Nie minęło piętnaście sekund spotkania Tempo Białka z Sołą Łęki, a gospodarze prowadzili 1:0. Po podaniu od Jakuba Drobnego na listę strzelców wpisał się Michał Harańczyk. Aż pięć goli zdobył Sebastian Młynarczyk.Wielkie strzelanie w Makowie - Halniak zdobył trzy gole w spotkaniu z Iskrą Kleczą Dolna, a mimo to nie wygrał. Ba, nie zdobył nawet jednego punktu! Gola dla Iskry świetnym strzałem z dystansu w doliczonym czasie gry zdobył Dawid Rupa. Babia Góra Sucha Beskidzka, nietypowo, bo grając w roli gospodarza na stadionie w Stryszawie musiała uznać wyższość Naroża Juszczyn (0:3). Marne to pocieszenia dla Lachów Lachowic, że zdobyli pierwszego gola na wiosnę. Marne, bo stracili ich aż cztery.
IV-LIGA
Powalczą do końca
Porażka z Iskrą Kleczą Dolna niewiele zmieniła w sytuacji Halniaka Maków Podhalański. Może tyle, że marzenie o zajęciu wyższego miejsca na mecie niż jedenaste (różnica między jedenastą Kalwarianką i dziesiątą Proszowianką wynosi osiem punktów, Halniak traci do zespołu z Kalwarii trzy punkty) trzeba odłożyć do lamusa.
- Nie ma takiej opcji, że się poddajemy - mówi Jarosław Gąstała. W dwóch ostatnich meczach Halniaka to właśnie on pełnił funkcję, na papierze, trenera makowian po tym, jak na dwa spotkania został zawieszony Krzysztof Wądrzyk.
Halniak zdobył trzy gole z Iskrą, premierowe trafienie zanotował w barwach makowian Tomasz Moskała. Wszystko to jednak zeszło na dalszy plan z dwóch powodów - dwa błędy Adama Pająka w bramce srogo kosztowały makowian. - Adam grał dobrze w poprzednich meczach. Broniłem w wielu spotkaniach i wiem jak to wygląda - kibice klaszczą, kiedy są dobre interwencje, jak zagra się gorzej - to gnoją. Takie jest życie, że popełnia się czasem błędy także w bramce. Teraz dodatkowe nerwy nikomu nie pomogą - broni golkipera Halniaka Gąstała.
Powód numer dwa to decyzje sędziowskie. W 60. minucie Iskra za sprawą trafienia Jakuba Smagło wyszła na prowadzenie 2:1. Dwie minuty później Kamil Mokwiński w okolicach środka pola nieprzepisowo powstrzymał Dawida Rupę. Sędzia ukarał zawodnika Halniaka od razu czerwonym kartonikiem. - Rupa miał kilkadziesiąt metrów do naszej bramki. Faul owszem, żółta kartka owszem, ale nie czerwona! - mówi Gąstała.
Halniak grając w dziesiątkę doprowadził do wyrównania (2:2, gol wspomnianego Moskały). W 85. minucie Rupa pokonuje Pająka i Iskra grając z przewagą jednego zawodnika wychodzi na prowadzenie 2:2. O wyniki rywalizacji w Makowie przesądził doliczony czas gry - najpierw po akcji z rezerwowym Kamilem Dyduchem do remisu doprowadza Dawid Szymula. - Mecz miał zostać przedłużony o 4 minuty. Tymczasem goście mieli rzut wolny długo po tym czasie. Stoper wskazywał 95 minutą i 30 sekundę. Krzyczę w kierunku arbitra, żeby kończył to spotkanie. Iskra ma rzut wolny, rozgrywa go krótko, Rupa podchodzi z piłką dwa metry i strzela. Trzeba przyznać, że wyszedł mu fantastyczny strzał. Przegrywamy 4:3 - relacjonuje Gąstała.
Po zakończeniu meczu w szatni Halniaka wesoło nie jest, czemu trudno się nie dziwić. - Nie ma sensu już wracać do tego spotkania, skakać sobie do gardeł. W poniedziałek będziemy mieć dodatkowy trening, przeprowadzimy analizę meczu. W sobotę jedziemy do Zembrzyc. Z Garbarzem nie wygraliśmy od pięciu lat. Dla nas to spotkanie nie będzie wojną, bitwą, ale trzęsieniem ziemi - dodaje Jarosław Gąstała.
Halniak Maków Podhalański - Iskra Klecza Dolna 3:4 (1:1)
Gole dla Halniaka: Moskała, Gruca, Szymula.
Czerwone kartki: Mokwiński, Talaga (obaj Halniak)
Skład Halniaka: Pająk - Gruca, Lozniak, Mokwiński, Kozieł, Bobek, Kaczmarczyk, Szymula, Talaga, Moskała, Szymoniak (73" Dyduch).
Opublikowany przez Sucha24.pl na 16 kwietnia 2016 Nic do powiedzenia
Są takie mecze, gdy po prostu nie idzie. Właśnie taki przydarzył się w niedzielę w Stanisławiu Dolnym Garbarzowi Zembrzyce. Sosnowianka już do przerwy prowadziła w pełni zasłużenie 2:0 - najpierw strzał głową Romaina Paolo Mondo Moeugni (to ten zawodnik, który swego czasu grał w finale afrykańskiej Ligi Mistrzów) wybił przed siebie Mateusz Wieczorek. Piłka spadła wprost na nogę Pawła Skórskiego i po chwili znalazła się w siatce Garbarza. Na 2:0 podwyższył Krzysztof Zając.
Przez ostatnie 25 minut gospodarze grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla Huberta Kowalskiego, lecz nie wpłynęło to na liczbę stworzonych okazji przez podopiecznych Zdzisława Janika. Nie mówiąc o liczbie goli. Wpłynęło na ilość dośrodkowań w pole karne Sosnowianki - gospodarze cofnęli się na swoją połowę i przyjmowali Garbarza. Ci jednak nie byli w stanie sobie stworzyć żadnej dogodnej okazji.
Sosnowianka Stanisław Dolny - Garbarz Zembrzyce 2:0 (2:0)
Skład Garbarza: Wieczorek - Sałapatek, Marek, Mitka (80" Burliga), Ł. Puda, Talaga (46" Tomczak), Sadowski (60" Marcelo), Kasiński, Abubakar, Balogun, S. Puda.
V-LIGA
Nienasyceni
Tydzień temu trener Tempo Białka Maciej Melzer przyznał, że czerwona kartka dla zawodnika Jałowca i gol z rzutu karnego w 23. minucie były ułatwieniem dla jego podopiecznych. Jak jednak opisać początek spotkania, gdy gola zdobywa się już w 15. sekundzie? – Fantastyczny (śmiech). Kiedy spojrzałem na zegarek, była osiemnasta sekunda. Zakładając, że trzy sekundy cieszyłem się z gola wychodzi, kiedy go zdobyliśmy – wyjaśnia szkoleniowiec drużyny z Białki.
Idealny początek to jedno, ale „nie spoczęcie na laurach” przez dziewięćdziesiąt minut to drugie. Tempo wygrało aż 7:0 z Sołą Łęki, a mecz na pewno zapisze się w pamięci napastnika gospodarzy Sebastiana Młynarczyka . Aż pięciokrotnie wpisywał się na listę strzelców! – Wszyscy teraz będą o tym mówić, ale prawda jest taka, że Sebastiana oprócz zdobytych goli, nie było widać na boisku. Zagrał jak w przeszłości Gary Lineker – pochwalił swojego podopiecznego Melzer. – Na wyróżnienie zasłużyli wszyscy zawodnicy! Grali do końca, dążyli do zdobycia kolejnych bramek. Nawet przy stanie 7:0 mieli jeszcze okazje do podwyższenia wyniku – dodał.
Pierwszy na listę strzelców wpisał się Michał Harańczyk , który wykorzystał podanie od Jakuba Drobnego . Potem dwa razy konstrukcję bramki Soły ostemplował Łukasz Raczek – z woleja przymierzył w słupek, a następnie piłka po jego strzale głową zatrzymała się na poprzeczce. Na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy drugą asystę notuje Drobny, a do siatki trafia Młynarczyk.
Strzelanie przed przerwą zakończył Młynarczyk, a po przerwie rozpoczyna je ten sam zawodnik. Po podaniu od Grzegorza Motora i trafieniu Młynarczyka zrobiło się 3:0. Kolejny gol to dzieło Raczka (trzecia asysta Drobnego!), który prostym podbiciem w długi róg pokonał golkipera Soły. – Łukaszowi należał się ten gol. Przejął na siebie ciężar gry w środku pola – powiedział Melzer.
Na 5:0 trafił Młynarczyk, który celnym strzałem głową wykorzystał podanie od Jana Woźnego . Czwarte trafienie w sobotnie popołudnie Młynarczyka również było głową – tym razem podawał Michał Marek . 7:0 zrobiło się po kolejnym golu Sebastiana Młynarczyka (asysta Motora)
Tempo przesunęło się w tabeli na szóste miejsce. Do lidera – Unii Oświęcim daleko (dziesięć punktów), ale wicelider Brzezina Osiek może już czuć oddech białczan (cztery punkty różnicy).
Tempo Białka - Soła Łęki 7:0 (2:0)
Gole dla Tempo: Młynarczyk (pięć), Harańczyk, Raczek.
Skład Tempo: Kłapyta (55" Białończyk) - Lenik, Bielarz, Sz. Marek, M. Marek (70" Sala), Harańczyk (46" Woźny), Motor, Korba, Drobny, Młynarczyk, Raczek (68" Ficek).
Opublikowany przez Sucha24.pl na 16 kwietnia 2016LKS Żarki - Jałowiec Stryszawa 2:1 (1:1)
Gol dla Jałowca: Sabliash.
Skład Jałowca: Kobiałka - Szklarczyk, Szwed (77" Okrzesik), Sabliash, Starowicz, Iciek, Panov, Porębski (61" Stachnik), Biela, Świerkosz, Głuszek.
A-KLASA
Nie ich dzień
Z problemami do derbowego spotkania z Babią Górą przystępowało Naroże Juszczyn. - W tygodniu gorączkę mieli bracia Drobny i Marcin Ferek . Do tego po meczu z Cedronem Brody chłopaki mieli głowy spuszczone. Obawiałem się też Babiej Góry - nie pomyliłem się na pewno w tym, że jest to inny, lepiej ułożony zespół niż na jesieni. Wtedy jednak bardziej walczyli - powiedział trener Naroża Jakub Jeziorski .
W Suchej Beskidzkiej również mecz z Narożem wywoływał spore emocje w tygodniu poprzedzającym spotkanie. - Chłopaki się pompowali. I przedobrzyli - przyznał szkoleniowiec suskiego klubu, Sławomir Bączek .
Początek meczu, który odbył się w Stryszawie, nie zwiastował nieszczęścia suszan. Co prawda najpierw niepewną interwencją popisał się Artur Kachnic , lecz z tego prezentu nie skorzystał napastnik gospodarzy. Po drugiej stronie oko w oko z Michałem Fidelusem mógł stanąć Michał Bałos . Mógł, ale nie opanował w decydują cym momencie piłki. Z dystansu szczęścia próbował Michał Wójtowicz , a po kolejnym dośrodkowaniu w pole karne Naroża centymetrów zabrakło Amadeuszowi Żmudzie , żeby sięgnąć piłkę.
I wreszcie z pozoru niegroźnej sytuacji goście wyszli na prowadzenie. W pole karne dośrodkował Piotr Kardaś , a piłka wpadła za kołnierz Kachnicowi. - Świat jest dziwny! Tydzień temu Piotrek, chociaż nikt nie miał o to pretensji, nie trafił z metra do bramki w meczu z Cedronem, a dzisiaj zanotował trafienie życia - podsumował Jeziorski.
Na 2:0 podwyższył Marcin Drobny . - Artek Rzepka sądził, że piłka wyjedzie na aut, a Artur Kachnic jej nie złapał... - skomentował Bączek. - Cieszę się, że rzeczy, które ćwiczymy na treningach, wychodzą później w ligowych spotkaniach. Tydzień temu sędzia zabrał nam prawidłowo zdobytą bramkę w podobnej sytuacji. Teraz Paweł Gąstała uruchomił na lewym skrzydle Marcina Ceremugę , a ten do końca powalczył o piłkę. Marcin Drobny też nie miał łatwej okazji przy tym golu, lecz zachował się jak stara wyga - pochwalił swoich podopiecznych Jeziorski.
W 40. minucie Babia Góra mogła zdobyć kontaktowego gola. Prawą stroną przedarł się Bałos, a jego dośrodkowanie omal nie zaskoczyło Fidelusa. I kiedy wydawało się, że emocje w tej części gry się skończyło, "w roli głównej wystąpił sędzia". Po faulu w środku pola Ukraińca Ihora Lyvki pokazał mu drugą żółtą i konsekwencji czerwoną kartkę. Faul oczywiście był, ale upomnienie w tej sytuacji w postaci kartonika było grubą przesadą.
Z prezentu nie skorzystali jednak w drugiej połowie zawodnicy Babiej Góry. – Mówiłem chłopakom w przerwie, żeby grali szeroko. Nie udało się nam stworzyć jednak żadnej konkretnej sytuacji – powiedział Bączek.
- Babia Góra niby grała skrzydłami, a nie grała. Zagęściliśmy środek pola, a rywale właśnie tą strefą starali się przeprowadzać największą liczbę akcji. Tam mieli za ciasno, żeby się przedrzeć – przyznał Jeziorski.
Te dwie opinie najlepiej podsumowują drugą połowę spotkania w Stryszawie. W pierwszych dziesięciu minutach drugiej połowy Babia Góra mocniej przycisnęła. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego przez Bałosa, głową piłkę zgrał Tomek Ścieszka , lecz strzał nadbiegającego Kuby Kociołka został zablokowany przez jednego z zawodników Naroża. W 52. minucie Ścieszka dośrodkował z rzutu wolnego w pole karne, a tam na trzecim metrze nie sięgnął piłki Kociołek. 120 sekund później kolejna wrzutka w pole karne Naroża – tym razem Michał Chrząszcz dośrodkował, a o mały włos, a nieporozumienie bramkarza gości i jednego z obrońców nie zakończyło się golem samobójczym.
Kolejne minuty to klasyczne waleniem głową w mur przez zawodników Babiej Góry – rośli zawodnicy Naroża wygrywali pojedynki główkowe, po kolejnych dośrodkowaniach w ich pole karne. Rzadko kiedy suszanie decydowali się na strzały z dystansu – pierwszy z nich, celny!, był dziełem dopiero rezerwowego Tomasza Szarleja . W 72. minucie skontrowało Naroże – strzał Marcina Drobnego obronił jednak w dobrym stylu Kachnic. Na dziesięć minut przed zakończeniem spotkania wszystko było jasne – piłkę w środku pola Dawidowi Sumerze odebrał Jan Pietrusa i mając z jednej strony Marcina Drobnego, z drugiej Rafała Drobnego zdecydował się na podanie do tego drugiego. Rafał Drobny mimo asysty Szarleja zdołał pokonać Kachnica.
- Stanęliśmy na wysokości zadania i teraz do kolejnych spotkań będziemy podchodzili jeszcze pewniej – powiedział zadowolony Jakub Jeziorski.
- W ostatnim kwadransie przesunąłem do przodu Tomka Ścieszkę i Przemka Burligę , ale nic z tego nie wynikło. Szkoda, że chłopaki zamiast próbować grać skrzydłami, pchali się środkiem. Z przodu nie mieliśmy argumentów. To nie był nasz dzień – podsumował Sławomir Bączek.
Babia Góra Sucha Beskidzka - Naroże Juszczyn 0:3 (0:2)
Gole dla Naroża: M. Drobny, R. Drobny, Kardaś.
Czerwona kartka: Lyvka.
Składy:
Babia Góra: Kachnic - Rzepka (38" Chrząszcz), Kudzia, Burliga, Ścieszka, Pacyga, Wójtowicz, Kociołek, Żmuda (46" Sumera), Bałos (83" Stróżak), Piątek (58" Szarlej).
Naroże: Fidelus - R. Drobny, Gąstała, Baziński, Ceremuga, M. Ferek, Lyvka, G. Ferek (75" Krystian Kwaśniewski), Kardaś (65" Kamil Kwaśniewski), Madziała (60" Pietrusa), R. Drobny (86" Chorąży)
Babia Góra 0-3 Naroże Juszczyn
Opublikowany przez Sucha24.pl na 16 kwietnia 2016 Trener widzi pozytywy
Trzecią z rzędu porażkę w rundzie wiosennej zanotowały Lachy Lachowice. Po dwóch przegranych 0:3 z Halniakiem Targanice i Burzą Roczyny, teraz sposób na beniaminka z Lachowic znalazł Relaks Wysoka.
Pierwszego gola dla gospodarzy po błędzie bramkarza Lachów Łukasza Nowaka zdobył Marcin Pyrek. Na osiem minut przed zakończeniem pierwszej połowy gospodarze dostają karnego. - Z kapelusza, bo nawet postronni obserwatorzy przyznali, że piłkarz Relaksu wpadł na nogę naszemu zawodnikowi - mówi trener Lachów, Krzysztof Chorąży. Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Jakub Żurek.
Mimo że Lachy przegrywały 2:0, to podjęły walkę na boisku. - Stworzyliśmy sobie cztery dogodne okazje do zdobycia gola. Daniel Kachel i Dawid Kachel nie wykorzystali sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy. Na listę strzelców mógł też się wpisać Mateusz Małysiak - wylicza Chorąży.
I kiedy wydawało się, że gol dla gości jest kwestią czasu, "w roli głównej" postanowił wystąpić sędzia główny. Paweł Urbanek gonił jednego z zawodników gospodarzy, trzymał go za koszulkę, a kiedy ten był już w polu karnym, postanowił się przewrócić. Zawodnik Lachów dostał w tej sytuacji żółtą kartkę. - I pyta się sędziego, czemu nie odgwizdał faulu wcześniej, gdy musiałby podyktować rzut wolny? Za chwilę Paweł dostał drugą żółtą kartkę i musiał zejść z boiska - dodaje Chorąży.
Od 56. minuty jest zatem 3:0 - drugiego karnego w tym spotkaniu wykorzystuje Żurek. Lachy, mimo gry w osłabieniu, ambitnie walczą. Rozmiary porażki zmniejsza Krystian Kubieniec - jego strzał z 25. metrów odbija się jeszcze od jednego z przeciwników i kompletnie zaskakuje bramkarza Marcina Brózdę. - Chłopaki mi zaimponowali. Podjęli walkę, ale niestety zima nie została odpowiednio przepracowana, stąd zaczęły wychodzić nasze braki motoryczne - mówi Chorąży.
Gospodarze w samej końcówce, za sprawą Adriana Ignysia, pieczętują wygraną z Lachami.
Relaks Wysoka - Lachy Lachowice 4:1 (2:0)
Gol dla Lachów: Kubieniec.
Skład Lachów: Nowak - Banaś, Bogacz (46" Bogdanik), Urbanek, Daniel Kachel, Dawid Kachel, Kąkol, Kubieniec, Małysiak, Ponikwia (80" Chorąży), Pyrzyk (70" M. Kachel).
Łapią rytm, a może już złapali?
- Drugi raz z rzędu w tym roku chylę czoła przed chłopakami. Zagrali bardzo dobry mecz, zwłaszcza w drugiej połowie zdominowali przeciwnika. Nie wdaliśmy się w to, co serwowała Przełęcz, czyli kopaninę, lecz staraliśmy się mądrze rozgrywać akcje - powiedział po wygranej z Przełęczą Łopuszna (5:2) trener Jordana Jordanów, Zdzisław Gacek.
Po wygranej w ostatniej kolejce 3:2 ze Skalnymi Zaskale, Jordan nie bez obaw pojechał do Łopusznej. – Nie wiedzieliśmy, na co stać Przełęcz. Na inaugurację wywieźli trzy punkty z Jabłonki, więc budziło to nasz respekt – mówi Gacek.
Ten zaczął jednak mijać wraz z upływem kolejnych minut niedzielnego spotkania. Co prawda to gospodarze dwukrotnie obejmowali prowadzenie jeszcze w pierwszej połowie, lecz ostatecznie musieli uznać wyższość przybyszów z Jordanowa. – Pierwszy gol dla Łopusznej to nasze nieporozumienie w obronie i prezent dla rywala. Bardzo szybko nam się jednak „odwdzięczyli”, bo do remisu samobójczym trafieniem doprowadził jeden z miejscowych – dodaje Gacek.
Na 2:1 Przełęcz zdobyła gola z kontrowersyjnego karnego. Jeszcze przed przerwą Jordan zdołał wyrównać – Filip Tyrpa podał do swojego brata, Gawła Tyrpy, ten dośrodkował w pole karne na dalszy słupek, gdzie strzałem w pełnym biegu wykończył akcję Dominik Kulak.
W drugiej połowie w najlepszy z możliwych sposobów przedstawił się kibicom w Jordanowie Bartłomiej Bury. Nowy napastnik Jordana najpierw był faulowany w polu karnym gospodarzy i sędzia podyktował jedenastkę. Na gola zamienił ją Marek Hodana. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Szymona Wróbla, Bury strzałem z siedmiu metrów wyprowadza Jordana na dwubramkowe prowadzenie. Ostatni, piąty gol dla Jordana był jednocześnie drugim trafieniem Burego – były zawodnik Tarnawianki Tarnawy Dolnej i Żarka Stronie po podaniu od Wróbla znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i nie zmarnował tej okazji.
Gołym okiem zatem widać, że przeprowadzone w zimowej przerwie transfery (Wróbel, Bury, od pierwszej minuty ponownie zagrał Kamil Kalemba) okazały się strzałem w dziesiątkę. Wydawało się, że pod nieobecność kontuzjowanego Pawła Romaniaka (skręcony staw skokowy), nie będzie miał kto strzelać gole w Jordanowie. Tymczasem po dwóch meczach w 2016 roku, Jordan ma już osiem goli zdobytych i, co najważniejsze, dopisane sześć punktów do dorobku ligowego. Coraz bliżej także czub tabeli – do lidera, Przełęczy Tylmanowej, Jordan traci tylko cztery punkty.
Przełęcz Łopuszna - Jordan Jordanów 2:5 (2:2)
Gole dla Jordana: Bury (dwie), Kulak, Hodana, samobójczy.
Skład Jordana: Rypel - Kołodziejczyk, Hodana, F. Tyrpa, Kulak, Wójtowicz, Wróbel, G. Tyrpa, Kalemba, (56" Paś) Bury (87" Teper), Ryś (80" Dudek).
Gole dla Jordana: Bartłomiej Bury (dwa), Marek Hodana, Dominik Kulak, samobójczy.
Opublikowany przez Sucha24.pl na 17 kwietnia 2016B-KLASA:
Huragan Skawica - Olimpia Zebrzydowice 2:0 (0:0)
Gole dla Huraganu: K. Wojtyczko, M. Wojtyczko I.
Skład Huraganu: Kotlarz - Buba, MarekM. M. Pacyga, B. Pacyga (5" Tokarz), D. Pacyga, S. Pacyga, Marcin Wojtyczko I, K. Wojtyczko, M. Wojtyczko II, Żywczak.
Huragan Skawica - Olimpia Zebrzydowice 2:0 (0:0) B klasa wadowicka
Opublikowany przez Sucha24.pl na 16 kwietnia 2016Zderzyli się ze ścianą
Wynik adekwatny do przebiegu wydarzeń na boisku, a w sumie mógł być jeszcze wyższy. Pozyskanie trzech zawodników, którzy jeszcze jesienią grali w barwach Halniaka Maków Podhalański w IV-lidze (Wojciecha Ryszawego, Kacpra Burligi i Konrada Burligi) zmieniły zupełnie jakość drużyny z Budzowa. Najlepszym zawodnikiem w barwach Bystrej był bramkarz Dariusz Pustuła, który uchronił gości od wyższej porażki.
Strzelec Budzów - KS Bystra 5:0 (2:0)
Gole dla Strzelca: D. Gielata, Konrad Burliga, Ryszawy, Rzadek, Klimowski.
Składy:
Strzelec: J. Gielata - Nosal, Kwaśniowski, Łuczak (65" Korczak), P. Burliga (75" Trzop), Klimowski, Konrad Burliga, Kacper Burliga, G. Janiczak (46" Daniel), Ryszawy, D. Gielata (60" Rzadek).
Bystra: Pustuła - Mikołajczyk, Kulka, Morawka, J. Bisaga, Basiura, Gałka, Szewczyk, M. Bisaga (50" Ciapała), Chorąży (23" Błachut), Wójtowicz.
Strzelec Budzów - KS Bystra 5:0 (2:0)
Opublikowany przez Sucha24.pl na 16 kwietnia 2016Żuraw odlatuje
Bardzo dobry początek rundy wiosennej notuje Żuraw Krzeszów. Po wygranej 3:1 z Watrą Zawoja, w sobotnie popołudnie w takim samym stosunku bramek sięgnął po trzy punkty na wyjeździe z Błyskawicą Marcówka. Do tej pory w spotkaniach na boiskach rywali Żuraw punktował mało (cztery punkty w dwóch meczach) lub wcale (cztery porażki). Teraz już w pierwszym spotkaniu rundy wiosennej zgarnia całą pulę.
Zaczęło się jednak bardzo dobrze dla gospodarzy - Krzysztof Rak nabiegał w pole karne i otwiera wynik spotkania. Do wyrównania doprowadził Krzysztof Ćwiertnia, który wykorzystał dobre podanie od Michała Kawończyka.
Po przerwie bardzo ładną akcję Żurawia kończy... samobójczym strzałem Mateusz Kasprzycki. - Piłka szła jak po sznurku, wymieniliśmy 7-8 podań, lecz po dośrodkowaniu Pawła Wajdzika zabrakło naszego zawodnika w polu karnym gospodarzy, żeby wykończyć akcję. Wyręczył nas piłkarz gospodarzy - mówi trener Żurawia, Jacek Kudzia.
Samobójcze trafienie Kasprzyckiego miało miejsce w 55. minucie, więc podopieczni Janusza Suwady mieli jeszcze dużo czasu, żeby zmienić niekorzystny wynik. - Błyskawica posiadała lekką przewagę przez całe spotkanie, ale byliśmy skuteczniejsi. Bardziej zasłużone byłoby nasze zwycięstwo 2:1 - dodaje Kudzia.
Kiedy moment zakończenia spotkania zbliżał się ku końcowi, Suwada zagrał va banque. Do ataku ruszył nominalny stoper i Błyskawica miała z przodu już trzech napastników. - Moi obrońcy nie przestraszyli się tego i wygrywali większość pojedynków główkowych. Józef Łuczak trenuje siatkówkę, więc wiedziałem, że będzie wysoko skakał. Bardzo dobrze prezentowali się w tym fragmencie gry także dwaj pozostali obrońcy Michał Talaga i Wojciech Nowak - mówi Kudzia.
Błyskawica zatem cisnęła, a... gola zdobył Żuraw. Po stałym fragmencie gry piłka spadła na szósty metr, gdzie stał Ćwiertnia. Co było dalej nie trudno zgadnąć.
Błyskawica Marcówka - Żuraw Krzeszów 1:3 (1:1)
Gol dla Błyskawicy: K. Rak.
Gole dla Żurawia: Ćwiertnia (dwa), Kasprzycki (sam.).
Składy:
Błyskawica: Brańka - Grygiel, Kania, Nosal, M. Paczka (46" Kasprzycki), P. Paczka (70" Pilch), Jacek Pindel, Jakub Pindel, J. Rak, K. Rak, Urbański (68" Zgudziak).
Żuraw: Pająk - G. Kawończyk, Talaga, Nowak, Skrzypek, Łuczak, Klimowski, M. Kawończyk (75" Pilarczyk), Wajdzik (85" Korczak), Ćwiertnia, Piątek (65" Targosz).
Błyskawica Marcówka - Żuraw Krzeszów 1:3 (1:1) B klasa wadowicka
Opublikowany przez Sucha24.pl na 16 kwietnia 2016 Stałe fragmenty gry
Dwa gole z rzutu karnego, jeden z rzutu wolnego rozstrzygnęły losy pojedynku w Sidzinie. Tylko jedna, ostatnia bramka dla Dębu została zdobyta z akcji. W 20. minucie z rzutu wolnego przymierzył Mariusz Lipa i Artur Babik musiał po raz pierwszy sięgnąć do siatki.
Wiatr rozdawał karty w tym spotkaniu - do przerwy z wiatrem grał Świt i długimi podaniami starał się jak najszybciej przedostawać w okolice pole karnego Dębu. Niewiele z tego jednak wynikało.
W drugiej połowie na szarżę lewą stroną zdecydował się Marek Szczurek, który został nieprzepisowo powstrzymany w polu karnym gości. Trochę trwało zanim sędzia główny zdecydował się na podyktowanie jedenastki - początkowo chciał pokazać rzut wolny, lecz dobrze ustawiony sędzia boczny wytłumaczył, że jednak gospodarzom należy się jedenastka. Pewnym jej egzekutorem był Szczurek.Na 3:0, także z rzutu karnego, podwyższył Łukasz Kolaniak. Czwarte, ostatnie trafienie dla Dębu było dziełem rezerwowego Wojciecha Czarnego - na 16. metrze piłkę opanował Lipa i wystawił ją Czarnemu. Ten popisał się ładnym uderzeniem i było 4:0.
Dąb Sidzina - Świt Osielec 4:0 (1:0)
Gole dla Dębu: Lipa, Szczurek, Kolaniak, Czarny.
Składy:
Dąb: Motor - J. Kostka, P. Kostka, Palowski, Jaromin, Gałka (73" Pelcel), Szczurek, Kolaniak, Malada (77" Kulka), Szpak (65" Czarny), Lipa.
Świt: Babik - A. Guzik (46" D. Herman), G. Traczyk, Rusin, Gierat, M. Guzik (68" Sępek), A. Herman, Oleksa, Kopacz (46" Ł. Traczyk), Rzeszótko, Grzybek (83" Kołat).
Gole dla Dębu zdobyli: Mariusz Lipa, Marek Szczurek, Łukasz Kolaniak i Wojciech Czarny.
Opublikowany przez Sucha24.pl na 16 kwietnia 2016 Bez obaw?!
Pierwsza porażka w sezonie 2015/2016 Gromu Grzechynia stała się faktem. Podopieczni Stanisława Klimali przegrali w Bieńkówce 2:1. - Może dobrze się stało, że wreszcie ta porażka przyszła? Niech to zdopinguje chłopaków do większej pracy na treningach. Wygranie B-klasy niewiele nam da, bo w A-klasie poziom jest o sto procent wyższy - mówi trener Gromu.
- Nie obawiałem się Gromu. Doskonale wiedziałem, czego spodziewać się po tym zespole. Do tej pory czuję ciśnienie po tym meczu. Lubię takie spotkania - przyznał tymczasem grający trener Bieńkówki, Jarosław Gąstała.
Trzy ostatnie wizyty Gromu na boisku w Bieńkówce nie kończyły się jego zwycięstwami. - Goście grają przewidywalny futbol - dodał Gąstała. W 4. minucie po podaniu od Krystiana Burligi źle przyjął piłkę Grzegorz Sałapat - gdyby to uczynił lepiej, znalazłby się oko w oko z Sebastianem Krupczakiem. Próbę przelobowania bramkarza gości podjął chwilę później inny zawodnik Bieńkówki - Daniel Wojterski, lecz bez efektu bramkowego. Goście w tym czasie zagrażali bramce Bieńkówki głównie po rzutach rożnych.
W 18. minucie Bieńkówka wyszła na prowadzenie - z rzutu wolnego dośrodkował Daniel Lewandowski, z lewej strony boiska piłkę wzdłuż bramki zagrał Grzegorz Sałapat, a z bliskiej odległości dopełnił formalności Chromy.
- Najlepiej widać to na zdjęciach na waszym portalu, jak wyglądał ten mecz. Bieńkówka walczyła bardzo ambitnie, z zaangażowaniem, zostawiła serducho na boisku. Spotkanie momentami przypominało zapasy. Z różnych powodów musiałem wystawić w składzie czterech młodszych zawodników, którzy jednak nie udźwignęli ciężaru tego spotkania - dodaje Klimala.
Od 29. minuty Grom gra w osłabieniu - Krystian Białończyk za faul na Chromym, który wychodził na sytuację sam na sam z Krupczakiem, otrzymał od razu czerwony kartonik.
Tuż przed zakończeniem pierwszej połowy szczęście uśmiecha się tymczasem do Gromu. W pole karne Bieńkówki zagrywa Bartłomiej Kudzia, a Piotr Surmiak na raty pokonuje Gąstałę.
Na dwadzieścia minut przed końcem spotkania, siły się wyrównują. W przeciągu kilku minut dwie żółte kartki otrzymuje Chromy. - Pięć minut później zapisuję złotą asystę w meczu. Najpierw szybko łapię piłkę w polu karnym i dalekim wykopem uruchamiam Marka Cholewę. Ten próbuje raz strzelić, zostaje zablokowany, a za drugim razem popisuje się świetnym uderzeniem - mówi Gąstała.
W siódmym spotkaniu na swoim boisku w tym sezonie, Bieńkówka odnosi dopiero trzecie zwycięstwo. - Jeżeli będą tak dalej grać w kolejnych meczach, to urwą punkty naszym rywalom z czołówki. Pogratulowałem Bieńkówce wygranej, na którą zasłużyli. Mamy przewagę dziesięciu punktów nad następnymi zespołami (Żuraw Krzeszów, Dąb Sidzina, Jubilat Izdebnik), więc po tej porażce niewiele się stało - przyznaje Klimala.
- Moja "banda świrów", zagrała tak jak to ustaliłem i sobie nakreśliłem. Grali tak jak my im na to pozwoliliśmy. Od siebie nie wiele dali, chociaż mieli swoje sytuacje. Wynik powinien być jeszcze wyższy - dodał Jarosław Gąstała.
LKS Bieńkówka - Grom Grzechynia 2:1 (1:1)
Gole dla Bieńkówki: Chromy, Cholewa.
Gol dla Gromu: P. Surmiak.
Czerwone kartki: Białończyk (Grom) i Chromy (Bieńkówka).
Składy:
LKS Bieńkówka: Gąstała - Śpiewla, Smoter, Lewandowski, Mruc (46" Sarna), Burliga, Pęcek, Wojterski, A. Sałapat, G. Sałapat (50" Cholewa), Chromy.
Grom: Krupczak - Białończyk, Toczek (82" Pęczek), Zguda, Dyrcz, Bogacz (55" Chłapek), Paweł Surmiak, M. Surmiak, Pająk (79" Polak), Piotr Surmiak, Kudzia.
LKS Bieńkówka - Grom Grzechynia 2:1 (1:1)
Opublikowany przez Sucha24.pl na 17 kwietnia 2016 Zmarnowana szansa
- Remis jest sprawiedliwym rozstrzygnięciem - skomentował wynik spotkania na szczycie w B-klasie pomiędzy Watrą Zawoją i Jubilatem Izdebnik (1:1) grający trener Watry, Łukasz Stopka. Żadna zatem z drużyn nie wykorzystała stuprocentowo okazji do zbliżenia się w tabeli do Gromu Grzechynia, który niespodziewanie przegrał w Bieńkówce 2:1.
Goście objęli prowadzenie po błędzie defensywy Watry przy wyjściu ze swojej szesnastki. Wykorzystał to jeden z zawodników z Izdebnika, który oddał bardzo precyzyjny strzał. - Najlepszy bramkarz na świecie by tego nie obronił - powiedział Stopka.
Po pół godzinie gry Watra wyrównała. Po dośrodkowaniu z lewej strony, Bartłomiej Listwan ładnie przyjmuje piłkę, mija bramkarza i trafia do pustej bramki.
- Gra była chaotyczna w pierwszej połowie. W drugiej posiadaliśmy lekką przewagę - przyznał Stopka.
Trzech dogodnych okazji dla Watry nie wykorzystali: Adrian Bury, Listwan i Tomasz Ficek. Jubilat najlepszą okazję stworzył po stałym fragmencie gry - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego minimalnie niecelnie główkował jeden z przyjezdnych.
Watra Zawoja - Jubilat Izdebnik 1:1 (1:1)
Gol dla Watry: Listwan.
Skład Watry: Stopka - Bach, Zięba, Basiura, Zguda, Ficek, Kaczmarczyk, Sajnog (65" Hurtniczak), Listwan, Antosiak, Bury (75" Wróblewski).
Gol dla Watry: Bartłomiej Listwan.
Opublikowany przez Sucha24.pl na 17 kwietnia 2016
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze