W czerwcu wszystko będzie jasne - kto spada, kto się utrzymuje.
Gorąco, upał, ciepło mi
Spotkanie było toczone w niesamowitym upale - kto wymyślił by grać o godzinie 11, niech go szlag. Lepiej w tych morderczych warunkach poradzili sobie gospodarze. Pierwszego gola dla rewelacji rundy wiosennej IV-ligi zdobył w 51. minucie grający trener Grzegorz Kmiecik. Dziewięć minut później było jasne, że Garbarz będzie miał problemy, by z Libiąża wywieźć chociaż punkt - Bartłomieja Bruzdę pokonał Mateusz Madej. Trzeciego, ostatniego w tym spotkaniu gola zdobył w 88. minucie Mateusz Domagała.
Górnik Libiąż - Garbarz Zembrzyce 3:0 (0:0)
Skład Garbarza: Bruzda – Lenik, Sałapatek, Mitka, Ł. Puda, Teteruk (46" Mazanek), Kasiński, Chodźko, Kacper Burliga (71" J. Burliga), Kuz (46" Konrad Burliga), S. Puda.
Z honorem
Przed rozpoczęciem spotkania i już po jego zakończeniu, działacze Świtu Krzeszowice starali się jak mogli, żeby to nie boiskowy rezultat decydował o trzech punktach w tym spotkaniu. Najpierw zakwestionowali boisko, na którym został rozegrany mecz (stadion Babiej Góry w Suchej Beskidzkiej), następnie chcieli doprowadzić do konfrontacji sugerując, że w barwach Jałowca grali nieuprawnieni zawodnicy.
Próba konfrontacji skończyła się tak, że zawodnicy Jałowca zostali na murawie i czekali na ewentualne wskazówki ze strony sędziny. W przeciwieństwie do działaczy Świtu, po męsku zachowali się zawodnicy z Krzeszowic, którzy wiedząc, że dali w sobotnie popołudnie po prostu plamę, zeszli z boiska i czym prędzej udali się do szatni.
Jałowiec wygrał 5:1, a był to i tak najniższy wymiar kary, jaki spotkał w Suchej Beskidzkiej zawodników z Krzeszowic. Warto dodać, że w składzie Jałowca zabrakło ośmiu zawodników, którzy mogliby z powodzeniem walczyć, lub się w niej znaleźć, w wyjściowej jedenastce. Największym zaskoczeniem mógł być występ Andrzeja Dudka w bramce Jałowca! - Jeszcze przed rozpoczęciem rundy Andrzej i prezes Steczek mówili, że jeżeli będzie taka potrzeba, to mogę zadzwonić do Andrzeja po pomoc. Po czerwonej kartce dla Adama Pająka tak się właśnie stało. Andrzej od razu
zdecydował się nam pomóc - wyjaśnia Krzysztof Jodłowiec.
Dla Jałowca spotkanie ze Świtem (takie też będą dwa ostatnie w sezonie - z Wiślanami Jaśowice i rezerwami Cracovii) było pożegnaniem z IV-ligą. - Graliśmy bez presji, ale nie zapomnieliśmy o dyscyplinie i konsekwencji. Spadamy z ligi, ale z honorem - mówi Jodłowiec.
Wygraną Jałowca zainteresowany był m.in. Halniak Maków Podhalański i Babia Góra. Halniak wiadomo - walczy o utrzymanie w IV lidze, Babia Góra z kolei nie chce, żeby do okręgówki spadła drużyna, która mogłaby automatycznie trafić do chrzanowskiej ligi okręgowej (Halniak, Niwa Nowa Wieś). - Dopiero teraz, jak pan o tym mówi, to się o tym dowiaduję. Na meczu byli przedstawiciele Halniaka. Cóż, trzeba pomagać drużynom ze swojego terenu - przyznaje Krzysztof Jodłowiec.
Trzy bramki dla Jałowca zdobył znany także z występów w Babiej Górze, gdy ta grała w V i IV-lidze, Tomasz Świerkosz. Świt co prawda w drugiej połowie zdobył bramkę kontaktową na 2:1, ale bardzo szybko odpowiedział Jałowiec za sprawą dwóch goli wspomnianego Świerkosza. Piłkarzy z Krzeszowic ostatecznie dobił w doliczonym czasie gry wprowadzony chwilę wcześniej Dawid Rusin - otrzymał dalekie podanie od Roberta Głuszka i strzałem z woleja pokonał Tomasza Wróbla.
Spotkanie zostało rozegrane w Suchej Beskidzkiej, bo w Stryszawie odbywało się święto zabawki ludowej. - Murawa jest bardzo dobra w Suchej, na wielu boiskach IV-ligi takiej nie ma - przyznał Krzysztof Jodłowiec.
Jałowiec Stryszawa - Świt Krzeszowice 5:1 (1:0)
Gole dla Jałowca: Świerkosz (trzy), R. Głuszek, Rusin.
Skład Jałowca: Dudek - Bartyzel, B. Iciek, Okrzesik, K. Jodłowiec, Głuszek, Gazurek, Pindel, K. Iciek (89" Rusin), G. Jodłowiec, Świerkosz.
Mógł być spokój
W sobotę przedstawiciele Halniaka pojawili się w Suchej Beskidzkiej, gdzie liczyli na zwycięstwo Jałowca ze Świtem Krzeszowice. I się nie przeliczyli. W tym samym dniu nadeszła kolejna dobra wiadomość, że Niwa Nowa Wieś przegrała z Kalwarianką - rozmiary porażki nie były aż tak ważne, chociaż zarówno Świt jak i Niwa dostały piątkę. Przegrały też Karpaty Siepraw - z rezerwami Cracovii 3:1/
Wystarczyło tylko i aż wygrać z Wiślanką Grabie, żeby na dwie kolejki przed zakończeniem sezonu mieć pięć punktów przewagi nad Niwą, a w zanadrzu spotkanie z zespołem z Nowej Wsi u siebie. A tak w najbliższą sobotę w Makowie szykuje się prawdziwa walka na noże o utrzymanie.
Halniak może po tym spotkaniu mówić o pechu - obijał słupek i poprzeczkę w tym spotkaniu. Gospodarze za to wykorzystali błąd jednego z defensorów Halniaka i Bartłomiej Zając w 58. minucie otworzył wynik spotkania. Co się działo później na boisku, jest znane z relacji wielu spotkań - Halniak dąży do remisu, odkrywa się i bach... W 90. minucie na 2:0 podwyższa rezultat Sebastian Żołnowski.
Wiślanka Grabie - Halniak Maków Podhalański 2:0 (0:0)
Skład Halniaka: Talaga - Gruca, Kaczmarczyk, Lozniak, Furman (66" Bobek), Ryszawy, Kozieł, Wojtan (85" Skydan), Sukhetskyi, Borowczyk (54" Kuszyk), Zając.
Kalkulatory w dłoń
Skład Babiej Góry, a w zasadzie brak wielu zawodników, nie pozostawiał złudzeń, że na boisku Górnika Brzeszcze będzie suszanom ciężko o korzystny wynik. Do przerwy gospodarze stworzyli dwie dobre okazje do zdobycia gola, Babia Góra żadnej. W drugiej połowie goście, którzy z konieczności musieli wystawić w składzie albo juniorów, albo nie w pełni dysponowanych bardziej doświadczonych zawodników, stracili dwa gole.
Po tym spotkaniu niewiele się zmieniło w sytuacji Babiej Góry - solidarnie przegrały także Orzeł Balin i MZKS Alwernia. To właśnie dwa z tych trzech zespołów spadną na pewno do ligi okręgowej. Babia Góra ma dalej atuty w swoich rękach - wygrane z Brzeziną Osiek oraz Orłem Balin zapewnią jej utrzymanie. Pod warunkiem oczywiście, że z IV-ligi nie spadnie ani Halniak, ani Niwa Nowa Wieś. To są wyliczenia, o których doskonale wiedzą we wszystkich wspomnianych klubach. Nie będą one jednak miały żadnej racji bytu, jeżeli Babia Góra nie zacznie wreszcie punktować!
Górnik Brzeszcze - Babia Góra Sucha Beskidzka 2:0 (0:0)
Skład Babiej Góry: Kachnic - Listwan, Rzepka, Kociołek, P. Starowicz (70" Krzeszowiak), Świerkosz (65" Strózak), Mika, Gach, Żmuda, Bąk, Rak.
Podrażnieni
Remis z Alwernią w minionej kolejce podziałał mobilizująco na zawodników Tempo Białka. W Paszkówce zobaczyliśmy zespół z Białki znany z pierwszych spotkań rundy wiosennej - twardo grający, zgrany i co najważniejsze, skuteczny.
- Żal było opuszczać rano rodziny, bo była taka piękna pogoda (śmiech). Musieliśmy sobie jakoś powetować straconą niedzielę właśnie trzema punktami - powiedział trener Tempo Maciej Melzer.
W bramce zabrakło Piotra Kłapyty, który spełniał obowiązki świadka na weselu siostry - w jego miejsce między słupkami stanął Łukasz Białończyk.
Spotkanie zaczęło się idealnie dla gości - Sebastian Młynarczyk uruchomił Grzegorza Pacygę, który wymanewrował kilku zawodników gospodarzy i wyłożył idealnie piłkę Łukaszowi Kryjakowi. - Zachowując proporcje, Grzesiek zrobił akcję w stylu Messiego. Już się wydawało, że ktoś mu odbierze piłkę, ale ten jeszcze znalazł lepiej ustawionego Kryjaka. Ten z kolei trafił do bramki - gol podobny do trafienia Luisa Suareza w finałowym spotkaniu Ligi Mistrzów z Juventusem - przyznał Melzer. No, zapachniało europejską piłką, ale wróćmy na ziemię - do okręgówki, do Paszkówki.
Na 2:0 podwyższa Grzegorz Motor, który wykorzystuje podanie od Pacygi. Trzeci gol to zasługa Kryjaka, który mija z prawej strony dwóch rywali i strzałem ze szpica ustala wynik na 3:0.
Dąb Paszkówka - Tempo Białka 0:3 (0:2)
Gole dla Tempo: Kryjak (dwie), Motor.
Skład Tempo: Białończyk - M. Marek, Sz. Marek, Bielarz, Raczek, Kryjak, Goryl, Motor, Owsiak (70" Ficek), Młynarczyk, Pacyga (70" Drobny).
Czołówka gra inaczej
Pierwszy poważny sprawdzian czekał w sobotnie popołudnie Jakuba Jeziorskiego w roli szkoleniowca Naroża. Wygrane ze Strzelcem Budzów i Żarkiem Stronie, czyli z zespołami z dolnych rejonów tabeli, to nie były prawdziwe testy dla, co by nie mówić, mającego aspirację i skład gry o czołowe lokaty
Naroża.
- Mam mieszane uczucia po tym spotkaniu. Rozegraliśmy dobre zawody
, chłopaki zostawili dużo zdrowia na boisku. Ktoś z obozu gospodarzy powiedział, że Cedron wykorzystał wszystkie okazje, które stworzył - mówi Jakub Jeziorski.
Naroże nie nastawiło się na rolę dominatora w tym spotkaniu - piłkarze z Juszczyna czekali na to, co zaproponują gospodarze i czyhali na kontry. Cedron posiadał przewagę optyczną, z której niewiele wynikało. W 2. minucie na raty obronił strzał Michał Fidelus, po pół godzinie gry piłka po próbie przelobowania Fidelusa zatrzymała się na poprzeczce.
O wiele groźniej robiło się w polu karnym gospodarzy. Naroże stworzyło dwie nie stuprocentowe, ale tysiąc procentowe sytuacje - Tomasz Lipka minął dwóch obrońców Cedronu i wyłożył piłkę Janowi Pietrusie, który mając przed sobą pustą bramkę z pięciu metrów trafił w słupek. Później akcja 5 na 2 w wykonaniu gości kończy się podaniem Marcina Kryjaka do Karola Pietrzaka, który po minięciu bramkarza gospodarzy chciał jeszcze... podawać. Ostatecznie tylko jedna akcja zakończyła się w tej części gry golem dla Naroża - Sebastian Kulka do Pietrusy, ten do Lipki i gol. - Szkoda, bo gdyby było po pierwszej połowie 2:0 albo 3:0 byłoby po zawodach - mówi Jeziorski.
W drugiej połowie Naroże straciło gola w nawet nie juniorski czy trampkarski sposób, ale po prostu frajerski. Sędzia podyktował rzut sędziowski, zawodnik Naroża zamiast oddać piłkę i wybić ją daleko do przodu, podał do ustawionego na 30. metrze przeciwnika.... Kilka podań i już jest remis. Gol na 2:1 to bardzo dobra akcja Cedronu. - Rozklepali nas, chociaż czy nie było spalonego w tej sytuacji? Nie wiem - komentuje Jakub Jeziorski.
Naroże oczywiście i w tej części miało swoje okazje, ale ich nie wykorzystało. W polu karnym faulowany był Lipka - gwizdek sędziego milczał. Pietrusa z dwóch metrów trafił w boczną siatkę. I wreszcie Ukrainiec Igor Lyvka strzela głową z bliskiej odległości, a bramkarz Cedronu bronią nogą i to uderzenie.
Cedron Brody - Naroże Juszczyn 2:1 (0:1)
Naroża: Lipka.
Skład Naroża: Fidelus - Gąstała, Ceremuga, Kulka, Klimasara, Ferek, Pietrzak (54" Lyvka), Sala (76" Trybała), Kryjak, Lipka (85" Chorąży), Pietrusa.
Grom Grzechynia - Burza Roczyny 3:3 (1:1)
Gole dla Gromu: Piotr Surmiak, Ł. Krupczak, Czubin.
Skład Gromu: S. Krupczak - M. Surmiak, Białończyk, Paweł Surmiak, Urbański, Czubin (88" Polak), Ceremuga (75" Bogacz), Ł. Krupczak, Kudzia, Zguda (65" Dyrcz), Piotr Surmiak.
Tego jeszcze w Jordanowie nie grali
... przynajmniej w tym sezonie. Jordan wygrał trzeci kolejny mecz z rzędu i usadowił się w środkowych rejonach tabeli podhalańskiej A-klasy.
Początek spotkania nie zapowiadał jednak wygranej podopiecznych Zdzisława Gacka, bo to Zawrat wyszedł na prowadzenie. - Przeciwnik ma 2-3 akcje i potrafi jedną wykończyć - mówi trener gości. Nie bez sarkazmu, bo Jordan w tym sezonie w niektórych momentach pudłuje na potęgę.
Tak jednak nie było w starciu jedną z najsłabszych drużyn w lidze. Uprzedzając fakty, wygrana Jordana spowodowała spadek do B-klasy zespołu z Bukowiny Tatrzańskiej. Jeszcze przed przerwą do wyrównania doprowadził Gaweł Tyrpa, który wykorzystał prostopadłe podanie od Marcina Sochackiego i nie zmarnował sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy.
Wynik po przerwie ustawił Paweł Romaniak - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Gawła Tyrpy, Romaniak głową trafił do bramki. - Wielkie ukłony przed Pawłem. Pracuje w Krakowie, nie pojawia się zbyt często na treningach, ale mimo to jest w świetnej formie - mówi Gacek.
Wygrana Jordana mogła być jeszcze bardziej efektowna, ale rzutu karnego nie wykorzystał Filip Tyrpa. W drugiej połowie w barwach gości pojawił się dawno nie oglądany w barwach Jordana Dominik Czubin. - Jeszcze w piątek rejestrowaliśmy Dominika do gry. Mieszka teraz w Krakowie, ale wobec naszych braków kadrowych zgodził się nam pomóc. Nie grał zbyt długo, ale pokazał kilka świetnych akcji. Jestem pod wrażeniem jego gry - przyznał Zdzisław Gacek.
Przed drużyną z Jordanowa jeszcze tylko jedno spotkanie - w najbliższą niedzielę o godz. 18 mecz u siebie z Lubaniem Tylmanowa. - Mamy z nimi rachunki do wyrównania - dodaje Gacek mając na myśli wysoką porażkę w rundzie jesiennej 5:1.
Zawrat Bukowina Tatrzańska - Jordan Jordanów 1:2 (1:1)
Gole dla Jordana: G. Tyrpa, Romaniak.
Skład Jordana: Rypel - Kołodziejczyk, Hodana, F. Tyrpa, Kulak, Romaniak, G. Tyrpa, Sochacki, Kołodziej (78" Dudek), Wójtowicz, Ryś (70" Czubin).
Uciekają spod topora
Efektowna wygrana Strzelca Budzów sprawiła, że chociaż na chwilę podopieczni Sławomira Bączka, a może na stałe, uciekli walczącym o utrzymanie Gromowi i Leńczance. - Nie wiem czy ten topór jest ostry czy nie, bo jeżeli Babia Góra spadnie z okręgówki, to z A-klasy spadną cztery drużyny - mówi Bączek.
Przed przerwą Strzelec ukąsił raz - po pięknej akcji Patryka Burligi, który minął trzech rywali i podał na 14. metr do Rafała Grygiela, który plasowanym strzałem otworzył wynik.
Ciekawostką jest fakt, że po przerwie trener Bączek zdecydował się od razu na dwie zmiany. Czyżby niektórzy zawodnicy zawiedli go w pierwszej połowie? - Nic z tych rzeczy. Mam szeroką kadrę i przed meczem powiedziałem chłopakom, że bez względu na wynik, przeprowadzę dwie zmiany - wyjaśnia Bączek.
Po przerwie Strzelec w przeciągu piętnastu minut zdobył trzy gole. Najpierw Józef Boczkaja uruchomił Tomasza Polaka - strzał tego drugiego został zablokowany. Do bezpańskiej piłki dopadł Grygiel i zrobiło się już 2:0. Kolejny gol to zasługa Wojciecha Pawlicy, który rozpoczął akcję na połowie Strzelca, odważnie poszedł do przodu i po podaniu od Tomasza Polaka sam ją wykończył. Ostatni w tym spotkaniu gol to trzecie trafienie Rafała Grygiela - zawodnik Strzelca wykorzystał rzut karny podyktowany za faul na Mateuszu Danielu.
Do końcowego gwizdka Strzelec dążył do poprawienia rezultatu - najbliższy tego był w doliczonym czasie gry Rafał Kąkol.
- Słońce nawet nie było taką przeszkodą w grze, bo chowało się długimi chwilami za chmurami. Stworzyliśmy kilka naprawdę fajnych akcji. Paradoks jest taki, że im mniej mieliśmy sił z upływem minut, tych akcji było jeszcze więcej. Szkoda, że tak późno się przebudziliśmy - podsumował Sławomir Bączek.
Strzelec Budzów – Znicz Sułkowice 4:0 (1:0)
Gole dla Strzelca: Grygiel (trzy), Pawlica.
Skład Strzelca: J. Gielata - Patryk Burliga, Pawlica, Kąkol, Kwaśniewski (46" Polak), Biela (46" Przemysław Burliga), Grygiel (75" P. Gielata), Gałuszka (65" Trzop), Marek Daniel, Boczkaja, Mateusz Daniel.
Lachy Lachowice zapewniły sobie awans do A-klasy - GRATULUJEMY!!!
Błyskawica Marcówka – Lachy Lachowice 1:5 (0:2)
Gole dla Lachów: Pyrzyk, Gach (obaj po dwa gole), Daniel Kachel.
Gol dla Błyskawicy: M. Porębski.
Składy:
Błyskawica: Brańka - Karcz, Nosal (80" Mirocha), Oleś, Paczka, Pilch, Pindel, M. Porębski, R. Porębski, Urbański, Zgudziak (72" Mirocha).
Lachy: Pająk (60" Nowak)- Banaś, Chorąży, M. Gach, P. Gach, Daniel Kachel, Dawid Kachel, Kubieniec, Małysiak, Pyrzyk (80" M. Kachel), Sobański (50" Dominik Kachel).
Święta nie popsuli
Nie mieli za wiele do powiedzenia w starciu z Żarkiem Barwałd zawodnicy Watry. Z jeden strony jest to potwierdzenie tezy z rundy wiosennej - wyjazd od Barwałdu był czwartym kolejnym meczem na wyjeździe w tym roku Watry i czwartą porażką. Dla porównania - na jesieni Watra na wyjeździe grała sześć spotkań i cztery z nich potrafiła wygrać (a dwa przegrać).
Dodatkowo Żarek wygrywając z Watrą zapewnił sobie promocję do A-klasy. - Do przerwy gospodarze prowadzili po rzucie karnym, który sam sprokurowałem. Po przerwie przewaga jeszcze wzrosła i straciliśmy kolejne gole. Nie miałem także czterech zawodników z pierwszego składu, a szybko kontuzji doznał Krzysiek Zięba... - mówi Łukasz Stopka.
Żarek Barwałd – Watra Zawoja 4:0 (1:0)
Bliztkrieg Żurawia
Po trzydziestu minutach wszystko było wiadomo - Żuraw Krzeszów bardzo szybko zdobył trzy gole i spokojnie mógł kontrolować przebieg wydarzeń na boisku. - Zostaliśmy pół godziny w szatni - przyznał trener Dębu Adam Wójtowicz. - Mecz ułożył się dla nas naprawdę fajnie - powiedział tymczasem szkoleniowiec Żurawia Jacek Kudzia.
Zaczął w 2. minucie Krzysztof Ćwiertnia, który wykorzystał podanie od Michała Kawończyka. Osiem minut później dośrodkowanie od Pawła Wajdzika celnym strzałem głową wykończył Michał Kawończyk. Na 3:0 uderzeniem z okolic czternastego metra zaskoczył bramkarza gospodarzy Wajdzik.
- Nie przypominam sobie, żebyśmy kiedykolwiek w tak krótkim odstępie czasu zdobyli trzy gole. Zdarzało się, że strzelaliśmy na początku, ale nie w aż takiej ilości - cieszył się Kudzia.
W drugiej połowie do ataku ruszył Dąb, a Żuraw miał jedną taktykę. - Chcieliśmy dowieźć korzystny rezultat do końca. Gry nie ułatwiały warunki, które były naprawdę trudne jak na warunki B-klasy. Dąb dążył do uzyskania lepszego wyniku, zdobył jednak tylko jednego gola - dodaje Kudzia.
Honorowe trafienie dla Dębu zanotował Łukasz Kolaniak.
Dąb Sidzina – Żuraw Krzeszów 1:3 (0:3)
Gole dla Żurawia: Ćwiertnia, Wajdzik, M. Kawończyk.
Gol dla Dębu: Ł. Kolaniak.
Składy
Dąb: Pasternak - K. Kostka, P. Kostka, J. Kostka, Jaromin, Ł. Kolaniak, Pelcel (70" Handzel), Chorąży (60" Szpak), Pastwa, Lipa, Czarny (46" Maj).
Żuraw: Mika – Zawora, Baca (70" Pilarczyk), G. Kawończyk, Nowak – Talaga, Łuczak, Wajdzik, M. Kawończyk – Ćwiertnia, Targosz (20" Madejczyk).
Huragan Skawica - KS Bystra 1:4 (0:4)
Gol dla Huraganu: Marek.
Gole dla Bystrej: M. Wójtowicz II (trzy), Basiura.
Składy:
Huragan: Dyrcz - Bartyzel (35" Buba), Dyrcz, Gigoń, Kawulak (46" Smyrak), Kuś, Marek, W. Pacyga, D. Pacyga (46" Szczurek), Wojtyczko, Żywczak.
Bystra: Pustuła - Basiura, Błachut, Ciapała, Kulka, Mikołajczyk, Samek, Sroka, M. Wójtowicz I, G. Wójtowicz (46" Gałka), M. Wójtowicz II.
I kto tu był po weselu?
Dzień przed spotkaniem Unii ze Skałką grający trener gospodarzy Franciszek Gacek miał ślub. Można się było obawiać o formę jego podopiecznych kilkanaście, a w niektórych przypadkach, kilka godzin po weselu. Okazało się to nieuzasadnione.
Unia wygrała 2:1 z walczącą o wejście do A-klasy Skałką. - Chłopaki sprawili mi miłą niespodziankę. Nasza gra wyglądała o dziwo bardzo dobrze, chociaż trochę w nogach po weselu mieli. Zagraliśmy z zębem i determinacją, byliśmy zdecydowanie lepsi i to przeciwnik wyglądał jakby był po weselu - podsumował Franciszek Gacek.
Unia Naprawa - Skałka Rogoźnik/Stare Bystre 2:1 (1:1)
Gole dla Unii: Kutaj, Święchowicz
Skład Unii: Kania - Sutor, Ciscoń (46" Filas), Drobny, Paluch (60" Mirek), Panek, Flaga, Święchowicz, T. Panek (P. Panek), Bierówka, Kutaj (70" Nogawka).
Jubilat Izdebnik – Tarnawianka Tarnawa 4:2 (3:1)
Gole dla Tarnawianki: Kapłoniak, Miś.
Skład Tarnawianki: Mazur - Borawski, Bury, Durda, Kapłoniak, Madej (68" Pacek), Ł. Miś, M. Miś, Stypuła, Zawiła (30" Żmudka).
Jałowiec II – Zryw Lanckorona 0:3
Spartak Skawce – LKS Bieńkówka 0:1 (0:1)
Gol dla Bieńkówki: Szczurek.
Skład Bieńkówki: Ciuś - Pęcek, Cholewa, Jończyk, Knapczyk, Klimowski, Burliga, Pupczyk, Sarna, Pęcek, Szczurek.
Świt Osielec zapewnił sobie promocję do B-klasy - Gratulujemy!
Sokół II Przytkowice - Świt Osielec 0:2 (0:1)
Gole dla Świtu: Suski (dwa).
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze