład Strzelca: Kozak - Krzystań, Wrzodek, Kwaśniowski, Korczak, Reciak (65" Polak), Kacper Burliga, Sajnog, Konrad Burliga, Janiczak, Leśniak.

Lachy Lachowice -  KS Bystra / pon. 01.05.2017 godz. 16:00

Huragan Skawica -  LKS Bieńkówka / śr. 03.05.2017 godz. 16:00

BCS Zawoja - Stanisławianka Stanisław / śr. 03.05.2017 godz. 16:00

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Strzelec Budzów 14 32 36 17
2 Stanisławianka  13 27 38 17
3 Dąb Sidzina 14 25 31 19
4 Błyskawica Marcówka 14 24 30 29
5 BCS Zawoja 13 22 36 21
6 Leńczanka Leńcze 14 22 31 26
7 Lachy Lachowice 13 18 38 31
8 LKS Bieńkówka 13 17 27 31
9 Jubilat Izdebnik 14 14 20 39
10 KS Bystra 13 12 23 33
11 Tarnawianka Tarnawa 14 12 23 44
12 Huragan Skawica 13 11 24 43

C-KLASA WADOWICE:

Chełm Stryszów - Świt Osielec 2:0 (0:0)

Skład Świtu: W. Traczyk - A. Herman, Guzik, Kopacz, Ł. Traczyk, D. Herman (65" Motor), G. Herman, Stec (46" Gierat), Oleksa, Bednarz, Suwaj.

Jastrzębianka Jastrzębia - Korona Skawinki 1:4

Filkówka Barwałd - Pogoń Bugaj 3:1

Olimpia Zebrzydowice - Zryw Lanckorona 1:2

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Chełm Stryszów 9 19 31 11
2 Korona Skawinki 9 19 22 9
3 Filkówka Barwałd 9 18 23 18
4 Olimpia Zebrzydowice 9 17 24 12
5 Żarek Stronie 9 16 25 10
6 Świt Osielec 9 9 17 23
7 Zryw Lanckorona 9 8 17 23
8 Pogoń Bugaj 9 5 12 29
9 Jastrzębianka  9 3 9 39

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama