Reklama


(AKTUALIZACJA): Piłkarski weekend: Brato... powiatobójcze boje

26/09/2015 16:17

W ostatni weekend września aż na dziewięciu boiskach w naszym powiecie odbędą się spotkania ligowe. Garbarz czeka kolejny mecz o sześć punktów - tydzień temu odniósł pierwsze ligowe zwycięstwo na wyjeździe z Halniakiem, a w sobotnie przedpołudnie podejmie na własnym stadionie wyraźnie zawodzącą w tym sezonie Kalwariankę (także sześć punktów na koncie). Pasmo trzech porażek z rzędu chciałby porzucić Halniak - Wiślanie mają zaledwie dwa punty więcej od makowian, więc... czemu nie? Jałowiec Stryszawa i Tempo Białka na swoich stadionach podejmą dwie drużyny z czołówki - rezerwa Soły są na drugim miejscu, Żarki na trzeciej pozycji. Zarówno Jałowiec i Tempo aspirują przecież do czołowych lokat, więc wiadomo, co jest ich celem na niedzielne popołudnie. Babia Góra w sobotę zagra na wyjeździe z Cedronem Brody. Faworyt jest jeden, bo Cedron wygrał dwa mecze w tym sezonie u siebie. Niespodzianki w futbolu są jego nieodzowną częścią, ale czy akurat w tym spotkaniu do niej dojdzie? Naroże będzie 100% faworytem w starciu z beniaminkiem Żarkiem Barwałd. Ciekawy mecz w Sosnowicach i test dla Lachów - do tej pory Lachy grały tylko z jedną drużyną z górnych partii ligowych, Zniczem Sułkowice-Bolęciną. Pachnie, śmierdzi w Sosnowicach remisem. Kalkulacji nie powinno być w niedzielę w Jabłonce, gdzie przyjedzie Jordan. Orawa jest liderem podhalańskiej A-klasy - u siebie tylko wygrywa. Jordan z wyjazdów wraca albo z całą pulą, albo z niczym. Jedna, jedyna taka kolejka odbędzie się w ten weekend w wadowickiej B-klasie. Jedna, jedyna, gdy na sześć spotkań aż pięć jest bratobójczych, a w zasadzie powiatobójczych :). Dopiero drugi mecz na wyjeździe czeka lidera Grom Grzechynia (spotkanie z Błyskawicą Marcówka  z 5. kolejki zostało przełożone na koniec października) - spotkanie w Krzeszowie to wydarzenie nr 1 w tej klasie rozgrywkowej. Grom poza Grzechynią wygrał raz, Żuraw u siebie ma komplet dwóch zwycięstw. Kto lepszy? Boisko pokaże.

IV-LIGA

Z charakterem

Tydzień temu Garbarz wreszcie wygrał pierwsze ligowe spotkanie w tym sezonie i wydawało się, że do następnego ligowego starcia będzie przystępował w dobrych nastrojach. Tymczasem w tygodniu pojawił się problem nr 1, czyli kontuzja podstawowego obrońcy Bartłomieja Sałapatka. Kolejne problemy nadeszły wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego spotkania z Kalwarianką.

Przez pierwszy kwadrans to Garbarz nadawał ton wydarzeniom na boisku i mimo wybitnie niesprzyjającej pogody (pada dzisiaj chyba wszędzie) starał się kreować sytuacje. Tymczasem po kwadransie gry bramkarz gospodarzy Mateusz Wieczorek sfaulował poza polem karnym byłego napastnika Halniaka Dariusza Szymoniaka i sędzia nie miał innej możliwości, jak po kazać czerwoną kartkę golkiperowi Garbarza. Sam rzut wolny zza linii pola karnego nie zaskoczył Bartłomieja Bruzdę, który w 17. minucie pojawił się między słupkami gospodarzy zastępując Ukraińca Vladyslava Teteruka.

Reklama

Czerwona kartka dla Wieczorka zmieniła obraz spotkania. To Kalwarianka przejęła inicjatywę i zaczęła częściej gościć w polu karnym gospodarzy. Do przerwy goście udokumentowali przewagę tylko jedną bramką.

W drugiej połowie gospodarze nie mieli nic do stracenia - zero punktów jest za porażkę 1:0 i 5:0. Kalwarianka spokojnie czekała na okazję do kontr i po jednej z nich Paweł Marek wybił piłkę z linii bramkowej. Taka taktyka Garbarza przyniosła mu szczęście w postacie wyrównania - zza pola karnego przymierzył Tymoteusz Chodźko i bramkarz Kalwarianki musiał wyciągać piłkę z bramki.

Reklama

Pech zatem na chwilę opuścił Garbarza, ale nie na długo. W końcówce kontuzji doznał wprowadzony w drugiej połowie Kamil Natkaniec i musiał opuścić plac gry.

Garbarz Zembrzyce - Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska 1:1 (0:1)

Gol dla Garbarza: Chodźko.

Skład Garbarza: Wieczorek - Ł. Puda, Marek, Klauzner, Burliga (62" Kuz), Kasiński, Sadowski, Teteruk (17" Bruzda), Tomczak (62" Natkaniec, 87" Harańczyk), Chodźko, S. Puda.

{gallery width="250" height="300" }news/2015/wrzesien/garbarz26{/gallery}

...

Reklama

Długo zbierał myśli trener Halniaka Maków Podhalański Piotr Stach, żeby skomentować wynik spotkania z Wiślanami Jaśkowice. - Nie ma co się rozpisywać po tym meczu - mówi Stach. - Zawodnicy muszą sobie w głowach pewne rzeczy poprzestawiać. Nikt z nich nie gra na miarę możliwości. Coś się dzieje z ich psychiką - dodaje.

Wynik spotkania z Wiślanami (zostało rozegrane w Skawinie, bo główna płyta Wiślan jest jeszcze w fazie końcowej renowacji) został rozstrzygnięty już do przerwy. - Mieliśmy też swoje okazje. W pierwszej to może były bardziej próby, ale w drugiej w dwóch sytuacjach nie trafiliśmy do pustej w zasadzie bramki. Jest ciężko i nie ma co ukrywać - przyznaje Piotr Stach.

Reklama

Wiślanie Jaśkowice - Halniak Maków Podhalański 4:0 (4:0)

Skład Halniaka: Rechul - Lozniak, Zając, Gruca, Kozioł, Dydych (35" Konrad Burliga), Król (65" Bobek), Kozieł, Szymula, Kmak (45" Kacper Burliga), Ryszawy.

V-LIGA

Jałowiec Stryszawa - Soła II Oświęcim 0:2 (0:2)

Skład Jałowca: Kobiałka - Bartyzel, K. Jodłowiec, Okrzesik, Iciek, Gazurek (85" Janik), G. Jodłowiec, Pindel, Szwed, Świerkosz, Głuszek.

{gallery width="250" height="300" }news/2015/wrzesien/stryszawa27{/gallery}

Problem nazywa się skuteczność

Reklama

Tylko Skawa Wadowice i Dąb Paszkówka mają w tym sezonie mniej zdobytych goli niż Tempo Białka. Patrząc na poprzednie rozgrywki, kiedy to Tempo miało ponad dwa gole zdobyte na mecz, obecna zdobycz drużyny z Białki wydaje się być czymś z gatunku nie do wiary. Teraz Tempo po ośmiu kolejkach ma zaledwie osiem zdobytych goli. - O ile obronę mamy jedną z najlepszych w lidze (faktycznie - zaledwie sześć straconych goli; mniej, trzy, ma tylko lider Soła II Oświęcim), to w ataku pojawił się problem - mówi trener Tempo Maciej Melzer.

W spotkaniu z beniaminkiem z Żarków gospodarze nie wykorzystali rzutu karnego. W 23. minucie po faulu na Bartłomieju Gorylu do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Sebastian Młynarczyk. - Strzał był nieco za lekki, bramkarz sparował piłkę. Dobitka okazała się niecelna, bo zawodnik, który chciał to dokładnie uczynić, był pod dużą presją obrońców gości - wyjaśnia Melzer.

Reklama

Minutę po tej sytuacji, sędzia mógł podyktować drugi rzut karny dla gospodarzy. Grzegorz Motor, mimo że był kopany przez rywali!, postanowił jednak utrzymać się na nogach i oddać strzał. Ten pierwszy warunek spełnił, drugiego nie.

Po przerwie piłka po strzale Mateusza Harańczyka o kilkadziesiąt centymetrów minęła słupek bramki gości. Niezłą okazję nie wykorzystał także Bartłomiej Ficek, który pojawił się na placu gry w miejsce kontuzjowanego Mariusza Bielarza.

Tempo Białka - LKS Żarki 0:0

Skład Tempo: Kłapyta - Woźny, Bielarz (65" Ficek), Mentel, Marek, Harańczyk, Motor, Kaczmarczyk, Drobny, Goryl, Młynarczyk.

Reklama

A-KLASA

Dalej zero...

Bardzo szybko, bo już w 5. minucie, spotkanie w Brodach zeszło na dalszy plan. Poważnej kontuzji doznał Robert Listwan i został odwieziony do szpitala w Wadowicach. Na szczęście pierwsza diagnoza mówiąca o złamanej nodze nie potwierdziła się - skończyło się na mocnym skręceniu stawu skokowego. Lepiej nie myśleć co by było, gdyby Listwan nie miał ochraniacza założonego na nogę...

W porównaniu do poprzedni ch spotkań, Babia Góra miała wreszcie kim doświadczonym postraszyć na ławce rezerwowych. Widać to było w spotkaniu z Narożem Juszczyn, kiedy w miejsce kontuzjowanych zawodników weszli Roman Barzyczak i Sebastian Tłok. Ten pierwszy w tamtym spotkaniu zdobył dwa gole, ten trzeci zanotował trzy asysty.

Reklama

W Brodach w drugiej połowie pojawili się na boisku Tłok, Dawid Sumera i Maciej Żaczek. I na pewno tak blisko punktów, jak w sobotnie popołudnie, Babia Góra w tym sezonie nie była.

Po godzinie gry w polu karnym został sfaulowany Michał Wójtowicz, ale gwizdek sędziego milczał. Co ciekawe, po zakończeniu spotkania zawodnik gospodarzy przyznał się do zagrania faul w tej sytuacji. Zamiast karnego dla gości, kontrę wyprowadzili gospodarze i objęli prowadzenie!

Na 2:0 Cedron podwyższył po rzucie karnym i rzekomym faulu Artura Kachnicu na zawodniku gospodarzy. O tym, że sędzia był najsłabszym aktorem sobotniego spotkania świadczy kolejna okazja - tym razem w polu karnym Cedronu sędzia dopatrzył się zagrania ręką? i przed szansą na zdobycie kontaktowego gola stanął powracający po kontuzji w drużynie Babiej Góry Sumera. I szansy nie zmarnował.

Reklama

Babia Góra zwietrzyła szansę chociaż na remis - dla niej byłaby to pierwsza zdobycz punktowa w tym sezonie. Wychodzącego sam na sam z bramkarzem Przemysława Burligę zastopował gwizdek sędziego sygnalizujący pozycję spaloną byłego zawodnika Strzelca Budzów. Tylko, że spalonego nie było... W doliczonym czasie gry objawił się bohater spotkania - a został nim bramkarz Cedronu, który świetnie z bliskiej odległości wybronił strzał Żaczka.

Cedron Brody - Babia Góra Sucha Beskidzka 2:1 (0:0)

Gol dla Babiej Góry: Sumera (k.)

Reklama

Skład Babiej Góry: Kachnic - Rzepka, Kudzia, Listwan (5" Pacyga), Rzeźniczak (46" Tłok), Chrząszcz, Kociołek, Stróżak (65" Żaczek), Wójtowicz, Żmuda (46" Sumera) , Burliga.
{gallery width="250" height="300" }news/2015/wrzesien/babia26{/gallery}

Jak trwoga to...

... do Marcina Drobnego! Po raz kolejny Marcin Drobny rozgrywa kapitalną partię i prowadzi Naroże Juszczyn do zwycięstwa. Statystyka byłego napastnika Jordana Jordanów, Porońca Poronin i Dalinu Myślenice mogła być jeszcze bardziej okazała, lecz Drobny nie wykorzystał rzutu karnego (w drugiej połowie po faulu na nim samym).

- Mecz był bardzo wyrównany, a Żarek to jak na razie najlepsza drużyna obok Cedronu Brody i Astry Spytkowice z którą graliśmy w tym sezonie - pochwalił zespół beniaminka A-klasy trener Naroża Jakub Jeziorski. - Patrząc na problemy kadrowe, które mamy, to wynik trzeba uznać za dobry. Mamy jednak wiele pracy do wykonania, bo nie wszystko wygląda tak, jakbym sobie tego życzył - dodaje Jeziorski.

Obie bramki dla Naroża padły po bardzo podobnych akcjach, a "maczalni" w nich palce Mariusz Kuszyk, Marcin Kryjak i Tomasz Lipka. Akcję kończył wspomniany Drobny - raz strzałem nogą (mimo asysty dwóch obrońców), raz celnym uderzeniem głową.

Okazje do wykazania się miał w tym meczu także bramkarz Naroża Michał Fidelus. Raz ładnie wybronił strzał zawodnika gości, drugim razem kozłującą piłkę sparował na poprzeczkę. Naroże mogło podwyższyć prowadzenie, a najlepszych okazji nie wykorzystał Lipka i Kryjak. Wprowadzony po przerwie Dominik Chorąży oddał strzał w kierunku bramki gości, ale próbującego wepchnąć piłkę do bramki Lipkę na linii bramkowej uprzedził bramkarz gości. Kryjak nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem Żarka - górą był golkiper beniaminka.

Naroże Juszczyn - Żarek Barwałd Górny 2:0 (1:0)

Gole dla Naroża: Drobny (dwie).

Skład Naroża: Fidelus - Gąstała, Ceremuga, Kulka, Baziński, Trybała (70" Chorąży), Drobny, Kusyzk (85" Kardaś), Sala (60" Ferek), Kryjak, Lipka (85" Pietrzak).

Płomień Sosnowice - Lachy Lachowice 4:2

Do dwóch razy sztuka

W 50. minucie Filip Tyrpa wykonywał rzut wolny. Piłka nieznacznie minęła poprzeczkę. Dwie minuty później wszystko było już tak należy - Tyrpa z 25. metrów trafił idealnie w okienko i Jordan wyszedł na prowadzenie, którego już nie oddał do końca spotkania.

Jak bardzo nieprzewidywalna jest piłka, i drużyna Jordana Jordanów, najlepiej obrazują jej wyniki z dwóch ostatnich kolejek. Tydzień temu Jordan męczył się niemiłosiernie z Lepietnicą Kilkuszową Obidową (0:0), a w niedzielę pokonał na wyjeździe niepokonaną w obecnych rozgrywkach na swoim stadionie Orawę Jabłonkę. Przed tym meczem Orawa była liderem tabeli!

- Gospodarze rzucili się na nas w pierwszym kwadransie. Mają dwóch szybkich napastników. Udało się nam przetrwać ten napór - mówi trener Jordana Zdzisław Gacek.

Pod nieobecność Marka Hodany, kapitańską opaskę założył Piotr Kołodziejczyk. Na pozycji ostatniego obrońcy zagrał za to Filip Tyrpa. - Nie tylko Filipowi, ale wszystkim chłopakom należą się słowa uznania po tym meczu - dodał Gacek.

Po raz pierwszy od kilku kolejek zagrał Paweł Romaniak. - Cieszymy się, że wrócił do składu. Mógł nawet zdobyć gola, ale w 55. minucie kiedy wychodził na pozycję sam na sam z bramkarzem gospodarzy, został brutalnie sfaulowany w środku pola. Zawodnik Orawy otrzymał czerwoną kartkę - dodał Gacek.

O ile do przerwy mecz był wyrównany (nie licząc przewagi Orawy w pierwszym kwadransie), to w drugiej to Jordan kontrolował wydarzenia na boisku. W 63. minucie gospodarze nie wykorzystali rzutu karnego - Adam Piosek wyczuł intencję piłkarza Orawy.

Jordan mógł wygrać jeszcze wyżej - po dośrodkowaniu Kamila Kołodzieja z 2. metrów niecelnie strzelał głową Michał Funek. Także w drugiej połowie sytuację sam na sam z bramkarzem Orawy nie wykorzystał Jarosław Dudek.

- Cieszymy się z tej wygranej. Rywal nas chyba trochę zlekceważył, ale to nie jest nasz problem - podsumował Zdzisław Gacek.

Orawa Jabłonka - Jordan Jordanów 0:1 (0:1)

Gol dla Jordana: F. Tyrpa.

Skład Jordana: Piosek - Kołodziejczyk, F. Tyrpa, G. Tyrpa, Dudek, Paś (87" Niziołek), Wójtowicz, Kowalcze, Kołodziej, Funek, Romaniak (64" Rypel).

B-KLASA:

Ostatni dzwonek

Brak zwycięstwa w spotkaniu z KS Chabówka mógł bardzo wiele kosztować zawodników Unii Naprawa. Przed niedzielnym pojedynkiem podopieczni Franciszka Gacka tracili do wicelidera tabeli, czyli wspomnianej Chabówki, sześć punktów. - Wiedzieliśmy, że w przypadku porażki znacznie oddalimy się od czołówki i praktycznie przekreślimy szanse na walkę o awans - mówi grający trener Unii.

Spotkanie w Chabówce było trzecim w krótkim odstępie czasu derbowym starciem dla piłkarzy z Naprawy. Na wyjeździe ze Skawianinem Skawą był bezbramkowy remis, potem przyszło zwycięstwo 3:1 z Luboniem Skomielną Białą. - Obawialiśmy się tego meczu, bo sam nie pamiętałem, kiedy po raz ostatni udało się nam wygrać z Chabówką na jej terenie. Tamtejsze boisko jest małe, nierówne, krzywe, ale moja drużyna spisała się wyśmienicie - dodał Gacek.

Pierwsi bramkę strzelili gospodarze, ale jeszcze przed przerwą po prostopadłym podaniu sytuację sam na sam z bramkarzem Chabówki wykorzystał Krystian Panek. Unia zwietrzyła swoją szansę i w drugiej połowie przycisnęła jeszcze mocniej rywala. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Po doskonałej wrzutce w polu karnym piłkę przejmuje Dariusz Mastela i Unia wychodzi na prowadzenie 2:1. Potem w dwóch akcjach błysnął powracający po kontuzji Paweł Cieżak - pierwszego gola zdobył tuż po pojawieniu się na placu gry, na 4:1 dorzucił bramkę po składnej akcji całego zespołu. Gospodarze w końcówce trafili na 4:2. Unia Naprawa dalej pozostaje niepokonanym zespołem na boisku przeciwnika - w trzech meczach zanotowała dwa zwycięstwa i remis. Jeżeli do tego dojdzie lepsza gra na swoim boisku (na razie 2 porażki i jedno zwycięstwo) to marzenia o awansie do A-klasy staną się jak najbardziej realne.

KS Chabówka - Unia Naprawa 2:4 (1:1)

Gole dla Unii: Cieżak (dwa) Panek, Mastela.

Skład Unii: Kania - Sutor, Ciścoń, Święchowicz, F. Gacek (60" Nogawka) Panek(80" K. Gacek), Mirek, Pasiowiec, Matusiak (55" Cieżak), Flaga, Mastela (80" Masłowski).

Mecz, którego miało nie być

Bardzo nietypowo, bo o godzinie 11 został rozegrany mecz Watry Zawoją z LKS Bieńkówką. Goście rozważali nawet nie przyjechanie na mecz do Zawoi i oddanie go walkowerem - w niedzielę na ślubnym kobiercu stanął kapitan drużyny Adam Sałapat (2 godziny po spotkaniu w Zawoi) i wydarzenie to zdominowało . - Chciałbym podziękować działaczom Watry, że zgodzili się zagrać o godzinie 11. Do Zawoi pojechaliśmy w dziesięcioosobowym składzie. Reszta chłopaków pojechała na wesele. W bramce stanął zawodnik z pola, czyli Marcin Ciuś, a w seniorach zadebiutował Damian Hada. Zagraliśmy super mecz, a punkty dedykujemy oczywiście młodej parze - powiedział trener Bieńkówki Jarosław Gąstała.

Statystyki nie przemawiały za beniaminkiem - do niedzielnego przedpołudnia zespół z Bieńkówki nie wywiózł choćby punktu z boiska rywali. Watra za to nie straciła punktów u siebie - w trzech meczach zanotowała komplet zwycięstw.

- Mecz stał na poziomie C-klasy. O ile Bienię można usprawiedliwić, bo grała cały mecz w 10, to nas raczej nie. Podsumowując to najgorszy mecz Watry w tym sezonie, bez wyjątku (no może bramkarz) wszyscy zagrali poniżej swoich możliwości - powiedział grający trener Watry Łukasz Stopki.

Po pierwszej połowie goście z Bieńkówki mogli prowadzić trzema golami! - Mieliśmy swój plan, który konsekwentnie i z wielką determinacją realizowaliśmy od pierwszej do ostatniej minuty - przyznał Gąstała.

Dogodnych okazji nie wykorzystali po stronie gości Krystian Burliga, Tomasz Chromy i Dawid Klimowski. - Zagraliśmy anemicznie, a goście grając z kontry stworzyli trzy bardzo groźne okazje - podsumował Stopka.

W drugiej połowie lepiej zagrali gospodarze, ale strzały Patryka Miki, Grzegorza Antosiaka i Adriana Burego albo mijały bramkę gości, albo na posterunku był Ciuś. Po końcowym gwizdku wielka radość zapanowała w szeregach gości, którzy przed meczem byli skazywani na porażkę. Patrząc na okoliczności, w jakich przyjechali do Zawoi, nawet i na pogrom. Piłka nożna to jednak piłka nożna.

- Bienia pokazała charakter, grała bardzo mądrze i ambitnie. Jest to dla nas nauczka na przyszłość, że pomimo przewagi mecz sam się nie wygra - przyznał Łukasz Stopka.

- Z przebiegu spotkania zasłużyliśmy na trzy punkty, ale jeśli przed meczem ktoś by mi dawał remis, wziąłbym w ciemno i podziękował. Jestem pod wrażeniem dzisiejszej gry całego zespołu i mam nadzieję, że dzisiejsza nauka nie "pójdzie w las". Brawo i tak dalej. Oczywiście po meczu większość chłopaków na sygnałach pojechała na ślub z prezentem punktowym dla młodej pary - powiedział Jarosław Gąstała.

Watra Zawoja - LKS Bieńkówka 0:0

Składy:

Watra: Wolski - Zięba, Stopka, Basiura, Kaczmarczyk, R. Warmuz, B. Warmuz B; Dyrcz, Antosiak G, Listwan, Mika.

Bieńkówka: Ciuś - Pupczyk, Gąstała, Pęcek, Lewandowski, Hada, Klimowski, Szczurek, Burliga, Chromy.

 

Huragan Skawica - KS Bystra 3:3
{gallery width="250" height="300" }news/2015/wrzesien/skawica27{/gallery}

Błyskawica Marcówka - Dąb Sidzina 2:0

Strzelec Budzów - Świt Osielec 2:2 (1:1)

Gole dla Świtu: Kalemba, Malik.

Skład Świtu: W. Traczyk, Bobik (75" Motor), Bachul, Łach, Herman, G. Traczyk, Kopacz, Oleksa, Kalemba, Malik, Drobny.

Żuraw Krzeszów - Grom Grzechynia 0:3

C-KLASA

Korona Skawinki - Tarnawianka Tarnawa Dolna 1:2

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama