Za oknami coraz krótszy dzień, więc zegar wskazówkowy ligowych spotkań cofa się o godzinę. Po ostrej strzelaninie w tygodniu w ramach Pucharu Polski, w której padło aż 11 goli, do ligowej rzeczywistości wraca Halniak i Garbarz. Ci pierwsi pojadą do Kleczy Dolnej, która w Pucharze rozgromiła III-ligowy Beskid Andrychów 4:0. To musi robić wrażenie, podobnie jak to, że Klecza jest liderem! Garbarz podejmie beniaminka ze Stanisława Dolnego. Formę naszych IV-ligowców nie sposób odgadnąć, więc tutaj wszystko jest możliwe. Także z liderem, ale klasy okręgowej, zagra Tempo Białka. W Zagórzu podopieczni muszą uważać tym bardziej, bo Zagórzanka pokonała w tym sezonie w Stryszawie Jałowiec. Wspomniany Jałowiec podejmie u siebie beniaminka z Ryczowa. W A-klasie starcie dwóch drużyn z dna tabeli - obie nie wygrały jeszcze spotkania, nie zapunktowały. Jedną z nich jest Orzeł Wieprz, drugą Babia Góra Sucha Beskidzka... Lider z Lachowic podejmie grającą w kratkę Burzę Roczyny. Do Juszczyna przyjedzie Halniak Targanice - inny wynik jak zwycięstwo gospodarzy byłby mega niespodzianką. Jordan zagra w Tylmanowej na boisku, które delikatnie mówiąc - do gry nie bardzo się nadaje. Największą bolączką zespołu z Jordanowa, to wcale nie porażka z Porońcem 12:0, lecz brak lidera drużyny, kontuzjowanego Pawła Romaniaka. W B-klasie tradycyjne zatrzęsienie derbowymi potyczkami, chociaż to, które zapowiadało się najatrakcyjniej - czyli starcie Błyskawicy Marcówki z Gromem Grzechynia, zostało przełożone na koniec października.
IV-LIGA
Halniak pęka po przerwie
Tydzień temu do przerwy Halniak remisował na wyjeździe z Górnikiem Wieliczka - w drugiej połowie stracił cztery gole. W sobotę także po pierwszych czterdziestu pięciu minutach było całkiem nieźle - remis na boisku lidera w Kleczy tak należy traktować. Niestety, w drugiej połowie najpierw nie wykorzystana dogodna okazja Dawida Szymuli, następnie czerwona kartka dla Pawła Kozieła spowodowały, że to Iskra przejęła inicjatywę i w jej konsekwencji zapewniła sobie bardzo wysokie zwycięstwo 5:1.
- Spotkały się na boisku dwie solidne drużyny, chociaż piłkarsko to Iskra była lepsza. Wynik wypaczyła decyzja sędziów o wyrzuceniu z boiska Pawła. Od tego momentu na boisku istniała jedna drużyna, a mecz stał się jednostronny - podsumował Piotr Stach.
Iskra Klecza Dolna - Halniak Maków Podhalański 5:1 (1:1)
Gol dla Halniaka: Bobek.
Skład Halniaka: Marzec - Mokwiński, Zając, Lozniak, Gruca, Król (63" Polak), Kozieł, Dyduch, Szymula (84. Sz. Bobek), J. Bobek (57" Burliga), Kmak.
Jedni mogli, drudzy też
Wszystkie gole w spotkaniu Garbarza z Sosnowianką padły w pierwszej połowie. Najpierw po koronkowej akcji na prowadzenie wyszła Sosnowianka, a jeszcze przed przerwą po podaniu od Adriana Sadowskiego mocnym strzałem w krótki róg do wyrównania doprowadził Tymoteusz Chodźko.
Warto dodać, że Garbarz przystąpił do tego spotkania mocno osłabiony. Nie zagrał szykujący się do ślubu Łukasz Puda, nie było Sławomira Pudy czy pauzującego za kartki Piotra Mitki. Do Garbarza wrócił za to Filip Kasiński, choć jak sam miał przyznać po zakończeniu spotkania - nie grał na swoim normalnym poziomie. Niespodzianką był występ Wojciecha Klauznera - wychowanek Babiej Góry Sucha Beskidzka (grał w żakach m.in. z braćmi Makami) zagrał połówkę w pucharowym spotkaniu w Makowie Podhalańskim w tygodniu, a w sobotę wystąpił już przez pełne dziewięćdziesiąt minut.
Do przerwy lepsze wrażenie sprawiała Sosnowianka, dwie dokonane w przerwie zmiany w obozie miejscowych spowodowały, że gra się wyrównała. Goście nastawili się na kontry i kilka z nich mogło zakończyć się golami dla beniaminka ze Stanisławia Dolnego. Po stronie gospodarzy najlepszej okazji nie wykorzystał Vladyslav Teteruk, który nie trafił do pustej bramki...
- Sosnowianka to beniaminek tylko z nazwy. To mocna, silna drużyna, w której grają zawodnicy, którzy grali w I-lidze Puszczy Niepołomice czy w III-lidze w Garbarni. Okazje były po obu stronach i każda drużyna mogła sięgnąć po trzy punkty. Ostatecznie jest remis - mówi trener Garbarza Zdzisław Janik.
Garbarz Zembrzyce - Sosnowianka Stanisław Dolny 1:1 (1:1)
Gol dla Garbarza: Chodźko.
Skład Gartbarza: Bruzda - Klauzner, Sałapatek, Marek, Burliga, Artur Sadowski (46" Mazanek), Kasiński,Adrian Sadowski, Kuz (46" Teteruk), Chodźko, Natkaniec (61" Tomczak).
{gallery width="250" height="300" }news/2015/wrzesien/garbarz12{/gallery}
V-LIGA
Kolejny ligowiec na naszych boiskach
Kilka dni temu Jordana Jordanów w rozgrywkach Pucharu Polski pogrążyli Maciej Żurawski, Paweł Nowak i inni zawodnicy z przeszłością ekstraklasową czy nawet reprezentacyjną. Zwycięskiego gola dla Orła Ryczów w spotkaniu z Jałowcem Stryszawa zdobył także zawodnik odcinający już kupony od dawnej kariery - o wiele bardziej niż wspomniani na wstępie zawodnicy, bo ci mimo wszystko grają w III. lidze - Grzegorz Pater.
Były zawodnik Wisły Kraków pojawił się w 65. minucie, a na pięć minut przed końcem gry ustalił wynik spotkania na 3:2. Jałowiec pierwszy objął prowadzenie za sprawą Tomasza Świerkosza - tydzień temu najskuteczniejszy zawodnik Jałowca zdobył trzy gole, teraz dołożył jednego i ewidentnie się odblokował. To tylko dobrze wróży drużynie ze Stryszawy na przyszłość.
Do przerwy był jednak remis, a w drugiej połowie to beniaminek z Ryczowa wyszedł na prowadzenie 2:1. Do wyrównania na 2:2 doprowadził Bartłomiej Iciek, a wynik ustalił wspomniany Pater.
Jałowiec Stryszawa - Orzeł Ryczów 2:3 (1:1)
Gole dla Jałowca: Świerkosz, Iciek.
Skład Jałowca: Kobiałka - Starowicz (25" Okrzesik), K. Jodłowiec, Brytan, Bartyzel,Gazurek, Iciek, G. Jodłowiec, Szklarczyk (46" Bańdura), Świerkosz, Pindel.
{gallery width="250" height="300" }news/2015/wrzesien/stryszawa13{/gallery}
Zaproponowali niewiele, gdyby nie...
Z respektem do rywala podeszło Tempo Białka. I to nie tylko dlatego, że Zagórzanka Zagórze zajmowała pierwsze miejsce w tabeli. - Zagraliśmy w pierwszej połowie z jednym napastnikiem. Zagórzanka u siebie prowadziła w poprzednich meczach wysoko do przerwy (z Sołą Łęki i Dębem Paszkówką) i czekaliśmy, co zaproponuje - mówi trener Tempo Maciej Melzer.
Tym wysuniętym napastnikiem wcale nie był jednak Bartłomiej Goryl. - Nie czuł się najlepiej i to zasygnalizował. Lepsze to niż, gdyby nic nie powiedział i snuł się po boisku - wyjaśnia Melzer i nie trudno przyznać mu racji.
Zagórzanka zaproponowała niewiele, o wiele więcej dał z siebie sędzia. Druga połowa - około 65. minuty... - Moja opinia oczywiście będzie subiektywna. Zawodnik Zagórzanki oddał strzał, piłka leciał prosto w głowę Pawła Kaczmarczyka. Nasz zawodnik ratując się zakrył twarz ręką. Efekt to czerwona kartka dla Pawła i rzut karny dla Zagórzanki. Pytałem się później sędziego, za co od razu czerwona kartka, skoro jeżeli Paweł nie zasłoniłby twarzy ręką to piłka trafiłaby go w głowę... Szkoda, że na linii strzału nie stał Mariusz Bielarz, on by piłkę wybił głową - mówi szkoleniowiec Tempo Białka.
Stracony gol i gra w osłabieniu wcale nie załamały gości. Tempo przeszło na grę z trzema zawodnikami w tyle. Gola zdobyli jednak gospodarze - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka spadła na 12. metr skąd na strzał zdecydował się jeden z zawodników gospodarzy. Piłka po rykoszecie zaskoczyła Piotra Kłapytę.
Na dwie minuty przed zakończeniem spotkania na indywidualną akcję zdecydował się Grzegorz Motor. Po przebiegnięciu kilkudziesięciu metrów podał piłkę do Goryla, a ten technicznym strzałem zdobył kontaktowego gola. W doliczonym czasie gry w polu karnym gospodarzy bardzo się zakotłowało - piłkę przyjął Bielarz, strzelił, lecz wślizg jednego z defensorów Zagórzanki sprawił, że piłka poszybowała na poprzeczkę i wyszła na róg...
Zagórzanka Zagórze - Tempo Białka 2:1 (0:0)
Gol dla Tempo: Goryl.
Skład Tempo Białka: Kłapyta - Harańczyk, Kaczmarczyk, Bielarz, Woźny, Lenik, Motor, Ficek, Raczek, Młynarczyk, Drobny (70" Goryl)
A-KLASA
Znowu jedna bramka
Piąty mecz, piąta porażka i piąta różnicą jednej bramki. - Musimy chyba wezwać księdza i pokropić boiska - mówi trener Babiej Góry Sławomir Bączek. Chociaż murawie w Wieprzu nie pomógłby chyba cały Watykan - była w opłakanym stanie i nie nadawała się do gry. Piłka "latała" to na połowę jednej, to drugiej drużyny. Z tej kopaniny zwycięsko wyszli gospodarze i w drugiej połowie zdobyli decydującego o ich pierwszej w tym sezonie wygranej.
Babia Góra nie rozegrała żadnego spotkania w tym sezonie w tym samym składzie. Nie dlatego, że trener Bączek miał inną koncepcję. Po prostu kontuzje, wyjazdy, śluby i inne okoliczności to torpedowały. - Z jednej strony tak, ale mecz w Wieprz u był najsłabszy w naszym wykonaniu. Nie oddaliśmy celnego strzału na bramkę gospodarzy - przyznaje Bączek.
Orzeł Wieprz - Babia Góra Sucha Beskidzka 1:0 (0:0)
Skład Babiej Góry: Kachnic - Chrząszcz (75" Szarlej), Kudzia, Rzepka, Rzeźniczak, Tłok, Świerkosz (65" Listwan), Kociołek (75" Dyduch), Pacyga, Wójtowicz, Barzyczak (80" Sajnog).
Cwaniactwo i doświadczenie górą
Już po kilku minutach spotkania w Lachowicach było wiadomo, że dla gospodarzy wynik meczu zszedł na dalszy plan. Wszystko z powody nieszczęśliwej kontuzji, którą po starciu z zawodnikiem gości Marcinem Ludwikowskim doznał bramkarz gospodarzy Łukasz Nowak.
- Na szczęście tomografia nie wykazała niczego niepokojącego. Łukasz jest już w domu i ma się zgłosić na obserwację do lekarza w tygodniu. Dobrze, że noga zawodnika Znicza nie trafiła niżej w skroń... Zresztą zawodnik gości też trafił do szpitala, bo w wyniku tej sytuacji zerwał więzadła. Obaj zawodnicy nie mieli do siebie pretensji, bo później spotkali się w szpitalu w Suchej Beskidzkiej. To nie było celowe wejście, wszystko w ferworze walki - mówi trener Lachów Krzysztof Chorąży.
Wspomniane starcie Ludwikowskiego z Nowakiem miało miejsce w początkowej fazie spotkania. W jego efekcie bramkarz Lachów padł na murawę i długo się z niej nie podnosił. Obaj zawodnicy wrócili jednak do gry i wydawało się, że wszystko wróciło do normy. W 8. minucie po błędzie Mariusza Gacha na prowadzenie wyszedł Znicz. Chwilę później Ludwikowski i Nowak padli na murawę... Zawodnik Znicza zaczął uskarżać się na ból kolana z kolei u Nowaka wystąpiły zawroty głowy i problemy z mówieniem. Wezwana karetka dotarła do Lachowic dopiero po pół godzinie, a w tym czasie zawodnikami zaopiekowali się strażacy.
Do bramki Lachowic musiał wejść zawodnik z pola - Daniel Bogdanik. Ale to nie jego błędy, ale najpierw Mateusza Kąkola jeszcze w pierwszej połowie i złe krycie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w drugiej spowodowały, że w pewnym momencie Lachy przegrywały już 3:0
- Wynik przez wydarzenia z Łukaszem zszedł na dalszy plan, ale i tak mając tyle okazji, które mieliśmy i dłużej utrzymując się przy piłce powinniśmy odmienić losy spotkania - dodaje Chorąży.
Jeszcze w pierwszej połowie Dawid Kachel w dogodnej okazji trafił prosto w bramkarza, a Daniel Kachel zagrał piłkę wzdłuż linii pola karnego i skończyło się tylko na strachu dla drużyny gości. - Bramkarz gości prezentował się bardzo dobrze. W drugiej połowie świetnie sparował strzał Mateusza Małysiaka, Szymek Stachnik ostemplował poprzeczkę - wylicza Chorąży.
Lachy zdobyły gola na kwadrans przed zakończeniem spotkania - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Pawła Gacha do bramki trafił Mariusz Gach. Do końca spotkania Lachy stworzyły jeszcze trzy dogodne okazje!, ale wyniku meczu to nie zmieniło.
- Mamy szpital w drużynie, bo czterech podstawowych zawodników jest kontuzjowanych. Następny mecz gramy dopiero za dwa tygodnie, bo awansem został rozegrany mecz z Rzykami. Może niektórzy wrócą po tej przerwie do gry? - zastanawia się Krzysztof Chorąży.
Lachy Lachowice - Znicz Sułkowice 1:3 (0:2)
Gol dla Lachów: M. Gach.
Skład Lachów: Nowak (10" Chorąży) - Banaś (80" T. Kachel), M. Gach, Kubieniec, Kąkol, P. Gach, Małysiak, Dawid Kachel, Daniel Kachel, Stachnik (65" M. Kachel), Bogdanik.
{gallery width="250" height="300" }news/2015/wrzesien/lachy12{/gallery}
Przeklęta końcówka
Stracić trzy gole w ostatnich 5 minutach to nie lada sztuka. Dokonał jej w minioną niedzielę Jordan Jordanów. - Mogę to doprecyzować, bo gospodarze strzelili nam bramki w odstępie 4,5 minuty... - powiedział szkoleniowiec Jordana Zdzisław Gacek.
Do przerwy na trudnym boisku w Tylmanowej lepiej radzili sobie gospodarze. - Zostaliśmy stłamszeni, ale tą część spotkania udało się nam zakończyć bez utraty gola - dodaje Gacek.
W drugiej połowie Jordan zaczął poczynać sobie coraz śmielej, mecz się wyrównał. Dwie idealne okazje zmarnował Michał Funek, po strzale Krzysztofa Pasia bramkarz sparował piłkę na poprzeczkę. - Michał w jednej z akcji doznał lekkiego wstrząśnienia mózgu i musiał opuścić boisko. Wszystko to jednak na nic, skoro w końcówce straciliśmy trzy gole... - dodał Zdzisław Gacek.
Lubań Tylmanowa - Jordan Jordanów 3:0 (0:0)
Skład Jordana: Rypel - Książek (46" Dudek), Kołodziejczyk, Wójtowicz, F. Tyrpa, G. Tyrpa, Paś, Kowalcze, Sochacki, Funek (71" Niziołek), Kołodziej.
Plan wykonany
Brak czterech czołowych zawodników (braci Drobnych, Marcina Ferka i Pawła Gąstały) nie przeszkodził zawodnikom Naroża Juszczyn w odniesieniu zwycięstwa z Halniakiem Targanice. Niewiele brakowało, a za swój może nie minimalizm, ale problemy z wykorzystaniem stuprocentowych okazji, Naroże mogło zapłacić wysoką cenę - czytaj podział punktów.
W doliczonym czasie gry kolejne z zagrań na aferę w wykonaniu zawodników gości sprawiło niemałe zamieszanie w polu karnym gospodarzy. Szymon Trybała skierował piłkę do własnej bramki, ale... - Chorągiewka sędziego bocznego była podniesiona, bo zasygnalizował spalonego. Potem faul na Trybale, bo został popchnięty przez zawodnika gości - mówi trener Naroża Jakub Jeziorski. Nieco zakotłowało się nie tylko na murawie, ale też na trybunach. Ta druga sprawa to już zadanie jednak dla policji.
Cała ta sytuacja nie budziłaby takich emocji, gdyby Naroże wcześniej prowadziło różnicą 3 czy więcej goli. Co prawda od 23. minuty po akcji Sebastiana Kulki z Grzegorzem Ferkiem sytuację sam na sam z bramkarzem Halniaka wykorzystał Marcin Kryjak i Naroże objęło prowadzenie, ale w pierwszej połowie tradycyjnie wręcz nie wykorzystało kilku świetnych okazji. Sam Kryjak mógł mieć trzy gole na swoim koncie, a dwa Tomasz Lipka. Do przerwy przewaga Naroża nie podlegała dyskusji. - Nakazałem indywidualne krycie Górskiego z Halniaka i bardzo dobrze wywiązał się z tego Dawid Uczniak. Po godzinie gry zgłosił kontuzję i zastępujący do Szymon Trybała również dobrze się spisał. Odcięliśmy Halniakowi paliwo - pochwalił swoich podopiecznych Jeziorski.
Po przerwie Naroże już tak dobrze nie grało. - Stanęliśmy - przyznał Jeziorski, chociaż Halniak pomysłu na zagrożenie bramce gospodarzy zbyt wielkiego nie miał. Wrzutki w pole karne, stałe fragmenty gry - właśnie po jednym z nich i uderzeniu z rzutu wolnego świetną paradą popisał się Michał Fidelus.
- Cieszymy się z kompletu punktów, bo to było najważniejsze w obliczu problemów kadrowych, które mieliśmy w tym spotkaniu - podsumował Jakub Jeziorski. Co racja, to racja.
Naroże Juszczyn - Halniak Targanice 1:0 (1:0)
Gol dla Naroża: Kryjak.
Skład Naroża: Fidelus - Baziński, Ceremuga, Kulka, Pietrzak, Uczniak (62. Trybała), Kuszyk, Chorąży (78" Sala), G. Ferek (82" Kardaś), Kryjak, Lipka.
{gallery width="250" height="300" }news/2015/wrzesien/juszczyn13{/gallery}
B-KLASA:
Ach to boisko...
Unia Naprawa dobrze się w tym sezonie czuje tylko na obcych boiskach. U siebie przegrała dwa spotkania, na wyjeździe ma zwycięstwo i po niedzielnym meczu ze Skawianinem Skawa - także remis. - Powinniśmy wygrać to derbowe spotkanie ze Skawą - nie ma wątpliwości grający trener Unii Franciszek Gacek.
Stroną przeważającą w tym spotkaniu była Unia, ale stworzonych okazji nie potrafiła zamienić na chociażby jednego gola... - Staramy się grać technicznie, a boisko, w zasadzie to wypalona trawa, nie było naszym sprzymierzeńcem. Nawet jednak gra na twardym obiekciej, jednym słowem klepisku, mimo wszystko nie może nas tłumaczyć, jeśli stawiamy sobie wyższe cele niż B-klasa - dodaje Gacek.
Skawianin Skawa - Unia Naprawa 0:0
Skład Unii: Kania - Sutor G. (80" Nogawka), Ciscoń, Święchowicz, Mirek, F. Gacek (75" Mastela), K. Gacek(60" Masłowski), Pasiowiec, Cieżak (65" Matusiak), Panek, Flaga.
LKS Bieńkówka chciała przełożyć spotkanie z KS Bystra, a powodem był wieczór kawalerski jednego z jej zawodników. Ostatecznie spotkanie odbyło się zgodnie z planem w niedzielę. Bardzo szybko Bystra mogła wykorzystać rozkojarzenie gospodarzy, bo w przeciągu 180 sekund dwóch sytuacji stuprocentowych nie wykorzystał Michał Wójtowicz.
To co nie udało się Wójtowiczowi, udało się... zawodnikowi gospodarzy. Tomasz Knapczyk wykorzystał rzut karny i Bieńkówka objęła prowadzenie. Piłkę na rękach miał Krzysztof Gałka, ale strzał zawodnika Bieńkówki okazała się zbyt mocny. W 23. minucie gospodarze mogli mówić o sporym szczęściu - niefortunną interwencją po dośrodkowaniu Dariusza Ciapały popisał się bramkarz Sławomir Szczurek (z konieczności wystąpił na tej pozycji) po której piłka wypadła mu z rąk, ale na jego szczęście wyszła na aut bramkowy.
Mecz nie należał do najpiękniejszych, dominowała twarda, momentami wręcz brutalna walka... W pewnym momencie groźnej kontuzji doznał Michał Bisaga i został karetką odwieziony do szpitala.
Bystra doprowadziła jeszcze przed przerwą do wyrównania, a pomogli jej w tym wybitnie zawodnicy gospodarzy. Zawodnik Bieńkówki wykonywał rzut karny, piłka odbiła się od poprzeczki i ten sam piłkarz chciał umieścić piłkę w bramce... Bystra szybko wznowiła grę, piłka trafiła do Sławomira Basiury, a ten wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem gospodarzy.
Emocji w drugiej połowie było o wiele mniej niż do przerwy. Więcej okazji stworzyli gospodarze, ale goście w samej końcówce mogli "ukłuć " rywala. Nie uczynili tego i drugi w tym sezonie remis Bieńkówki na swoim obiekcie stał się faktem. Bystra za to jeszcze na wyjeździe w tym sezonie nie wygrała.
LKS Bieńkówka - KS Bystra 1:1 (1:1)
Gol dla Bieńkówki: Knapczyk.
Gol dla Bystrej: Basiura.
Składy:
Bieńkówka: Szczurek - Mruc, Pęczek, Sarna, Lewandowski , Knapczyk, Klimowski, Pupczyk, Ciuś, Gąstała (75" Cholewa), Sałapat.
Bystra: K. Gałka - Sroka, Mikołajczyk, Kulka, Basiura (88" Targosz), Ciapała, Bisaga (25" Chorąży), Wójtowicz, Szewczyk, Wnętrzak, A. Gałka (70" Migas).
Huragan Skawica - Dąb Sidzina 0:3
{gallery width="250" height="300" }news/2015/wrzesien/skawica13{/gallery}
Jedni wyjeżdżają, drudzy przyjeżdżają
Sporo problemów przed tym spotkaniem miał szkoleniowiec Watry Łukasz Stopka. To, że to właśnie on stanie ponownie między słupkami bramki było wiadome od zeszłego tygodnia, gdy bardzo dobrze zaprezentował się w tej roli w wyjazdowym spotkaniu w Grzechyni. Brak podstawowego bramkarza to nie była jedyna bolączka Watry przed niedzielnym spotkaniem ze Świtem Osielec.
- Do Akademii Wojskowej dostali się bracia Warmuzowie i jeżeli zagrają jeszcze jeden mecz w tym roku to będzie wszystko. Cieszy za to powrót Grzegorza i Marcina Antosiaków - mówi Łukasz Stopka.
Patrząc na wynik spotkania i kto zdobył dwa gole dla gospodarzy, słowo cieszy jest chyba niewystarczające. Mecz w Zawoi zaczął się jednak od potężnej bomby Grzegorza Traczyka, po której Stopce zostało tylko odprowadzić piłkę wzrokiem.
Jeszcze przed przerwą Watra zdołała nie tylko wyrównać, ale i wyjść na prowadzenie. Najpierw na 16. metrze ładnie przyjął piłkę Grzegorz Antosiak i strzelił nie do obrony dla Krzysztofa Traczyka. Potem z rzutu wolnego przymierzył Krzysztof Zięba. W drugiej połowie wynik ustalił Marcin Antosiak.
Watra Zawoja - Świt Osielec 3:1 (2:1)
Gole dla Watry: G. Antosiak, Zięba, M. Antosiak.
Gol dla Świtu: G. Traczyk.
Składy:
Watra: Stopka - Zięba, Kaczmarczyk, Zguda, Basiura, G. Antosiak, Dyrcz, Hutniczak, Listwan, Bury (75" Motowidło), M. Antosiak.
Świt: K. Traczyk - Łach, Gancarz, Wilgierz, Herman, Kopacz, G. Traczyk (65" Harynek), Kalemba, Oleksa, Traczyk, Malik.
{gallery width="250" height="300" }news/2015/wrzesien/zawoja13{/gallery}
Złoty gol
Drugie zwycięstwo na swoim terenie odniósł Strzelec Budzów. I chociaż wynik 1:0 nie jest imponujący, to liczba stworzonych okazji w niedzielne popołudnie imponować już mogła. - Wszystkie przedmeczowe założenia zrealizowaliśmy. Wynik tego jednak do końca nie pokazuje, bo zasłużyliśmy na wyższe zwycięstwo - powiedział trener Strzelca Łukasz Reciak.
Bramkę na wagę trzech punktów, jeszcze w pierwszej połowie, zdobył Marek Daniel po akcji z Markiem Danielem i Dawidem G ielatą.
Strzelec Budzów - Olimpia Zebrzydowice 1:0 (1:0)
Gol dla Strzelca: Mateusz Daniel.
Skład Strzelcza: J. Gielata - Pawlica, Wrzodek, Kąkol, Burliga, Grygiel, Klimowski, D. Gielata (65" P. Gielata), Marek Daniel (65" Gałuszka), Mateusz Daniel (75" Sergiel), Trzop (46" Polak).
{gallery width="250" height="300" }news/2015/wrzesien/budzow13{/gallery}
Żuraw Krzeszów - Jubilat Izdebnik 2:1 (1:0)
Gole dla Żurawia: Ćwie rtnia (k.), Łuczak .
Skład Żurawia: Pająk - Zawora (70" Baca) , Talaga, G. Kawończyk, Skrzypek, Ćwiertnia, Wójcik (75" Targosz), M. Kawończyk (80" Madejczyk), Fidelus, Łuczak, Wajdzik (88" Piątek)
C-KLASA:
Filkówka Barwałd - Tarnawianka Tarnawa Dolna 2:2
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze