Reklama


Piłkarski weekend: Koncerty Babiej Góry i Naroża

14/05/2016 17:45

W wyśmienitych humorach opuszczali stadiony w Suchej Beskidzkiej i Juszczynie. Drużyny Babiej Góry i Naroża zagrali jak z nut i pewnie, wysoko pokonali, odpowiednio, Znicz Sułkowice-Bolęcinę (4:0) i Lachy Lachowice (6:0). Ponownie w Makowie przegrał Halniak - tym razem z Sosnowianką Stanisław Dolny 2:1. W meczu na szczycie B-klasy remis - Strzelec zremisował 1:1 z Gromem. Mecz zakończył się skandalem - zostali zaatakowani piłkarze i trener gości...

IV-LIGA:

Trzy na trzynaście...

Nie stracić gola… Bez zbędnego ryzyka, znając stawkę meczu, podeszli do sobotniego starcia z Sosnowianką Stanisław Dolny piłkarze Halniaka Maków Podhalański. Asekurancko i bardzo konsekwentnie grali także goście, stąd w pierwszej połowie okazji do zdobycia gola było jak na lekarstwo. Warto odnotować tylko dwie sytuacje – jeden z zawodników Sosnowianki trafił piłką w poprzeczkę, a po drugiej stronie uderzenie Tomasza Moskały minimalnie minęło światło bramki gości.

Obraz gry nie zmienił się po przerwie, chociaż kibice zobaczyli przynajmniej trzy gole. Na nieszczęście dla fanów miejscowych, dwa były dziełem zawodników ze Stanisławia Dolnego. Halniak grał uważnie i czekał na swoją okazję do wyjścia na prowadzenie. Po raz kolejny jednak gospodarze popełnili błąd przy wyprowadzaniu piłki ze strefy bramkowej. Piłka spadła na piąty metr wprost pod nogę napastnika gości, który mimo asysty dwóch obrońców Halniaka zdołał się obrócić i posłał piłkę do siatki

Reklama

Po dziesięciu minutach do wyrównania doprowadził Michał Gruca , który wykorzystał dośrodkowaniu Pawła Kozieła i popisał się celnym strzałem głową. I kiedy wydawało się, że Halniak wrócił do żywych i zagra o pełną pulę, kolejny dziecinny wręcz błąd popełnili miejscowi. Po stałym fragmencie gry do pustej bramki z kilku metrów trafił Krzysztof Bryła .

Halniak się nie poddawał i walczył do końca choćby o punkt. Zabrakło jednak gospodarzom determinacji, precyzji i dokładności. Mocno, ale nad poprzeczką, strzelał Kamil Dyduch . Kapitalne prostopadłe podanie od Tomasza Kaczmarczyka trafiło do Moskały, lecz ponownie piłka po jego strzale, tym razem o centymetry, minęła słupek bramki gości.

Reklama

Halniak nie potrafi przełamać się na własnym stadionie od meczu z Górnikiem Wieliczką. Nie jest żadnym odkryciem, o czym tydzień temu mówił Krzysztof Wądrzyk, że droga do utrzymania w IV-lidze w tym sezonie wiedzie przez zdobywanie punktów na własnym stadionie. A z  tym Halniak ma ogromne problemy (na trzynaście spotkań na boisku przy ulicy Sportowej w tym sezonie, wygrał zaledwie trzy razy!).

Halniak Maków Podhalański  - Sosnowianka Stanisław Dolny1:2 (0:0)

Gol dla Halniaka: Gruca.

Skład Halniaka: Pająk - Mokwiński, Kozieł, Lozniak, Talaga, Kaczmarczyk, Dyduch, Gruca (75" Polak), Szymoniak (70" Furman), BobeK, Moskała.

Reklama

Zwycięstwo było na tacy

Garbarz prowadził po pierwszej połowie na boisku w Libiążu po bramkach Sławomira Pudy i Saniego Abubakara. I w tym momencie mało kto wierzył, że po tym spotkaniu podopieczni Zdzisława Janika nie dopiszą do swojego dorobku kolejnych trzech zdobytych w tym sezonie na wyjeździe punktów. A jednak.

Kontaktowy gol Krzysztofa Smoka w pierwszych minutach drugiej połowy jeszcze na końcowy podział punktów tym meczu nie wpłynął. Ba, gospodarze ostatnie pół godziny grali w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Tevina Ojirogbe. Mimo to za sprawą gola w samej końcówce grającego trenera, Grzegorza Kmiecika zdołali doprowadzić do wyrównania i zdobyć pierwszy punkt w rundzie wiosennej...

Reklama

Górnik Libiąż – Garbarz Zembrzyce 2:2 (0:2)

Gole dla Garbarza: S. Puda, Abubakar.

Skład Garbarza: Wieczorek - Marek, Mitka, Oladoja Marcelo, Ł. Puda, Tomczak, Kasiński, Sadowski, Balogun, Abubakar, S. Puda.

V-LIGA

Tempo nieco za wolne, ale zwycięskie!

Trener Maciej Melzer był zadowolony z postawy swoich podopiecznych w ostatnich meczach. Nawet w tych, w których Tempo nie wygrywało, lecz remisowało. Jak było po spotkaniu z LKS Bobrek? - Gra była dobra, ale tempo słabsze. Graliśmy trochę za wolno - przyznał Melzer.

Reklama

Dwóch dobrych dośrodkowań w pole karne nie wykorzystał w pierwszej połowie Łukasz Raczek. Obok słupka, po podaniu od Grzegorza Pacygi, strzelał Grzegorz Motor. Goście tymczasem nastawili się przede wszystkim na szybki atak najprostszym z możliwych sposobów – czyli długa piłka do przodu. Jedna z takich sytuacji zaowocowała sytuacją sam na sam jednego z zawodników gości z Piotrem Kłapytą. Bramkarz gospodarzy popisał się jednak świetną interwencją.

Gospodarze podkręcili tempo w drugiej połowie. Najpierw niecelnie głową strzelał Bartłomiej Goryl. W innej sytuacji strzał tego samego zawodnika został w ostatniej chwili zablokowany. Złotego gola na wagę trzech punktów dla gospodarzy zdobył Szymon Marek. Z rzutu wolnego dośrodkował Jakub Korba, a celnym strzałem głową popisał się właśnie Szymon Marek.

Reklama

Serca kibiców gospodarzy mocniej zabiły już w doliczonym czasie gry, kiedy to w sytuacji sam na sam z Kłapytą znalazł się jeden z rywali. Minął on już bramkarza Tempo, lecz jednocześnie za daleko wypuścił sobie futbolówkę i… to by było na tyle z tej akcji.

Tym sposobem Tempo Białka awansowało już na czwartą pozycję w tabeli.

Tempo Białka – LKS Bobrek 1:0 (0:0)

Gol dla Tempo: Sz. Marek.

Skład Tempo: Kłapyta - Sz. Marek, Mentel, M. Marek, Lenik, Woźny (75" Harańczyk), Motor (75" Ficek), Korba, Sala (46" Drobny), Pacyga Raczek (46" Goryl). Rezerwowy: Puzik.

Reklama

Nic dobrego

O meczu Jałowca Stryszawy z Unią Oświęcim najlepiej świadczy wynik. Gospodarze pierwszy i jedyny celny strzał w światło bramki gości oddali dopiero w 70. minucie - uczynił to Konrad Rakoczy. A szósty, ostatni gol dla Unii został zdobyty po nieporozumieniu Jarosława Janika (w przerwie musiał wejść między słupki w miejsce kontuzjowanego Łukasza Kobiałki) z Sebastianem Starowiczem i samobójczym trafieniu tego drugiego. 

Jałowiec Stryszawa – Unia Oświęcim 0:6 (0:3)

Skład Jałowca: Kobiałka (46" Janik) - Szwed, Starowicz, Brytan, Okrzesik (62" Porębski), B. Iciek, Rakoczy, Sabliash, Świerkosz, Stachnik, Biela (62" K. Iciek). 

Reklama

A-KLASA:

Efektownie i efektywnie

Z aktualnym liderem tabeli wadowickiej A-klasy, Cedronem Brody, Babia Góra Sucha Beskidzka wygrała tydzień temu 1:0 po bramce Dawida Choczyńskiego . W sobotę 14. maja drużyna ze stolicy powiatu suskiego rozgromiła wicelidera – Znicz Sułkowice Bolęcinę zwyciężając aż 4:0. Ręce same składały się do oklasków patrząc na poczynania suszan zwłaszcza w drugiej połowie spotkania – Babia Góra stłamsiła i zabiegała przeciwnika. W tej części gry zdobyła trzy gole, mogła dwa razy tyle. – Dawno nie widziałem tak grającej Babiej Góry – komentowali opuszczający stadion kibice.

Reklama

- Za nami kolejny dobry mecz. Za spotkanie z zespołami z czołówki punkty są przyznawane jak za każde inne. Musimy jeszcze zdobyć kilka oczek, żeby spokojnie się utrzymać – skomentował trener gospodarzy, Sławomir Bączek , chociaż te słowa wydają się być po bardzo dobrym starcie w rundzie wiosennej czystą kurtuazją.

W pierwszej połowie Znicz się jeszcze postawił. – Graliśmy nerwowo i chaotycznie. Dopiero po rozmowie w szatni chłopcy wzięli sobie do serca słowa, żeby grać piłką – wyjaśnia Bączek.

Na przerwę Babia Góra schodziła prowadząc już 1:0. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Dawida Sumery do bramki Znicza strzałem głową trafił Maciej Żaczek .

Reklama

Po przerwie przewaga gospodarzy nie podlegała dyskusji. Niesieni dopingiem kibiców piłkarze ze stadionu przy ulicy Mickiewicza raz za razem przedostawali się w okolice pola karnego gości. Na 2:0 podwyższył Rafał Magiera – wcześniej piłkę ładnie na prawą stronę do Piotra Pacygi przerzucił Przemysław Burliga . Magiera popisał się w tej sytuacji mierzonym uderzeniem w długi róg. Chwilę później Magiera mógł dołożyć asystę - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego niecelnie główkował Żaczek.

Babia Góra przeprowadzała ataki lewym i prawym skrzydłem, każde prostopadłe podanie od Michała Wójtowicza w kierunku Choczyńskiego „śmierdziało golem”. Goście byli wyraźnie zaskoczeni takim obrotem sytuacji. Ich trener dokonał kilku zmian w składzie, ale te niewiele mogły pomóc na tak usposobioną Babią Górę.

Na 3:0 podwyższył Choczyński, który wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem Znicza. Chwilę później Magiera świetnie podał do Choczyńskiego, ten naciskany przez obrońców gości wycofał piłkę poza pole karne do nadbiegającego Wójtowicza. Strzał wychowanka Babiej Góry, zmierzający w samo okienko, efektownie na rzut rożny wybił bramkarz wicelidera A-klasy.

Na siedem minut przed zakończeniem spotkania Wójtowicz prostopadle podał do Łukasza Miki, ten minął bramkarza i strzelił do pustej bramki. 

Goście byli kompletnie oszołomieni takim nokautem i marzyli o tym, żeby ten koszmar się skończył. Babia Góra nie rezygnowała i chciała jeszcze dobić przeciwnika – piłkę po strzale zza pola karnego Wójtowicza wybronił jednak golkiper Znicza. – Powtarzam zawodnikom, żeby grali od początku do końca na maxa. Jak widać, chłopaki podjęli temat – chwali swoich podopiecznych Bączek.

Babia Góra znajduje się w ścisłej czołówce drużyn, jeżeli popatrzymy tylko na tabelę rundy wiosennej. Jeżeli wygra zaległy mecz z Leskowcem Rzyki (26. maj, Sucha Beskidzka), wówczas z dorobkiem dziewiętnastu punktów znajdowałaby się na czele takiej stawki. Czy trener Bączek nie może już doczekać się momentu, kiedy wszystkie drużyny z takiej samej pozycji, czyli od początku przyszłego sezonu, przystąpią o awans do okręgówki? – Zobaczymy co będzie, chociaż z takiego myślenia nie ma nic. Liczy się tu i teraz – tonuje nastroje trener Babiej Góry. – Każde zwycięstwo buduje atmosferę i to widać po drużynie Babiej Góry. W Suchej Beskidzkiej zebrała się fajna grupa chłopaków. Oni wiedzą, że jeżeli będą chcieli dalej ciężko pracować, to będą grać jeszcze lepiej. Na razie niech się cieszą ze zwycięstw, bo na początku sezonu było z tym krucho – dodał na zakończenie Sławomir Bączek.

Babia Góra Sucha Beskidzka – Znicz Sułkowice-Bolęcina4:0 (1:0)

Gole dla Babiej Góry: Żaczek, Magiera, Choczyński, Mika.

Skład Babiej Góry: Kachnic - Chrząszcz, Burliga, Kudzia (70" Piątek), Ścieszka, Pacyga (77" Mika), Wójtowicz, Żaczek, Sumera, (77" Stróżak), Magiera, Choczyński. Rezerwowy: Młyński, Rzepka.

 

Nie zawiedli

Rzut okiem na tabelę, na ostatnie wyniki i wszystko wydawało się jasne. Murowanym faworytem w spotkaniu Naroża Juszczyn z Lachami Lachowice byli gospodarze.

Może nie tyle wyniki, bo tam zdobywanie punktów szło opornie, ale strzelecka forma Lachów mogła jednak budzić pewien niepokój w szeregach drużyny z Juszczyna. Podopieczni Krzysztofa Chorążego w ostatnich czterech spotkaniach zdobyli dziesięć goli.

To właśnie Lachy stworzyły pierwszą groźną sytuację w sobotnim spotkaniu. W 3. minucie świetną interwencją, i bardzo ryzykowną można dodać, popisał się Rafał Drobny , który wybił czubkiem buta piłkę spod nóg zawodnika Lachów zmierzającego już samotnie w kierunku bramki gospodarzy.

- Do stanu 3:0, Lachy prezentowały się dobrze. Na pewno w lidze są słabsze zespoły. Goście podjęli walkę i nie sprzedali tanio skóry – powiedział trener Naroża, Jakub Jeziorski .

Pierwszy gol w sobotnie popołudnie padł w 12. minucie – po bardzo ładnej zespołowej akcji, w której piłka jak po sznurku wędrowała najpierw od Marcina Ferka , przez Szymona Trybałę  oraz Marcina Ceremugę i trafiła do Marcina Drobnego . Ten popisał się mocnym strzałem, który na siódmy metr sparował Łukasz Nowak . Na nieszczęście dla gości, prosto pod nogi Piotra Kardasia , który otworzył wynik.

W następnej akcji, która była niemal kopią tej z 12. minuty, w jej końcowej fazie w polu karnym został sfaulowany Trybała. Jedenastkę wykorzystał Ferek.

Lachy nie rezygnowały – po mocnym, bezpośrednim strzale z rzutu wolnego piłka na szczęście dla gospodarzy leciała akurat tam, gdzie stał Michał Fidelus .

- Podobała mi się nasza gra w tym spotkaniu. Wykonaliśmy podczas meczu akcje, które ćwiczymy na treningach. Wiele razy do akcji włączali się nominalni obrońcy. Dominik Baziński zaliczył dwie asysty – chwalił tymczasem swój zespół Jeziorski.

Pierwszą asystę zanotował Baziński w 60. minucie, kiedy to po podaniu od Pawła Gąstały , znalazł na siódmym metrze Marcina Drobnego. Napastnik Naroża nie zwykł marnować nie takich okazji.

Kolejny gol, na 4:0, to kolejne dzieło Marcina Drobnego, który z siedmiu metrów dobił piłkę po tym, jak wcześniej sparował ją bramkarz gości po uderzeniu Trybały. Piąte trafienie to debiutancka bramka 16-letniego Kamila Kwaśniewskiego , który wyłuskał piłkę jednemu z rywali i z 16. metrów trafił do bramki.

Ostatni w tym spotkaniu gol dla Naroża to wykończenie z bliskiej odległości przez Grzegorza Ferka rajdu na skrzydle Bazińskiego.

- Spotkanie toczyło się pod nasze dyktando. Po bramce na 3:0 mogliśmy zdobyć jeszcze więcej niż tylko trzy gole. Dobrze spisywał się jednak bramkarz gości, a my popisaliśmy się strzelecką indolencją. Jestem bardzo zadowolony z naszej gry – podsumował Jeziorski.

Naroże Juszczyn  - Lachy Lachowice 6:0 (2:0)

Gole dla Naroża: M. Drobny (dwa), Kardaś, Kwaśniewski, M. Ferek, G. Ferek.

Składy:

Naroże: Fidelus - R. Dorbny, Gąstała, Baziński, Krystian Kwaśniewski, Ceremuga (70" Kulka), Kardaś (70" Kamil Kwaśniewski), M. Ferek (65" G. Ferek), Lyvka, Trybała, M. Drobny (75" Pietrzak). Rezerwowy: Madziała.

Lachy: Nowak - Baca (70" Piecha), Banaś, Kąkol, Urbanek, Ponikwia, Kubieniec, Dawid Kachel, Małysiak, Dominik Kachel, Pyrzyk. Rezerwowi: M. Kachel, Lasik, Bogacz.

 

Dokąd zajedzie Jordan?

Pasjonująco zapowiada się finisz Jordana Jordanów w tym sezonie. W klubie coraz głośniej mówi się o skorzystaniu z szansy, jaką trochę niespodziewanie zgotował drużynie z Jordanowa los - mianowicie o awansie, powrocie do okręgówki.

- Kiedy po pierwszej części sezonu dołączyli do nas nowi zawodnicy, to wiedziałem, że na wiosnę możemy być naprawdę groźni. Mieliśmy tylko osiem punktów straty do lidera tabeli (Podhale II Nowy Targ). Teraz zaczyna robić się ciekawie - mówi trener Jordana, Zdzisław Gacek.

Pod słowem "ciekawie" kryje się aktualna pozycja w tabeli i terminarz dwóch spotkań Jordana. Podopieczni Gacka mają 43. punkty na koncie, tyle samo co Orawa Jabłonka (ma do rozegrania jeden mecz więcej) i Lubań Tylmanowa. Punkt mniej po 21. kolejkach mają Wierchy Rabka i Skalni Zaskale. Jeżeli zaś chodzi o terminarz, to Jordan w tym sezonie zagra jeszcze u siebie z Orawą Jabłonką (22. maj, godz. 17!) i Wierchami Rabka (w przedostatniej kolejce; do końca sezonu pozostało ich zaledwie pięć)

Tymczasem w niedzielne przedpołudnie Jordan dopisał do swojego dorobku kolejne trzy punkty. Tu warto dodać, że na osiemnaście możliwych punktów w 20156 roku, Jordan zdobył ich szesnaście - najwięcej spośród wszystkich drużyn. Mimo że w niedzielę zawodnicy z Jordanowa udali się na boisko przedostatniej w tabeli Lepietnicy Klikuszowej, to byli przed tym starciem pełni obaw o końcowy wynik. - Na tym boisku gra się bardzo trudno. Jest ono małe, chyba najmniejsze w lidze. Gospodarze są dobrze zbudowani fizycznie i mają dobrze opanowaną swoją ulubioną grę, czyli na aferę. Do tego grają niezwykle ostro. Dziwię się, że spotkanie z nami nie kończyli w ośmiu czy dziewięciu - przyznaje Gacek.

Jordan jest w tym sezonie drużyną, która prezentuje na boisku odpowiednią jakość. I boleśnie przekonali się o tym zawodnicy z Klikuszowej. Podanie z lewej strony od Bartłomieja Burego otrzymuje Mariusz Korbel i otwiera wynik spotkania. Właśnie ta dwójka, czyli Bury i Korbel, między innymi dołączyła w zimie do Jordana i kapitalnie wprowadziła się do drużyny. 

Goście nie zamierzali poprzestać na jednobramkowym prowadzeniu. Swoich okazji nie wykorzystali jednak Szymon Wróbel, Dominik Kulak czy Marek Hodana. Lepietnica tymczasem w 38. minucie doprowadza do wyrównania. Debiutującego między słupkami bramki Jordana Maksymiliana Tepera zmusza do kapitulacji jeden z piłkarzy gospodarzy. - Mariusza Rypla z tego spotkania "zwolniły" obowiązki komunijne. Maks świetnie go jednak zastąpił - pochwalił debiutanta Gacek.

W 43. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Wróbla, świetnie piłkę przyjmuje Bury, lecz mocnym strzałem przenosi ją nad poprzeczką. Ale co się odwlecze. Dwie minuty później kolejna centra Wróbla z tego samego miejsca trafia do Pawła Romaniaka, który nie marnuje tej okazji.

Jordan zakończył strzelanie w pierwszej połowie i otworzył je w drugiej. Romaniak podaje do Michała Rysia w 55. minucie, a ten nie daje żadnych szans na skuteczną interwencję bramkarzowi gospodarzy. 

Sześć minut później jest już 4:1 - Bury wyłuskał piłkę i uderzeniem w krótki róg zaskakuje  Tomasza Pępka. Ostatniego gola dla Jordana, po akcji z rezerwowym  Jarosławem Dudkiem,  zdobywa Romaniak.

 

- Bardzo ucieszyłem się, podobnie jak chłopaki, z tej wygranej. Gramy dalej i walczymy w każdym spotkaniu. Jak to wszystko się zakończy, zobaczymy i podsumujemy po sezonie - mówi Zdzisław Gacek.

 

Lepietnica Klikuszowa/Obidowa - Jordan Jordanów 1:5 (1:2)

Gole dla Jordana: Romaniak (dwa), Bury, Korbel, Ryś.

Skład Jordana: Teper - F. Tyrpa, Hodana, Kołodziejczyk , Romaniak (86" Kalemba), G. Tyrpa, Wróbel, Kulak, Bury (65" Sochacki), Ryś, Korbel (80" Dudek).

B-KLASA:

Huragan Skawica – LKS Bieńkówka 3:2 (0:0)

Gole dla Huraganu: Wojtyczko, D. Pacyga, M. Pacyga.

Gole dla Bieńkówki: Burliga (dwa).

Składy:

Huragan: Kotlarz - Buba, Gasek, Marek, Mariusz Pacyga (46" Michał Pacyga), Mirosław Pacyga, Żywczak, W. Pacyga (70" Kudzia), S. Pacyga (70" Kozina), D. Pacyga, Wojtyczko (80" Dyrcz). Rezerwowy: Sikończyk.

Bieńkówka: Gąstała - Sałapat, Lewandowski, Cholewa, Ciuś, Knapczyk, Mruc, Ogarek, Bochenek, Smoter, Burliga.

Zamiast piłkarskiego święta

Spotkanie Strzelca Budzów z Gromem Grzechynia zapowiadało się arcyciekawie. Z jednej strony rewelacja rundy wiosennej B-klasy, która została wzmocniona zawodnikami z IV-ligowego Halniaka Maków Podhalański i potrafiąca wygrywać w bardzo wysokich rozmiarach z Bystrą i Jubilatem Izdebnik (łącznie 13 goli w tych dwóch spotkaniach). Z drugiej pewnie zmierzający do A-klasy Grom Grzechynia.

Wszystko przyćmiły jednak wydarzenia, które rozegrały się już po końcowym gwizdku sędziego, chociaż zapowiadało się na nie niestety o wiele wcześniej.

- Od 35 lat jestem trenerem, ale czegoś takiego w życiu nie przeżyłem. Musieliśmy pod eskortą policji opuszczać stadion, a wcześniej zostaliśmy pobici - powiedział szkoleniowiec Gromu Stanisław Klimala. Kiedy rozmawialiśmy, nadal uskarżał się ból głowy właśnie po trafieniu przez jednego z... no właśnie nie wiadomo jak kogoś takiego nazwać.

- Przede wszystkim nie popisali się panowie z OZPN Wadowice. Jak na taki mecz na szczycie, podwyższonego ryzyka można wysyłać sędziów, którzy mają na oko po 70 lat każdy. Wiadomo, że każdego czeka starość, ale taki zestaw sędziów nie powinien takiego spotkania prowadzić. Wiele rzutów wolnych było dyktowanych po gwizdku sędziego z odległości kilkudziesięciu nawet metrów. Sędzia główny kompletnie sobie nie radził! To była żenada! - przyznał Klimala.

- Na trybunach wielu kibiców miało alkohol, pod wpływem byli także ochroniarze. Do tego niezwykle pewni siebie byli zawodnicy miejscowych, którzy przed meczem zastanawiali się tylko, nie czy, ale w jakich rozmiarach wygrają z Gromem. A tu spotkała ich niemiła niespodzianka. Po pierwszej połowie mogliśmy prowadzić trzema golami - mówi trener Gromu.

Wróćmy chociaż na chwilę do boiskowych wydarzeń. W 15. minucie po rozpoczęciu gry od rzutu z autu, Grom wyszedł na prowadzenie za sprawą Rafała Toczka. Na pięć minut przed zakończeniem pierwszej połowy do wyrównania strzałem z rzutu wolnego doprowadził Konrad Burliga.

- W drugiej połowie Strzelec przeważał, a zagrożenie stwarzał pod naszą bramką głównie po dośrodkowaniach ze stałych fragmentów gry. Sędzia dyktował je na potęgę, w wielu sytuacjach niesłusznie - dodał Klimala.

Po zakończeniu meczu, goście bali się zejść do szatni. - Mówiłem do sędziów, żeby zapewnili nam ochronę. Ci jednak szybko opuścili murawę. Nic, chcieliśmy dostać do szatni i wtedy się zaczęło. Tych pijanych było kilkunastu, kilkudziesięciu. Sam dostałem cios w głowę zdaje się od byłego bramkarza Strzelca, na ziemi wylądowali Piotr Surmiak i Rafał Tokarz... Żenada! Policja, która pojawiła się na stadionie, też nie chciała znaleźć winnych. Nie zareagowała. W protokole sędziowie napisali, że były zamieszki... Mam nadzieję, że zamkną na długi czas stadion Strzelca po czymś takim - dodał na zakończenie Stanisław Klimala.

Strzelec Budzów - Grom Grzechynia 1:1 (1:1)

Gol dla Strzelca: Konrad Burliga.

Gol dla Gromu: Toczek. 

Składy:

Strzelec: J. Gielata - Kwaśniowski, Łuczak, Nosal, Gałuszka, Kacper Burliga, Konrad Burliga, P. Burliga, Mateusz Daniel (46" Marek Daniel), D. Gielata, Janiczak (85" Trzop).

Grom: S. Krupczak - Dyrcz, Paweł Surmiak, Białończyk, M. Surmiak, Pająk (55" Chłapek), Ceremuga (70" Tokarz), Ł. Krupczak, Kudzia, Toczek (75" Bogacz), Piotr Surmiak.

Błyskawica Marcówka – Świt Osielec 4:1 (0:0)

Gole dla Błyskawicy: J. Pindel (dwa), Kania, Brańka.

Gol dla Świtu: Oleksa.

Składy:

Błyskawica: Brańka - Urbański, Kania, Kasprzycki, Nosal (65" Zgudziak), Paczka, Pilch (74" Karcz), Jacek Pindel, Jakub Pindel J. Rak, K. Rak.

Świt: Babik - A. Guzik, M. Guzik (80" Brzana), A. Herman, D. Herman (60" G. Herman), Motor (46" Kołat), Oleksa, Rusin, Sępek (50" Sępek), G. Traczyk, Ł. Traczyk. 

Ten gol ich zdenerwował

Kiedy na początku drugiej połowy drużyna z Chabówki wyszła na prowadzenie, kibice Unii mogli być pełni obaw co do szczęśliwego dla gospodarzy rozstrzygnięcia spotkania. Unii w tym sezonie drugie połowy po prostu nie idą, o czym mówił wielokrotnie trener Franciszek Gacek. 

W niedzielę 15. maja ten trend się zupełnie nie sprawdził. Po czterech bramkach Pawła Cieżaka i jednym trafieniu 18-letniego Krzysztofa Gacka (debiutancki gol w seniorach), Unia wygrała w derbowym pojedynku aż 5:1. - Wszystkie gole Pawła zostały zdobyte po świetnych asystach z drugiej linii - powiedział zadowolony z postawy swoich podopiecznych Franciszek Gacek.

-  Od momentu straconego gola, zaczęło się show w naszym wykonaniu. Zostaliśmy podrażnieni i wreszcie potrafiliśmy przełożyć na mecz to, co ćwiczymy na treningach - dodał Gacek.

Unia Naprawa – KS Chabówka 5:1 (0:0)

Gole dla Unii: Cieżak (cztery), K. Gacek.

Skład Unii: Kania - Gacek, Mirek, Nowak, Święchowicz, K. Gacek, Wantulok, Sutor (46" Panek ), Ciscon, J. Proszek .(80" T. Proszek),Cieżak.

Jubilat Izdebnik – KS Bystra 5:3 (1:3)

Gole dla Bystrej: M. Wójtowicz (dwa), Mikołajczyk.

Czerwone kartki: Tabuła (Jubilat) i Kulka (Bystra).

Skład Bystrej: Pustuła - Ciapała, Kulka, Mikołajczyk, Kulka, Basiura, M. Bisaga, Chorąży, Urbański, Sroka, Targosz.

Żuraw Krzeszów – Olimpia Zebrzydowice 5:2 (3:0)

Gole dla Żurawia: Wajdzik, Targosz (obaj po dwa gole), samobójczy.

Skład Żurawia: Pająk - Talaga, Nowak, Skrzypek, Pilarczyk, Ćwiertnia, Klimowski, Kawończyk, Wajdzik, Korczak, Targosz.

Watra Zawoja – Dąb Sidzina 0:0

Składy:

Watra: Staszak - Bach, Zięba, Basiura, Stopka, Ficek, Hutniczak, Kaczmarczyk, E. Wróblewski, Listwan, Bury (70" Sajnog). Rezerwowi: P. Wróblewski, Zguda, Sałaciak.

Dąb: Motor - Korbel, Gałka, Kostka, Sokołowski, Jaromin, Krupa, Czarny, Szczurek, Malada (85" Chorąży), Szpak (75" Staszczak). Rezerwowy: Nabagło.

C-KLASA

Tarnawianka Tarnawa – Filkówka Barwałd 2:1 (2:1)

Gole dla Tarnawianki: Sałapat, Żmudka.

Skład Tarnawianki: Mazur - Adamik, Ficek, Fujak, Ł. Miś, M. Miś, Rybak, Sałapat, Sitarz, Stypuła, Żmudka (55" Grabowski).

 

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama