Lachy Lachowice zdobyły pierwsze gola w spotkaniu z Babią Górą. Potem do siatki trafiali w tym meczu już tylko goście. Bagatela - ośmiokrotnie! Tempo Białka uległo Brzezinie Osiek 3:1. Grom Grzechynia tymczasem pewnie pokonał w Osielcu Świt 4:1. W przyszłym sezonie drużynę z Grzechyni nie będzie jednak prowadził Stanisław Klimala. - Decydujące były trzy ostatnie tygodnie, kiedy to miałem na treningach naprawdę mało zawodników. Po pięciu latach spędzonych w Grzechyni nastąpiło "zmęczenie" materiału. Nie chcę w przyszłym roku przeżywać trzeciego spadku z Gromem, a tak będzie, jeżeli chłopaki będą tak podchodzić do treningów jak w ostatnim czasie - mówi Klimala.
NA KOLEJNE RELACJE ZAPRASZAMY W PONIEDZIAŁEK :)
V-LIGA:
Niezły początek
Zgodnie z oczekiwaniami nie było mowy o odpuszczeniu, mniejszej koncentracji w spotkaniu Tempo Białka z Brzeziną Osiek przez zawodników obu drużyn. Dwie czołowe drużyny wadowickiej okręgówki stworzyły dobre widowisko na zakończenie sezonu 2015/2016.
Lepiej w mecz weszli gospodarze. Paweł Mentel trafił jednak w słupek. Wszystko jak należy było już w kolejnej sytuacji dla zawodników z Białki - z rzutu rożnego dośrodkował Jakub Korba, a na listę strzelców wpisał się Grzegorz Motor. Na przerwę zespoły schodziły jednak z wynikiem nierozstrzygniętym - rzut karny po faulu Piotra Kłapyty na gola zamienił Tomasz Dubiela.
Bardzo szybko gospodarze mogli wyjść w drugiej połowie na prowadzenie - Motor nie wykorzystał jednak bardzo dobrej okazji. Brzezina rozstrzygnęła mecz na swoją korzyść po dwóch trafieniach z dystansu. Najpierw Kłapytę do kapitulacji zmusił Mariusz Antecki. Na 3:1 po mierzonym, nad murem strzałem z rzutu wolnego wynik ustalił Wojciech Buczek.
Tempo Białka - Brzezina Osiek 1:3 (1:1)
Gol dla Tempo: Motor.
Skład Tempo: Kłapyta - Marek (46" Sala), Bielarz, Mentel, Lenik, Woźny (55" Harańczyk), Pacyga, Korba, Drobny (55" Ficek), Raczek (46" Goryl), Motor.
Soła Łęki - Jałowiec Stryszawa 3:0 / Jałowiec nie pojechał na mecz
Dąb Paszkówka - Nadwiślanin Gromiec 0:3
Orzeł Ryczów - Soła II Oświęcim 3:2
LKS Bobrek - Unia Oświęcim 4:6
LKS Żarki - Niwa Nowa Wieś 2:0
Zagórzanka Zagórze - KS Chełmek 4:2
Skawa Wadowice - Sokół Przytkowice 2:1
A-KLASA:
Bez litości
Mocno okrojony skład nie przeszkodził Babiej Górze w odniesieniu najwyższego w tym sezonie zwycięstwa. Pierwsi co prawda wpisali się na listę strzelców gospodarze - Artura Kachnica z rzutu karnego pokonał Dawid Kachel, lecz potem do siatki trafiali już tylko podopieczni Sławomira Bączka.
Do wyrównania doprowadził Tomasz Ścieszka - sędzia podyktował drugą w pierwszej połowie jedenastkę. Tym razem za faul w polu karnym na Dawidzie Choczyńskim. Babią Górę na prowadzenie wyprowadził w 35. minucie Rafał Magiera, który dobił wyplutą przez Łukasza Nowaka piłkę po strzale Choczyńskiego. Na przerwę suszanie schodzili z dwubramkową zaliczką - tym razem do meczowego protokołu wpisał się... samobójczym trafieniem jeden z zawodników Lachów.
Tuż po wznowieniu gry (47. minuta) w drugiej połowie Choczyński wykorzystał sytuację sam na sam z Nowakiem i było już 4:1. Lachy jeszcze nie otrząsnęły się po tym ciosie, a już musiały ponownie zaczynać grę od środka boiska. W 50. minucie uderzeniem z 16. metrów piątego gola dla Babiej Góry zdobył Dawid Sumera.
Osiem minut później po indywidualnej akcji Choczyńskiego z bliskiej odległości do bramki trafił Artur Rzepka. Kolejne, siódme już trafienie dla Babiej Góry było dziełem Michała Chrząszcza. Wynik, również uderzeniem z dystansu, ustalił Kuba Kociołek.
Ten mecz idealnie podsumowuje całą rundę, cały sezon w wykonaniu Lachów i Babiej Góry. Słaby tych pierwszych, dobry tych drugch.
Lachy Lachowice - Babia Góra Sucha Beskidzka 1:8 (1:3)
Gol dla Lachów: Dawid Kachel.
Gole dla Babiej Góry: Choczyński (dwa), Sumera, Rzepka, Ścieszka (k.), Kociołek, Magiera, samobójczy.
Składy:
Lachy: Nowak - Kąkol, Elsner, Kubieniec, Banaś, Dawid Kachel (47" Piecha), Daniel Kachel (55" M. Kachel), Małysiak, T. Kachel, Baca, Bogacz.
Babia Góra: Kachnic (65" Młyński) - Rzepka, Kudzia, Burliga, Ścieszka, Kociołek, Chrząszcz, Sumera, Świerkosz (46" Dyduch), Choczyński.
Naroże Juszczyn - Orzeł Wieprz 3:1 (1:1)
Gole dla Naroża: G. Ferek, M. Ferek, M. Drobny.
Skład Naroża: Fidelus - R. Drobny, Gąstała, Baziński, Ceremuga, M. Ferek (60" Krystian Kwaśniewski), Lyvka (75" Kryjak), Kardaś (65" Kamil Kwaśniewski), G. Ferek, Trybała (10" Pietrzak), M. Drobny.
Znicz Sułkowice-Bolęcina - Stanisławianka Stanisław 3:0
Płomień Sosnowice - Astra Spytkowice 2:3
Leskowiec Rzyki - Cedron Brody 1:5
Żarek Barwałd Górny - Burza Roczyny 4:5
Relaks Wysoka - Halniak Targanice 4:3
B-KLASA:
Co dalej oto jest pytanie
Spotkanie zdegradowanego Świtu Osielec z tegorocznym mistrzem B-klasy wadowickiej, Gromem Grzechynia zgodnie z przewidywaniami toczyło się pod dyktando gości. - Grom udowodnił, że nieprzypadkowo wygrał rozgrywki - pochwalił drużynę gości trener Świtu, Marcin Kopacz.
Do przerwy Grom prowadził już różnicą trzech bramek, a mógł wyżej - dwukrotnie piłka lądowała na poprzeczce bramki strzeżonej przez Artura Babika. Wynik spotkania otworzył Paweł Surmiak, który uderzeniem z dystansu tuż przy słupku skierował piłkę do bramki. Na 2:0 podwyższył Rafał Toczek również po strzale z dystansu. - Rafał to jeden z tych młodych chłopaków, od których zależy przyszłość Gromu - mówi Stanisław Klimala, trener Gromu Grzechynia. Do przerwy Grom prowadził 3:0 - rzut karny wykorzystał jeszcze Piotr Surmiak. - Od kilku spotkań Piotrek jest cieniem samego siebie. Ma niezdiagnozowane problemy żołądkowe. Swoje jednak w tym meczu zrobił - dodał Klimala.
Sędzia podyktował w tym meczu dwa rzuty karne dla gości, które na gole zamienili Piotr Surmiak i Sebastian Krupczak. - Mamy w tej rundzie średnią jeden karny na mecz! Faule popełniają doświadczeni zawodnicy i musimy z tego wyciągnąć wnioski na przyszłość - mówi Kopacz.
Wspomniany Sebastian Krupczak, czyli nominalny bramkarz Gromu, w drugim kolejnym meczu wpisuje się na listę strzelców! Wynik ustalił Wojciech Traczyk - w środku pola piłkę przejął Wojciech Suski i podał na lewe skrzydło do Zbigniewa Kołata. Rezerwowy Świtu ładnie ściął akcję do środka i oddał strzał w długi róg bramki Krupczaka. Bramkarz Gromu miał piłkę na rękach, lecz jej nie utrzymał, a z bliska do pustej bramki trafił Wojciech Traczyk.
- Druga połowa była już bardziej zabawą - przyznaje tymczasem Stanisław Klimala . Po zakończeniu spotkania oświadczył, że mecz w Osielcu był jego ostatnim na ławce trenerskiej drużyny z Grzechyni. - Przed południem grałem z młodzikami i juniorami młodszymi Gromu w Stryszawie i tam pożegnałem się z chłopakami. Teraz to samo robię z seniorami. Po pięciu latach pracy w Grzechyni przyszedł czas na zmiany. Wypaliłem się i nie chcę mieć na koncie trzech awansów i trzech spadków z Gromem. W Grzechyni nie jest za ciekawie ze składem i przede wszystkim z trenowaniem. Połowa chłopaków nie chodzi na treningi i właśnie to w głównej mierze zadecydowało o mojej decyzji - powiedział Klimala.
- Kiedy graliśmy w A-klasie, to za każdym razem spokojnie utrzymałbym w niej drużynę, gdyby chłopcy trenowali przez cały rok tak, jak to robili w zimie. To, że teraz weszliśmy do A-klasy, to jest cud. W pierwszych kolejkach stawiałem na bardzo młodych chłopaków, którzy mają po 16, 17 lat - dodaje.
- Moja decyzja jest przemyślana i wiedzą o tym doskonale chłopcy i zarząd. Rozstajemy się w zgodzie, bez żadnego zatargu. W ostatnich trzech tygodniach jeszcze bardziej ta decyzja we mnie dojrzewała. Wiedziałem, że lepiej nie będzie, jeżeli chodzi o treningi. Niektórzy mogliby przychodzić, a pojawiają się raz na miesiąc czy dwa razy na zajęciach. To jednak jest bolączka nie tylko w Grzechyni, ale też w wielu innych klubów. Nie interesuje mnie menedżerowanie i branie pieniędzy za ustawienie chłopaków na boisku. Pamiętam, kiedy byłem trenerem w Halniaku i miałem w tygodniu po trzy zajęcia, na których był komplet zawodników! Teraz pojawia się ich po 4-5, z czego dwóch to juniorzy. Do tego to naprawdę duży wysiłek, kiedy prowadzi się nie tylko seniorów, ale też zespoły młodzieżowe i pięć razy w tygodniu trzeba czy to na zajęcia, czy na mecze, do Grzechyni dojeżdżać. Mieć dzisiaj jedną drużynę, na której możesz się skupić, to jest komfort - uważa Klimala.
- Życzę Gromowi wszystkiego najlepszego. Mojemu następcy także. Rozmawiałem z prezesem i podsunąłem mu kilka rozwiązań w tej sprawie. Może przyjdzie grający trener? Zawsze jest tak, że nowa miotła powoduje zainteresowanie treningami, chęć pokazania się. Wierzę, że tak będzie w Grzechyni - dodał na zakończenie Stanisław Klimala.
Statystyka jest tymczasem nieubłagana dla zespołu z Osielca. Świt na wiosnę zanotował tylko jeden remis (z Watrą Zawoja 1:1) i aż jedenaście porażek. Trener Marcin Kopacz patrzy jednak z optymizmem na drużynę oraz klub z Osielca. - Nikt z nas nie wychodzi na mecz i nie zastanawia się, czy dzisiaj przegra trzema czy sześcioma golami. Nie miałoby to sensu. Po pierwszych 3-4 kolejkach podłamaliśmy się, ale potem, o dziwo, atmosfera zaczęła się poprawiać. O wynikach mało można powiedzieć coś dobrego, ale o atmosferze w zespole, to, że jest naprawdę dobra, już tak - mówi Marcin Kopacz.
- Bardziej doświadczeni zawodnicy współpracują z młodszymi, chociaż momentami dzieli ich przepaść, jeżeli chodzi o umiejętności. Tak niestety jest, kiedy nie ma się drużyn juniorskich i ci młodzi chłopcy muszą się ogrywać w seniorach. Tak nie powinno być i mam nadzieję, że od przyszłego roku zostanie założona drużyna juniorów młodszych. Chłopcy pokazali, że mają potencjał, że chcą i potrafią grać. Nie da się wielu rzeczy jednak zbudować w przeciągu jednego czy trzech miesięcy. Gdyby tak było, to wielu ludzi byłoby trenerami - dodaje Kopacz.
- U siebie graliśmy nieźle w tej rundzie nie licząc meczu z Bieńkówką, który nam nie wyszedł. Postawiliśmy się jednak Strzelcowi Budzów, Watrze Zawoi czy Jubilatowi Izdebnik. To jest budujące. Cieszy mnie to, że w każdym meczu oddawaliśmy coraz więcej strzałów na bramkę. Przed rundą wiosenną rozegraliśmy wiele, bo aż osiem sparingów. To wszystko plus oczywiście ciężka, systematyczna praca na pewno w przyszłości zaprocentuje - dodał Marcin Kopacz.
Świt Osielec - Grom Grzechynia 1:4 (0:3)
Gol dla Świtu: W. Traczyk.
Gole dla Gromu: S. Krupczak (k.), Piotr Surmiak (k.), Paweł Surmiak, Toczek.
Składy:
Świt: Babik - A. Guzik, Gierat, G. Herman (46" Rusin), Ł. Traczyk, Artur Herman, G. Traczyk, M. Guzik, Grzybek (80" Kołat), Suski, D. Herman (65" W. Traczyk). Rezerwowi: Kopacz.
Grom: S. Krupczak - Dyrcz (46" Paleczny), Białończyk, Chłapek, Paweł Surmiak, Bogacz, Ł. Krupczak, M. Surmiak, Zguda, Toczek, Piotr Surmiak (46" Polak, 60" Pęczek). Rezerwowi: Kurdas.
Mają to - Żuraw Krzeszów wraca do A-klasy!
Chyba nigdy wcześniej i możliwe, że już nigdy później, nie zagrają pod taką presją zawodnicy Żurawia Krzeszów, jak to miało miejsce w niedzielne popołudnie w Skawicy. W kończącej sezon kolejce zawodnicy z Krzeszowa musieli wygrać w Skawicy, żeby nie patrząc się na wynik spotkania Watra Zawoja-Strzelec Budzów, świętować powrót po pięcioletniej przerwie do A-klasy.
Huragan także miał o co grać, bo w przypadku porażki i wygranej Olimpii Zebrzydowice, zespół ze Skawicy mógł spaść do C-klasy.
- Oczywiście, że odczuwaliśmy presję. Z jej powodu nie zdobyliśmy kilku goli w drugiej połowie i do końca mieliśmy nerwówkę - powiedział trener Żurawia, Jacek Kudzia.
W pierwszej połowie obie drużyny nie stworzyły żadnej stuprocentowej okazji do zdobycia gola. - Trudno się nam grało na nieskoszonej murawie, gdzie trawa miała długość około siedmiu centymetrów. Utrudniało nam to grę kombinacyjną, chociaż i tak patrząc na cały mecz, to długimi fragmentami graliśmy "swoje" - dodaje Kudzia.
Prawdziwe emocje zaczęły się więc dopiero po przerwie. Żuraw wyszedł na prowadzenie po bramce rezerwowego Michała Talagi. Z rzutu rożnego dośrodkował Bartłomiej Targosz, a najsprytniej w polu karnym zachował się Talaga kierując z bliskiej odległości piłkę do bramki.
- Po tym golu uzyskaliśmy bardzo dużą przewagę i stworzyliśmy bez liku sytuacji do podwyższenia rezultatu - dodaje Kudzia.
Dwukrotnie sam na sam z bramkarzem Huraganu znalazł się Targosz, raz Paweł Wajdzik. Niezłej okazji nie wykorzystał też Krzysztof Ćwiertnia. - Presja zrobiła swoje. Z tego powodu strzały były albo zbyt lekkie, albo niecelne - mówi Kudzia.
Niewykorzystane okazje mogły się srogo zemścić na gościach - Huragan miał bowiem po kontrowersyjnym, zdaniem trenera Żurawia, rzucie karny. Strzał z jedenastu metrów wybronił jednak Michał Pająk.
Niebawem to Żuraw miał także "jedenastkę". - Nie było w tym momencie na boisku naszego etatowego wykonawcy karnych, czyli Krzyśka Ćwiertni, który musiał zejść z powodu kontuzji. Pozostawiłem decyzję drużynie, kto powinien strzelać - powiedział Jacek Kudzia. Karnego przestrzelił Dawid Klimowski.
W końcówce śmielej do ataków ruszył Huragan, lecz jego ataki skutecznie odparli zawodnicy ataki przeciwnika. - Duże emocje towarzyszyły nam w ostatnich minutach. Przetrwaliśmy - dodał Jacek Kudzia.
Moment radości z powodu powrotu do A-klasy zawodników z Krzeszowa można zobaczyć na naszym profilu na FB-ZAPRASZAMY. - Chciałem pogratulować wszystkim chłopakom tego awansu. Przez cały sezon wykonali kawał dobrej roboty. Momentami, w niektórych spotkaniach, graliśmy lepszy niż w B-klasie futbol - powiedział Kudzia.
W tym sezonie Jacek Kudzia łączył funkcję trenera Żurawia z grą w A-klasowej Babiej Górze Sucha Beskidzka. Jak będzie w kolejnych rozgrywkach? - Teraz nie jest czas na takie decyzje. Od jutra zacznę o tym myśleć - dodał na zakończenie trener Żurawia Krzeszów.
Tyle ze zwycięskiego obozu gości. Tymczasem Huragan prawdopodobnie czeka baraż o utrzymanie z 10. drużyną z II grupy B-klasy - Nadwiśanką Brzeźnica.
Huragan Skawica - Żuraw Krzeszów 0:1 (0:0)
Gol dla Żurawia: Talaga.
Składy:
Huragan: Kotlarz - Żywczak, Buba, Gasek, Marek, Wojtyczko, D. Pacyga, T. Pacyga, M. Dyrcz, S. Pacyga, M.Pacyga. Rezerwowi: Kozina, Kudzia, Tokarz, Ł. Dyrcz.
Żuraw: Pająk - Pilarczyk (46" Talaga), Zawora, Nowak, Skrzypek, Ćwiertnia (70" Piątek), Klimowski, M. Kawończyk (90" G. Kawończyk), Łuczak, Wajdzik (90" Korczak), Targosz.
Watra Zawoja - Strzelec Budzów 2:3 (1:1)
Gole dla Watry: Listwan, Stopka.
Gole dla Strzelca: Janiczak (trzy).
Składy:
Watra: Staszak - Bach, Zięba, Stopka, Zguda, Ficek, Antosiak, Listwan, Kaczmarczyk, Basiura. Rezerwowi: Wróblewski, Malik, Bury.
Strzelec: Kozak - Rzadek, Nosal, Łuczak, K. Burliga, P. Burliga, Reciak, Janiczak, Pieczara, D. Gielata, Wrzodek. Rezerwowi: Kwaśniowski, Daniel, J. Gielata.
LKS Bieńkówka - Jubilat Izdebnik 3:1 (1:0)
Gole dla Bieńkówki: Lewandowski, Chromy, Sałapat.
Pogrążyli Olimpię
- Olimpia grała z przysłowiowym nożem na gardle. My za to rozluźnieni, bo mecz nie miał dla nas znaczenia, jeżeli chodzi o układ tabeli - mówi trener Dębu Sidzina, Mariusz Zawiła. Goście musieli wygrać i liczyć na korzystne rozstrzygnięcia na boiskach w Skawicy (porażka Huraganu) i Bieńkówce (porażka lub remis Bieńkówki). Pierwszy z warunków nie został już jednak spełniony i Olimpia w przyszłym sezonie zagra w klasie C. Po pierwszej spotkanie w Sidzinie niewiele na to nie wskazywało.
Olimpia prowadziła po tej części gry 1:0, chociaż równie dobrze mogła prowadzić 3:0! Jeden z napastników! Dębu wycofał piłkę do swojego bramkarza, lecz nie zauważył, że za linią obrońców był jeszcze piłkarz Olimpii. Ten przejął piłkę i przegrał sytuację sam na sam z Sebastianem Motorem. Jeszcze w pierwszej połowie Motor fenomenalnie wybronił strzał z rzutu wolnego jednego z piłkarzy gości. Gospodarze odpowiedzieli tylko jedną groźną akcją, po której w poprzeczkę trafił Jacek Malada.
O wiele lepiej Dąb zaprezentował się po przerwie. Do wyrównania doprowadził Mariusz Lipa, który wykorzystał podanie od Tomasza Jaromina. - Goście zdawali sobie sprawę z sytuacji w tabeli i mecz wyglądał niemal bliźniaczo, jak nasze starcie jesienią (gór. Olimpia posyłała długie piłki w kierunku naszej szesnastki. Udało się nam jednak przetrwać bez straty gola - dodał Zawiła.
Dąb Sidzina - Olimpia Zebrzydowice 1:1 (0:1)
Gol dla Dębu: Lipa.
Skład Dębu: Motor - J. Kostka, P. Kostka, Palowski, Jaromin, Malada, Pastwa (70" Kolaniak), Czarny, Szczurek, Szpak (60" Sokołowski), Lipa.
Duet marzenie
Trzy bramki Michała Wójtowicza, dwie asysty i gol Michała Bisagi - to dwójka zawodników, którą z pewnością na długo zapamiętają zawodnicy Błyskawicy Marcówka. Wynik spotkania pokazuje, że mecz był zacięty, lecz w głównej mierze o tak niskich rozmiarach wygranej gospodarzy zadecydowała fatalna momentami wręcz skuteczność Bystrej. - Gdyby skończyło się 17:0 dla nas, Błyskawica nie mogłaby mieć pretensji - powiedział kierownik klubu z Bystrej, Stanisław Łazarz.
KS Bystra - Błyskawica Marcówka 4:2 (2:1)
Gole dla Bystrej: Wójtowicz (trzy), Bisaga.
Gole dla Błyskawicy: Rak, Jacek Pindel.
Składy:
Bystra: Pustuła - Sroka, Urbański, Morawka, Targosz (46" Migas), Basiura, Bisaga, Mikołajczyk (85" Gałka), Błachut, Wójtowicz, Ciapała.
Błyskawica: Brańka - Grygiel, Karcz (63" Zgudziak), Kasprzycki (46" Głuc), Nosal, Paczka, Pilch, Jacek Pindel, Jakub Pindel, Rak, Urbański.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze