Reklama


(AKTUALIZACJA)Piłkarski weekend: Gasimy światło!

19/06/2015 03:43

Jeszcze tylko pasek na d... i wakacje - dla niektórych klubów takim przykrym obowiązkiem będzie ostatnia w tym sezonie kolejka ligowa. Właśnie tak podszedł do niej Garbarz, który już w czwartek grał na wyjeździe z Wiślanie Jaśkowicach. I poległ aż 6:0! Do Garbarza nie ma się jednak co przyczepiać - na wiosnę wykonał ogromną robotę, punktował momentami aż miło czy to u siebie czy na wyjeździe i zasłużenie zachował IV-ligowy byt. Do spotkania z Iskrą Klecza Dolna nie będzie mógł podejść z takim nastawieniem, jak Garbarz do wyjazdowego spotkania z w Jaśkowicach, Halniak - co prawda drużyna z Makowa może się utrzymać nawet w wypadku porażki i braku zwycięstwa Niwy, ale lepiej i wygodniej mieć atuty w garści i samemu o wszystkim decydować. W tygodniu Wisła Sandomierz przegrała drugie spotkanie barażowe z Radomiakiem Radom, co powoduje spadek do IV-ligi Trzebini Sierszy i spadek z obecnej IV-ligi, okręgówki i A-klasy czterech drużyn. Babia Góra zwyciężając w sobotę w Balinie zajmie właśnie czwarte od końca miejsce. Spadek tak czy siak? Okazuje się, że nie do końca. Zależne jest to także od tego, czy ktoś z wyższych lig się nie wycofa etc. - co roku takie ruchy są widoczne w całej Polsce, z naszych informacji wynika, że mogą one sprawić, że jednak z okręgówki i A-klasy spadną po trzy zespoły. To także wskazówka dla Strzelca Budzów, żeby grał w ostatniej kolejce o jak najlepsze miejsce w tabeli. Trzy drużyny z naszego powiatu są zagrożone spadkiem z B-klasy: Tarnawianka, Błyskawica i Dąb. W najlepszej sytuacji są ci ostatni, którzy mają dwupunktową przewagę nad Błyskawicą i Tarnawianką.

Postraszyli lidera

W przyszłym sezonie rezerwy Cracovii będą grać w III-lidze, Jałowiec w A-klasie. Do przerwy spotkanie w Wieliczce (boisko rezerw Pasów przy ulicy Wielickiej w Krakowie jest w remoncie - przyp. red.) miało jednak nieoczekiwany przebieg. To Jałowiec nie tylko prowadził po golu autorstwa Grzegorza Jodłowca, ale miał jeszcze inne okazje do zdobycia gola. Najlepszej nie wykorzystał Piotr Pindel. Z kolei w innej sytuacji sędzina główna nie podyktowała ewidentnego rzutu karnego dla gości.

Reklama

Po zmianie stron przed dogodną okazją mógł stanąć Kamil Gazurek - pomocnik Jałowca nie opanował jednak piłki po podaniu od Tomasza Świerkosza. Wyrównanie dla Cracovii padło w kuriozalnych okolicznościach - na murawie zwijał się bólu Wojciech Pindel, Cracovia miała wykonywać rzut rożny. Sędzina zezwoliła gospodarzom na kontynuowanie gry i za chwilę zrobił się 1:1. W tej sytuacji czerwoną kartkę zobaczył jeden Dawid Rusin z Jałowca, który rozgrzewał się za końcową linią boiska. Rusin nie wytrzymał nerwowo i skierował kilka gorzkich słów do biegającego nieopodal sędziego liniowego.

Cracovia w końcówce zdobyła jeszcze trzy gole - dwie z nich przepuścił Daniel Młyński, który w końcowych minutach zastąpił między słupkami Andrzeja Dudka.

Reklama

Cracovia II Kraków - Jałowiec Stryszawa 4:1 (0:1)

Gol dla Jałowca: G. Jodłowiec.

Skład: Dudek (85" Młyński) - B. Iciek, Okrzesik, K. Jodłowiec, Głuszek, Gazurek, P. Pindel, W. Pindel, K. Iciek (82" Janik), G. Jodłowiec, Świerkosz.

Zadanie wykonane z nawiązką

Jak się okazało już po zakończeniu spotkania, nawet ewentualna porażka Halniaka zapewniłaby mu utrzymanie w IV-lidze. Niwa Nowa Wieś przegrała u siebie z Wiślanką Grabie - mało tego, niespodziewanie Górnik Libiąż poległ u siebie z Orłem Piaski Wielkie i z tego też powodu Halniak ostatecznie zajął jedenaste miejsce.

Reklama

W Kleczy od pierwszych minut wszystko było jasne - Halniak przystąpił do spotkania bardzo zdeterminowany, Iskra wręcz przeciwnie. Drużyna z Kleczy Dolnej tydzień temu zachowała IV-ligowy byt i dla niej był to mecz o przysłowiową pietruszkę.

Pewna utrzymania Iskra zagrała w tym spotkaniu w nieco rezerwowym składzie. W bramce stanął młodziutki Szymon Kleszcz, a nominalny golkiper Krystian Kozieł zagrał tym razem w ataku, pojawiając się na murawie na ostatnie pół godziny. Sztuką było zatem nie wykorzystać takiego prezentu przez zawodników z Makowa Podhalańskiego.

Reklama

Iskra Klecza Dolna - Halniak Maków Podhalański 1:5 (0:3)

Gole dla Halniaka: Ryszawy, Kuszyk, Kaczmarczyk, Kozieł, Bobek.

Skład Halniaka: Talaga - Michał Gruca (62" Bobek), Lozniak (73" Skydan), Panuś, Furman, Kaczmarczyk, Kozieł, Sukhetskyi, Kuszyk, Borowczyk, Ryszawy.

Wygrana i zmiana

W ostatnim spotkaniu sezonu 2014/2015 pierwsze zwycięstwo odniosła Babia Góra Sucha Beskidzka. Zaczęło się od nieuznanego gola autorstwa - no właśnie... Z autu wrzucił daleko w pole karne piłkę Maciej Żaczek, ta przeszła po rękach niefortunnie interweniującego bramkarza i wpadła do bramki. Główny pokazał na środek boiska, ale boczny uznał, że bramkarz jednak nie dotknął piłki i Żaczek wrzucił ją bezpośrednio do bramki Orła. Gol za to niedługo potem padł, ale dla Orła. Babiej Góry to nie zraziło - do wyrównania kapitalnym strzałem głową doprowadził Robert Listwan. Na 2:1 podwyższył Tomasz Ścieszka mocnym strzałem, uwaga, z prawej nogi w krótki słupek bramki Orła.

Reklama

Kiedy po przerwie na 3:1 podwyższył Kamil Dyduch, który z lewej strony ni to strzelał, ni dośrodkował i piłka wpadła pod poprzeczkę bramki Orła. Gospodarze nie rezygnowali i zdobyli kontaktowego gola. To był ostatni mecz w sezonie, więc wóz albo przewóz - Orzeł poszedł na całość, zaatakował większą ilością zawodników i zaczął nadziewać się na kontry. Tych Babia Góra stworzyła cztery - po dwie "solidarnie" zmarnowali je Dyduch i Krzysztof Rak.

Babia Góra spadła do A-klasy. Formalnie, na podstawie ligi i zajętej w niej pozycji. Wiele wskazuje jednak, że w przyszłym sezonie Babia Góra może jednak zagrać w okręgówce z powodu pertrubacji w wyższych ligach kilku klubów - wytłumaczyć nie sposób jak to działa, tak po prostu może się stać np. Granat Skarżysko-Kamienna może się wycofać z gry w III-lidze, niewiadoma jest sytuacja rezerw Korony Kielce na tym samym poziomie rozgrywek (chociaż w prasie można przeczytać, że cały klub, nie tylko rezerwy, chciałaby przejąć AS Roma). Będziemy śledzić na bieżąco sytuacje i informować, jak zmiany w wyższych ligach wpływają na los drużyn z naszego powiatu, nie tylko Babiej Góry.

Reklama

W nowym sezonie, obojętnie czy to w A-klasie, czy dalej w okręgówce, Babia Góra będzie miała nowy zarząd. W najbliższą środę w Suchej Beskidzkiej odbędzie się nadzwyczajne walne zebranie członków klubu.

Orzeł Balin - Babia Góra Sucha Beskidzka 2:3 (1:2)

Gole dla Babiej Góry: Listwan, Ścieszka, Dyduch.

Skład Babiej Góry: Kachnic - Kudzia, Rzepka, Kociołek, Żaczek, Ścieszka, Listwan, Mika (90" P. Starowicz), Bąk (65" Gach), Dyduch (85" Stróżak), Rak (70" Żmuda).

Deszcz ok

- Niektórzy mogą teraz liczyć, ile straciliśmy punktów w rundzie jesiennej. Gdyby nie to, moglibyśmy być tam, gdzie dzisiaj jest Sosnowianka (zapewniła sobie dziś awans do IV-ligi - przyp. red.). Za nami bardzo dobry sezon. W takich meczach jak z Unią, rezerwami Sołą czy w pierwszej połowie dzisiejszego spotkania w Gromcu, kibice patrząc na naszą grę mogli przypuszczać, że oglądają IV-ligowy zespół - mówi Maciej Melzer.

Reklama

Tempo Białka wygraną 2:0 z Nadwiślaninem Gromiec zapewniła sobie piąte miejsce w lidze. Do podium zabrakło punktu (KS Chełmek), do awansu - ośmiu.

Spotkanie w Gromcu rozpoczęło się rewelacyjnie dla Tempo - w 9. minucie w polu karnym Grzegorz Pacyga podał do Bartłomieja Ficka, który strzałem w krótki róg otworzył wynik spotkania. Drugi gol dla Tempo był niemal bliźniaczo podobny do pierwszego - tym razem w rolę asystenta wcielił się Sebastian Młynarczyk, który podał do Grzegorza Motora. Pomocnik Tempo, podobnie jak wcześniej Ficek, pewnym strzałem z bliskiej odległości pokonał bramkarza gospodarzy.

Reklama

Od 20. minuty poczynaniom zawodników na boisku zaczął towarzyszyć... deszcz. - Nie przeszkadzał, a momentami wręcz pomagał w grze. Graliśmy mądrze, szybko, podaniami. Przerywaliśmy akcje rywala w środkowej części boiska, góra na 30. metrze. Piotrek Kłapyta był do przerwy bezrobotny - przyznaje Melzer.

Trzeci gol dla Tempo w tej części gry nie padł - najbliżej pokonania bramkarza Nadwiślanina był Paweł Mentel. Piłka po jego strzale zatrzymała się na słupku.

Druga połowa rozpoczęła się z pięciominutowym opóźnieniem. Wszystkiemu był winien wspomniany wcześniej deszcz. - Mówię do sędziego asystenta, że nie widać linii. On na to, że sobie poradzą. Mija minuta gry i sędziowie wstrzymują grę i nakazują gospodarzom pomalować wiadomo co - dodaje Melzer.

Reklama

W tej części gry musiał już wykazać się Kłapyta. - Jeden strzał, który Piotrek wybronił na raty, był naprawdę fantastyczny. Parada Piotrka jeszcze lepsza - pochwalił swojego podopiecznego Melzer.

Ciekawostką jest także fakt, że Tempo wprowadziło od początku drugiej połowy dwóch zawodników. Boisko opuścił m.in. strzelec pierwszego gola. - Ustaliłem, że pograją dzisiaj wszyscy chłopcy. Bardzo dobrą zmianę dał Daniel Lewandowski, który wprowadził pewność i spokój w nasze poczynania. Nie oznacza to, że gorszy dzień miał Mariusz Bielarz - tłumaczy Melzer.

Reklama

Sezon 2014/2015 Tempo kończy zatem na piątym miejscu, a czy w przyszłym sezonie nadal jej szkoleniowcem będzie Maciej Melzer? - Sprawa jest otwarta - mówi trener Tempo Białka.

Nadwiślanin Gromiec - Tempo Białka 0:2 (0:2)

Gole dla Tempo: Ficek, Motor.

Skład Tempo: Kłapyta - M. Marek, Sz. Marek, Bielarz (46" Lewandowski), Raczek, Mentel, Pacyga, Motor (55" Owsiak), Ficek (46" Kryjak), Młynarczyk, Goryl (55" Drobny).

Strzelec Budzów - Burza Roczyny 1:5

7x200%

Tytuł relacji nie oznacza zadania matematycznego, ale ilość nie stu, lecz dwustu procentowych okazji, których  nie wykorzystali w spotkaniu ze Zniczem Sułkowice-Bolęciną piłkarze Naroża Juszczyn. - Trudno liczyć w takich okolicznościach na korzystny wynik. Znicz i Cedron to najlepsze drużyny, z którymi graliśmy odkąd zostałem trenerem Naroża. Znicz był bardzo groźny w ofensywie - mówi Jakub Jeziorski.

W 3. minucie gapiostwo w środku pola Dominika Chorążego wykorzystuje jeden z zawodników Znicza. Piłka trafia na skrzydło, centra i wślizgiem jeden z piłkarzy gości pakuje piłkę do bramki. Cztery minuty później Naroże wyrównuje - ze skrzydła dogrywa Marcin Kryjak, a także wślizgiem do bramki trafia Tomasz Lipka.

Po kwadransie gry Znicz mógł po raz drugi wyjść na prowadzenie - po rozegraniu rzutu rożnego piłka trafia za pole karne do jednego z gości, który posyła bombę w kierunku bramki Michała Fidelusa. Na szczęście dla Naroża - spojenie.

Od dwudziestej minuty gospodarze przejmują kontrolę nad wydarzeniami na boisku. W tym czasie podopieczni Jeziorskiego marnują cztery dogodne okazje - po podaniu od Lipki, Kryjak nie trafia do pustej bramki, Marcin Ferek niecelnie strzela głową z 2. metrów, Karol Pietrzak z 14. metrów przenosi piłkę nad poprzeczką i wreszcie sytuacji sam na sam z bramkarzem nie wykorzystuje Lipka. - Sztuką było tego nie wykorzystać - mówi Jeziorski.

W doliczonym czasie gry do pierwszej połowy Znicz wychodzi na prowadzenie. - Goście nas skontrowali. Inna sprawa, że dwóch naszych obrońców biegło na równi z tym zawodnikiem. Oni mu nie przeszkadzali, ale asystowali w biegu - irytował się Jeziorski.

Obraz gry nie zmienił się po przerwie - to Naroże było stroną dominującą, Znicz z kolei nastawił się na kontry. I dwie wyprowadził naprawdę groźne. Za pierwszym razem zawodnik Znicza strzelił obok bramki, za drugim - w słupek.

Tymczasem Naroże kontynuowało festiwal nieskuteczności. Trzech sytuacji sam na sam nie wykorzystał Lipka, jednej - Kryjak. Na dokładkę Pietrzak z 10. metrów mając przed sobą tylko bramkarza, strzelił nad poprzeczką.

W pewnym momencie kibice w Juszczynie krzyknęli gromkie jeest po strzale z dystansu Pietrzaka. Piłka odbiła się od poprzeczki, linii bramkowej i wyszła na aut. - Bramkarz gości powiedział, że chyba był gol. Sędzia główny uznał inaczej - przyznał Jeziorski.

Sezon dla Naroża zakończony, a powoli krystalizują się plany odnośnie kolejnych rozgrywek. - Do końca tygodni wyjaśni się, czy zostanę w Narożu. Nie ukrywam, że jeżeli miałbym zostać w Juszczynie, to chciałbym powalczyć o awans - mówi Jeziorski.

Z drużyny odchodzą Dariusz Klimasara i Jan Pietrusa (wyjazd za granicę).

Naroże Juszczyn - Znicz Sułkowice-Bolęcina 1:2 (1:2)

Gol dla Naroża: Lipka.

Skład Naroża: Fidelus - Ceremuga, Baziński, Ferek, Klimasara (70" Kulka), Pietrzak, Chorąży (60" Sala), Trybała (75" Tomczak), Kryjak, Lipka.

Spadli z klasą

Zdobyli osiem goli, mogli i z szesnaście. W bardzo dobrym stylu pożegnał się Grom Grzechynia z rozgrywkami A-klasy demolując Stanisławiankę Stanisław 8:4. - Graliśmy na luzie, wszystko nam wychodziło. Strzały, podania z pierwszej piłki - ręce same składały się do oklasków - mówi Stanisław Klimala, trener Gromu Grzechynia.

Cztery gole zdobył Piotr  Surmiak, który z dorobkiem 23 goli został najskuteczniejszym strzelcem drużyny. - Piotrek to nasz super strzelec. Z takim dorobkiem jest jednym z najlepszych napastników ligi. Świetnie grał też Tomek Czubin - dodaje Klimala.

Od wyższej porażki Stanisławiankę uchronił rezerwowy bramkarz, który zameldował się po przerwie na murawie. - Przepuścił pięć strzałów, ale momentami interweniował rewelacyjnie. Gdyby nie on, zdobylibyśmy dwucyfrową liczbę goli - przyznaje szkoleniowiec Gromu.

Po rocznej przygodzie z A-klasą, Grom wraca na niższy poziom rozgrywkowy. Od dawna panuje przekonanie, które potwierdziło się w tym sezonie - Grom jest za słaby na A-klasę, za mocny na B. - Zgadzam się z tym, chociaż spadek to konsekwencja naszej gry na jesieni. W tabeli rundy wiosennej plasujemy się w środku stawki. Brakuje nam 2-3 zawodników, żeby grać w A-klasie. W B-klasie można wystawić juniora, jak czasami kogoś nie ma bo ma pracę czy studia, ale w A  niektórych klubach grają już sprowadzani z wyższych lig zawodnicy za duże pieniądze. Grzechynia to mała miejscowość, nie ma wielkiego wyboru wśród zawodników. Z drugiej strony w B-klasie znowu będziemy wysoko zwyciężać, poprawi się frekwencja na trybunach. Pewnie za rok znowu zawitamy do A-klasy - mówi Klimala.

Światełkiem w tunelu dla Gromu są zawodnicy juniorów młodszych, którzy wygrali rozgrywki II-ligi juniorów młodszych z imponującym dorobkiem 91 zdobytych goli. - To są chłopaki w wieku 15-17 lat. Leją niektórych rywali aż miło. W ostatnim meczu pokonali Bieńkówkę 17:0. Widać, że będzie miał kto w przyszłości grać dla Gromu. Czekamy na tych chłopaków - dodaje Stanisław Klimala.

Grom Grzechynia - Stanisławianka Stanisław 8:4 (3:2)

Gole dla Gromu: Piotr Surmiak (cztery), T. Czubin (dwa), Pieróg, S. Krupczak.

Błyskawica Marcówka - KS Bystra 3:2 (1:0)

Gole dla Błyskawicy: Karcz, Pindel, M. Porębski.

Gole dla Bystrej: Urbański, Paczka (sam.).

Składy:

Błyskawica: Brańka - Karcz (55" M. Porębski), Kasprzycki, Nosal (75" D. Zgudziak), Oleś (35" M. Zgudziak), M. Paczka, P. Paczka, Pindel, R. Porębski (65" Pilch), Urbański, Wróbel.

Bystra: Wójcik - Basiura, Błachut, Chorąży, Ciapała, Gałka, Samek, Sroka, Szewczyk, Urbański, Wójtowicz.

Witaj A-klaso!

Efektownie z B-klasą pożegnały się Lachy Lachowice. Od nowego sezonu podopieczni Krzysztofa Chorążego będą grać w wyższej klasie rozgrywkowej. W ostatnim spotkaniu sezonu 2014/2015 rozbili Watrę Zawoja zwyciężając aż 8:1.

- Rundę jesienną mieliśmy lepszą, wiosnę nieco gorszą. Dopadła nas lawina kontuzji i kartek. W drużynie mam kilku studentów, którzy nie zawsze mogli pojawiać się na meczach. Na szczęście niektórzy kończą studia i będą bardziej dyspozycyjni w A-klasie. Nie korzystałem też z wielu juniorów, którzy grali w 1. lidze i zakończyli rozgrywki na piątym miejscu - mówi Chorąży.

Największym zmartwieniem w Lachowicach jest stan głównego boiska, chociaż tutaj pojawiła się nadzieja na lepsze czasy dla Lachów. - Urząd Gminy w Stryszawie wydał zgodę na modernizację boiska. Poszukiwane są teraz środki zewnętrzne. W ramach modernizacji ma zostać m.in. powiększona powierzchnia boiska, wybudowane zostanie boisko o wymiarach zbliżonych do orlika. Mam nadzieję, że w przyszłym roku rozpoczną się te prace. Przed zbliżającym się sezonem, żeby spełnić wymogi licencyjne, zostanie poprawiona nawierzchnia boiska i postawione zabezpieczenie boiska od trybun  - dodaje Chorąży.

Lachy Lachowice - Watra Zawoja 8:1 (6:1)

Gole dla Lachów: Daniel Kachel (trzy), Dawid Kachel (dwa), Dominik Kachel, Gach.

Gol dla Watry: Listwan.

Składy:

Lachy: Nowak (46" Bogacz) - Kąkol, M. Chorąży (80" Lasik), Banaś, Kubieniec (70" Stachnik), Daniel Kachel, Dawid Kachel, P. Gach, Sobański, Małysiak, Dominik Kachel.

Watra: Staszak - Rak (55" Stopka), Antosiak, Zięba, Zguda (80" Zeman), Wróblewski, B. Warmuz, R. Warmuz, Gałuszka, Malik (80" Motowidło), Listwan.

Huragan Skawica - Olimpia Zebrzydowice 3:0

Dwukrotnie na prowadzeniu

Mecz z beniaminkiem od nowego sezonu A-klasy rozpoczął się bardzo dobrze dla Żurawia. Z lewej strony do środka ściął Paweł Wajdzik i strzałem po ziemi pokonał bramkarza z Barwałdu. Do przerwy był jednak remis, bo Żarek wyrównał po uderzeniu z rzutu wolnego. Nie popisał się w tej sytuacji Mateusz Mika, który przepuścił piłkę pod pachą.

W 60. minucie na murawie pojawił się Bartłomiej Targosz i minutę później cieszył się z gola! Targosz wykorzystał prostopadłe podanie od Krzysztofa Ćwiertni i Żuraw prowadził 2:1.

Gospodarze wyrównali po rzucie karnym. O piłkę w polu karnym walczył Przemysław Baca i zdaniem sędziego pomógł sobie w tej sytuacji ręką.

Spotkanie rozstrzygnęły dwa zdobyte w krótkim odstępie czasu przez Żarek gole na 3:2 i 4:2. - Tempo spotkania od tego momentu siadło. Obie drużyny chciały po prostu dograć mecz do końca - mówi Jacek Kudzia, trener Żurawia Krzeszów.

Z tego "dogrania do końca" zrodziły się dwa gole - po jednym dla każdej ze stron. Po stronie Żurawia drugie trafienie zanotował Targosz. Drugą asystę zapisał Ćwiertnia.

Żarek Barwałd - Żuraw Krzeszów 5:3 (1:1)

Gole dla Żurawia: Targosz (dwa), Wajdzik.

Skład Żurawia: Mika - Baca, Talaga, G. Kawończyk (60" Targosz), Skrzypek, Fidelus, Wójcik (80" Gibas), Wajdzik, Madejczyk (78" Korczak), Ćwiertnia, M. Kawończyk.

Filkówka Barwałd - Tarnawianka Tarnawa 3:4 (3:3)

Gole dla Tarnawianki: Durda, Borawski, Pacek, Miś.

Skład Tarnawianki: Mazur - Borawski, Bury, Durda, Dariusz Kałponiak, Dawid Kapłoniak, Miś, Pacek (60" Zawiła), Stypuła, P. Żmudka (15" Madej), T. Żmudka.

Ciśnienie szybko spadło

Bardzo szybko, bo już po dwudziestu minutach spotkania Dębu Sidzina z Jubilatem Izdebnik było jasne, że gospodarzom krzywda w niedzielne popołudnie się nie stanie. Najpierw w 10. minucie rzut karny wykorzystał Mariusz Lipa, a w 28. minucie po indywidualnej akcji na 2:0 wynik podwyższył Mateusz Kulka.

- Była pewna niewiadoma przed meczem. Ciśnienie szybko z nas jednak zeszło - powiedział Adam Wójtowicz, trener Dębu Sidzina.

W drugiej połowie gospodarze dołożyli jeszcze trzy gole - drugi raz na listę strzelców wpisał się Kulka, na 4:0, nie bez pomocy bramkarza gości z rzutu wolnego trafił Jarosław Kostka. W doliczonym czasie gry debiutanckiego gola w seniorach zdobył Kamil Lipa.

Po zakończeniu spotkania Adam Wójtowicz oznajmił zawodnikom, że w przyszłym sezonie nie będzie ich trenował. - W sumie to decyzję podjąłem jeszcze przed rozpoczęciem sezonu. Walczyliśmy o utrzymanie i dopiero gdy cel został osiągnięty, powiedziałem chłopakom o swoich planach. Zamierzam odpocząć od trenowania drużyn seniorskich przynajmniej na rok i skupić się m.in. na pracy z najmłodszymi zawodnikami w Jordanowie - wyjaśnia Wójtowicz.

Dąb Sidzina - Jubilat Izdebnik 5:0 (2:0)

Gole dla Dębu: Kulka (dwa), J. Kostka, M. Lipa, K. Lipa.

Skład Dębu: Sitarz - J. Kostka, P. Kostka, K. Kostka, Korbel (75" K. Lipa), Chorąży, Pastwa, Ł. Kolaniak, Jaromin (80" Handzel), M. Lipa (85" Kordyl), Kulka (70" Szpak).

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama