Reklama


(WYNIKI) Piłkarski weekend: Jednak Żuraw, rezygnacja Klimali

18/06/2016 17:27

Lachy Lachowice zdobyły pierwsze gola w spotkaniu z Babią Górą. Potem do siatki trafiali w tym meczu już tylko goście. Bagatela - ośmiokrotnie! Tempo Białka uległo Brzezinie Osiek 3:1. Grom Grzechynia tymczasem pewnie pokonał w Osielcu Świt 4:1. W przyszłym sezonie drużynę z Grzechyni nie będzie jednak prowadził Stanisław Klimala. - Decydujące były trzy ostatnie tygodnie, kiedy to miałem na treningach naprawdę mało zawodników. Po pięciu latach spędzonych w Grzechyni nastąpiło "zmęczenie" materiału. Nie chcę w przyszłym roku przeżywać trzeciego spadku z Gromem, a tak będzie, jeżeli chłopaki będą tak podchodzić do treningów jak w ostatnim czasie - mówi Klimala.

NA KOLEJNE RELACJE ZAPRASZAMY W PONIEDZIAŁEK :)

V-LIGA:

Niezły początek

Zgodnie z oczekiwaniami nie było mowy o odpuszczeniu, mniejszej koncentracji w spotkaniu Tempo Białka z Brzeziną Osiek przez zawodników obu drużyn. Dwie czołowe drużyny wadowickiej okręgówki stworzyły dobre widowisko na zakończenie sezonu 2015/2016.

Lepiej w mecz weszli gospodarze. Paweł Mentel trafił jednak w słupek. Wszystko jak należy było już w kolejnej sytuacji dla zawodników z Białki - z rzutu rożnego dośrodkował Jakub Korba, a na listę strzelców wpisał się Grzegorz Motor. Na przerwę zespoły schodziły jednak z wynikiem nierozstrzygniętym - rzut karny po faulu Piotra Kłapyty na gola zamienił Tomasz Dubiela.

Reklama

Bardzo szybko gospodarze mogli wyjść w drugiej połowie na prowadzenie - Motor nie wykorzystał jednak bardzo dobrej okazji. Brzezina rozstrzygnęła mecz na swoją korzyść po dwóch trafieniach z dystansu. Najpierw Kłapytę do kapitulacji zmusił Mariusz Antecki. Na 3:1 po mierzonym, nad murem strzałem z rzutu wolnego wynik ustalił Wojciech Buczek

Tempo  Białka - Brzezina Osiek 1:3 (1:1)

Gol dla Tempo: Motor.

Skład Tempo: Kłapyta - Marek (46" Sala), Bielarz, Mentel, Lenik, Woźny (55" Harańczyk), Pacyga, Korba, Drobny (55" Ficek), Raczek (46" Goryl), Motor.

Reklama

Soła Łęki -  Jałowiec Stryszawa  3:0 / Jałowiec nie pojechał na mecz

Dąb Paszkówka - Nadwiślanin Gromiec 0:3

Orzeł Ryczów - Soła II Oświęcim 3:2

LKS Bobrek - Unia Oświęcim 4:6

LKS Żarki - Niwa Nowa Wieś 2:0

Zagórzanka Zagórze - KS Chełmek 4:2

Skawa Wadowice - Sokół Przytkowice 2:1

A-KLASA:

Bez litości

Mocno okrojony skład nie przeszkodził Babiej Górze w odniesieniu najwyższego w tym sezonie zwycięstwa. Pierwsi co prawda wpisali się na listę strzelców gospodarze - Artura Kachnica z rzutu karnego pokonał Dawid Kachel, lecz potem do siatki trafiali już tylko podopieczni Sławomira Bączka.

Reklama

Do wyrównania doprowadził Tomasz Ścieszka - sędzia podyktował drugą w pierwszej połowie jedenastkę. Tym razem za faul w polu karnym na Dawidzie Choczyńskim. Babią Górę na prowadzenie wyprowadził w 35. minucie Rafał Magiera, który dobił wyplutą przez Łukasza Nowaka piłkę po strzale Choczyńskiego. Na przerwę suszanie schodzili z dwubramkową zaliczką - tym razem do meczowego protokołu wpisał się... samobójczym trafieniem jeden z zawodników Lachów.

Tuż po wznowieniu gry (47. minuta) w drugiej połowie Choczyński wykorzystał sytuację sam na sam z Nowakiem i było już 4:1. Lachy jeszcze nie otrząsnęły się po tym ciosie, a już musiały ponownie zaczynać grę od środka boiska. W 50. minucie uderzeniem z 16. metrów piątego gola dla Babiej Góry zdobył Dawid Sumera.

Reklama

Osiem minut później po indywidualnej akcji Choczyńskiego z bliskiej odległości do bramki trafił Artur Rzepka. Kolejne, siódme już trafienie dla Babiej Góry było dziełem Michała Chrząszcza. Wynik, również uderzeniem z dystansu, ustalił Kuba Kociołek.

Ten mecz idealnie podsumowuje całą rundę, cały sezon w wykonaniu Lachów i Babiej Góry. Słaby tych pierwszych, dobry tych drugch.

Lachy Lachowice -  Babia Góra Sucha Beskidzka 1:8 (1:3)

Gol dla Lachów: Dawid Kachel.

Gole dla Babiej Góry: Choczyński (dwa), Sumera, Rzepka, Ścieszka (k.), Kociołek, Magiera, samobójczy.

Reklama

Składy:

Lachy: Nowak - Kąkol, Elsner, Kubieniec, Banaś, Dawid Kachel (47" Piecha), Daniel Kachel (55" M. Kachel), Małysiak, T. Kachel, Baca, Bogacz.

Babia Góra: Kachnic (65" Młyński) - Rzepka, Kudzia, Burliga, Ścieszka, Kociołek, Chrząszcz, Sumera, Świerkosz (46" Dyduch), Choczyński.

Naroże Juszczyn - Orzeł Wieprz 3:1 (1:1)

Gole dla Naroża: G. Ferek, M. Ferek, M. Drobny.

Skład Naroża: Fidelus - R. Drobny, Gąstała, Baziński, Ceremuga, M. Ferek (60" Krystian Kwaśniewski), Lyvka (75" Kryjak), Kardaś (65" Kamil Kwaśniewski), G. Ferek, Trybała (10" Pietrzak), M. Drobny.

Reklama

Znicz Sułkowice-Bolęcina - Stanisławianka Stanisław 3:0

Płomień Sosnowice - Astra Spytkowice 2:3

Leskowiec Rzyki - Cedron Brody 1:5

Żarek Barwałd Górny - Burza Roczyny 4:5

Relaks Wysoka - Halniak Targanice 4:3

B-KLASA:

Co dalej oto jest pytanie

Spotkanie zdegradowanego Świtu Osielec z tegorocznym mistrzem B-klasy wadowickiej, Gromem Grzechynia zgodnie z przewidywaniami toczyło się pod dyktando gości. - Grom udowodnił, że nieprzypadkowo wygrał rozgrywki - pochwalił drużynę gości trener Świtu, Marcin Kopacz.

Reklama

Do przerwy Grom prowadził już różnicą trzech bramek, a mógł wyżej - dwukrotnie piłka lądowała na poprzeczce bramki strzeżonej przez Artura Babika. Wynik spotkania otworzył Paweł Surmiak, który  uderzeniem z dystansu tuż przy słupku skierował piłkę do bramki. Na 2:0 podwyższył Rafał Toczek również po strzale z dystansu. - Rafał to jeden z tych młodych chłopaków, od których zależy przyszłość Gromu - mówi Stanisław Klimala, trener Gromu Grzechynia. Do przerwy Grom prowadził 3:0 - rzut karny wykorzystał jeszcze Piotr Surmiak. - Od kilku spotkań Piotrek jest cieniem samego siebie. Ma niezdiagnozowane problemy żołądkowe. Swoje jednak w tym meczu zrobił - dodał Klimala.

Sędzia podyktował w tym meczu dwa rzuty karne dla gości, które  na gole zamienili Piotr Surmiak i Sebastian Krupczak. - Mamy w tej rundzie średnią jeden karny na mecz! Faule popełniają doświadczeni zawodnicy i musimy z tego wyciągnąć wnioski na przyszłość - mówi Kopacz.

Reklama

Wspomniany Sebastian Krupczak, czyli nominalny bramkarz Gromu, w drugim kolejnym meczu wpisuje się na listę strzelców! Wynik ustalił Wojciech Traczyk - w środku pola piłkę przejął Wojciech Suski i podał na lewe skrzydło do Zbigniewa Kołata. Rezerwowy Świtu ładnie ściął akcję do środka i oddał strzał w długi róg bramki Krupczaka. Bramkarz Gromu miał piłkę na rękach, lecz jej nie utrzymał, a z bliska do pustej bramki trafił Wojciech Traczyk.

- Druga połowa była już bardziej zabawą - przyznaje tymczasem Stanisław Klimala . Po zakończeniu spotkania oświadczył, że mecz w Osielcu był jego ostatnim na ławce trenerskiej drużyny z Grzechyni. - Przed południem grałem z młodzikami i juniorami młodszymi Gromu w Stryszawie i tam pożegnałem się z chłopakami. Teraz to samo robię z seniorami. Po pięciu latach pracy w Grzechyni przyszedł czas na zmiany. Wypaliłem się i nie chcę mieć na koncie trzech awansów i trzech spadków z Gromem. W Grzechyni nie jest za ciekawie ze składem i przede wszystkim z trenowaniem. Połowa chłopaków nie chodzi na treningi i właśnie to w głównej mierze zadecydowało o mojej decyzji - powiedział Klimala.

Reklama

- Kiedy graliśmy w A-klasie, to za każdym razem spokojnie utrzymałbym w niej drużynę, gdyby chłopcy trenowali przez cały rok tak, jak to robili w zimie. To, że teraz weszliśmy do A-klasy, to jest cud. W pierwszych kolejkach stawiałem na bardzo młodych chłopaków, którzy mają po 16, 17 lat - dodaje.

- Moja decyzja jest przemyślana i wiedzą o tym doskonale chłopcy i zarząd. Rozstajemy się w zgodzie, bez żadnego zatargu. W ostatnich trzech tygodniach jeszcze bardziej ta decyzja we mnie dojrzewała. Wiedziałem, że lepiej nie będzie, jeżeli chodzi o treningi. Niektórzy mogliby przychodzić, a pojawiają się raz na miesiąc czy dwa razy na zajęciach. To jednak jest bolączka nie tylko w Grzechyni, ale też w wielu innych klubów. Nie interesuje mnie menedżerowanie i branie pieniędzy za ustawienie chłopaków na boisku. Pamiętam, kiedy byłem trenerem w Halniaku i miałem w tygodniu po trzy zajęcia, na których był komplet zawodników! Teraz pojawia się ich po 4-5, z czego dwóch to juniorzy. Do tego to naprawdę duży wysiłek, kiedy prowadzi się nie tylko seniorów, ale też zespoły młodzieżowe i pięć razy w tygodniu trzeba czy to na zajęcia, czy na mecze, do Grzechyni dojeżdżać. Mieć dzisiaj jedną drużynę, na której możesz się skupić, to jest komfort - uważa Klimala.

Reklama

- Życzę Gromowi wszystkiego najlepszego. Mojemu następcy także. Rozmawiałem z prezesem i podsunąłem mu kilka rozwiązań w tej sprawie. Może przyjdzie grający trener? Zawsze jest tak, że nowa miotła powoduje zainteresowanie treningami, chęć pokazania się. Wierzę, że tak będzie w Grzechyni - dodał na zakończenie Stanisław Klimala.

Statystyka jest tymczasem nieubłagana dla zespołu z Osielca. Świt na wiosnę zanotował tylko jeden remis (z Watrą Zawoja 1:1) i aż jedenaście porażek. Trener Marcin Kopacz patrzy jednak z optymizmem na drużynę oraz klub z Osielca. - Nikt z nas nie wychodzi na mecz i nie zastanawia się, czy dzisiaj przegra trzema czy sześcioma golami. Nie miałoby to sensu. Po pierwszych 3-4 kolejkach podłamaliśmy się, ale potem, o dziwo, atmosfera zaczęła się poprawiać. O wynikach mało można powiedzieć coś dobrego, ale o atmosferze w zespole, to, że jest naprawdę dobra, już tak - mówi Marcin Kopacz.

- Bardziej doświadczeni zawodnicy współpracują z młodszymi, chociaż momentami dzieli ich przepaść, jeżeli chodzi o umiejętności. Tak niestety jest, kiedy nie ma się drużyn juniorskich i ci młodzi chłopcy muszą się ogrywać w seniorach. Tak nie powinno być i mam nadzieję, że od przyszłego roku zostanie założona drużyna juniorów młodszych. Chłopcy pokazali, że mają potencjał, że chcą i potrafią grać. Nie da się wielu rzeczy jednak zbudować w przeciągu jednego czy trzech miesięcy. Gdyby tak było, to wielu ludzi byłoby trenerami - dodaje Kopacz.

- U siebie graliśmy nieźle w tej rundzie nie licząc meczu z Bieńkówką, który nam nie wyszedł. Postawiliśmy się jednak Strzelcowi Budzów, Watrze Zawoi czy Jubilatowi Izdebnik. To jest budujące. Cieszy mnie to, że w każdym meczu oddawaliśmy coraz więcej strzałów na bramkę. Przed rundą wiosenną rozegraliśmy wiele, bo aż osiem sparingów. To wszystko plus oczywiście ciężka, systematyczna praca na pewno w przyszłości zaprocentuje - dodał Marcin Kopacz.

Świt Osielec  -  Grom Grzechynia  1:4 (0:3)

Gol dla Świtu: W. Traczyk.

Gole dla Gromu: S. Krupczak (k.), Piotr Surmiak (k.), Paweł Surmiak, Toczek.

Składy:

Świt: Babik - A. Guzik, Gierat, G. Herman (46" Rusin), Ł. Traczyk, Artur Herman, G. Traczyk, M. Guzik, Grzybek (80" Kołat), Suski, D. Herman (65" W. Traczyk). Rezerwowi: Kopacz.

Grom: S. Krupczak - Dyrcz (46" Paleczny), Białończyk, Chłapek, Paweł Surmiak, Bogacz, Ł. Krupczak, M. Surmiak, Zguda, Toczek, Piotr Surmiak (46" Polak, 60" Pęczek). Rezerwowi: Kurdas.

Mają to - Żuraw Krzeszów wraca do A-klasy!

Chyba nigdy wcześniej i możliwe, że już nigdy później, nie zagrają pod taką presją zawodnicy Żurawia Krzeszów, jak to miało miejsce w niedzielne popołudnie w Skawicy. W kończącej sezon kolejce zawodnicy z Krzeszowa musieli wygrać w Skawicy, żeby nie patrząc się na wynik spotkania Watra Zawoja-Strzelec Budzów, świętować powrót po pięcioletniej przerwie do A-klasy.

Huragan także miał o co grać, bo w przypadku porażki i wygranej Olimpii Zebrzydowice, zespół ze Skawicy mógł spaść do C-klasy. 

- Oczywiście, że odczuwaliśmy presję. Z jej powodu nie zdobyliśmy kilku goli w drugiej połowie i do końca mieliśmy nerwówkę - powiedział trener Żurawia, Jacek Kudzia.

W pierwszej połowie obie drużyny nie stworzyły żadnej stuprocentowej okazji do zdobycia gola. - Trudno się nam grało na nieskoszonej murawie, gdzie trawa miała długość około siedmiu centymetrów. Utrudniało nam to grę kombinacyjną, chociaż i tak patrząc na cały mecz, to długimi fragmentami graliśmy "swoje" - dodaje Kudzia.

Prawdziwe emocje zaczęły się więc dopiero po przerwie. Żuraw wyszedł na prowadzenie po bramce rezerwowego Michała Talagi. Z rzutu rożnego dośrodkował Bartłomiej Targosz, a najsprytniej w polu karnym zachował się Talaga kierując z bliskiej odległości piłkę do bramki.

- Po tym golu uzyskaliśmy bardzo dużą przewagę i stworzyliśmy bez liku sytuacji do podwyższenia rezultatu - dodaje Kudzia.

Dwukrotnie sam na sam z bramkarzem Huraganu znalazł się Targosz, raz Paweł Wajdzik. Niezłej okazji nie wykorzystał też Krzysztof Ćwiertnia. - Presja zrobiła swoje. Z tego powodu strzały były albo zbyt lekkie, albo niecelne - mówi Kudzia.

Niewykorzystane okazje mogły się srogo zemścić na gościach - Huragan miał bowiem po kontrowersyjnym, zdaniem trenera Żurawia, rzucie karny. Strzał z jedenastu metrów wybronił jednak Michał Pająk.

Niebawem to Żuraw miał także "jedenastkę". - Nie było w tym momencie na boisku naszego etatowego wykonawcy karnych, czyli Krzyśka Ćwiertni, który musiał zejść z powodu kontuzji. Pozostawiłem decyzję drużynie, kto powinien strzelać - powiedział Jacek Kudzia. Karnego przestrzelił Dawid Klimowski.

W końcówce śmielej do ataków ruszył Huragan, lecz jego ataki skutecznie odparli zawodnicy ataki przeciwnika. - Duże emocje towarzyszyły nam w ostatnich minutach. Przetrwaliśmy - dodał Jacek Kudzia.

Moment radości z powodu powrotu do A-klasy zawodników z Krzeszowa można zobaczyć na naszym profilu na FB-ZAPRASZAMY. - Chciałem pogratulować wszystkim chłopakom tego awansu. Przez cały sezon wykonali kawał dobrej roboty. Momentami, w niektórych spotkaniach, graliśmy lepszy niż w B-klasie futbol - powiedział Kudzia.

W tym sezonie Jacek Kudzia łączył funkcję trenera Żurawia z grą w A-klasowej Babiej Górze Sucha Beskidzka. Jak będzie w kolejnych rozgrywkach? - Teraz nie jest czas na takie decyzje. Od jutra zacznę o tym myśleć - dodał na zakończenie trener Żurawia Krzeszów.

Tyle ze zwycięskiego obozu gości. Tymczasem Huragan prawdopodobnie czeka baraż o utrzymanie z 10. drużyną z II grupy B-klasy - Nadwiśanką Brzeźnica.

Huragan Skawica  Żuraw Krzeszów  0:1 (0:0)

Gol dla Żurawia: Talaga.

Składy:

Huragan: Kotlarz - Żywczak, Buba, Gasek, Marek, Wojtyczko, D. Pacyga, T. Pacyga, M. Dyrcz, S. Pacyga, M.Pacyga. Rezerwowi: Kozina, Kudzia, Tokarz, Ł. Dyrcz.

Żuraw: Pająk - Pilarczyk (46" Talaga), Zawora, Nowak, Skrzypek, Ćwiertnia (70" Piątek), Klimowski, M. Kawończyk (90" G. Kawończyk), Łuczak, Wajdzik (90" Korczak), Targosz.

Watra Zawoja Strzelec Budzów 2:3 (1:1)

Gole dla Watry: Listwan, Stopka.

Gole dla Strzelca: Janiczak (trzy).

Składy:

Watra: Staszak - Bach, Zięba, Stopka, Zguda, Ficek, Antosiak, Listwan, Kaczmarczyk, Basiura. Rezerwowi: Wróblewski, Malik, Bury.

Strzelec: Kozak - Rzadek, Nosal, Łuczak, K. Burliga, P. Burliga, Reciak, Janiczak, Pieczara, D. Gielata, Wrzodek. Rezerwowi: Kwaśniowski, Daniel, J. Gielata.  

LKS Bieńkówka - Jubilat Izdebnik 3:1 (1:0)

Gole dla Bieńkówki: Lewandowski, Chromy, Sałapat.

Pogrążyli Olimpię

- Olimpia grała z przysłowiowym nożem na gardle. My za to rozluźnieni, bo mecz nie miał dla nas znaczenia, jeżeli chodzi o układ tabeli - mówi trener Dębu Sidzina, Mariusz Zawiła. Goście musieli wygrać i liczyć na korzystne rozstrzygnięcia na boiskach w Skawicy (porażka Huraganu) i Bieńkówce (porażka lub remis Bieńkówki). Pierwszy z warunków nie został już jednak spełniony i Olimpia w przyszłym sezonie zagra w klasie C. Po pierwszej spotkanie w Sidzinie niewiele na to nie wskazywało.

Olimpia prowadziła po tej części gry 1:0, chociaż równie dobrze mogła prowadzić 3:0! Jeden z napastników! Dębu wycofał piłkę do swojego bramkarza, lecz nie zauważył, że za linią obrońców był jeszcze piłkarz Olimpii. Ten przejął piłkę i przegrał sytuację sam na sam z Sebastianem Motorem. Jeszcze w pierwszej połowie Motor fenomenalnie wybronił strzał z rzutu wolnego jednego z piłkarzy gości. Gospodarze odpowiedzieli tylko jedną groźną akcją, po której w poprzeczkę trafił Jacek Malada.

O wiele lepiej Dąb zaprezentował się po przerwie. Do wyrównania doprowadził Mariusz Lipa, który wykorzystał podanie od Tomasza Jaromina. - Goście zdawali sobie sprawę z sytuacji w tabeli i mecz wyglądał niemal bliźniaczo, jak nasze starcie jesienią (gór. Olimpia posyłała długie piłki w kierunku naszej szesnastki. Udało się nam jednak przetrwać bez straty gola - dodał Zawiła.

Dąb Sidzina - Olimpia Zebrzydowice 1:1 (0:1)

Gol dla Dębu: Lipa.

Skład Dębu: Motor - J. Kostka, P. Kostka, Palowski, Jaromin, Malada, Pastwa (70" Kolaniak), Czarny, Szczurek, Szpak (60" Sokołowski), Lipa. 

Duet marzenie

Trzy bramki Michała Wójtowicza, dwie asysty i gol Michała Bisagi - to dwójka zawodników, którą z pewnością na długo zapamiętają zawodnicy Błyskawicy Marcówka. Wynik spotkania pokazuje, że mecz był zacięty, lecz w głównej mierze o tak niskich rozmiarach wygranej gospodarzy zadecydowała fatalna momentami wręcz skuteczność Bystrej. - Gdyby skończyło się 17:0 dla nas, Błyskawica nie mogłaby mieć pretensji - powiedział kierownik klubu z Bystrej, Stanisław Łazarz.

KS Bystra -  Błyskawica Marcówka 4:2 (2:1)

Gole dla Bystrej: Wójtowicz (trzy), Bisaga.

Gole dla Błyskawicy: Rak, Jacek Pindel.

Składy:

Bystra: Pustuła - Sroka, Urbański, Morawka, Targosz (46" Migas), Basiura, Bisaga, Mikołajczyk (85" Gałka), Błachut, Wójtowicz, Ciapała. 

Błyskawica: Brańka - Grygiel, Karcz (63" Zgudziak), Kasprzycki (46" Głuc), Nosal, Paczka, Pilch, Jacek Pindel, Jakub Pindel, Rak, Urbański.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama