Reklama


Piłkarski weekend: Pogrom gonił pogrom

30/05/2015 17:55

Ta kolejka może srogo kosztować drużyny z naszego powiatu. Drużynom z IV-lig kompletnie ona nie wyszła. Jałowiec Stryszawa ma już tylko matematyczne szanse na utrzymanie po przegranej 5:0 z Górnikiem Libiąż - Szczęścia nie mamy od początku sezonu - przyznaje grający trener Jałowca Krzysztof Jodłowiec. Mecz ułożył się fatalnie dla stryszawian - po pięciu minutach Górnik prowadził 2:0, Jałowiec grał w dziesiątkę... Halniak przegrał 1:0 z Karpatami Siepraw i tym samym mocno skomplikował sobie sytuację w tabeli. - Zawiedli mnie niektórzy zawodnicy. Nie byliśmy drużyną. Krytyka jest jak najbardziej zasłużona - mówi Piotr Stach, trener Halniaka. Przegrał także Garbarz w Zembrzycach z Jutrzenką 3:0. - Dostaliśmy dwie bomby na początku, a z dobrą drużyną jaką jest Jutrzenka, trudno jest w takiej sytuacji nawiązać rywalizację - mówi Zdzisław Janik. W doliczonym czasie gry punkt straciła Babia Góra - sędzia nawet nie wznawiał gry od środka. Remis z Przytkowic przywiozło Tempo Białka. Z powodu silnych opadów i burzy sędzia przerwał spotkanie na dziesięć minut. - Mimo trudnych warunków mecz mógł się podobać. Był naprawdę dynamiczny - przyznał trener Tempo Maciej Melzer. W A-klasie drugie zwycięstwo pod wodzą Jakuba Jeziorskiego odniosło Naroże Juszczyn. - Żarek przyjechał do Juszczyna przegrać najmniejszą ilością bramek - powiedział Jeziorski i trudno nie przyznać mu racji. Spotkanie toczyło się w przeważającej większości na połowie drużyny ze Stronia. Z czterema bagażami goli z Targanic wraca Grom Grzechynia. Bezbramkowo zremisowała z liderem B-klasy - Żarkiem Stronie, KS Bystra. Podopieczni Marcina Wnętrzaka nie wykorzystali rzutu karnego. - Remis jest zasłużony, chociaż ten karny... Miał strzelać Bartek Mikołajczyk, krzyczeliśmy z ławki nawet... - żałował trener Bystrej. W Zawoi po staremu, czyli wygrana Watry.

Dwie bomby

Zaczęło się od nokautu - po dwunastu minutach Garbarz przegrywał z Jutrzenką 2:0. - Gole straciliśmy po błędach Bartka Sałapatka i Łukasza Pudy. Chłopaki nie spodziewali się takiego obrotu sprawy, spuścili głowy... - powiedział trener Garbarza Zdzisław Janik.

Jutrzenka tymczasem "nic już nie musiała" i mogła spokojnie nastawić się na kontry. I właśnie jedną z nich, już w dziewięćdziesiątej minucie, zamieniła na trzeciego gola. Są jednak pozytywy po tym spotkaniu. - Obyło się bez żółtej i czerwonej kartki, więc przed bardzo ważnymi trzema ostatnimi meczami nie będziemy osłabieni - mówi Janik.

Reklama

Na ławce rezerwowych zasiadł dawno nie widziany w barwach Garbarza Paweł Jurasz. - Bardziej chodziło o to, żeby znowu poczuł atmosferę meczu, drużyny, szatni - wyjaśnia Janik.

Garbarz Zembrzyce - Jutrzenka Giebułtów 0:3 (0:2)

Skład Garbarza: Bruzda - Konrad Burliga, Sałapatek, Mitka, Ł. Puda, Teteruk, Kasiński, Kacper Burliga (46" Mazanek), Kuz (70" Kotlarczyk), S. Puda, Chodźko.
 {gallery width="250" height="300" }news/2015/maj/garbarz-jutrzenka{/gallery}

Tego było za wiele

Słowo pech jest niewłaściwe, jeżeli mamy opisać pierwsze minuty dla gospodarzy ze Stryszawy w spotkaniu z Górnikiem Libiąż. W 3. minucie rzut karny dla gości zamieniony na gola, mijają dwie minuty i za polem karnym rywala fauluje Adam Pająk. Sędzia wyrzuca bramkarza Jałowca z boiska. Między słupki wchodzi 16-letni Daniel Młyński i chwilę później musi kapitulować po precyzyjnym strzale z rzutu wolnego jednego z rywali.

Reklama

- Szczęście nam nie dopisuje od pierwszych spotkań w sezonie - mówi Krzysztof Jodłowiec. Stracone gole nie podłamały gospodarzy, bo w sumie co mieli do wyboru - albo próbę nawiązania walki, albo utratę kolejnych goli. Do przerwy wynik nie uległ zmianie, chociaż Jałowiec swoje szanse do zdobycia kontaktowego gola miał.

Chwilę po wznowieniu gry goście podwyższyli na 3:0. To już było za wiele nawet dla grającego ciągle ambitnie Jałowca. Ostatecznie skończyło się na 5:0.

Kibiców, nie tylko w Stryszawie, interesuje co dalej z Jałowcem po niespodziewanej śmierci prezesa Jerzego Steczka. - To, że prezesa nie ma już z nami to straszna tragedia, trudna do opisania i wyobrażenia. Mieliśmy w tygodniu spotkanie z zarządem i wiemy, że Jałowiec będzie istniał! Są ludzie, którzy chcą działać dla dobra Jałowca i Stryszawy - dodaje Krzysztof Jodłowiec.

Reklama

Jałowiec Stryszawa - Górnik Libiąż 0:5 (0:2)

Skład Jałowca: Pająk - K. Jodłowiec, Okrzesik, Iciek, Bartyzel, G. Jodłowiec, Pindel (5" Młyński), P. Bachorczyk (88" Janik) Gazurek, Świerkosz, Głuszek.

Skandalicznie słabi

Trudno ocenić, dlaczego Halniak zagrał tak słabo z Karpatami. Wszyscy znali sytuację w tabeli, wiedzieli, że po wygranej z Kalwarianką trzeba było postawić kolejny krok do utrzymania w lidze poprzez zdobycie trzech punktów z Karpatami. Tak się nie stało

- Może zlekceważyliśmy przeciwnika, bo w tabeli był niżej od nas? Zagraliśmy skandalicznie słabo. Należy się nam krytyka... Zawodnicy niech sobie najlepiej odpowiedzą, dlaczego zaprezentowali się tak, a nie inaczej. Kilku z nich bardzo mnie zawiodło - przyznał Piotr Stach.

Reklama

Tydzień temu z Kalwarianką była walka i determinacja, która ostatecznie przyniosła komplet punktów. Teraz nie było żadnego z tych przymiotów. - To były dwa zupełnie inne mecze. Kalwarianka była wyżej w tabeli, lepiej grała od nas piłką. Przeszkadzaliśmy jej skutecznie w grze i wygraliśmy. Karpaty to był słabszy zespół od Kalwarianki. Nastawili się na kontry, my mieliśmy prowadzić grę. Jeżeli jednak nie potrafimy wymienić dwóch podań, gramy chaotycznie, to trudno myśleć o jakiejkolwiek zdobyczy punktowej - wyjaśnia Stach.

Wiślanka Grabie na wyjeździe, Niwa Nowa Wieś w Makowie i wyjazd do Kleczy Dolnej - finisz sezonu tuż tuż. - Musimy przyjąć porażkę z Karpatami na klatę i grać dalej! - dodaje trener Halniaka Maków Podhalański Piotr Stach.

Reklama

Halniak Maków Podhalański - Karpaty Siepraw  0:1 (0:1)

Ciekawy, szybki, z burzą i opadami w tle, mecz

W sześćdziesiątej minucie spotkania w Przytkowicach, sędzia z powodu burzy i opadów deszczu przerwał mecz na dziesięć minut. Dodatkowo po ostrym wejściu jednego z rywali z boiska musiał zejść Michał Puzik. - Sokół nas mocno przycisnął. Gospodarze mieli dwie idealne setki, sami chyba do tej pory nie wiedzą, jak ich nie wykorzystali. W końcu dopięli swego i wyrównali - mówi Maciej Melzer, trener Tempo Białka.

Reklama

Piłkarze z Przytkowic dwukrotnie wstrzeliwali piłkę w pole karne Tempo, ale tam dwukrotnie wybijali ją zawodnicy z Białki. Ostatecznie trafiła ona do jednego z zawodników Sokoła, który na raty pokonał Piotrka Kłapytę. - Sędzia boczny pokazał spalonego, ale po konsultacji z głównym gol został uznany. Słusznie, bo ten  sam zawodnik strzelał najpierw w słupek, a potem już niestety do naszej bramki - przyznaje Melzer.

Druga połowa była ze wskazaniem na Sokoła (chociaż w końcówce gola na 2:1 mógł zdobyć jeszcze Bartłomiej Goryl i kto by pamiętał, że Sokół był w tej części gry lepszy?!), ale w pierwszej lepiej prezentowało się Tempo. Zespół z Białki udokumentował to golem autorstwa Sebastiana Młynarczyka. Z połowy gości piłkę dośrodkował Dariusz Lewandowski, głową zgrał ją Łukasz Kryjak, a strzałem z woleja akcję wykończył wspomniany Młynarczyk. Teraz w Białce mogą sobie dumać co by było, gdyby na 2:0 trafił w pierwszej połowie Puzik. Pomocnik Tempo nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem Sokoła.

Reklama

- Remis nikogo nie krzywdzi. Kibice zobaczyli ciekawy, szybki, dynamiczny mecz - ocenił Maciej Melzer.

Sokół Przytkowice - Tempo Białka 1:1 (0:1)

Gol dla Tempo: Młynarczyk.

Skład Tempo: Kłapyta - M. Marek, Sz. Marek, Lewandowski, Raczek, Kryjak, Pacyga, Mentel, Puzik (60" Owsiak), Goryl (88" Ficek), Młynarczyk.

Mieli piłkę meczową

Nawet trzy piłki meczowe - idealnych sytuacji do objęcia prowadzenia dla Babiej Góry nie wykorzystali Krzysztof Rak (dwukrotnie) i Kamil Dyduch. Tymczasem Nadwiślanin w doliczonym czasie gry wbił gola na wagę trzech punktów - sędzia nawet nie wznawiał gry od połowy.

Reklama

Nadwiślanin Gromiec - Babia Góra Sucha Beskidzka 1:0 (0:0)

Skład: Kachnic - L istwan, Rzepka, Ścieszka, Kudzia, Gach (65" Krzeszowiak), Dyduch, Kociołek (58" P. Starowicz), Żmuda (88" Stróżak) , Rak, R. Starowicz.

Sunął atak za atakiem

Przed spotkaniem Naroża z Żarkiem faworyt był tylko jeden. Nawet kontaktowy gol zdobyty w drugiej połowie, dodajmy po fenomenalnym uderzeniu z rzutu wolnego jednego z zawodników gości, nie spowodował żadnej nerwowości w szeregach Naroża. - Przez cały mecz posiadaliśmy optyczną przewagę. Żarek nastawił się na kontry i liczył głównie na stałe fragmenty gry. Jeden z nich przyniósł mu gola, ale więcej okazji nie mieli - powiedział Jakub Jeziorski, trener Naroża.

Reklama

To drugie zwycięstwo pod wodzą nowego szkoleniowca Naroża. Tydzień temu juszczynianie zwyciężyli w Budzowie 5:0. Po pierwszej połowie Naroże prowadziło 1:0, ale Jeziorski miał wiele pretensji do swoich podopiecznych. - Graliśmy za wolno, niezdecydowanie. Zabrakło nam ikry z poprzedniego spotkanie ze Strzelcem - tłumaczy Jeziorski.

Wynik mógł otworzyć w 10. minucie Dariusz Klimasara, który nie atakowany przez rywali przestrzelił z siedmiu metrów. Kolejną okazję miał Jan Pietrusa - sędzia podyktował jednak pozycję spaloną napastnika Naroża. Wyjścia na pozycję to była prawdziwa zmora Naroża w tym spotkaniu - tyle spalonych, ile gospodarze zaliczyli w całym meczu można by obdzielić 2-3 spotkania. A napastników Naroże ma wyjątkowo szybkich jak na A-klasę, obu zresztą z IV-ligową przeszłością - wspomnianego Pietrusę i Tomasza Lipkę. - Za mało czasu miałem, żeby popracować nad pewnymi rzeczami. Przestawiłem trochę drużynę, nie mam na myśli ustawienia taktycznego, a bardziej personalne. Pracowaliśmy głównie nad grą obronną i stałymi fragmentami gry. Cieszy mnie, że wykonywaliśmy je tak, jak ćwiczyliśmy - dodaje Jeziorski.

Reklama

Wynik spotkania otworzył Lipka, który najpierw ograł obrońcę Żarka, potem położył na murawie bramkarza gości i skierował piłkę do pustej bramki. - Drugi mecz jestem w Narożu i drugi kapitalny mecz gra Tomek Lipka. Strzela bramki, asystuje, po faulu na nim podyktowany był rzut karny - wylicza Jeziorski.

W drugiej połowie trwał może nie koncert, bo ten byłby udokumentowany zdobyciem co najmniej 5-6 goli, a nie tylko trzech, ale na pewno ofensywne akcje mogły się podobać. Pietrusa nie wykorzystał trzech sytuacji sam na sam, mylił się tez Lipka, Ukrainiec Igor Lyvka trafił w poprzeczkę. - Obudziliśmy się - podsumował Jeziorski.

Naroże w tym sezonie broni się przed spadkiem, chociaż z takim składem powinno spokojnie włączyć się o awans do okręgówki. Zatem za rok? - Nie wybiegam tak daleko w przyszłość. Nie wiem, jak wyglądają inne drużyny. Na pewno w Juszczynie jest dobry zespół, który jeżeli wzmocni np. dwóch dobrych zawodników może być groźny dla każdego - dodaje Jeziorski.

Prezes Krzysztof Sarna chciałby zatrzymać Jeziorskiego na dłużej, z kolei trener Naroża nie podjął jeszcze oficjalnej decyzji co do przyszłości. - Zostałem sprowadzony na pięć kolejek. Zostały jeszcze trzy - przyznaje trener Naroża Juszczyn.

  Naroże Juszczyn - Żarek Stronie 4:1 (1:0)

Gole dla Naroża: Ferek (dwa), Lipka, Trybała.

Skład Naroża: Fidelus - Gąstała, Ceremuga, Baziński (33" Kulka), Ferek, Klimasara, Pietrzak (58" Lyvka), Chorąży (67" Kryjak), Sala (78" Trybała), Lipka, Pietrusa.
 {gallery width="250" height="300" }news/2015/maj/naroze30{/gallery}
Astra Spytkowice 3-3 Strzelec Budzów

Halniak Targanice - Grom Grzechynia 4:0

Stałe fragmenty kluczowe

Bez Adama Wójtowicza i Marcina Sochackiego pojechali na mecz ze Skalnymi Zaskale zawodnicy Jordana. Nie tylko z tego powodu podopieczni Zdzisława Gacka mogli obawiać się niedzielnego spotkania. Skalni w ostatnim czasie imponowali formą - byli niepokonani od 19. kwietnia, a w tym czasie zdobyli 22 gole, pokonali m.in. Wierchy Rabkę i to na wyjeździe.

Tymczasem Jordan wyprowadził przed przerwą dwa celne ciosy ze stałych fragmentów gry i załatwił sprawę. W 7. minucie kapitalnie z rzutu wolnego przymierzył Filip Tyrpa i Marcin Truty musiał po raz pierwszy wyciągać piłkę z bramki. Po pół godzinie gry celnie dośrodkowanie Gawła Tyrpy strzałem głową wykończył Paweł Romaniak.

Gospodarze zdobyli kontaktowego gola w 72. minucie za sprawą Grzegorza Gacka, ale nic poza tym. Drugie zwycięstwo Jordana w 2015 roku s tało się faktem.

Skalni Zaskale - Jordan Jordanów 1:2 (0:2)

Gole dla Jordana: F. Tyrpa, Romaniak.

Skład Jordana: Rypel – Kołodziejczyk, Hodana, F. Tyrpa, Kulak, Romaniak, G. Tyrpa, Ferek, Ryś, Sewioło (14 Kolodziej), Paś (80" Dudek).

Plan wykonany

W starciu drużyny własnego podwórka (przynajmniej na wiosnę) - czyli Watry Zawoi z drużyną z... nie wiadomo jakiego podwórka, bo jest na ostatnim miejscu i często musi przełykać gorycz porażki bez względu na stadion - mowa o Filkówce Barwałd Średni, górą podopieczni Łukasza Stopki. Może tylko dziwić to, że Watra wygrała tylko jedną bramką, ale trzy punkty dodaje się zarówno po zwycięstwie 10:1 jak i 2:1.

Wynik otworzył w 25. minucie Sławomir Hutniczak, który wykorzystał indywidualną akcję Stopki i technicznym strzałem z jedenastu metrów pokonał bramkarza gości. Przewaga w pierwszej połowie Watry nie podlegała dyskusji, chociaż w 35. minucie szczęście uśmiechnęło się do gości, którzy doprowadzili do wyrównania. W 70. minucie dośrodkowanie Łukasza Gołuszki strzałem głową na gola zamienił Radosław Warmuz i piąta wygrana gospodarzy w tym sezonie w Zawoi stała się faktem.

Watra Zawoja - Filkówka Barwałd 2:1 (1:1)

Gole dla Watry: Hutniczak, R. Warmuz

Skład Watry: Wolski - Zięba, Stopka, Basiura, Zguda (75" Motowidło), Gałuszka, B. Warmuz, R. Warmuz, Dyrcz (46" Wróblewski), Listwan, Hutniczak (75" Staszak).

Mogłeś być...

To powiedzenie krąży w środowisku piłkarskim od lat - kiedy Łukasz Surma grając jeszcze w Wiśle Kraków nie wykorzystał rzutu karnego, podszedł do niego ówczesny trener Białej Gwiazdy Wojciech Łazarek i powiedział: "Mogłeś być królem, a jesteś ch....". Wracamy do B-klasowej rzeczywistości. W drugiej połowie spotkania KS Bystra z Żarkiem Barwałd w polu karnym gości faulowany był Michał Wójtowicz I.

- Karnego miał wykonać Bartek Mikołajczyk. Krzyczeliśmy z ławki (była położona na tej samej połowie, co zaistniała sytuacja), ale nie... Piłkę wziął sam poszkodowany i bramkarz gości obronił. Michał chciał zostać bohaterem - mówi trener Bystrej Marcin Wnętrzak.

Bystra zremisowała z Żarkiem, co zdaniem Wnętrzaka jest sprawiedliwym rozstrzygnięciem. - W pierwszej połowie obyło się bez klarownych sytuacji dla obu stron. Dominowała walka w środku pola, chociaż goście dysponują bardziej doświadczonymi zawodnikami, co widać było przy rozgrywaniu piłki. Mieli dwie sytuacje stuprocentowe, ale w nich zamiast strzelać, podali do naszego bramkarza. Patrząc na te niewykorzystane przez Żarka okazje, możemy być szczęśliwi z remisu z liderem. Ale ten karny... - dodał Marcin Wnęyrzak.

KS Bystra - Żarek Barwałd 0:0

Skład Bystrej: Gałka - Pociąg, Sroka, Kulka, Mikołajczyk, Szewczyk, Basiura (46" G. Wójtowicz), Sanek, Błachut (55" Gałka), M. Wójtowicz I (89" Ciapała), M. Wójtowicz II.
 {gallery width="250" height="300" }news/2015/maj/bystra30{/gallery}

Tarnawianka Tarnawa - Błyskawica Marcówka 0:2

Teraz to oni zlali rywala

Tydzień temu dostali lanie od Czarnych Czarni Dunajec, teraz to sami je sprawili. I to bez najskuteczniejszego zawodnika Pawła Cieżaka, który doznał poważnej kontuzji jeszcze w spotkaniu z Orawą Jabłonka.

Formą strzelecką błysnął Szymon Bierówka, który ustrzelił hattrick. Oprócz niego na listę strzelców wpisali się Krystian Panek i  - Graliśmy lepszy futbol, stwarzaliśmy więcej okazji, stąd odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo - podsumował Franciszek Gacek, trener Unii Napr awa.

Delta Pieniążkowice - Unia Naprawa 3:5 (1:2)

Gole dla Unii: Bierówla (trzy), Panek, Święchowicz.

Skład Unii: Kania - Motor, Ciscoń, Drobny, Święchowicz, Filas, Nogawka, Gacek, Panek, Bierówka, Kutaj (80" Rypel).

Żuraw Krzeszów - Jubilat Izdebnik 1:1

Rywal wypunktowany

Na jesieni Dąb Sidzina przegrał u siebie z Olimpią Zebrzydowice 1:0. W niedzielne popołudnie wziął srogi odwet - wygrana 6:1 to najwyższe w tym sezonie podopiecznych Adama Wójtowicza. Było to także trzecie wyjazdowe zwycięstwo w tej rundzie Dębu - w pierwszej części sezonu sztuka ta nie udała się sidzinianom ani razu.

Do przerwy Dąb prowadził 2:0, a tuż po wznowieniu drugiej odsłony Mariusz Lipa (w całym meczu zanotował hattrick) podwyższył na 3:0. - Od tego momentu zaczęła się wakacyjna gra. Oddaliśmy inicjatywę przeciwnikowi, trochę się rozluźniliśmy, lecz i tak dalej punktowaliśmy przeciwnika - mówi Wójtowicz.

Czy któryś z goli był szczególnej urody? - Na 2:0 Sławek Pastwa wykończył akcję całego zespołu. Zawodnicy wymienili między sobą 5-6 podań, atak szedł już od naszej połowy - dodaje Adam Wójtowicz.

Olimpia Zebrzydowice - Dąb Sidzina 1:6 (0:2)

Gole dla Dębu: Lipa (trzy), Pastwa (dwa), K. Kostka.

Skład Dębu: Sitarz - Palowski, K. Kostka, P. Kostka, J. Kostka, Jaromin, Kolaniak, Pelcel, Pastwa, Lipa (75" Kulka), Czarny (60" Chorąży).
 {gallery width="250" height="300" }news/2015/maj/dab31{/gallery}

Lachy Lachowice 3-2 Huragan Skawica

LKS Bieńkówka - Jastrzębianka Jastrzębia goście nie dojechali

Awans coraz bliżej

- Piłkarsko praktycznie nie ma różnicy między B i C klasą. Najważniejsze, żeby chłopaki sobie tam mentalnie poradzili. Powinno do nas dołączyć kilku zawodników - mówi trener Świtu Osielec Witold Romanowski i zastrzega: - Jeszcze jednak nie awansowaliśmy.

Niedzielne spotkanie z Pogonią Bugaj od początku do końca przebiegało pod dyktando gospodarzy. Do przerwy było jednak tylko 1:0 - w 38. minucie Kalemba posłał ładne prostopadłe podanie do Wojciecha Traczyka, a ten otworzył wynik spotkania.

Po przerwie kibice w Osielcu mogli przecierać oczy ze zdumienia - kilka minut po wznowieniu gry goście doprowadzają po rzucie wolnym do wyrównania. Radość gości nie trwała jednak długo, bo w 63. minucie, a więc dosłownie chwileczkę później, Suski wyprowadził Świt na prowadzenie. Siedem minut później efektownymi nożycami popisał się Adrian Guzik. W końcówce sędzia podyktował karnego dla Pogoni, który został zamieniony na gola.

- Kontrolowaliśmy grę. Trochę niepotrzebna nerwówka w końcówce, kiedy to rywale otrzymali rzut karny, a w efekcie kontaktowego gola. No i jeszcze trochę przespany początek drugiej połowie. Rywale wyrównali, ale na szczęście zdołaliśmy udowodnić swoją wyższość – podsumował trener Świtu Witold Romanowski.

Świt Osielec - Pogoń Bugaj 3:2 (1:0)

Gole dla Świtu: W. Traczyk, Suski, Guzik.

Skład Świtu: K. Traczyk – Łach, Bachul, Guzik, Sobinek (55" Herman), Oleksa, Kopacz, Kalemba, Harynek (25" W. Traczyk), Babik (46" Suski), G. Traczyk (80" Motor).

Chełm Stryszów 15-0 Jałowiec II Stryszawa

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama