Próba sił dla Halniaka Maków Podhalański! W IV-ligowych derbach powiatu pomiędzy Garbarzem Zembrzyce i Halniakiem o jedną bramkę lepsi gości. Aż 4:0 na wyjeździe w Stanisławiu Dolnym wygrała Babia Góra Sucha Beskidzka. Po raz pierwszy od trzech lat komplet punktów w Wadowicach zgarnęło Tempo Białka. W drugich derbach powiatu w sobotnie popołudnie, ale tych kilka klas niżej - w B-klasie - KS Bystra lepsza od Dębu Sidzina.
IV-LIGA:
Styl na bok... Punkty!
Stawka meczu Garbarza Zembrzyce z Halniakiem Maków Podhalański sparaliżowała zawodników i trenerów obu drużyn. Sytuacja żadnego z zespołów przed sobotnim starciem nie była do pozazdroszczenia. Po jego zakończeniu, i zwycięstwie Halniaka 1:0, trudno w obozie zwycięskiej drużyn doszukiwać się jednak hurraoptymizmu. – Najważniejszy był efekt, czyli końcowy wynik. Wygrana 1:0 z Garbarzem, z którym ostatnio Halniakowi nie szło, nie poprawiła znacząco naszej sytuacji w tabeli. Potrzebujemy powtarzalności w kolejnych spotkaniach i punktów – powiedział szkoleniowiec Halniaka, Krzysztof Wądrzyk.
Po spotkaniu z Iskrą Kleczą Dolną wiadome było, że w Zembrzycach nie będzie mógł zagrać Kamil Mokwiński. Ostatecznie tylko z ławki rezerwowych derbowy pojedynek oglądał Dariusz Szymoniak. – Podjęliśmy taką decyzję po przedmeczowym rozruchu. Nie chcieliśmy ryzykować zdrowiem Darka. Kamil Dyduch, który zagrał w jego miejsce, zaliczył dobry mecz, podobnie jak Tak wszyscy zawodnicy – wyjaśnia Wądrzyk.
Pierwsi dogodną sytuację stworzyli makowianie. Po podaniu od Tomasza Moskały w sytuacji sam na sam z Mateuszem Wieczorkiem znalazł się Maciej Furman. Młody zawodnik Halniaka nie wykorzystał tej sytuacji. W końcówce pierwszej połowy przebudzili się gospodarze – dwukrotnie przed szansą pokonania Adama Pająka stanął Adrian Sadowski. Najpierw po dośrodkowaniu Marcelo główkował minimalnie nad poprzeczką, za drugim razem piłka po jego strzale zatrzymała się prosto w rękawicach pochodzącego z Grzechyni Pająka.
O wyniku spotkania zadecydowała sytuacja z 51. minuty. Moskała zdecydował się na uderzenie, piłka po rykoszecie zaskoczyła kompletnie strzegącego bramki Garbarza Wieczorka. – Dopisało nam w tej sytuacji szczęście – nie owija w bawełnę Wądrzyk.
Po zdobyciu gola zmianie uległa taktyka makowian – oddali pole gospodarzom, a sami zamierzali skutecznie skontrować przeciwnika. – Garbarz przejął inicjatywę. Rywale zagrażali nam głównie po stałych fragmentach gry – dodaje Wądrzyk.
Najlepszą okazję na doprowadzenie do remisu zmarnował Jonasz Burliga. Zawodnik gospodarzy strzałem z pierwszej piłki chciał zaskoczyć Pająka – piłka przeszła minimalnie obok słupka. – To było klasyczne biciem głową w mur – obrazuje drugą połowę w wykonaniu Garbarza trener Wądrzyk. Swoje szanse na podwyższenie rezultatu miał także Halniak – dogodnych okazji nie wykorzystali jednak Dawid Szymula i Furman.
- Nie było to piękne widowisko. Najważniejszym celem było nie stracić gola – przyznał Wądrzyk, który tydzień temu wybrał się do Stanisławia Dolnego, żeby zobaczyć na żywo w akcji Garbarza Zembrzyce. – Wiedziałem, że duże zagrożenie mogą stanowić nowo pozyskani przez Garbarza czarnoskórzy zawodnicy. Powiedziałem chłopakom, żeby zagrali na ich stronie agresywnie i nie pozwolili rozwinąć im skrzydeł – mówi Krzysztof Wądrzyk.
Czy ktoś z trójki Marcelo, Abubakar czy Balogun znalazłby miejsce w wyjściowym składzie Halniaka? – Zawsze jestem zdania, że do drużyny powinni trafiać lepsi zawodnicy od tych, których się aktualnie posiada. I tacy, którzy pasują to koncepcji trenera. Tak to wygląda za mojej kadencji w Makowie. Tomek Moskała, Tomek Kaczmarczyk i Grzesiek Talaga są naszymi wiodącymi zawodnikami, robią różnicę i jeżeli Halniak utrzyma się w IV-lidze to chciałbym, żeby nasi kolejni pozyskani zawodnicy byli na takim poziomie. Trójka czarnoskórych zawodników, którzy grają w Zembrzycach, to groźni i niebezpieczni piłkarze. Nie takich jednak szukam - dodał na zakończenie Krzysztof Wądrzyk.
Garbarz Zembrzyce – Halniak Maków Podhalański 0:1 (0:0)
Gol dla Halniaka: Moskała.
Składy:
Garbarz: Wieczorek - Sałapatek, Ł. Puda, Marek, Marcelo (75" Tomczak), Burliga, Kasiński, Sadowski, Abubaka r, Balogun, S. Puda. Rezerwowi: Bruz da, Talaga, Harańczyk, Kotla rczyk.
Halniak: Pająk - Gruca, Lozniak, Kozieł, Talaga, Furman, Kaczmarczyk, Moskała, Bobek, Szymula (85" Polak), Dyduch. Rezerwowi: Rechul, Sz. Bobek, Malina, Bryndza, Szymoniak.
Garbarz Zembrzyce - Halniak Maków Podhalański 0:1 (0:0) Gol dla Halniaka: Moskała.
V-LIGA:
Gol ładniejszy od drugiego
- Powiedziałem chłopakom, że wreszcie chciałbym wyjechać z Wadowic z kompletem punktów - powiedział po zakończeniu spotkania Skawa Wadowice - Tempo Białka trener gości, Maciej Melzer. Jego podopieczni spełnili życzenie trenera.
Rok temu porażka 1:0, dwa lata temu remis 3:3 - drużyna z Wadowic za każdym razem stawiała silny opór drużynie z Białki. Inaczej było w sobotę 23. kwietnia - to goście, zwłaszcza w drugiej połowie, nadawali ton wydarzeniom na boisku i mogli pokusić się o jeszcze bardziej okazałe zwycięstwo. - Nasza wygrana na pewno jest zasłużona, ale czy powinna być różnicą jednej czy więcej bramek - oto jest pytanie - zastanawia się Melzer.
Dwie bramki dla Tempo zdobył Jan Woźny. - Przy pierwszej bramce przeprowadziliśmy bardzo ładną akcję. Marcin Sala zagrał na dwa kontakty z Kubą Drobnym. Piłka trafiła następnie do środka pola do Łukasza Raczka, który odwrócił się z piłką i zagrał wzdłuż linii bramkowej do zamykającego akcję Jasia Woźnego - opisuje pierwsze trafienie dla Tempo trener gości.
Po objęciu prowadzenia, goście osiedli na laurach. - Wkradła się niepotrzebna nerwowość w nasze szeregi - mówi Melzer.
Wykorzystali to gospodarze. Najpierw z napastnikiem Skawy o piłkę walczył Szymon Marek, a sędzia podyktował rzut wolny. Po dośrodkowaniu w pole karne, bramkarz Tempo Piotr Kłapyta krzyknął głośno "moja, obrońcy Tempo stanęli, a bramkarza gości sprytnie uprzedził Przemysław Dyrcz.
Gospodarze cieszyli się z wyrównania raptem kilkadziesiąt sekund. Rzut wolny dla Tempo wykonał Jakub Korba i wydawało się, że po tej sytuacji nie wyniknie zagrożenie dla bramki gospodarzy. Tymczasem do piłki doszedł Woźny i fantastycznym strzałem z ostrego kąta pod poprzeczkę po raz drugi wpisał się na listę strzelców.
Po przerwie dominacja gości nie podlegała żadnej dyskusji. Sporo ożywienia w szeregi Tempo wniósł Bartłomiej Goryl. Najpierw po podaniu od Sebastiana Młynarczyka tylko musnął piłkę, a ta znalazła się w rękawicach bramkarza Skawy. Goryl mógł znaleźć się w sytuacji sam na sam z golkiperem Skawy, lecz został nieprzepisowo powstrzymany przez obrońcę. Sędzia nie miał wyjścia - czerwona kartka dla zawodnika Skawy i nie rzut karny, lecz rzut wolny z 18. metrów dla Tempo. Piłka po strzale Goryla nieznacznie minęła okienko bramki gospodarzy.
Skawa Wadowice – Tempo Białka 1:2 (1:2)
Gole dla Tempo: Woźny (dwa).
Skład Tempo: Kłapyta - Bielarz, Sz. Marek, Sala (60" Goryl), Lenik, Drobny (70" Harańczyk), Korba, Motor, Woźny, Młynarczyk (90" Ficek), Raczek (46" Pacyga). Rezerwowi: Białończyk, M. Marek.
#SkawaWadowice w meczu z #TempoBiałka. Wadowiczanie niestety przegrali 1:2 i tracą kolejne punkty, co może skutkować na...
Opublikowany przez Wadowice24.pl na 24 kwietnia 2016 Sabliash show
Po pół godzinie gry spotkania Jałowca z Bobrkiem niewiele wskazywało na końcowy triumf gospodarzy. Goście prowadzili 2:0. Nadzieję na korzystny wynik wlał w serca miejscowych kibiców Robert Głuszek, który w 37. minucie strzałem głową wykorzystał dośrodkowanie z rzutu wolnego Ukraińca Mykhailo Sabliasha. Trzy minuty później sędzia podyktował rzut karny za faul na Sabliashu, którego na gola zamienił Zbigniew Biela.
O ile w pierwszej połowie można było przyczepić się o niemrawość i chaotyczność gospodarzy, o tyle po przerwie ręce same składały się do oklasków. Na efekty bardzo dobrej postawy Jałowca nie trzeba było długo czekać. Dwójkowa akcja Sabliasha z Bartłomiejem Ićkiem zakończyła się strzałem z 16. metrów tego ostatniego. Celnym, dającym pierwsze prowadzenie w tym spotkaniu. W 67. minucie gol zdobyty na 4:2 mocnym strzałem z dystansu drugiego Ukraińca w składzie Jałowca, Oleksandra Panova pieczętuje pierwsze w rundzie wiosennej drużyny ze Stryszawy.
Po raz pierwszy w tym roku trener Szymon Burliga ustawił swoich zawodników w starym, sprawdzonym systemie 4-4-2. I zadziałało.
Jałowiec Stryszawa – LKS Bobrek 4:2 (2:2)
Gole dla Jałowca: B. Iciek, Głuszek, Biela, Panov.
Skład Jałowca: Kobiałka - Szwed, Szklarczyk, Brytan, Biela, Starowicz, B. Iciek (75" Porębski), Panov (87" K. Iciek), Głuszek (82" Stachnik), Świerkosz (70" Kłapyta), Sabliash.
Opublikowany przez Sucha24.pl na 24 kwietnia 2016
A-KLASA:
Bez paniki
Porażka z Narożem Juszczyn niewiele, żeby nie powiedzieć, nic nie zmieniła w drużynie Babiej Góry. - Jesienią mieliśmy serię siedmiu porażek z rzędu i wtedy nie wykonywaliśmy żadnych nerwowych ruchów. Teraz również panika nie była do niczego potrzebna - wyjaśnia trener Babiej Góry, Sławomir Bączek.
W porównaniu do spotkania sprzed tygodnia zmiany w wyjściowej jedenastce jednak zaszły. Do tego po raz pierwszy w tej rundzie na ławce rezerwowych Babiej Góry znaleźli się Dawid Choczyński i Maciej Żaczek. - Oczywiście, że chciałoby się mieć takich zawodników tydzień temu w Stryszawie i wprowadzić np po pierwszej połowie. Mecz jednak meczowi jest nierówny, a nazwiska nie grają - dodaje Bączek.
- Postawiłem na młodych zawodników od pierwszej minuty i mnie nie zawiedli. Pierwsza połowa była bardzo dobra w naszym wykonaniu, kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń na boisku - powiedział Sławomir Bączek.
Pierwszego gola dla Babiej Góry zdobył Dawid Sumera, który otrzymał prostopadłe zagranie z głębi pola i wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem gospodarzy. Kolejne bramki dla suszan padły po przerwie - najpierw celnym strzałem głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego popisał się Przemysław Burliga i było 2:0.
Później dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Dawid Choczyński wykazując się przy każdym z goli największym sprytem w polu karnym gospodarzy. Ten sam zawodnik miał jeszcze dwie idealne okazje na zdobycie gola - za pierwszym razem przegrał sytuację sam na sam z bramkarzem gospodarzy, za drugim minął obrońcę, Stanisławianki, "objechał" bramkarza , lecz za lekko strzelił w kierunku bramki i z linii bramkowej wybił piłkę jeden z obrońców. Gola mógł zdobyć także Tomasz Szarlej, lecz przy strzale z dystansu zabrakło mu precyzji.
Stanisławianka w całym meczu stworzyła dwie dobre okazje - raz świetnie sparował strzał Artur Kachnic, za drugim piłka przeszła minimalnie nad poprzeczką jego bramki.
Babia Góra zatem w pełni rehabilituje się za niepowodzenie sprzed tygodnia z Narożem. - Gdybyśmy zaprezentowali przed tygodniem z Narożem na boisku siedemdziesiąt procent tego, co dziś w Stanisławiu, to można by było myśleć wtedy o remisie - przyznał tymczasem kierownik suskiej drużyny, Marek Banaś. - Trudno się z tym nie zgodzić - dodał Bączek.
Tymczasem Babia Góra wraca do Suchej - za tydzień w spotkaniu z Orłem Wieprz zagra na stadionie przy ulicy Mickiewicza.
Stanisławianka Stanisław Dolny – Babia Góra Sucha Beskidzka 0:4 (0:1)
Gol dla Babiej Góry: Choczyński (dwa), Burliga, Sumera.
Skład Babiej Góry: Kachnic - Chrząszcz, Kudzia, Burliga, Ścieszka, Kociołek, Wójtowicz (75" Bałos), Szarlej, Pacyga (65" Piątek), Świerkosz (46" Żaczek), Sumera (46" Choczyński). Rezerwowi: Młyński, Rzepka, Stróżak.
Bez potknięcia
Trudno będzie przebić w tym sezonie Tempo Białka w szybkości zdobycia pierwszego gola. W spotkaniu z Sołą Łęki już po piętnastu sekundach podopieczni Macieja Melzera mogli cieszyć się z prowadzenia. W ich ślady mogli pójść w miniony weekend zawodnicy Naroża Juszczyn.
Chwilę po rozpoczęciu gry Marcin Ferek podał do Krystiana Kwaśniewskiego, który zagrał piłkę po ziemi wprost na nogę Ihora Lyvki. Zmierzającą po uderzeniu ukraińskiego zawodnika do siatki piłkę w ostatniej chwili wybił jeden z obrońców gości. Kilkanaście sekund później Naroże dopięło swego - niemal bliźniaczo przeprowadzona akcja Naroża zakończyła się ponownie strzałem Lyvki. Tym razem Michał Klęczar odbił piłkę przed siebie, gdzie tylko czyhał na taką okazję Ferek.
Goście odpowiedzieli bardzo szybko, bo w 8. minucie. I nie bez pomocy obrońcy Naroża Marcina Ceremugi, który źle wyprowadził piłkę w własnej połowy. Ta trafiła do jednego z piłkarzy Burzy, który natychmiast uruchomił Piotra Łysonia. Pojedynek z napastnikiem gości przegrał Michał Fidelus i w Juszczynie zapachniało sensacją. Nie na długo.
- To było szalone dwanaście minut - powiedział po meczu trener Naroża, Jakub Jeziorski. Właśnie w tej minucie padła druga dla Naroża, a trzecia w całym meczu, bramka. Na dwunastym metrze przejął piłkę Marcin Drobny i nie dał najmniejszych szans na skuteczną interwencję Klęczarowi.
Piłkarze z Roczyn zagrozili w tej części gry tylko raz Fideluosowi - po centro strzale (ostatnio często spotykane na naszych powiatowych boiskach) w środek bramki pewnie futbolówkę złapał Fidelus. - Gdybyśmy do przerwy zdobyli jeszcze trzy, cztery gole, to goście nie mogliby mieć większych pretensji - powiedział Jeziorski i dodał: - Ta część spotkania była taka "pół na pół". Z jednej strony kilka ciekawych akcji i gole, z drugiej fragmenty meczu przypominające spotkanie z Cedronem Brody (czyli mizeria - przyp. red.)
Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie - ładne, modelowe wręcz fragmenty gry w wykonaniu Naroże przeplatane były minutami "do zapomnienia". W 70. minucie Marcin Drobny nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Klęczarem - piłka poszybowała obok bramki. Pięć minut później po dwójkowej akcji Marcina Drobnego z Janem Pietrusą do bramki trafia ten drugi.
Naroże wygrywa z Burzą Roczyny 3:1 i zachowuje dystans do Cedronu Brodu (siedem pkt straty) i Zniczu Sułkowice-Bolęciny (jeden punkt). Rewanżu z Cedronem w tym roku już jednak nie będzie...
Naroże Juszczyn – Burza Roczyny 3:1 (2:1)
Gole dla Naroża: M. Ferek, M. Drobny, Pietrusa.
Skład Naroża: Fidelus - R. Drobny, Gąstała, Ceremuga, Baziński, M. Ferek, Lyvka, Kamil Kwaśniewski (75" Kardaś), Krystian Kwaśniewski (60" Madziała), Pietrusa (46" G. Ferek), M. Drobny.
Lachy Lachowice – Żarek Barwałd Górny 3:3 (2:2)
Gole dla Lachów: T. Kachel (dwa), Daniel Kachel.
Skład Lachów: Nowak- Urbanek, Banaś, Kubieniec, Kąkol, Ponikwia, Dawid Kachel, Małysiak, T. Kachel (65" Piecha), Pyrzyk, Daniel Kachel.
Opublikowany przez Sucha24.pl na 24 kwietnia 2016 Nie umiesz wygrać? Zremisuj
Stare, piłkarskie powiedzenie jak ulał pasuje do niedzielnego starcia Jordana Jordanów z Łapszami Niżnymi. Gospodarze byli murowanymi faworytami i przez całe dziewięćdziesiąt minut, jak na faworyta przystało, prowadzili grę i różnymi sposobami starali się odczarować bramkę Józefa Pęksy. Udało się to całkiem szybko, ale...
W 16. minucie Szymon Wróbel uruchomił wychodzącego na czystą pozycję Marcina Korbla. Bramkarz gości pierwszy strzał napastnika Jordana wybronił, przy dobitce był bezradny. - Spotkanie ułożyło się dla nas bardzo dobrze. Po zdobyciu gola sądziłem, że spokojnie zaczniemy rywala "rozciągać", bo Łapsze Niżne mają bardzo mały stadion - powiedział trener Jordana Zdzisław Gacek.
Plan Jordana szybko wziął w łeb - trzy minuty po objęciu prowadzenia Adam Wójtowicz został ograny na skrzydle, a dośrodkowanie w pole karne Jordana na gola zamienił Jacek Bogaczyk. Jordan mógł i powinien tą część spotkana kończyć w o wiele lepszych humorach - strzał Marka Hodany z rzutu wolnego zatrzymał się na słupku, dobitka Wróbla również ostemplowała konstrukcję bramki gości. Próbowali zmienić losy rywalizacji także strzałami z dystansu Gaweł Tyrpa i Bartłomiej Bury, lecz bez efektu bramkowego.
- Prowadziliśmy grę, atakowaliśmy, lecz gościom ostatecznie udało się osiągnąć to, po co przyjechali. Dla Łapsz Niżnych remis z nami jest cenny. Zagraliśmy słabiej niż w poprzednich dwóch spotkaniach. Mieliśmy dużo wrzutek w pole karne, może za mało było w nas agresji, zwłaszcza w formacjach ofensywnych? - zastanawia się Gacek.
Z upływem kolejnych minut na boisku robiło się coraz luźniej - Jordan konsekwentnie próbował czy to akcjami oskrzydlającymi, czy po indywidualnych rajdach przedostać się w pole karne Łapsz Niżnych. Goście tymczasem próbowali kontrować, chociaż o wiele częściej wybijali piłkę "na aferę".
W 72. minucie dośrodkowanie z prawej strony Wróbla trafiło na głowę Burego - nowy napastnik Jordana za bardzo się odchylił i piłka poszybowała wysoko nad poprzeczką bramki gości. Trzy minuty później Jordan miał rzut wolny tuż zza szesnastki. - Michał spróbuj! - mobilizował Michała Funka do oddania strzału trener Gacek. Ostatecznie na bramkę gości uderzył Hodana - niecelnie.
Minutę później jeden z piłkarzy gości długo nie podnosi się z murawy, koledzy z zespołu krzyczą "wybij piłkę", a drużyna z Łapsz Niżnych... kontynuuje grę! I stwarza najlepszą akcję w drugiej połowie! Mariusz Rypel świetnie skraca jednak kąt i napastnik gości lobuje jego, ale i na szczęście dla miejscowych, także bramkę.
Bohaterem Jordana w końcówce mógł i powinien zostać Funek - raz jednak za długo zwlekał z oddaniem strzału (a był już w polu karnym), za kolejnym najpierw nie trafił w piłkę, a kiedy już ta sztuka mu się udała - to w zasadzie tylko musnął czubkiem buta futbolówkę. Zagrożenia pod bramką Łapsz nie spowodowało to żadnego.
Na "do widzenia" goście stworzyli kolejną świetną okazję - po dośrodkowaniu ze skrzydła strzałem z woleja popisał się jeden z piłkarzy Łapsz. Piłka trafia jednak w boczną siatkę.
- Nie postawiliśmy kropki nad i - podsumował Zdzisław Gacek.
Jordan Jordanów – Krokus 2000 Łapsze Niżne 1:1 (1:1)
Gol dla Jordana: Korbel.
Skład Jordana: Rypel - Kołodziejczyk, Hodana, Wójtowicz, Kulak, Wróbel (74" Paś), Tyrpa, Sochacki, Ryś (76" Kalemba), Bury, Korbel (58" Funek).
Gol dla Jordana: Korbel.
Opublikowany przez Sucha24.pl na 24 kwietnia 2016
B-KLASA:
Jak to w derbach, kości trzeszczały
Gol zdobyty przez Bartłomieja Mikołajczyk zadecydował o wygranej Bystrej z Dębem Sidziną 1:0. Była to pierwsza wygrana gospodarzy w derbach gminy od trzech lat. W 59. minucie Mikołajczyk wykonywał rzut wolny. Zamiast dośrodkowania…. wyszedł strzał i piłka wpadła za kołnierz Sebastiana Motora. – Bartek powiedział, że taki był jego zamiar, ale wydaje mi się, że chciał dośrodkować. Wyszedł centro strzał i bardzo ciekawa bramka – powiedział trener gospodarzy, Marcin Wnętrzak.
- Trudno myśleć o korzystnym wyniku, kiedy nie oddaje się celnego strzału na bramkę – mówi tymczasem szkoleniowiec Dębu, Mariusz Zawiła. Mówienie jednak, że Dąb nie stworzył żadnej groźnej sytuacji w derbach gminy byłoby niesprawiedliwe. Swoje szanse miał, zwłaszcza w końcowym fragmencie gry.
W pierwszej połowie żadna z drużyn nie chciała odkrywać kart przed przeciwnikiem. – Szału nie było. Zagrożenie pod obiema bramkami powstawało po stałych fragmentach gry. Kibice oglądali piłkarskie szachy, każdy chciał rozpoznać przeciwnika. Posiadaliśmy optyczną przewagę, z której niewiele wynikało – mówi Wnętrzak.
- Widać było, że to derby. Kości trzeszczały, chociaż gra była prowadzona fair – przyznał Zawiła.
O wiele ciekawsza była druga odsłona spotkania. Po bramce zdobytej przez Mikołajczyka mecz nabrał rumieńców. Co prawda cieniem na nim kładzie się kontuzja Michała Wójtowicza po niefortunnym upadku na murawę po starciu z kapitanem Dębu, Jarosławem Kostką , ale jak się udało nam ustalić – zawodnik Bystrej nie ma na szczęście uszkodzonego kręgosłupa. – Z powodu sytuacji z Michałem trudno jest nam cieszyć się z wygranej. Życzę mu jak najszybszego powrotu do zdrowia – powiedział Wnętrzak. – To nie był specjalny faul – przyznał Zawiła.
W 70. minucie Bystra mogła postawić kropkę nad i – po podaniu od Michała Bisagi sam na sam z Motorem znalazł się Piotr Błachut. Strzał zawodnika gospodarzy świetnie nogami sparował jednak Motor. – To są jaja! – żywo reagował na sytuację na boisku Wnętrzak.
Od tego momentu do głosu zaczęli dochodzić zawodnicy z Sidziny. – Liczyliśmy na to, że Bystra opadnie z sił. Chłopcy solidnie przepracowali okres przygotowawczy i z minuty na minuty potrafią się rozkręcać – mówi tymczasem Zawiła.
Pierwsze ostrzeżenie dla Bystrej to dośrodkowanie z lewej strony Sławomira Pastwy, którego na szczęście dla gospodarzy nie zdołał nikt przeciąć. – Pamiętajmy o tyłach, uspokójmy grę – instruował na bieżąco swoich zawodników Wnętrzak. Chwilę później do środkowej linii został cofnięty jeden z grających z przodu piłkarzy i Bystra zagęściła środek pola. – Dąb narzucił nam swój styl gry, podszedł zdecydowanie wyżej. Musiałem zareagować – dodał Wnętrzak.
Na osiem minut przed końcem spotkania po podaniu od Tomasza Jaromina efektownym szczupakiem popisał się Mariusz Lipa. Piłka zatrzymała się na poprzeczce bramki gospodarzy. Dobitka Lipy była niecelna. Dwie minuty później po kolejnej centrze, tym razem z lewej strony, Łukasza Kolaniaka nieczysto w piłkę trafia Marek Szczurek.
- W Sidzinie nie potrafimy grać, odnaleźć się na tamtejszym boisku. Przegrywamy tam trzema, czterema golami. U nas z kolei gramy dobrze z Dębem, a zazwyczaj remisujemy – przyznał Wnętrzak.
- W tygodniu ćwiczyliśmy szybkie przenoszenie akcji z jednej strony na drugą. Nie do końca chłopcy spełnili moje założenia, żeby rozciągać szeroko grę i oddawać jak najwięcej strzałów. Za długo holowaliśmy piłkę. Zawsze powtarzam, że boczny pomocnik powinien mieć buty „z wapna”. Dziś mieliśmy zdecydowanie za mało akcji oskrzydlających. Przycisnęliśmy gospodarzy w ostatnich dwudziestu minutach, lecz nie udało się doprowadzić chociaż do remisu – dodał Mariusz Zawiła.
KS Bystra – Dąb Sidzina 1:0 (0:0)
Gol dla Bystrej: Mikołajczyk.
Składy:
Bystra: Pustuła - Mikołajczyk, Kulka, Morawka (85" Pociąg) , M. Bisaga, Sroka, Basiura (55" Błachut), Szewczyk, J. Bisaga, Gałka (55" Urbański), Wójtowicz (70" Chorąży). Rezerwowi: Migas, Targosz, Ciapała.
Dąb: Motor - J. Kostka, P. Kostka, Binkuś (60" Pelcel), Gałka (80" Sokołowski), Jaromin, Malada (75" Szpak), Szczurek, Kolaniak, Lipa, Pastwa (72" Kulka). Rezerwowi: Czarny, Handzel.
Gol dla Bystrej: Mikołajczyk.
Opublikowany przez Sucha24.pl na 23 kwietnia 2016Gole miały przyjść i przyszły
Kiedy w 5. minucie spotkania w Grzechyni drużyna Huraganu Skawicy za sprawą trafienia Kamila Wojtyczki wyszła na prowadzenie, w głowie szkoleniowca Gromu Stanisława Klimali nie zapaliła się "lampka ostrzegawcza". - Huragan walczy o życie i szuka punktów za wszelką cenę. Nie ma nic do stracenia - przyznał Klimala, w przeszłości trener zespołu ze Skawicy.
Po przegranej przed tygodniem z Bieńkówką 2:1, Grom Grzechynia przystąpił do meczu z outsiderem ligi - Huraganem poważnie osłabiony. - Nie mogłem skorzystać z sześciu zawodników. Dwóch było zawieszonych, dwóch kontuzjowanych, a kolejnych dwóch - chorych. Szansę dostali po raz kolejny młodzi zawodnicy i nie zawiedli - powiedział Klimala.
Do wyrównania w końcówce pierwszej połowy doprowadził Łukasz Krupczak, który wykorzystał podanie od Piotra Surmiaka.
Druga połowa rozpoczęła się idealnie dla Gromu - drugie trafienie tego dnia zanotował Łukasz Krupczak. Kiedy na 3:1 po akcji Rafała Dyrcza z Piotrem Surmiak do bramki trafił ten drugi, wydawało się, że Huragan się już nie podniesie. Jakby nieszczęść dla piłkarzy ze Skawicy było mało - po dwóch żółtych kartkach i czerwonej przymusowo do szatni musiał się udać Daniel Pacyga. - W tym momencie plan Huragana się załamał. Uzyskaliśmy bardzo dużą przewagę - dodaje Klimala.
Dwa gole dla Gromu zdobył 17-letni Mateusz Pająk. - To nie były mocne, ale mierzone i precyzyjne uderzenia - chwali swojego podopiecznego Klimala.
Ostatecznie Grom Grzechynia wygrywa 6:2 i umacnia się na prowadzeniu B-klasy. - Goli mogło być więcej o trzy lub nawet cztery. Byłem spokojny o przebieg rywalizacji - dodał trener Gromu.
Grom Grzechynia - Huragan Skawica 6:2 (1:1)
Gole dla Gromu: Pająk, Ł. Krupczak (obaj po dwa gole), Piotr Surmiak, Polak.
Gole dla Huraganu: K. Wojtyczko, Kozina.
Czerwona kartka: Pacyga (Huragan).
Składy:
Grom: S. Krupczak - Dyrcz, Paweł Surmiak, Chłapek (78" Ruszowicz), Pająk (70" Polak), Ł. Krupczak, Pieróg (61" Bogacz), Tokarz, Toczek (78" Pęczek), Kudzia, Piotr Surmiak.
Huragan: Sikończyk - Żywczak, Ł. Dyrcz, Marek, Kudzia, Marcin Wojtyczko I, Pacyga, Kozina, K. Wojtyczko, K. Dyrcz, Marcin Wójtowicz II.
Grać trzeba do końca!
Z bagażem czterech goli wróciła Unia Naprawa z wyjazdowego spotkania z Szarotką Rokiciny Podhalańskie. - Gospodarze wygrali zasłużenie, bo byli skutecznie i konsekwentni. Wynik jest jednak za wysoki, bo nie odzwierciedla naszej gry - powiedział Franciszek Gacek, grający trener naprawskiej Unii.
- Szarotka nie gra efektownie, ale skutecznie. Dominowaliśmy w pierwszej połowie, a rywal ograniczał się do wybijania piłki i wyprowadzania kontr - dodał Gacek. Szarotka objęła prowadzenie w 32. minucie, kiedy to stoper gospodarzy Krzysztof Skawski, nie bez pomocy bramkarza gości Gniewomira Kani. - Strzał był mocny, lecz nasz bramkarz mógł się lepiej ustawić - stwierdził Gacek.
Od początku drugiej połowy Unia ruszyła do jeszcze śmielszych ataków. Bardzo szybko, bo już w 52. minucie nadziała się jednak na kontrę, którą wykorzystał Jakub Krzysztofiak. - Od tego momentu chłopaki spuścili głowy i grali bez wiary w końcowy sukces. Musiałem to mocno skomentować po meczu, bo nie można się poddawać i trzeba grać do końca - dodał Franciszek Gacek.
Słów, których użył trener Unii przytaczać nie będziemy. Napiszemy tylko, że Szarotka zdobyła jeszcze dwa gole - hattrick skompletował Jakub Krzysztofiak.
Szarotka Rokiciny Podhalańskie – Unia Naprawa 4:0 (1:0)
Skład Unii: Kania - F. Gacek, Mirek, Sutor, Nowak (70" Molus), Ciscoń, K. Gacek (55" Cieżak), Masłowski, Proszek, Wantulok, Panek.
Jubilat Izdebnik – Błyskawica Marcówka 0:0
Czerwona kartka: Kania, Urbański (obaj Błyskawica), Gołąb (Jubilat).
Skład Błyskawicy: Brańka - Kasprzycki, Jakub Pindel, Urbański, Jacek Pindel, Grygiel Kania, Nosal (35" Zgudziak), Paczka, J. Rak (5" Pilch), K. Rak.
Świt Osielec – LKS Bieńkówka 1:5 (0:2)
Gole dla Bieńkówki: Chromy (cztery), G. Sałapat.
Gol dla Świtu: Guzik.
Składy:
Świt: Babik (46" Suski) - A. Guzik, Gierat, Oleksa, G. Traczyk, A. Herman, Grzybek, Rusin (46" G. Herman), D. Herman (80" Guzik), Ł. Traczyk (70" Kołat), Malik.
Bieńkówka: Gąstała - Wojterski (46" Cholewa), Smoter, Pęcek, Sarna, Śpiewla (60" Knapczyk), Lewandowski, Burliga, A. Sałapat, G. Sałapat, Chromy.
Gole dla Bieńkówki: Chromy (cztery), G. Sałapat.
Opublikowany przez Sucha24.pl na 24 kwietnia 2016 Gdzie dwóch/pięciu się bije
Nie mogli wymyślić sobie lepszego spotkania na zdobycie trzech punktów niż to wyjazdowe z Olimpią Zebrzydowice zawodnicy Watry Zawoi. Wszystkie drużyny walczące o miejsce drugie (Grom wydaje się być poza zasięgiem w tym sezonie) w miniony weekend gubiły punkty. Wszystkie, oprócz podopiecznych Łukasza Stopki. Chociaż ci dopiero w doliczonym czasie gry zapewnili sobie pierwsze w rundzie wiosennej ligowe zwycięstwo.
- To był szarpany mecz, w którym zdecydowanie najciekawsza była końcówka - mówi Stopka.
W 88. minucie Adrian Bury celnym strzałem głową wyprowadził Watrę na prowadzenie. Radość z prowadzenia nie trwała długo w szeregach drużyny z Zawoi - błąd przy wyprowadzaniu i Zbigniew Kania trafia do siatki gości. Ostatnie słowo należało do przybyszów z Zawoi - Tomasz Ficek uderzeniem zza pola karnego (asysta Tomasza Kaczmarczyka) zapewnia Watrze pierwsze wiosenne zwycięstwo i pozycję wicelidera B-klasy.
Olimpia Zebrzydowice – Watra Zawoja 1:2 (0:0)
Gole dla Watry: Bury, Ficek.
Skład Watry: Stopka - Bach, Basiura, Zięba, Zguda, Ficek, Kaczmarczyk, Listwan, Sajnog (75" Wróblewski), Bury, Hutniczak.
Żuraw Krzeszów – Strzelec Budzów 1:1 (0:1)
Gol dla Żurawia: Zawora.
Gol dla Strzelca: P. Burliga.
Składy:
Żuraw: Pająk – Zawora, Nowak, Talaga, Skrzypek, Klimowski, Łuczak, M. Kawończyk (60" Targosz), Wajdzik (90" Korczak) , Piątek (75" Pilarczyk), Ćwiertnia.
Strzelec: J. Gielata - Łuczak (83" Kwaśniewski), Nowak, Wrzodek, Gałuszka (46" Daniel) Konrad Burliga, Kacper Burliga, P. Burliga, Klimowski, Ryszwy (46" D. Gielata) Janiczak (78" Krzystań).
C-KLASA:
Pogoń Bugaj – Tarnawianka Tarnawa 3:1 (1:1)
Gol dla Tarnawianki: T. Żmudka.
Skład Tarnawianki: Borawski - Ł. Miś, Sitarz, P. Żmudka, Rybak, Madej (60" Zawiła), Sałapat, M. Miś, Stopka, Ficek, T. Żmudka (60" Paczka).
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze