Reklama


(WYNIKI+FOTO)Piłkarski weekend: Kierunkowy do Białki to 70, szalony mecz w Makowie

16/04/2016 17:24

Nie minęło piętnaście sekund spotkania Tempo Białka z Sołą Łęki, a gospodarze prowadzili 1:0. Po podaniu od Jakuba Drobnego na listę strzelców wpisał się Michał Harańczyk. Aż pięć goli zdobył Sebastian Młynarczyk.Wielkie strzelanie w Makowie - Halniak zdobył trzy gole w spotkaniu z Iskrą Kleczą Dolna, a mimo to nie wygrał. Ba, nie zdobył nawet jednego punktu! Gola dla Iskry świetnym strzałem z dystansu w doliczonym czasie gry zdobył Dawid Rupa. Babia Góra Sucha Beskidzka, nietypowo, bo grając w roli gospodarza na stadionie w Stryszawie musiała uznać wyższość Naroża Juszczyn (0:3). Marne to pocieszenia dla Lachów Lachowic, że zdobyli pierwszego gola na wiosnę. Marne, bo stracili ich aż cztery.

IV-LIGA

Powalczą do końca

Porażka z Iskrą Kleczą Dolna niewiele zmieniła w sytuacji Halniaka Maków Podhalański. Może tyle, że marzenie o zajęciu wyższego miejsca na mecie niż jedenaste (różnica między jedenastą Kalwarianką i dziesiątą Proszowianką wynosi osiem punktów, Halniak traci do zespołu z Kalwarii trzy punkty) trzeba odłożyć do lamusa.

- Nie ma takiej opcji, że się poddajemy - mówi Jarosław Gąstała. W dwóch ostatnich meczach Halniaka to właśnie on pełnił funkcję, na papierze, trenera makowian po tym, jak na dwa spotkania został zawieszony Krzysztof Wądrzyk.

Reklama

Halniak zdobył trzy gole z Iskrą, premierowe trafienie zanotował w barwach makowian Tomasz Moskała. Wszystko to jednak zeszło na dalszy plan z dwóch powodów - dwa błędy Adama Pająka w bramce srogo kosztowały makowian. - Adam grał dobrze w poprzednich meczach. Broniłem w wielu spotkaniach i wiem jak to wygląda - kibice klaszczą, kiedy są dobre interwencje, jak zagra się gorzej - to gnoją. Takie jest życie, że popełnia się czasem błędy także w bramce. Teraz dodatkowe nerwy nikomu nie pomogą - broni golkipera Halniaka Gąstała.

Powód numer dwa to decyzje sędziowskie. W 60. minucie Iskra za sprawą trafienia Jakuba Smagło wyszła na prowadzenie 2:1. Dwie minuty później Kamil Mokwiński w okolicach środka pola nieprzepisowo powstrzymał Dawida Rupę. Sędzia ukarał zawodnika Halniaka od razu czerwonym kartonikiem. - Rupa miał kilkadziesiąt metrów do naszej bramki. Faul owszem, żółta kartka owszem, ale nie czerwona! - mówi Gąstała.

Reklama

Halniak grając w dziesiątkę doprowadził do wyrównania (2:2, gol wspomnianego Moskały). W 85. minucie Rupa pokonuje Pająka i Iskra grając z przewagą jednego zawodnika wychodzi na prowadzenie 2:2. O wyniki rywalizacji w Makowie przesądził doliczony czas gry - najpierw po akcji z rezerwowym Kamilem Dyduchem do remisu doprowadza Dawid Szymula. - Mecz miał zostać przedłużony o 4 minuty. Tymczasem goście mieli rzut wolny długo po tym czasie. Stoper wskazywał 95 minutą i 30 sekundę. Krzyczę w kierunku arbitra, żeby kończył to spotkanie. Iskra ma rzut wolny, rozgrywa go krótko, Rupa podchodzi z piłką dwa metry i strzela. Trzeba przyznać, że wyszedł mu fantastyczny strzał. Przegrywamy 4:3 - relacjonuje Gąstała.

Po zakończeniu meczu w szatni Halniaka wesoło nie jest, czemu trudno się nie dziwić. - Nie ma sensu już wracać do tego spotkania, skakać sobie do gardeł. W poniedziałek będziemy mieć dodatkowy trening, przeprowadzimy analizę meczu. W sobotę jedziemy do Zembrzyc. Z Garbarzem nie wygraliśmy od pięciu lat. Dla nas to spotkanie nie będzie wojną, bitwą, ale trzęsieniem ziemi - dodaje Jarosław Gąstała.

Reklama

Halniak Maków Podhalański - Iskra Klecza Dolna 3:4 (1:1)

Gole dla Halniaka: Moskała, Gruca, Szymula.

Czerwone kartki: Mokwiński, Talaga (obaj Halniak)

Skład Halniaka: Pająk - Gruca, Lozniak, Mokwiński, Kozieł, Bobek, Kaczmarczyk, Szymula, Talaga, Moskała, Szymoniak (73" Dyduch).

Opublikowany przez Sucha24.pl na 16 kwietnia 2016

Nic do powiedzenia

Są takie mecze, gdy po prostu nie idzie. Właśnie taki przydarzył się w niedzielę w Stanisławiu Dolnym Garbarzowi Zembrzyce. Sosnowianka już do przerwy prowadziła w pełni zasłużenie 2:0 - najpierw strzał głową Romaina Paolo Mondo Moeugni (to ten zawodnik, który swego czasu grał w finale afrykańskiej Ligi Mistrzów) wybił przed siebie Mateusz Wieczorek. Piłka spadła wprost na nogę Pawła Skórskiego i po chwili znalazła się w siatce Garbarza. Na 2:0 podwyższył Krzysztof Zając.

Reklama

Przez ostatnie 25 minut gospodarze grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla Huberta Kowalskiego, lecz nie wpłynęło to na liczbę stworzonych okazji przez podopiecznych Zdzisława Janika. Nie mówiąc o liczbie goli. Wpłynęło na ilość dośrodkowań w pole karne Sosnowianki - gospodarze cofnęli się na swoją połowę i przyjmowali Garbarza. Ci jednak nie byli w stanie sobie stworzyć żadnej dogodnej okazji.

Sosnowianka Stanisław Dolny - Garbarz Zembrzyce 2:0 (2:0)

Skład Garbarza: Wieczorek - Sałapatek, Marek, Mitka (80" Burliga), Ł. Puda, Talaga (46" Tomczak), Sadowski (60" Marcelo), Kasiński, Abubakar, Balogun, S. Puda.

Reklama

V-LIGA

Nienasyceni

Tydzień temu trener Tempo Białka Maciej Melzer przyznał, że czerwona kartka dla zawodnika Jałowca i gol z rzutu karnego w 23. minucie były ułatwieniem dla jego podopiecznych. Jak jednak opisać początek spotkania, gdy gola zdobywa się już w 15. sekundzie? – Fantastyczny (śmiech). Kiedy spojrzałem na zegarek, była osiemnasta sekunda. Zakładając, że trzy sekundy cieszyłem się z gola wychodzi, kiedy go zdobyliśmy – wyjaśnia szkoleniowiec drużyny z Białki.

Idealny początek to jedno, ale „nie spoczęcie na laurach” przez dziewięćdziesiąt minut to drugie. Tempo wygrało aż 7:0 z Sołą  Łęki, a mecz na pewno zapisze się w pamięci napastnika gospodarzy Sebastiana Młynarczyka . Aż pięciokrotnie wpisywał się na listę strzelców! – Wszyscy teraz będą o tym mówić, ale prawda jest taka, że Sebastiana oprócz zdobytych goli, nie było widać na boisku. Zagrał jak w przeszłości Gary Lineker – pochwalił swojego podopiecznego Melzer. – Na wyróżnienie zasłużyli wszyscy zawodnicy! Grali do końca, dążyli do zdobycia kolejnych bramek. Nawet przy stanie 7:0 mieli jeszcze okazje do podwyższenia wyniku – dodał.

Reklama

Pierwszy na listę strzelców wpisał się Michał Harańczyk , który wykorzystał podanie od Jakuba Drobnego . Potem dwa razy konstrukcję bramki Soły ostemplował Łukasz Raczek – z woleja przymierzył w słupek, a następnie piłka po jego strzale głową zatrzymała się na poprzeczce. Na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy drugą asystę notuje Drobny, a do siatki trafia Młynarczyk.

Strzelanie przed przerwą zakończył Młynarczyk, a po przerwie rozpoczyna je ten sam zawodnik. Po podaniu od Grzegorza Motora i trafieniu Młynarczyka zrobiło się 3:0. Kolejny gol to dzieło Raczka (trzecia asysta Drobnego!), który prostym podbiciem w długi róg pokonał golkipera Soły. – Łukaszowi należał się ten gol. Przejął na siebie ciężar gry w środku pola – powiedział Melzer.

Reklama

Na 5:0 trafił Młynarczyk, który celnym strzałem głową wykorzystał podanie od Jana Woźnego . Czwarte trafienie w sobotnie popołudnie Młynarczyka również było głową – tym razem podawał Michał Marek . 7:0 zrobiło się po kolejnym golu Sebastiana Młynarczyka (asysta Motora)

Tempo przesunęło się w tabeli na szóste miejsce. Do lidera – Unii Oświęcim daleko (dziesięć punktów), ale wicelider Brzezina Osiek może już czuć oddech białczan (cztery punkty różnicy).

Tempo Białka - Soła Łęki 7:0 (2:0)

Gole dla Tempo: Młynarczyk (pięć), Harańczyk, Raczek.

Reklama

Skład Tempo: Kłapyta (55" Białończyk) - Lenik, Bielarz, Sz. Marek, M. Marek (70" Sala), Harańczyk (46" Woźny), Motor, Korba, Drobny, Młynarczyk, Raczek (68" Ficek).

Opublikowany przez Sucha24.pl na 16 kwietnia 2016

LKS Żarki - Jałowiec Stryszawa 2:1 (1:1)

Gol dla Jałowca: Sabliash.

Skład Jałowca: Kobiałka - Szklarczyk, Szwed (77" Okrzesik), Sabliash, Starowicz, Iciek, Panov, Porębski (61" Stachnik), Biela, Świerkosz, Głuszek.

A-KLASA

Nie ich dzień

Z problemami do derbowego spotkania z Babią Górą przystępowało Naroże Juszczyn. - W tygodniu gorączkę mieli bracia Drobny i Marcin Ferek . Do tego po meczu z Cedronem Brody chłopaki mieli głowy spuszczone. Obawiałem się też Babiej Góry - nie pomyliłem się na pewno w tym, że jest to inny, lepiej ułożony zespół niż na jesieni. Wtedy jednak bardziej walczyli - powiedział trener Naroża Jakub Jeziorski .

Reklama

W Suchej Beskidzkiej również mecz z Narożem wywoływał spore emocje w tygodniu poprzedzającym spotkanie. - Chłopaki się pompowali. I przedobrzyli - przyznał szkoleniowiec suskiego klubu, Sławomir Bączek .

Początek meczu, który odbył się w Stryszawie, nie zwiastował nieszczęścia suszan. Co prawda najpierw niepewną interwencją popisał się Artur Kachnic , lecz z tego prezentu nie skorzystał napastnik gospodarzy. Po drugiej stronie oko w oko z Michałem Fidelusem mógł stanąć Michał Bałos . Mógł, ale nie opanował w decydują cym momencie piłki. Z dystansu szczęścia próbował Michał Wójtowicz , a po kolejnym dośrodkowaniu w pole karne Naroża centymetrów zabrakło Amadeuszowi Żmudzie , żeby sięgnąć piłkę.

Reklama

I wreszcie z pozoru niegroźnej sytuacji goście wyszli na prowadzenie. W pole karne dośrodkował Piotr Kardaś , a piłka wpadła za kołnierz Kachnicowi. - Świat jest dziwny! Tydzień temu Piotrek, chociaż nikt nie miał o to pretensji, nie trafił z metra do bramki w meczu z Cedronem, a dzisiaj zanotował trafienie życia - podsumował Jeziorski.

Na 2:0 podwyższył Marcin Drobny . - Artek Rzepka sądził, że piłka wyjedzie na aut, a Artur Kachnic jej nie złapał... - skomentował Bączek. - Cieszę się, że rzeczy, które ćwiczymy na treningach, wychodzą później w ligowych spotkaniach. Tydzień temu sędzia zabrał nam prawidłowo zdobytą bramkę w podobnej sytuacji. Teraz Paweł Gąstała uruchomił na lewym skrzydle Marcina Ceremugę , a ten do końca powalczył o piłkę. Marcin Drobny też nie miał łatwej okazji przy tym golu, lecz zachował się jak stara wyga - pochwalił swoich podopiecznych Jeziorski.

W 40. minucie Babia Góra mogła zdobyć kontaktowego gola. Prawą stroną przedarł się Bałos, a jego dośrodkowanie omal nie zaskoczyło Fidelusa. I kiedy wydawało się, że emocje w tej części gry się skończyło, "w roli głównej wystąpił sędzia". Po faulu w środku pola Ukraińca Ihora Lyvki pokazał mu drugą żółtą i konsekwencji czerwoną kartkę. Faul oczywiście był, ale upomnienie w tej sytuacji w postaci kartonika było grubą przesadą.

Z prezentu nie skorzystali jednak w drugiej połowie zawodnicy Babiej Góry. – Mówiłem chłopakom w przerwie, żeby grali szeroko. Nie udało się nam stworzyć jednak żadnej konkretnej sytuacji – powiedział Bączek.

- Babia Góra niby grała skrzydłami, a nie grała. Zagęściliśmy środek pola, a rywale właśnie tą strefą starali się przeprowadzać największą liczbę akcji. Tam mieli za ciasno, żeby się przedrzeć – przyznał Jeziorski.

Te dwie opinie najlepiej podsumowują drugą połowę spotkania w Stryszawie. W pierwszych dziesięciu minutach drugiej połowy Babia Góra mocniej przycisnęła. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego przez Bałosa, głową piłkę zgrał Tomek Ścieszka , lecz strzał nadbiegającego Kuby Kociołka został zablokowany przez jednego z zawodników Naroża.  W 52. minucie Ścieszka dośrodkował z rzutu wolnego w pole karne, a tam na trzecim metrze nie sięgnął piłki Kociołek. 120 sekund później kolejna wrzutka w pole karne Naroża – tym razem Michał Chrząszcz dośrodkował, a o mały włos, a nieporozumienie bramkarza gości i jednego z obrońców nie zakończyło się golem samobójczym.

Kolejne minuty to klasyczne waleniem głową w mur przez zawodników Babiej Góry – rośli zawodnicy Naroża wygrywali pojedynki główkowe, po kolejnych dośrodkowaniach w ich pole karne. Rzadko kiedy suszanie decydowali się na strzały z dystansu – pierwszy z nich, celny!, był dziełem dopiero rezerwowego Tomasza Szarleja . W 72. minucie skontrowało Naroże – strzał Marcina Drobnego obronił jednak w dobrym stylu Kachnic. Na dziesięć minut przed zakończeniem spotkania wszystko było jasne – piłkę w środku pola Dawidowi Sumerze odebrał Jan Pietrusa i mając z jednej strony Marcina Drobnego, z drugiej Rafała Drobnego zdecydował się na podanie do tego drugiego. Rafał Drobny mimo asysty Szarleja zdołał pokonać Kachnica.

- Stanęliśmy na wysokości zadania i teraz do kolejnych spotkań będziemy podchodzili jeszcze pewniej – powiedział zadowolony Jakub Jeziorski.

 - W ostatnim kwadransie przesunąłem do przodu Tomka Ścieszkę i Przemka Burligę , ale nic z tego nie wynikło. Szkoda, że chłopaki zamiast próbować grać skrzydłami, pchali się środkiem. Z przodu nie mieliśmy argumentów. To nie był nasz dzień – podsumował Sławomir Bączek.

Babia Góra Sucha Beskidzka - Naroże Juszczyn  0:3 (0:2)

Gole dla Naroża: M. Drobny, R. Drobny, Kardaś.

Czerwona kartka: Lyvka.

Składy:

Babia Góra: Kachnic - Rzepka (38" Chrząszcz), Kudzia, Burliga, Ścieszka, Pacyga, Wójtowicz, Kociołek, Żmuda (46" Sumera), Bałos (83" Stróżak), Piątek (58" Szarlej).

Naroże: Fidelus - R. Drobny, Gąstała, Baziński, Ceremuga, M. Ferek, Lyvka, G. Ferek (75" Krystian Kwaśniewski), Kardaś (65" Kamil Kwaśniewski), Madziała (60" Pietrusa), R. Drobny (86" Chorąży)

Babia Góra 0-3 Naroże Juszczyn

Opublikowany przez Sucha24.pl na 16 kwietnia 2016

Trener widzi pozytywy

Trzecią z rzędu porażkę w rundzie wiosennej zanotowały Lachy Lachowice. Po dwóch przegranych 0:3 z Halniakiem Targanice i Burzą Roczyny, teraz sposób na beniaminka z Lachowic znalazł Relaks Wysoka.

Pierwszego gola dla gospodarzy po błędzie bramkarza Lachów Łukasza Nowaka zdobył Marcin Pyrek. Na osiem minut przed zakończeniem pierwszej połowy gospodarze dostają karnego. - Z kapelusza, bo nawet postronni obserwatorzy przyznali, że piłkarz Relaksu wpadł na nogę naszemu zawodnikowi - mówi trener Lachów, Krzysztof Chorąży. Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Jakub Żurek.

Mimo że Lachy przegrywały 2:0, to podjęły walkę na boisku. - Stworzyliśmy sobie cztery dogodne okazje do zdobycia gola. Daniel Kachel i Dawid Kachel nie wykorzystali sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy. Na listę strzelców mógł też się wpisać Mateusz Małysiak - wylicza Chorąży.

I kiedy wydawało się, że gol dla gości jest kwestią czasu, "w roli głównej" postanowił wystąpić sędzia główny. Paweł Urbanek gonił jednego z zawodników gospodarzy, trzymał go za koszulkę, a kiedy ten był już w polu karnym, postanowił się przewrócić. Zawodnik Lachów dostał w tej sytuacji żółtą kartkę. - I pyta się sędziego, czemu nie odgwizdał faulu wcześniej, gdy musiałby podyktować rzut wolny? Za chwilę Paweł dostał drugą żółtą kartkę i musiał zejść z boiska - dodaje Chorąży.

Od 56. minuty jest zatem 3:0 - drugiego karnego w tym spotkaniu wykorzystuje Żurek. Lachy, mimo gry w osłabieniu, ambitnie walczą. Rozmiary porażki zmniejsza Krystian Kubieniec - jego strzał z 25. metrów odbija się jeszcze od jednego z przeciwników i kompletnie zaskakuje bramkarza Marcina Brózdę. - Chłopaki mi zaimponowali. Podjęli walkę, ale niestety zima nie została odpowiednio przepracowana, stąd zaczęły wychodzić nasze braki motoryczne - mówi Chorąży.

Gospodarze w samej końcówce, za sprawą Adriana Ignysia, pieczętują wygraną z Lachami.

 

 

Relaks Wysoka - Lachy Lachowice 4:1 (2:0)

Gol dla Lachów: Kubieniec.

Skład Lachów: Nowak - Banaś, Bogacz (46" Bogdanik), Urbanek, Daniel Kachel, Dawid Kachel, Kąkol, Kubieniec, Małysiak, Ponikwia (80" Chorąży), Pyrzyk (70" M. Kachel).

Łapią rytm, a może już złapali?

- Drugi raz z rzędu w tym roku chylę czoła przed chłopakami. Zagrali bardzo dobry mecz, zwłaszcza w drugiej połowie zdominowali przeciwnika. Nie wdaliśmy się w to, co serwowała Przełęcz, czyli kopaninę, lecz staraliśmy się mądrze rozgrywać akcje - powiedział po wygranej z Przełęczą Łopuszna (5:2) trener Jordana Jordanów, Zdzisław Gacek.

Po wygranej w ostatniej kolejce 3:2 ze Skalnymi Zaskale, Jordan nie bez obaw pojechał do Łopusznej. – Nie wiedzieliśmy, na co stać Przełęcz. Na inaugurację wywieźli trzy punkty z Jabłonki, więc budziło to nasz respekt – mówi Gacek.

Ten zaczął jednak mijać wraz z upływem kolejnych minut niedzielnego spotkania. Co prawda to gospodarze dwukrotnie obejmowali prowadzenie jeszcze w pierwszej połowie, lecz ostatecznie musieli uznać wyższość przybyszów z Jordanowa. – Pierwszy gol dla Łopusznej to nasze nieporozumienie w obronie i prezent dla rywala. Bardzo szybko nam się jednak „odwdzięczyli”, bo do remisu samobójczym trafieniem doprowadził jeden z miejscowych – dodaje Gacek.

Na 2:1 Przełęcz zdobyła gola z kontrowersyjnego karnego. Jeszcze przed przerwą Jordan zdołał wyrównać – Filip Tyrpa podał do swojego brata, Gawła Tyrpy, ten dośrodkował w pole karne na dalszy słupek, gdzie strzałem w pełnym biegu wykończył akcję Dominik  Kulak.

W drugiej połowie w najlepszy z możliwych sposobów przedstawił się kibicom w Jordanowie Bartłomiej Bury. Nowy napastnik Jordana najpierw był faulowany w polu karnym gospodarzy i sędzia podyktował jedenastkę. Na gola zamienił ją Marek Hodana. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Szymona Wróbla, Bury strzałem z siedmiu metrów wyprowadza Jordana na dwubramkowe prowadzenie. Ostatni, piąty gol dla Jordana był jednocześnie drugim trafieniem Burego – były zawodnik Tarnawianki Tarnawy Dolnej i Żarka Stronie po podaniu od Wróbla znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i nie zmarnował tej okazji.

Gołym okiem zatem widać, że przeprowadzone w zimowej przerwie transfery (Wróbel, Bury, od pierwszej minuty ponownie zagrał Kamil Kalemba) okazały się strzałem w dziesiątkę. Wydawało się, że pod nieobecność kontuzjowanego Pawła Romaniaka (skręcony staw skokowy), nie będzie miał kto strzelać gole w Jordanowie. Tymczasem po dwóch meczach w 2016 roku, Jordan ma już osiem goli zdobytych i, co najważniejsze, dopisane sześć punktów do dorobku ligowego. Coraz bliżej także czub tabeli – do lidera, Przełęczy Tylmanowej, Jordan traci tylko cztery punkty.

Przełęcz Łopuszna - Jordan Jordanów 2:5 (2:2)

Gole dla Jordana: Bury (dwie), Kulak, Hodana, samobójczy.

Skład Jordana: Rypel - Kołodziejczyk, Hodana, F. Tyrpa, Kulak, Wójtowicz, Wróbel, G. Tyrpa, Kalemba, (56" Paś) Bury (87" Teper), Ryś (80" Dudek).

Gole dla Jordana: Bartłomiej Bury (dwa), Marek Hodana, Dominik Kulak, samobójczy.

Opublikowany przez Sucha24.pl na 17 kwietnia 2016

B-KLASA:

Huragan Skawica - Olimpia Zebrzydowice 2:0 (0:0)

Gole dla Huraganu: K. Wojtyczko, M. Wojtyczko I.

Skład Huraganu: Kotlarz - Buba, MarekM. M. Pacyga, B. Pacyga (5" Tokarz), D. Pacyga, S. Pacyga, Marcin Wojtyczko I, K. Wojtyczko, M. Wojtyczko II, Żywczak.

Huragan Skawica - Olimpia Zebrzydowice 2:0 (0:0) B klasa wadowicka

Opublikowany przez Sucha24.pl na 16 kwietnia 2016

Zderzyli się ze ścianą

Wynik adekwatny do przebiegu wydarzeń na boisku, a w sumie mógł być jeszcze wyższy. Pozyskanie trzech zawodników, którzy jeszcze jesienią grali w barwach Halniaka Maków Podhalański w IV-lidze (Wojciecha Ryszawego, Kacpra Burligi i Konrada Burligi) zmieniły zupełnie jakość drużyny z Budzowa. Najlepszym zawodnikiem w barwach Bystrej był bramkarz Dariusz Pustuła, który uchronił gości od wyższej porażki. 

Strzelec Budzów - KS Bystra 5:0 (2:0)

Gole dla Strzelca: D. Gielata, Konrad Burliga, Ryszawy, Rzadek, Klimowski.

Składy:

Strzelec: J. Gielata - Nosal, Kwaśniowski, Łuczak (65" Korczak), P. Burliga (75" Trzop), Klimowski, Konrad Burliga, Kacper Burliga, G. Janiczak (46" Daniel), Ryszawy, D. Gielata (60" Rzadek).

Bystra: Pustuła - Mikołajczyk, Kulka, Morawka, J. Bisaga, Basiura, Gałka, Szewczyk, M. Bisaga (50" Ciapała), Chorąży (23" Błachut), Wójtowicz.

Strzelec Budzów - KS Bystra 5:0 (2:0)

Opublikowany przez Sucha24.pl na 16 kwietnia 2016

Żuraw odlatuje

Bardzo dobry początek rundy wiosennej notuje Żuraw Krzeszów. Po wygranej 3:1 z Watrą Zawoja, w sobotnie popołudnie w takim samym stosunku bramek sięgnął po trzy punkty na wyjeździe z Błyskawicą Marcówka. Do tej pory w spotkaniach na boiskach rywali Żuraw punktował mało (cztery punkty w dwóch meczach) lub wcale (cztery porażki). Teraz już w pierwszym spotkaniu rundy wiosennej zgarnia całą pulę.

Zaczęło się jednak bardzo dobrze dla gospodarzy - Krzysztof Rak nabiegał w pole karne i otwiera wynik spotkania. Do wyrównania doprowadził Krzysztof Ćwiertnia, który wykorzystał dobre podanie od Michała Kawończyka

Po przerwie bardzo ładną akcję Żurawia kończy... samobójczym strzałem Mateusz Kasprzycki. - Piłka szła jak po sznurku, wymieniliśmy 7-8 podań, lecz po dośrodkowaniu Pawła Wajdzika zabrakło naszego zawodnika w polu karnym gospodarzy, żeby wykończyć akcję. Wyręczył nas piłkarz gospodarzy - mówi trener Żurawia, Jacek Kudzia.

Samobójcze trafienie Kasprzyckiego miało miejsce w 55. minucie, więc podopieczni Janusza Suwady mieli jeszcze dużo czasu, żeby zmienić niekorzystny wynik. - Błyskawica posiadała lekką przewagę przez całe spotkanie, ale byliśmy skuteczniejsi. Bardziej zasłużone byłoby nasze zwycięstwo 2:1 - dodaje Kudzia.

Kiedy moment zakończenia spotkania zbliżał się ku końcowi, Suwada zagrał va banque. Do ataku ruszył nominalny stoper i Błyskawica miała z przodu już trzech napastników. - Moi obrońcy nie przestraszyli się tego i wygrywali większość pojedynków główkowych. Józef Łuczak trenuje siatkówkę, więc wiedziałem, że będzie wysoko skakał. Bardzo dobrze prezentowali się w tym fragmencie gry także dwaj pozostali obrońcy Michał Talaga i Wojciech Nowak - mówi Kudzia.

Błyskawica zatem cisnęła, a... gola zdobył Żuraw. Po stałym fragmencie gry piłka spadła na szósty metr, gdzie stał Ćwiertnia. Co było dalej nie trudno zgadnąć.

Błyskawica Marcówka - Żuraw Krzeszów 1:3 (1:1)

Gol dla Błyskawicy: K. Rak.

Gole dla Żurawia: Ćwiertnia (dwa), Kasprzycki (sam.).

Składy:

Błyskawica: Brańka - Grygiel, Kania, Nosal, M. Paczka (46" Kasprzycki), P. Paczka (70" Pilch), Jacek Pindel, Jakub Pindel, J. Rak, K. Rak, Urbański (68" Zgudziak).

Żuraw: Pająk - G. Kawończyk, Talaga, Nowak, Skrzypek, Łuczak, Klimowski, M. Kawończyk (75" Pilarczyk), Wajdzik (85" Korczak), Ćwiertnia, Piątek (65" Targosz).

Błyskawica Marcówka - Żuraw Krzeszów 1:3 (1:1) B klasa wadowicka

Opublikowany przez Sucha24.pl na 16 kwietnia 2016

Stałe fragmenty gry

Dwa gole z rzutu karnego, jeden z rzutu wolnego rozstrzygnęły losy pojedynku w Sidzinie. Tylko jedna, ostatnia bramka dla Dębu została zdobyta z akcji.  W 20. minucie z rzutu wolnego przymierzył Mariusz Lipa i Artur Babik musiał po raz pierwszy sięgnąć do siatki.

Wiatr rozdawał karty w tym spotkaniu - do przerwy z wiatrem grał Świt i długimi podaniami starał się jak najszybciej przedostawać w okolice pole karnego Dębu. Niewiele z tego jednak wynikało. 

W drugiej połowie na szarżę lewą stroną zdecydował się Marek Szczurek, który został nieprzepisowo powstrzymany w polu karnym gości. Trochę trwało zanim sędzia główny zdecydował się na podyktowanie jedenastki - początkowo chciał pokazać rzut wolny, lecz dobrze ustawiony sędzia boczny wytłumaczył, że jednak gospodarzom należy się jedenastka. Pewnym jej egzekutorem był Szczurek.Na 3:0, także z rzutu karnego, podwyższył Łukasz Kolaniak. Czwarte, ostatnie trafienie dla Dębu było dziełem rezerwowego Wojciecha Czarnego - na 16. metrze piłkę opanował Lipa i wystawił ją Czarnemu. Ten popisał się ładnym uderzeniem i było 4:0.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                          

Dąb Sidzina - Świt Osielec 4:0 (1:0)

Gole dla Dębu: Lipa, Szczurek, Kolaniak, Czarny.

Składy:

Dąb: Motor - J. Kostka, P. Kostka, Palowski, Jaromin, Gałka (73" Pelcel), Szczurek, Kolaniak, Malada (77" Kulka), Szpak (65" Czarny), Lipa.

Świt: Babik - A. Guzik (46" D. Herman), G. Traczyk, Rusin, Gierat, M. Guzik (68" Sępek), A. Herman, Oleksa, Kopacz (46" Ł. Traczyk), Rzeszótko, Grzybek (83" Kołat).

Gole dla Dębu zdobyli: Mariusz Lipa, Marek Szczurek, Łukasz Kolaniak i Wojciech Czarny.

Opublikowany przez Sucha24.pl na 16 kwietnia 2016

Bez obaw?!

Pierwsza porażka w sezonie 2015/2016 Gromu Grzechynia stała się faktem. Podopieczni Stanisława Klimali przegrali w Bieńkówce 2:1. - Może dobrze się stało, że wreszcie ta porażka przyszła? Niech to zdopinguje chłopaków do większej pracy na treningach. Wygranie B-klasy niewiele nam da, bo w A-klasie poziom jest o sto procent wyższy - mówi trener Gromu.

- Nie obawiałem się Gromu. Doskonale wiedziałem, czego spodziewać się po tym zespole. Do tej pory czuję ciśnienie po tym meczu. Lubię takie spotkania - przyznał tymczasem grający trener Bieńkówki, Jarosław Gąstała.

Trzy ostatnie wizyty Gromu na boisku w Bieńkówce nie kończyły się jego zwycięstwami. - Goście grają przewidywalny futbol - dodał Gąstała. W 4. minucie po podaniu od Krystiana Burligi źle przyjął piłkę Grzegorz Sałapat - gdyby to uczynił lepiej, znalazłby się oko w oko z Sebastianem Krupczakiem. Próbę przelobowania bramkarza gości podjął chwilę później inny zawodnik Bieńkówki - Daniel Wojterski, lecz bez efektu bramkowego. Goście w tym czasie zagrażali bramce Bieńkówki głównie po rzutach rożnych.

W 18. minucie Bieńkówka wyszła na prowadzenie - z rzutu wolnego dośrodkował Daniel Lewandowski, z lewej strony boiska piłkę wzdłuż bramki zagrał Grzegorz Sałapat, a z bliskiej odległości dopełnił formalności Chromy.

- Najlepiej widać to na zdjęciach na waszym portalu, jak wyglądał ten mecz. Bieńkówka walczyła bardzo ambitnie, z zaangażowaniem, zostawiła serducho na boisku. Spotkanie momentami przypominało zapasy. Z różnych powodów musiałem wystawić w składzie czterech młodszych zawodników, którzy jednak nie udźwignęli ciężaru tego spotkania - dodaje Klimala.

Od 29. minuty Grom gra w osłabieniu - Krystian Białończyk za faul na Chromym, który wychodził na sytuację sam na sam z Krupczakiem, otrzymał od razu czerwony kartonik.

Tuż przed zakończeniem pierwszej połowy szczęście uśmiecha się tymczasem do Gromu. W pole karne Bieńkówki zagrywa Bartłomiej Kudzia, a Piotr Surmiak na raty pokonuje Gąstałę.

Na dwadzieścia minut przed końcem spotkania, siły się wyrównują. W przeciągu kilku minut dwie żółte kartki otrzymuje Chromy. - Pięć minut później zapisuję złotą asystę w meczu. Najpierw szybko łapię piłkę w polu karnym i dalekim wykopem uruchamiam Marka Cholewę. Ten próbuje raz strzelić, zostaje zablokowany, a za drugim razem popisuje się świetnym uderzeniem - mówi Gąstała.

W siódmym spotkaniu na swoim boisku w tym sezonie, Bieńkówka odnosi dopiero trzecie zwycięstwo. - Jeżeli będą tak dalej grać w kolejnych meczach, to urwą punkty naszym rywalom z czołówki. Pogratulowałem Bieńkówce wygranej, na którą zasłużyli. Mamy przewagę dziesięciu punktów nad następnymi zespołami (Żuraw Krzeszów, Dąb Sidzina, Jubilat Izdebnik), więc po tej porażce niewiele się stało - przyznaje Klimala.

- Moja "banda świrów", zagrała tak jak to ustaliłem i sobie nakreśliłem. Grali tak jak my im na to pozwoliliśmy. Od siebie nie wiele dali, chociaż mieli swoje sytuacje. Wynik powinien być jeszcze wyższy - dodał Jarosław Gąstała.

LKS Bieńkówka - Grom Grzechynia 2:1 (1:1)

Gole dla Bieńkówki: Chromy, Cholewa.

Gol dla Gromu: P. Surmiak.

Czerwone kartki: Białończyk (Grom) i Chromy (Bieńkówka).

Składy:

LKS Bieńkówka: Gąstała - Śpiewla, Smoter, Lewandowski, Mruc (46" Sarna), Burliga, Pęcek, Wojterski, A. Sałapat, G. Sałapat (50" Cholewa), Chromy.

Grom: Krupczak - Białończyk, Toczek (82" Pęczek), Zguda, Dyrcz, Bogacz (55" Chłapek), Paweł Surmiak, M. Surmiak, Pająk (79" Polak), Piotr Surmiak, Kudzia.

LKS Bieńkówka - Grom Grzechynia 2:1 (1:1)

Opublikowany przez Sucha24.pl na 17 kwietnia 2016

Zmarnowana szansa

- Remis jest sprawiedliwym rozstrzygnięciem - skomentował wynik spotkania na szczycie w B-klasie pomiędzy Watrą Zawoją i Jubilatem Izdebnik (1:1) grający trener Watry, Łukasz Stopka. Żadna zatem z drużyn nie wykorzystała stuprocentowo okazji do zbliżenia się w tabeli do Gromu Grzechynia, który niespodziewanie przegrał w Bieńkówce 2:1.

Goście objęli prowadzenie po błędzie defensywy Watry przy wyjściu ze swojej szesnastki. Wykorzystał to jeden z zawodników z Izdebnika, który oddał bardzo precyzyjny strzał. - Najlepszy bramkarz na świecie by tego nie obronił - powiedział Stopka. 

Po pół godzinie gry Watra wyrównała. Po dośrodkowaniu z lewej strony, Bartłomiej Listwan ładnie przyjmuje piłkę, mija bramkarza i trafia do pustej bramki.

- Gra była chaotyczna w pierwszej połowie. W drugiej posiadaliśmy lekką przewagę - przyznał Stopka.

Trzech dogodnych okazji dla Watry nie wykorzystali: Adrian Bury, Listwan i Tomasz Ficek. Jubilat najlepszą okazję stworzył po stałym fragmencie gry - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego minimalnie niecelnie główkował jeden z przyjezdnych.

Watra Zawoja - Jubilat Izdebnik 1:1 (1:1)

Gol dla Watry: Listwan.

Skład Watry: Stopka - Bach, Zięba, Basiura, Zguda, Ficek, Kaczmarczyk, Sajnog (65" Hurtniczak), Listwan, Antosiak, Bury (75" Wróblewski).

Gol dla Watry: Bartłomiej Listwan.

Opublikowany przez Sucha24.pl na 17 kwietnia 2016

 

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama