Jeszcze tylko pasek na d... i wakacje - dla niektórych klubów takim przykrym obowiązkiem będzie ostatnia w tym sezonie kolejka ligowa. Właśnie tak podszedł do niej Garbarz, który już w czwartek grał na wyjeździe z Wiślanie Jaśkowicach. I poległ aż 6:0! Do Garbarza nie ma się jednak co przyczepiać - na wiosnę wykonał ogromną robotę, punktował momentami aż miło czy to u siebie czy na wyjeździe i zasłużenie zachował IV-ligowy byt. Do spotkania z Iskrą Klecza Dolna nie będzie mógł podejść z takim nastawieniem, jak Garbarz do wyjazdowego spotkania z w Jaśkowicach, Halniak - co prawda drużyna z Makowa może się utrzymać nawet w wypadku porażki i braku zwycięstwa Niwy, ale lepiej i wygodniej mieć atuty w garści i samemu o wszystkim decydować. W tygodniu Wisła Sandomierz przegrała drugie spotkanie barażowe z Radomiakiem Radom, co powoduje spadek do IV-ligi Trzebini Sierszy i spadek z obecnej IV-ligi, okręgówki i A-klasy czterech drużyn. Babia Góra zwyciężając w sobotę w Balinie zajmie właśnie czwarte od końca miejsce. Spadek tak czy siak? Okazuje się, że nie do końca. Zależne jest to także od tego, czy ktoś z wyższych lig się nie wycofa etc. - co roku takie ruchy są widoczne w całej Polsce, z naszych informacji wynika, że mogą one sprawić, że jednak z okręgówki i A-klasy spadną po trzy zespoły. To także wskazówka dla Strzelca Budzów, żeby grał w ostatniej kolejce o jak najlepsze miejsce w tabeli. Trzy drużyny z naszego powiatu są zagrożone spadkiem z B-klasy: Tarnawianka, Błyskawica i Dąb. W najlepszej sytuacji są ci ostatni, którzy mają dwupunktową przewagę nad Błyskawicą i Tarnawianką.
Postraszyli lidera
W przyszłym sezonie rezerwy Cracovii będą grać w III-lidze, Jałowiec w A-klasie. Do przerwy spotkanie w Wieliczce (boisko rezerw Pasów przy ulicy Wielickiej w Krakowie jest w remoncie - przyp. red.) miało jednak nieoczekiwany przebieg. To Jałowiec nie tylko prowadził po golu autorstwa Grzegorza Jodłowca, ale miał jeszcze inne okazje do zdobycia gola. Najlepszej nie wykorzystał Piotr Pindel. Z kolei w innej sytuacji sędzina główna nie podyktowała ewidentnego rzutu karnego dla gości.
Po zmianie stron przed dogodną okazją mógł stanąć Kamil Gazurek - pomocnik Jałowca nie opanował jednak piłki po podaniu od Tomasza Świerkosza. Wyrównanie dla Cracovii padło w kuriozalnych okolicznościach - na murawie zwijał się bólu Wojciech Pindel, Cracovia miała wykonywać rzut rożny. Sędzina zezwoliła gospodarzom na kontynuowanie gry i za chwilę zrobił się 1:1. W tej sytuacji czerwoną kartkę zobaczył jeden Dawid Rusin z Jałowca, który rozgrzewał się za końcową linią boiska. Rusin nie wytrzymał nerwowo i skierował kilka gorzkich słów do biegającego nieopodal sędziego liniowego.
Cracovia w końcówce zdobyła jeszcze trzy gole - dwie z nich przepuścił Daniel Młyński, który w końcowych minutach zastąpił między słupkami Andrzeja Dudka.
Cracovia II Kraków - Jałowiec Stryszawa 4:1 (0:1)
Gol dla Jałowca: G. Jodłowiec.
Skład: Dudek (85" Młyński) - B. Iciek, Okrzesik, K. Jodłowiec, Głuszek, Gazurek, P. Pindel, W. Pindel, K. Iciek (82" Janik), G. Jodłowiec, Świerkosz.
Zadanie wykonane z nawiązką
Jak się okazało już po zakończeniu spotkania, nawet ewentualna porażka Halniaka zapewniłaby mu utrzymanie w IV-lidze. Niwa Nowa Wieś przegrała u siebie z Wiślanką Grabie - mało tego, niespodziewanie Górnik Libiąż poległ u siebie z Orłem Piaski Wielkie i z tego też powodu Halniak ostatecznie zajął jedenaste miejsce.
W Kleczy od pierwszych minut wszystko było jasne - Halniak przystąpił do spotkania bardzo zdeterminowany, Iskra wręcz przeciwnie. Drużyna z Kleczy Dolnej tydzień temu zachowała IV-ligowy byt i dla niej był to mecz o przysłowiową pietruszkę.
Pewna utrzymania Iskra zagrała w tym spotkaniu w nieco rezerwowym składzie. W bramce stanął młodziutki Szymon Kleszcz, a nominalny golkiper Krystian Kozieł zagrał tym razem w ataku, pojawiając się na murawie na ostatnie pół godziny. Sztuką było zatem nie wykorzystać takiego prezentu przez zawodników z Makowa Podhalańskiego.
Iskra Klecza Dolna - Halniak Maków Podhalański 1:5 (0:3)
Gole dla Halniaka: Ryszawy, Kuszyk, Kaczmarczyk, Kozieł, Bobek.
Skład Halniaka: Talaga - Michał Gruca (62" Bobek), Lozniak (73" Skydan), Panuś, Furman, Kaczmarczyk, Kozieł, Sukhetskyi, Kuszyk, Borowczyk, Ryszawy.
Wygrana i zmiana
W ostatnim spotkaniu sezonu 2014/2015 pierwsze zwycięstwo odniosła Babia Góra Sucha Beskidzka. Zaczęło się od nieuznanego gola autorstwa - no właśnie... Z autu wrzucił daleko w pole karne piłkę Maciej Żaczek, ta przeszła po rękach niefortunnie interweniującego bramkarza i wpadła do bramki. Główny pokazał na środek boiska, ale boczny uznał, że bramkarz jednak nie dotknął piłki i Żaczek wrzucił ją bezpośrednio do bramki Orła. Gol za to niedługo potem padł, ale dla Orła. Babiej Góry to nie zraziło - do wyrównania kapitalnym strzałem głową doprowadził Robert Listwan. Na 2:1 podwyższył Tomasz Ścieszka mocnym strzałem, uwaga, z prawej nogi w krótki słupek bramki Orła.
Kiedy po przerwie na 3:1 podwyższył Kamil Dyduch, który z lewej strony ni to strzelał, ni dośrodkował i piłka wpadła pod poprzeczkę bramki Orła. Gospodarze nie rezygnowali i zdobyli kontaktowego gola. To był ostatni mecz w sezonie, więc wóz albo przewóz - Orzeł poszedł na całość, zaatakował większą ilością zawodników i zaczął nadziewać się na kontry. Tych Babia Góra stworzyła cztery - po dwie "solidarnie" zmarnowali je Dyduch i Krzysztof Rak.
Babia Góra spadła do A-klasy. Formalnie, na podstawie ligi i zajętej w niej pozycji. Wiele wskazuje jednak, że w przyszłym sezonie Babia Góra może jednak zagrać w okręgówce z powodu pertrubacji w wyższych ligach kilku klubów - wytłumaczyć nie sposób jak to działa, tak po prostu może się stać np. Granat Skarżysko-Kamienna może się wycofać z gry w III-lidze, niewiadoma jest sytuacja rezerw Korony Kielce na tym samym poziomie rozgrywek (chociaż w prasie można przeczytać, że cały klub, nie tylko rezerwy, chciałaby przejąć AS Roma). Będziemy śledzić na bieżąco sytuacje i informować, jak zmiany w wyższych ligach wpływają na los drużyn z naszego powiatu, nie tylko Babiej Góry.
W nowym sezonie, obojętnie czy to w A-klasie, czy dalej w okręgówce, Babia Góra będzie miała nowy zarząd. W najbliższą środę w Suchej Beskidzkiej odbędzie się nadzwyczajne walne zebranie członków klubu.
Orzeł Balin - Babia Góra Sucha Beskidzka 2:3 (1:2)
Gole dla Babiej Góry: Listwan, Ścieszka, Dyduch.
Skład Babiej Góry: Kachnic - Kudzia, Rzepka, Kociołek, Żaczek, Ścieszka, Listwan, Mika (90" P. Starowicz), Bąk (65" Gach), Dyduch (85" Stróżak), Rak (70" Żmuda).
Deszcz ok
- Niektórzy mogą teraz liczyć, ile straciliśmy punktów w rundzie jesiennej. Gdyby nie to, moglibyśmy być tam, gdzie dzisiaj jest Sosnowianka (zapewniła sobie dziś awans do IV-ligi - przyp. red.). Za nami bardzo dobry sezon. W takich meczach jak z Unią, rezerwami Sołą czy w pierwszej połowie dzisiejszego spotkania w Gromcu, kibice patrząc na naszą grę mogli przypuszczać, że oglądają IV-ligowy zespół - mówi Maciej Melzer.
Tempo Białka wygraną 2:0 z Nadwiślaninem Gromiec zapewniła sobie piąte miejsce w lidze. Do podium zabrakło punktu (KS Chełmek), do awansu - ośmiu.
Spotkanie w Gromcu rozpoczęło się rewelacyjnie dla Tempo - w 9. minucie w polu karnym Grzegorz Pacyga podał do Bartłomieja Ficka, który strzałem w krótki róg otworzył wynik spotkania. Drugi gol dla Tempo był niemal bliźniaczo podobny do pierwszego - tym razem w rolę asystenta wcielił się Sebastian Młynarczyk, który podał do Grzegorza Motora. Pomocnik Tempo, podobnie jak wcześniej Ficek, pewnym strzałem z bliskiej odległości pokonał bramkarza gospodarzy.
Od 20. minuty poczynaniom zawodników na boisku zaczął towarzyszyć... deszcz. - Nie przeszkadzał, a momentami wręcz pomagał w grze. Graliśmy mądrze, szybko, podaniami. Przerywaliśmy akcje rywala w środkowej części boiska, góra na 30. metrze. Piotrek Kłapyta był do przerwy bezrobotny - przyznaje Melzer.
Trzeci gol dla Tempo w tej części gry nie padł - najbliżej pokonania bramkarza Nadwiślanina był Paweł Mentel. Piłka po jego strzale zatrzymała się na słupku.
Druga połowa rozpoczęła się z pięciominutowym opóźnieniem. Wszystkiemu był winien wspomniany wcześniej deszcz. - Mówię do sędziego asystenta, że nie widać linii. On na to, że sobie poradzą. Mija minuta gry i sędziowie wstrzymują grę i nakazują gospodarzom pomalować wiadomo co - dodaje Melzer.
W tej części gry musiał już wykazać się Kłapyta. - Jeden strzał, który Piotrek wybronił na raty, był naprawdę fantastyczny. Parada Piotrka jeszcze lepsza - pochwalił swojego podopiecznego Melzer.
Ciekawostką jest także fakt, że Tempo wprowadziło od początku drugiej połowy dwóch zawodników. Boisko opuścił m.in. strzelec pierwszego gola. - Ustaliłem, że pograją dzisiaj wszyscy chłopcy. Bardzo dobrą zmianę dał Daniel Lewandowski, który wprowadził pewność i spokój w nasze poczynania. Nie oznacza to, że gorszy dzień miał Mariusz Bielarz - tłumaczy Melzer.
Sezon 2014/2015 Tempo kończy zatem na piątym miejscu, a czy w przyszłym sezonie nadal jej szkoleniowcem będzie Maciej Melzer? - Sprawa jest otwarta - mówi trener Tempo Białka.
Nadwiślanin Gromiec - Tempo Białka 0:2 (0:2)
Gole dla Tempo: Ficek, Motor.
Skład Tempo: Kłapyta - M. Marek, Sz. Marek, Bielarz (46" Lewandowski), Raczek, Mentel, Pacyga, Motor (55" Owsiak), Ficek (46" Kryjak), Młynarczyk, Goryl (55" Drobny).
Strzelec Budzów - Burza Roczyny 1:5
7x200%
Tytuł relacji nie oznacza zadania matematycznego, ale ilość nie stu, lecz dwustu procentowych okazji, których nie wykorzystali w spotkaniu ze Zniczem Sułkowice-Bolęciną piłkarze Naroża Juszczyn. - Trudno liczyć w takich okolicznościach na korzystny wynik. Znicz i Cedron to najlepsze drużyny, z którymi graliśmy odkąd zostałem trenerem Naroża. Znicz był bardzo groźny w ofensywie - mówi Jakub Jeziorski.
W 3. minucie gapiostwo w środku pola Dominika Chorążego wykorzystuje jeden z zawodników Znicza. Piłka trafia na skrzydło, centra i wślizgiem jeden z piłkarzy gości pakuje piłkę do bramki. Cztery minuty później Naroże wyrównuje - ze skrzydła dogrywa Marcin Kryjak, a także wślizgiem do bramki trafia Tomasz Lipka.
Po kwadransie gry Znicz mógł po raz drugi wyjść na prowadzenie - po rozegraniu rzutu rożnego piłka trafia za pole karne do jednego z gości, który posyła bombę w kierunku bramki Michała Fidelusa. Na szczęście dla Naroża - spojenie.
Od dwudziestej minuty gospodarze przejmują kontrolę nad wydarzeniami na boisku. W tym czasie podopieczni Jeziorskiego marnują cztery dogodne okazje - po podaniu od Lipki, Kryjak nie trafia do pustej bramki, Marcin Ferek niecelnie strzela głową z 2. metrów, Karol Pietrzak z 14. metrów przenosi piłkę nad poprzeczką i wreszcie sytuacji sam na sam z bramkarzem nie wykorzystuje Lipka. - Sztuką było tego nie wykorzystać - mówi Jeziorski.
W doliczonym czasie gry do pierwszej połowy Znicz wychodzi na prowadzenie. - Goście nas skontrowali. Inna sprawa, że dwóch naszych obrońców biegło na równi z tym zawodnikiem. Oni mu nie przeszkadzali, ale asystowali w biegu - irytował się Jeziorski.
Obraz gry nie zmienił się po przerwie - to Naroże było stroną dominującą, Znicz z kolei nastawił się na kontry. I dwie wyprowadził naprawdę groźne. Za pierwszym razem zawodnik Znicza strzelił obok bramki, za drugim - w słupek.
Tymczasem Naroże kontynuowało festiwal nieskuteczności. Trzech sytuacji sam na sam nie wykorzystał Lipka, jednej - Kryjak. Na dokładkę Pietrzak z 10. metrów mając przed sobą tylko bramkarza, strzelił nad poprzeczką.
W pewnym momencie kibice w Juszczynie krzyknęli gromkie jeest po strzale z dystansu Pietrzaka. Piłka odbiła się od poprzeczki, linii bramkowej i wyszła na aut. - Bramkarz gości powiedział, że chyba był gol. Sędzia główny uznał inaczej - przyznał Jeziorski.
Sezon dla Naroża zakończony, a powoli krystalizują się plany odnośnie kolejnych rozgrywek. - Do końca tygodni wyjaśni się, czy zostanę w Narożu. Nie ukrywam, że jeżeli miałbym zostać w Juszczynie, to chciałbym powalczyć o awans - mówi Jeziorski.
Z drużyny odchodzą Dariusz Klimasara i Jan Pietrusa (wyjazd za granicę).
Naroże Juszczyn - Znicz Sułkowice-Bolęcina 1:2 (1:2)
Gol dla Naroża: Lipka.
Skład Naroża: Fidelus - Ceremuga, Baziński, Ferek, Klimasara (70" Kulka), Pietrzak, Chorąży (60" Sala), Trybała (75" Tomczak), Kryjak, Lipka.
Spadli z klasą
Zdobyli osiem goli, mogli i z szesnaście. W bardzo dobrym stylu pożegnał się Grom Grzechynia z rozgrywkami A-klasy demolując Stanisławiankę Stanisław 8:4. - Graliśmy na luzie, wszystko nam wychodziło. Strzały, podania z pierwszej piłki - ręce same składały się do oklasków - mówi Stanisław Klimala, trener Gromu Grzechynia.
Cztery gole zdobył Piotr Surmiak, który z dorobkiem 23 goli został najskuteczniejszym strzelcem drużyny. - Piotrek to nasz super strzelec. Z takim dorobkiem jest jednym z najlepszych napastników ligi. Świetnie grał też Tomek Czubin - dodaje Klimala.
Od wyższej porażki Stanisławiankę uchronił rezerwowy bramkarz, który zameldował się po przerwie na murawie. - Przepuścił pięć strzałów, ale momentami interweniował rewelacyjnie. Gdyby nie on, zdobylibyśmy dwucyfrową liczbę goli - przyznaje szkoleniowiec Gromu.
Po rocznej przygodzie z A-klasą, Grom wraca na niższy poziom rozgrywkowy. Od dawna panuje przekonanie, które potwierdziło się w tym sezonie - Grom jest za słaby na A-klasę, za mocny na B. - Zgadzam się z tym, chociaż spadek to konsekwencja naszej gry na jesieni. W tabeli rundy wiosennej plasujemy się w środku stawki. Brakuje nam 2-3 zawodników, żeby grać w A-klasie. W B-klasie można wystawić juniora, jak czasami kogoś nie ma bo ma pracę czy studia, ale w A niektórych klubach grają już sprowadzani z wyższych lig zawodnicy za duże pieniądze. Grzechynia to mała miejscowość, nie ma wielkiego wyboru wśród zawodników. Z drugiej strony w B-klasie znowu będziemy wysoko zwyciężać, poprawi się frekwencja na trybunach. Pewnie za rok znowu zawitamy do A-klasy - mówi Klimala.
Światełkiem w tunelu dla Gromu są zawodnicy juniorów młodszych, którzy wygrali rozgrywki II-ligi juniorów młodszych z imponującym dorobkiem 91 zdobytych goli. - To są chłopaki w wieku 15-17 lat. Leją niektórych rywali aż miło. W ostatnim meczu pokonali Bieńkówkę 17:0. Widać, że będzie miał kto w przyszłości grać dla Gromu. Czekamy na tych chłopaków - dodaje Stanisław Klimala.
Grom Grzechynia - Stanisławianka Stanisław 8:4 (3:2)
Gole dla Gromu: Piotr Surmiak (cztery), T. Czubin (dwa), Pieróg, S. Krupczak.
Błyskawica Marcówka - KS Bystra 3:2 (1:0)
Gole dla Błyskawicy: Karcz, Pindel, M. Porębski.
Gole dla Bystrej: Urbański, Paczka (sam.).
Składy:
Błyskawica: Brańka - Karcz (55" M. Porębski), Kasprzycki, Nosal (75" D. Zgudziak), Oleś (35" M. Zgudziak), M. Paczka, P. Paczka, Pindel, R. Porębski (65" Pilch), Urbański, Wróbel.
Bystra: Wójcik - Basiura, Błachut, Chorąży, Ciapała, Gałka, Samek, Sroka, Szewczyk, Urbański, Wójtowicz.
Witaj A-klaso!
Efektownie z B-klasą pożegnały się Lachy Lachowice. Od nowego sezonu podopieczni Krzysztofa Chorążego będą grać w wyższej klasie rozgrywkowej. W ostatnim spotkaniu sezonu 2014/2015 rozbili Watrę Zawoja zwyciężając aż 8:1.
- Rundę jesienną mieliśmy lepszą, wiosnę nieco gorszą. Dopadła nas lawina kontuzji i kartek. W drużynie mam kilku studentów, którzy nie zawsze mogli pojawiać się na meczach. Na szczęście niektórzy kończą studia i będą bardziej dyspozycyjni w A-klasie. Nie korzystałem też z wielu juniorów, którzy grali w 1. lidze i zakończyli rozgrywki na piątym miejscu - mówi Chorąży.
Największym zmartwieniem w Lachowicach jest stan głównego boiska, chociaż tutaj pojawiła się nadzieja na lepsze czasy dla Lachów. - Urząd Gminy w Stryszawie wydał zgodę na modernizację boiska. Poszukiwane są teraz środki zewnętrzne. W ramach modernizacji ma zostać m.in. powiększona powierzchnia boiska, wybudowane zostanie boisko o wymiarach zbliżonych do orlika. Mam nadzieję, że w przyszłym roku rozpoczną się te prace. Przed zbliżającym się sezonem, żeby spełnić wymogi licencyjne, zostanie poprawiona nawierzchnia boiska i postawione zabezpieczenie boiska od trybun - dodaje Chorąży.
Lachy Lachowice - Watra Zawoja 8:1 (6:1)
Gole dla Lachów: Daniel Kachel (trzy), Dawid Kachel (dwa), Dominik Kachel, Gach.
Gol dla Watry: Listwan.
Składy:
Lachy: Nowak (46" Bogacz) - Kąkol, M. Chorąży (80" Lasik), Banaś, Kubieniec (70" Stachnik), Daniel Kachel, Dawid Kachel, P. Gach, Sobański, Małysiak, Dominik Kachel.
Watra: Staszak - Rak (55" Stopka), Antosiak, Zięba, Zguda (80" Zeman), Wróblewski, B. Warmuz, R. Warmuz, Gałuszka, Malik (80" Motowidło), Listwan.
Huragan Skawica - Olimpia Zebrzydowice 3:0
Dwukrotnie na prowadzeniu
Mecz z beniaminkiem od nowego sezonu A-klasy rozpoczął się bardzo dobrze dla Żurawia. Z lewej strony do środka ściął Paweł Wajdzik i strzałem po ziemi pokonał bramkarza z Barwałdu. Do przerwy był jednak remis, bo Żarek wyrównał po uderzeniu z rzutu wolnego. Nie popisał się w tej sytuacji Mateusz Mika, który przepuścił piłkę pod pachą.
W 60. minucie na murawie pojawił się Bartłomiej Targosz i minutę później cieszył się z gola! Targosz wykorzystał prostopadłe podanie od Krzysztofa Ćwiertni i Żuraw prowadził 2:1.
Gospodarze wyrównali po rzucie karnym. O piłkę w polu karnym walczył Przemysław Baca i zdaniem sędziego pomógł sobie w tej sytuacji ręką.
Spotkanie rozstrzygnęły dwa zdobyte w krótkim odstępie czasu przez Żarek gole na 3:2 i 4:2. - Tempo spotkania od tego momentu siadło. Obie drużyny chciały po prostu dograć mecz do końca - mówi Jacek Kudzia, trener Żurawia Krzeszów.
Z tego "dogrania do końca" zrodziły się dwa gole - po jednym dla każdej ze stron. Po stronie Żurawia drugie trafienie zanotował Targosz. Drugą asystę zapisał Ćwiertnia.
Żarek Barwałd - Żuraw Krzeszów 5:3 (1:1)
Gole dla Żurawia: Targosz (dwa), Wajdzik.
Skład Żurawia: Mika - Baca, Talaga, G. Kawończyk (60" Targosz), Skrzypek, Fidelus, Wójcik (80" Gibas), Wajdzik, Madejczyk (78" Korczak), Ćwiertnia, M. Kawończyk.
Filkówka Barwałd - Tarnawianka Tarnawa 3:4 (3:3)
Gole dla Tarnawianki: Durda, Borawski, Pacek, Miś.
Skład Tarnawianki: Mazur - Borawski, Bury, Durda, Dariusz Kałponiak, Dawid Kapłoniak, Miś, Pacek (60" Zawiła), Stypuła, P. Żmudka (15" Madej), T. Żmudka.
Ciśnienie szybko spadło
Bardzo szybko, bo już po dwudziestu minutach spotkania Dębu Sidzina z Jubilatem Izdebnik było jasne, że gospodarzom krzywda w niedzielne popołudnie się nie stanie. Najpierw w 10. minucie rzut karny wykorzystał Mariusz Lipa, a w 28. minucie po indywidualnej akcji na 2:0 wynik podwyższył Mateusz Kulka.
- Była pewna niewiadoma przed meczem. Ciśnienie szybko z nas jednak zeszło - powiedział Adam Wójtowicz, trener Dębu Sidzina.
W drugiej połowie gospodarze dołożyli jeszcze trzy gole - drugi raz na listę strzelców wpisał się Kulka, na 4:0, nie bez pomocy bramkarza gości z rzutu wolnego trafił Jarosław Kostka. W doliczonym czasie gry debiutanckiego gola w seniorach zdobył Kamil Lipa.
Po zakończeniu spotkania Adam Wójtowicz oznajmił zawodnikom, że w przyszłym sezonie nie będzie ich trenował. - W sumie to decyzję podjąłem jeszcze przed rozpoczęciem sezonu. Walczyliśmy o utrzymanie i dopiero gdy cel został osiągnięty, powiedziałem chłopakom o swoich planach. Zamierzam odpocząć od trenowania drużyn seniorskich przynajmniej na rok i skupić się m.in. na pracy z najmłodszymi zawodnikami w Jordanowie - wyjaśnia Wójtowicz.
Dąb Sidzina - Jubilat Izdebnik 5:0 (2:0)
Gole dla Dębu: Kulka (dwa), J. Kostka, M. Lipa, K. Lipa.
Skład Dębu: Sitarz - J. Kostka, P. Kostka, K. Kostka, Korbel (75" K. Lipa), Chorąży, Pastwa, Ł. Kolaniak, Jaromin (80" Handzel), M. Lipa (85" Kordyl), Kulka (70" Szpak).
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze