Umiesz liczyć, licz na siebie - głosi stare przysłowie. Z jednej strony pasuje jak ulał do sytuacji Halniaka Maków, który w przedostatniej kolejce sezonu 2014/2015 zagra z Niwą Nowa Wieś. Z drugiej strony tydzień temu Jałowiec wygrywając 5:1 ze Świtem Krzeszowice zagrał niejako także dla Halniaka. Teraz Garbarz może przypieczętować utrzymanie w lidze właśnie wygrywając ze wspomnianym Świtem i przy okazji udzielając "wsparcia" Halniakowi. Umiesz liczyć, licz na siebie, ale na sąsiedzką pomoc przy okazji także - tak chyba to przysłowie najlepiej brzmi patrząc na końcówkę sezonu 2014/2015.
Dopięli swego
Dobra runda wiosenna w wykonaniu Garbarza Zembrzyce sprawiła, że na kolejkę przed zakończeniem sezonu podopieczni Zdzisława Janika zapewnili sobie utrzymanie w IV-lidze. Dwa gole zdobył niezawodny Sławomir Puda, po jednym dołożyli Filip Kasiński i Vladyslav Teteruk. Zawodnik rodem z Ukrainy z meczu na mecz rozkręca się w barwach Garbarza i jeżeli zostanie w Zembrzycach na kolejny sezon, powinien prezentować się jeszcze lepiej. Na ostatnie dwadzieścia pięć minut na placu gry pojawił się Adrian Sadowski, który w końcówce spotkaniu z Nową Proszowianką w połowie kwietnia doznał urazu barku.
Garbarz Zembrzyce - Świt Krzeszowice 4:2 (1:1)
Gole dla Garbarza: S. Puda (dwa), Teteruk, Kasiński.
Skład Garbarza: Bruzda - Konrad Burliga (46" Mazanek), Mitka, Sałapatek, Ł. Puda, Lenik (75" J. Burliga), Kasiński, Kacper Burliga (65" Sadowski), Teteruk (78" Kuz), Chodźko, S. Puda.
Dużo goli, jeszcze więcej kartek
Smutne pożegnanie Jałowca z IV-ligą w Stryszawie. Może gdyby grali w Suchej Beskidzkiej, jak to miało miejsce w poprzedniej kolejce, gdzie wygrali efektownie ze Świtem Krzeszowice 5:1, byłoby inaczej? Żarty jednak na bok, bo porównując Wiślan do Świtu to jakby porównać Sevillę do Cordoby (nie wiem akurat czemu takie porównanie
, ale jest).
Sędzia pokazał aż 11 żółtych kartek w tym spotkaniu, jedną czerwoną, ale po kolei. Wynik otworzył w 27. minucie Konrad Kuliszewski. Dziesięć minut po rozpoczęciu drugiej połowy na 2:0 podwyższył Maciej Wcisło i wydawało się, że emocje w tym spotkaniu już się skończyły.
W dwanaście minut dwie żółte kartki zobaczył Bartłomiej Iciek - najpierw w 65. minucie, potem 77. A dwie żółte to czerwona. Jałowiec grał w osłabieniu, ale zdołał zdobyć kontaktowego gola. Do siatki Wiślan trafił Piotr Pindel. Końcówka należała jednak do gości - Wcisło w 84. i Patryk Orłoś w 89. minucie i pozamiatane.
Jałowiec Stryszawa - Wiślanie Jaśkowice 1:4 (0:1)
Gol dla Jałowca: P. Pindel.
Skład Jałowca: Dudek - Bartyzel (46" Rusin), K. Jodłowiec, Okrzesik, Iciek, Gazurek, P. Pindel, Głuszek, W. Pindel, Janik, Świerkosz.
Lepszy Dudzic
W pojedynku czołowych strzelców IV-ligi lepszy napastnik Niwy Nowy Wieś. Krzysztof Zając z Halniaka i Przemysław Dudzic w optymalnej formie spokojnie mogliby grać w jeszcze wyższej klasie. W sobotnim pojedynku górą był Dudzic - bo strzelił dwa gole. W końcowym rozrachunku to jednak Zając może czuć się zwycięzcą - spotkanie w Makowie zakończyło się remisem 2:2, które znacznie przybliża Halniaka do utrzymania się w IV-lidze.
Zaczęło się dobrze dla gospodarzy - niefortunna interwencja w polu karnym Wojciecha Górala i gol samobójczy. Po tym trafieniu piłkarze Halniaka zrobili kołyskę dla Kamila Talagi, który niedawno po raz drugi został ojcem. Może bramkarz Halniaka był tak zaaferowany całą sytuacją, bo dwie minuty później przydarzył mu się fatalny błąd. Po jego złym wybiciu piłki, Dudzic znalazł się z nim w sytuacji sam na sam i był remis.
Chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy ponownie przypomniał o sobie Dudzic - napastnik Niwy opanował piłkę w polu karnym Halniaka i strzałem w długi róg po raz drugi zaskoczył Talagę. Halniak grał do końca - w doliczonym czasie gry Marcin Kuszyk podał do Michała Grucy, który pokonał bramkarza Niwy. To może okazać się gol na wagę utrzymania Halniaka w IV-lidze!
Teraz wszystko w nogach Halniaka i... Wisły Sandomierz. Jeżeli Halniak urwie punkty Iskrze Klecza (w ten weekend się już utrzymała), to nawet wygrana Niwy z Wiślanką Grabie może niewiele jej dać. Czwarta drużyna od końca może się jednak i tak utrzymać w lidze - jak Halniak zrobi swoje, to mowa tu o Niwie i Świcie Krzeszowice. Warunek to awans do II-ligi Wisły Sandomierz, która gra o awans z Radomiakiem Radom. W pierwszym spotkaniu tych zespołów w Radomiu padł wynik bezbramkowy (rewanż w środę 17. czerwca). Jeżeli Wisła awansuje, to w III-lidze utrzyma się Trzebinia Siersza i zarówno z III-ligi małopolsko-świętokrzyskiej, jak i IV-ligi małopolskiej zachodniej i chrzanowskiej okręgówki polecą po trzy drużyny
Halniak Maków Podhalański - Niwa Nowa Wieś 2:2 (1:1)
Gole dla Halniaka: Gruca, samobójczy.
Skład Halniaka: Talaga - Gruca, Kozieł, Lozniak, Furman (78" Bobek), Kaczmarczyk, Sukhetskyi, Wojtan, Ryszawy (72" Skydan), Borowczyk (65" Kuszyk), Zając.
Od początku w osłabieniu...
Tego jeszcze w Suchej Beskidzkiej nie wiedzieli, ale już po pierwszym gwizdku sędziego Babia Góra grała w osłabieniu. Właśnie chodzi o sędziego, który był beznadziejny. Jedynym jego plusem jest wiek - jest jeszcze młody i może bardzo szybko zmienić profesję. Nie chcemy podpowiadać na jaką, byle najdalej od zielonych muraw.
Kolejne osłabienie spotkało Babią Górę w 7. minucie, kiedy w totalnie bezsensowny i dziecinny sposób czerwoną kartkę zobaczył Robert Starowicz. - Jeszcze tuż przed wyjściem z szatni powiedziałem Robertowi, żeby się nie podpalał i nie zrobił jakiegoś głupstwa. Wiem, że to co zrobił było konsekwencją jego nieprzygotowania do gry. Miałem kiedyś przygotowanego i nieprzygotowanego Roberta, gdy byłem trenerem w Halniaku Maków Podhalański. Taki Robert to dwaj zupełnie inni zawodnicy i ludzie - powiedział szkoleniowiec Babiej Góry Janusz Suwada.
Warto dodać, że Brzezina Osiek to bardzo solidna ekipa, która nie zwykła nie korzystać z takich prezentów. Do przerwy gościom udało się jednak tylko raz umieścić piłkę w bramce strzeżonej przez Artura Kachnica.
Babia Góra musiała coś zmienić w drugiej połowie. I zmieniła - grając w dziesiątkę postawiła na grę dwójką napastników! Na pewno zaskoczyło to rywala. - Trener Brzeziny powiedział, że zagraliśmy bardzo dobry mecz - przyznał Suwada. Trudno się z tym nie zgodzić - Babia Góra walczyła, gryzła trawę, biegała. Chyba rekord kilometrów w jednym meczu pobił Mateusz Gach - pojawił się chyba na każdej, oprócz bramkarza, pozycji na boisku.
W 60. minucie ładnie z dystansu przymierzył Kamil Dyduch, piłka odbiła się od jednego z rywali i wyszła na aut bramkowy. Trzy minuty później w polu karnym walczył o piłkę Dyduch, futbolówkę zatrzymał jednak RĘKAMI!!! zawodnik Brzeziny. Sędzae tymczasem nie reagował - gra była toczona dalej, a obrońca z Osieka skorzystał z tego gapiostwa sędziego i wybił piłkę jak najdalej od swojej bramki. Dwie minuty później Dyduch nie opanował świetnego, prostopadłego podania od Gacha i skończyło się na wielkim jęku zawodu suskiej publiczności.
Szczęście uśmiechnęło się do Babiej Góry na kwadrans przed końcem spotkania - po wrzutce w pole karne walczył o piłkę wprowadzony kilka minut wcześniej Paweł Krzeszowiak, ta spadła pod nogi Dyducha, który atomowym strzałem pokonał bramkarza gości. Piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki i przekroczyła linię bramkową.
Dwie minuty później z prawej strony w pole karne wpadł Paweł Starowicz - był naciskany przez jednego z przeciwników, upadł w polu karnym i... Cóż, bardziej doświadczony zawodnik pewnie umiałby taką sytuację zamienić na rzut karny :).
W 88. minucie faulowany był Maciej Świerkosz, sędzia puścił grę. Piłka trafiła do Gacha, który płasko dośrodkował w pole karne, gdzie skutecznie interweniowali defensorzy z Osieka. I kiedy wydawało się, że sędzia wrócił do faulu na Świerkoszu, goście kontynuowali grę. Dwa szybkie podanie i gol na 2:1.
W doliczonym czasie gry Brzezina podwyższyła na 3:1. Babia Góra jeszcze nie spadła z okręgówki - kluczowy okaże się za tydzień mecz z Orłem w Balinie. Może, ale niestety dla Babiej Góry nie musi - suszanie muszą też trzymać kciuki za Wisłę Sandomierz, która w przypadku awansu "utrzyma" w III-lidze Trzebinię Siersza. Jak wygląda mniej więcej ta sytuacja - widać to w relacji z meczu Halniak-Niwa.
Babia Góra za tydzień rozegra ostatni w tym sezonie mecz. Czy będzie to także ostatnie spotkanie dla Suwady w roli szkoleniowca drużyny z Suchej Beskidzkiej? - Tego nie wiem, ale powątpiewam w to, że będę dalej szkoleniowcem. Pod koniec czerwca wygasa moja licencja trenerska, informowałem o tym wcześniej zarząd klubu. Z drugiej strony pracując wcześniej np. w Skawie, klubie miejskim, 30-tysięcznym, byłem tym zachwycony. Tera w Suchej także prowadzę klub z tradycjami, ale mają w nim miejsce rzeczy, które absolutnie nie powinny mieć miejsca. Przecież teraz przed ostatnimi spotkaniami już nie dzwonię do zawodników, by przyszli na mecz, bo to jest bez sensu. Szkoda nerwów. Nie powiem złego słowa na działaczy, ale i ci, i zawodnicy, dali ciała. Niewykluczone, gdyby zlecono mi budowę drużyny i byłoby to zgodne z moją wizją, to mógłbym się tego podjąć. Pamiętajmy jednak, że budowa drużyny to jedno, a najważniejsze to przecież zawodnicy i ich "głowy" - wyjaśnia Janusz Suwada.
Babia Góra Sucha Beskidzka - Brzezina Osiek 1:3 (0:1)
Gol dla Babiej Góry: Dyduch.
Skład Babiej Góry: Kachnic - Listwan, Rzepka, Kudzia, Kociołek, Gach, Bąk (70" P. Starowicz), Mika (70" Krzeszowiak), Stróżak (85" Świerkosz), Dych, R. Starowicz.
{gallery width="250" height="300" }news/2015/czerwiec/babia13{/gallery}
Fajny akcent
W efektowny sposób pożegnali się z kibicami w Białce zawodnicy Tempo. Wygrana z rezerwami Soły Oświęcim była szóstym (na osiem spotkań) zwycięstwem gospodarzy w rundzie wiosennej na stadionie w Białce. Do przerwy to jednak goście prowadzili 1:0, a podopieczni Macieja Melzera za nic nie mogli znaleźć sposób na broniącego jak w transie Marcina Koper.
W 5. minucie piłkarze gości dwukrotnie ostemplowali słupek bramki Tempo. Taki mocny początek obudził zawodników gospodarzy, bo to oni stworzyli w tej części gry zdecydowanie więcej okazji do zdobycia gola. Dwukrotnie z bliskiej odległości strzelał Bartłomiej Goryl, raz próbował zaskoczyć bramkarza Soły strzałem z dystansu. Kibice w Białce widzieli już piłkę w siatce, gdy ładnie ściął do środka akcję Łukasz Kryjak i oddał mocny strzał pod poprzeczkę. Koper świetną interwencją nie dał się jednak zaskoczyć. Soła tymczasem wyprowadziła groźną kontrę - nie bez pomocy jednego z zawodników Tempo piłka trafiła na 21. metr, gdzie jedn z zawodników gości skorzystał z tego prezentu, uderzył mocno i zaskoczył Piotra Kłapytę.
- Stwarzaliśmy okazje w pierwszej połowie i w drugiej połowie będzie tak samo - nie miał wątpliwości Maciej Melzer i takimi słowami rozpoczął i zakończył krótkie przemówienie w szatni gospodarzy w trakcie przerwy.
W 52. minucie sędzia podyktował rzut karny za zagranie ręką w polu karnym gości. - Podobna sytuacja jak z naszego jesiennego meczu na wyjeździe z Sołą - dodał Melzer. Skutecznym egzekutorem jedenastki okazał się Grzegorz Pacyga.
Wygraną Tempo przypieczętował Goryl - najpierw wykorzystał dośrodkowanie z prawej strony Kryjaka i z najbliższej odległości dopełnił "formalności". W kolejnej akcji piątkę wybił Szymon Marek, Sebastian Młynarczyk przedłuża piłkę głową, Goryl uwalnia się spod opieki obrońców Soły i strzałem w długi róg zdobywa swojego drugiego gola w tym spotkaniu.
- Mecz mógł się podobać. Pogoda nie pomagała w grze, a mimo to kibice byli świadkami ciekawego, toczonego w szybkim tempie spotkania. Fajnym akcentem zakończyliśmy rundę na swoim obiekcie. Mimo prowadzenia 3:1, mogliśmy pokusić się o kolejne gole. Do przodu został przesunięty Grzesiek Motor i dosłownie o centymetry strzelił obok słupka. Doskonałą okazję mógł mieć Kuba Drobny, który dosłownie o stopę, jak to powiedział sędzia po zakończeniu spotkania, był na spalonym - mówi Maciej Melzer.
Tempo Białka - Soła II Oświęcim 3:1 (0:1)
Gole dla Tempo: Goryl (dwa), Pacyga (k.)
Skład Tempo: Kłapyta - M. Marek, Sz. Marek (71" Lewandowski), Bielarz, Raczek, Owsiak (55" Mentel), Motor, Pacyga, Kryjak (77" Ficek), Młynarczyk, Goryl (Drobny).
Los Gromu wydaje się być przesądzony. Piłkarze Orła czekali na przyjazd zawodników z Grzechyni, ale się nie doczekali...
Orzeł Ryczów - Grom Grzechynia 3:0
Lepiej nie będzie
Porażka z Halniakiem Targanice spowodowała, że sytuacja w tabeli Strzelca już się nie poprawi, ani nie pogorszy. Czwarte miejsce od końca w A-klasie może, ale też nie musi, zapewnić drużynie z Budzowa utrzymanie. Plan na korzystny wynik w Targanicach zaczął się sypać od 62. minut - kiedy to gospodarze za sprawą Mateusza Nowaka otworzyli wynik. Potem zaaplikowali Strzelcowi jeszcze cztery gole i w 86. minucie zrobiło się 5:0 dla gospodarzy. Honorową bramkę dla Strzelca zdobył tuż przed zakończeniem spotkania Tomasz Polak.
Halniak Targanice - Strzelec Budzów 6:1 (0:0)
Gol dla Strzelca: Polak.
Skład Strzelca: J. Gielata - Marek Daniel, Pawlica, Grygiel, (72" D. Gielata), Gałuszka (78" Trzop), Boczkaja, Kwaśniowski (60" D. Gielata), Biela (55" Polak), Patryk Burliga, Przemysław Burliga, Polak.
Gramy do końca, Naroże gramy do końca!
W doliczonym czasie gry Marcin Kryjak strzelił wyrównującego gola w spotkaniu Astra Spytkowice-Naroże Juszczyn i zapewnił drużynie z Juszczyna utrzymanie w A-klasie. - Spotkanie na pewno mogło się podobać. To były ciekawe, wyrównane zawody - mówi Jakub Jeziorski, szkoleniowiec Naroża Juszczyn.
Obiekt w Spytkowicach jest bez wątpienia najładniejszy w całej A-klasie wadowickiej. - Gdyby jeszcze postawiono tam krytą trybunę, stadion byłby na II-ligę. Nowy budynek, oświetlone boisko treningowe - to robi wrażenie - dodaje Jeziorski.
W mecz lepiej weszli gospodarze. W 8. minucie o mały włos, a Michała Fidelusa zaskoczyłby jeden z zawodników Astry strzałem z dystansu - piłka zatrzymała się na poprzeczce. Kolejnej okazji Astra nie zmarnowała. Bezpośrednie uderzenie z rzutu wolnego i Naroże przegrywa 1:0. - Michał mógł się lepiej zachować w tej sytuacji - przyznaje trener Naroża.
Kolejne cztery okazje w pierwszej połowie były już dziełem Naroża. Strzał Szymona Trybały z rzutu wolnego broni bramkarz Astry, uderzenie głową Marcina Ferka także pada łupem golkipera ze Spytkowic. I wreszcie dwie sytuacje sam na sam nie wykorzystuje Tomasz Lipka. Najpierw strzela nad poprzeczką, w kolejnej sytuacji nad bramkarzem i... obok słupka.
W drugiej połowie Naroże osiągnęło przewagę. W ostatnim kwadransie gospodarze poznawali tajniki taktyki z cyklu "Obrona Częstochowy". Pod nieobecność w ataku Jana Pietrusy dobrze współpracowali Marcin Kryjak i Lipka. Właśnie Kryjak w drugiej połowie przegrywa pojedynek z golkiperem Astry, Ferek z dwóch metrów!!! głową nie umieszcza piłki w siatce. W 92. minucie Astra przeprowadza kontrę i Fidelus w kapitalny sposób broni sytuację sam na sam odkupując tym samym winy za utraconego gola. A dwie minuty później po zamieszaniu w polu karnym po rzucie rożnym drogę do bramki Astry znajduje Marcin Kryjak.
Astra Spytkowice - Naroże Juszczyn 1:1 (1:0)
Gol dla Naroża: Kryjak.
Skład Naroża: Fidelus - Gąstała, Ceremuga, Kulka (65" Chorąży), Baziński, Klimasara (83" Sala), Ferek, Lyvka, Trybała (75" Tomczak), Lipka, Kryjak.
O graniu nikt nie myślał
Mimo że Jordan zapewnił sobie już wcześniej utrzymanie w lidze, a spotkanie z Lubaniem Tylmanową miało być swoistym rewanżem za dotkliwą porażkę na jesieni (5:1), to nikt nie był w stanie w niedzielne późne popołudnie skupić się na grze. Trener Jordana Zdzisław Gacek wcześniej, bo o godz. 12, grał spotkanie w barwach C-klasowego Lubonia Skomielna Biała i zakończył go z fatalnym urazem. Po zderzeniu z jednym z rywali doznał złamania szczęki, pęknięcia czaszki i został przetransportowany do szpitala w Krakowie. Pod jego nieobecność Jordana poprowadził Marek Hodana. Trenerze - życzymy powrotu do zdrowia i na trenerską ławkę także!
Jordan Jordanów - Lubań Tylmanowa 0:2 (0:0)
Trzy spotkania derbowe w najbliższy weekend, w tym to najbardziej ekscytujące - derby gminy Zawoja, czyli Watra kontra Huragan Skawica.
KS Bystra - Lachy Lachowice 5:3 (2:1)
Gole dla Bystrej: M. Wójtowicz II, Błachut, Mikołajczyk.
Gole dla Lachów: Dawid Kachel (dwa), Sobański.
Składy:
Bystra: Gałka - Błachut, Ciapała (65" Pociąg), Kulka, Mikołajczyk, Samek, Sroka, Szewczyk, Urbański, M. Wójtowicz I, M. Wójtowicz II.
Lachy: Pająk - Kubieniec, Banaś, M. Kachel, M. Gach,Sobański, Dominik Kachel (46" Stachnik), Daniel Kachel, Dawid Kachel, P. Gach, Pyrzyk
Jubilat Izdebnik - Błyskawica Marcówka 2:0 (1:0)
Skład Błyskawicy: Brańka - Karcz, Kasprzycki (46" M. Porębski), Nosal, Oleś, Paczka, Pilch, Pindel, R. Porębski, Urbański, D. Zgudziak. Grał także: M. Zgudziak.
Pięć goli w dwanaście minut
Do przerwy na boisku w Marcówce emocje były porównywalne z grzybobraniem. No, zrobiło się czerwono w doliczonym czasie gry do tej części Mariusz Lipa doznał nieszczęśliwej kontuzji - rozbił łuk brwiowy, karetką został odwieziony do szpitala. Dąb miał w tym spotkaniu tylko jednego rezerwowego - Mateusza Szpaka, który wszedł po pół godzinie gry za Daniela Handzela. - Zabrakło mu paliwa - przyznał trener Dębu Adam Wójtowicz.
Drugą połowę sidzinanie grali zatem w osłabieniu.
Jeżeli ktoś się wybrał na stadion w Marcówce, to był świadkiem szalonych dwunastu minut, w trakcie których padło aż pięć goli! Najpierw wynik otworzył Piotr Żmudka (72. minuta), trzy minuty później do remisu doprowadził Szymon Pelcel. 120 sekund później Tarnawianka prowadzi już 2:1 - do bramki trafia Bartłomiej Bury.
Grający w 10-tkę Dąb wyrównuje - po akcji dwóch zawodników z rocznika 1998 - Szpaka i Mateusza Kulkę doświadczonego Artura Mazura pokonuje ten drugi. Szaleństwo ze zdobywaniem goli rozpoczęła Tarnawianka i ona też je zakończyła - w 85. minucie wynik ustala Mateusz Miś.
- Byliśmy lepszym zespołem. Mieliśmy także inne okazje - Kulka i Szpak ich nie wykorzystali, trzy razy zagrażaliśmy gospodarzom po rzutach wolnych. Niewiele brakowało do osiągnięcia korzystnego wyniku. Chwała chłopakom, bo przecież grali w drugiej połowie w dziesięciu - mówi Adam Wójtowicz.
Tarnawianka Tarnawa - Dąb Sidzina 3:2 (0:0)
Gole dla Tarnawianki: Żmudka, Bury, M. Miś.
Gole dla Dębu: Pelcel, Kulka.
Składy:
Tarnawianka: Mazur - Borawski, Bury, Durda, Kapłoniak (70" Zawiła), Ł. Miś, M. Miś, Pacek, Stypuła, Żmudka.
Dąb: Sitarz - Pelcel, P. Kostka, J. Kostka , Korbel, Handzel (30" Szpak), Jaromin, Lipa, Pastwa, Kulka, Kolaniak.
Czternaście goli!!!
Pierwsze sześć minut pokazały, że nie będzie to zwykły mecz. W 2. minucie wynik otworzył Szymon Bierówka, a cztery minuty później do gardeł skoczyli sobie: Robert Dydziak z Wierchów i Bartłomiej Drobny z Unii. Efekt to czerwone kartki dla obu zawodników i gra w osłabieniu.
- Mecz o nic, ale my nigdy nie odpuszczamy. Byliśmy zdecydowanie lepsi i cały czas kontrolowaliśmy mecz - powiedział trener Unii Franciszek Gacek. Cóż - słowo kontrolowaliśmy mecz nabierze chyba nowe znaczenie, bo w drużynie Unii oznacza to zdobycie aż jedenastu bramek!!!
Wierchy Lasek - Unia Naprawa 3:11 (1:5)
Gole dla Unii: Bierówka (cztery), K. Panek (trzy), Nawara (dwa), Flaga, P. Panek
Skład Unii: Kania - D. Ciscoń, Ł. Ciscoń, Molus, Drobny, Flaga, Święchowicz, K. Nawara, Bierówka (85" P. Bierówka), K. Panek, Kutaj (60" P. Panek).
Pół tuzina!
W tym roku nikt nie zdobył stadionu w Krzeszowie! Szczytem możliwości było wywiezienie remisu - sztuka ta udała się tylko Olimpii Zebrzydowice oraz Jubilatowi Izdebnik. - Karty w tym sezonie są już rozdane, więc mogę już podziękować chłopakom za dobry sezon. Przegraliśmy tylko jeden mecz w tej rundzie z Lachami Lachowice - powiedział trener Żurawia Jacek Kudzia.
Spotkanie z ostatnią w tabeli Filkówką miało być strzeleckim popisem gospodarzy. I było! Wynik otworzył w 12. minucie Paweł Wajdzik, który minął czterech zawodników gości, wpadł w pole karne i uderzeniem w długi róg nie dał szans Konradowi Lachendro. Drugi gol padł w 30. minucie - z głębi pola prostopadłą piłkę do Michała Kawończyka zagrał Józef Łuczak, a ten nie zmarnował sytuacji sam na sam z golkiperem gości.
Tuż po wznowieniu gry niespodziewanie gola zdobyli goście. Strzał z zerowego kąta zaskoczyła Mateusza Mikę. - Nasz bramkarz zaspał w tej sytuacji, ale czy piłka minęła całym obwodem linię? Boczny uznał, że tak i był remis - mówi Kudzia.
Ta sytuacja tylko rozzłościła Żurawia, który szybko podwyższył prowadzenie. Warto dodać, że trener Kudzia miał luksus w postaci czterech zawodników na ławce, z których każdy zameldował się na boisku. Goście przyjechali tymczasem do Krzeszowa gołą jedenastką. Ale to przecież nie jest problem Żurawia.
Dwa kolejne gole dla Żurawia to zasługa grającego prezesa Krzysztofa Ćwiertni - najpierw przymierzył z 16. metrów nie do obrony, potem, korzystając także z pomocy... słońca, które nieco oślepiło bramkarza Filkówki, dostawił tylko nogę i zrobiło się już 4:1. Piąty gol to Bartłomieja Targosza, który wykorzystał dośrodkowanie w pole karne i na raty strzałem głową pokonał urodzonego w 1997 roku Lachendro.
W końcówce drugiego gola zdobyła Filkówka, ale strzelaninę w Krzeszowie zakończył Kawończyk. Żuraw Krzeszów bez względu na wynik w ostatnim spotkaniu (wyjazd do Barwałdu Górnego) zakończy sezon na trzecim miejscu.
Żuraw Krzeszów - Filkówka Barwałd 6:2 (2:0)
Gole dla Żurawia: Ćwietnia, M. Kawończyk (obaj po dwa gole), Targosz, Wajdzik.
Skład Żurawia: Mika - Zawora, Talaga, Skrzypek, Nowak (65" Pilarczyk), Łuczak, Wójcik (75" Targosz), Wajdzik (80" Nosal), Madejczyk (65" Korczak), M. Kawończyk, Ćwiertnia.
{gallery width="250" height="300" }news/2015/czerwiec/krzeszow14{/gallery}
Watra zgaszona - derby dla Huraganu!
Stawką derbów gminy Zawoja były nie tylko trzy punkty i prymat w gminie. Huragan walczy o utrzymanie i trzy punkty zdobyte w Zawoi mogły go znacznie przybliżyć do tego celu. I przybliżyły! Watra tymczasem w kolejnym meczu nie mogła wystawić optymalnego składu. - Niektórzy pojechali do pracy za granicę albo na wczasy. W porównaniu do spotkania w Barwałdzie przed tygodniem mogłem przynajmniej liczyć na braci Warmuzów - mówi Łukasz Stopka, grający trener Watry.
Twarde, bez zbędnych fajerwerków spotkanie obejrzeli kibice na stadionie w Zawoi. Sędzia Witold Romanowski pokazał trzy czerwone kartki - wszystkie były konsekwencjami za dwie żółte kartki. Po stronie Huraganu zobaczyli je w końcówce spotkania: Daniel Pacyga i Paweł Marek (kartki za faule), po stronie Watry - Sławomir Hutniczak (faul i pyskówka w kierunku sędziego). - Gra była ostra, ale fair. Nie było złośliwości - zgodnie przyznali obaj szkoleniowcy - Stopka po stronie Watry i Tomasz Czarny po stronie Huraganu.
Bardzo trudno było stworzyć akcje, po których piłka znalazłaby się w obrębie czy to jednego, czy drugiego pola karnego, więc siłą obu drużyn mogły stać się stałe fragmenty gry. I tak było - dwa pierwsze gole w spotkaniu zostały zdobyte po rzutach rożnych.
Wynik otworzył Marcin Wojtyczko - zawodnik ze Skawicy wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego i strzałem głową pokonał Mateusza Staszaka (rocznik 1999!). Po drugiej stronie dośrodkowanie Stopki na gola zamienił Bartłomiej Warmuz.
Druga połowa rozpoczęła się kapitalnie dla gości - w 55. i 60. minucie Huragan zdobył dwa gole! Najpierw w 55. minucie Paweł Marek przedłuża głową piłkę do Tomasza Żywczaka, a ten z pięciu metrów pokonuje Staszaka. Pięć minut później w środku pola piłkę przejmuje Bartłomiej Pacyga i prostopadłym podaniem uruchamia Daniela Pacyga. Ten nie marnuje sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy. W 85. minucie wynik spotkania ustala Stopka, który zamienia rzut karny na gola.
- Wdaliśmy się w niepotrzebną kopaninę z rywalem, dostosowaliśmy się do ich gry - żałował Stopka.
- Za nami ciężki, wyrównany, chociaż z naszą lekką przewagą, mecz. Najważniejsze, że wygraliśmy - podsumował Tomasz Czarny.
Watra Zawoja - Huragan Skawica 2:3 (1:1)
Gole dla Huraganu: M. Wojtyczko, Żywczak, D. Pacyga.
Gole dla Watry: B. Warmuz, Stopka (k.)
Składy:
Watra: Staszak - Zięba, Stopka, Gałuszka, Zguda (60" Zeman), R. Warmuz, Basiura, Listwan, Hutniczak, Wróblewski, B. Warmuz.
Hurgan: Czech - M. Wojtyczko, Gigoń, Żywczak, Dyrcz, T. Pacyga (70" M. Dyrcz), Marek, Bartyzel, D. Pacyga, M. Pacyga (55" B. Pacyga), K. Wojtyczko.
{gallery width="250" height="300" }news/2015/czerwiec/zawoja14{/gallery}
W Bieńkówce szykuje się feta z okazji historycznego awansu do B-klasy. W Osielcu już poznali smak gry w wyższych ligach, więc aż tak hucznie się nie zapowiada. Wyniki schodzą na dalszy plan, bo Bieńkówka i Świt zrealizowały nakreślony przed sezonem cel - brawo!
LKS Bieńkówka - Pogoń Bugaj 5:3 (3:0)
Gole dla Bieńkówki: T. Chromy (trzy), Sałapat, Pupczyk.
{gallery width="250" height="300" }news/2015/czerwiec/bienia13{/gallery}
Świt Osielec - Chełm Stryszów 3:1
Gole dla Świtu: Oleksa, Harynek, Motor.
Spartak Skawce - Jałowiec II Stryszawa 3:0 (walkower)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze