Do sporej niespodzianki doszło w świ ą teczna sobotę w Trzebini, gdzie do walczących o awans do III ligi gospodarzy przyjechał walczący, ale o utrzymanie w IV-lidze, Garbarz Zembrzyce. Przez długi czas wydawało się, że goście przywiozą do Zembrzyc cenny remis. W 87. minucie gola na wagę zwycięstwa dla gości zdobył tymczasem Adrian Sadowski i niespodzianka stała się faktem! Halniak prowadzi do przerwy w Grabiach 2:1 - gole Grzegorza Talagi i Dariusza Szymoniaka, ale prowadzenia nie utrzymał. Mało tego - doznał pierwszej porażki w tej rundzie. - Sprezentowaliśmy rywalom gole. Do tego sędziowie pozwolili się Wiślance odblokować... - powiedział trener Krzysztof Wądrzyk. Dwa gole Jakuba Drobnego pozwoliły Tempo przywieźć komplet punktów z Chełmka. W doliczonym czasie gry skórę gościom uratował Piotr Kłapyta. - Jak on wybronił ten strzał w krótki słupek, naprawdę nie wiem. Intuicyjnie to jedyne wyjście - pochwalił swojego podopiecznego Maciej Melzer. Kompletnie przemeblowany Jałowiec zremisował 1:1 ze Skawą Wadowice.
IV-LIGA:
Statystyki nie grają
27 punktów dzieliło przed tym spotkaniem Trzebinię i Garbarza. W dwóch pierwszych kolejkach MKS Trzebinia wygrała do zera z Górnikiem Libiąż i Iskrą Klecza Dolna, Garbarz tymczasem przegrał u siebie z Iskrą 1:0. Po raz kolejny potwierdziło się powiedzenie, że statystyki nie grają. Ktoś postronny obecny na meczu nie uwierzyłby, że aż taka przepaść dzieliła przed tym meczem, i sumie dalej dzieli, oba zespoły.
Garbarz wcale nie przyjechał do Trzebini prosić o najniższy wymiar kary. Powodowało to nerwowość w szeregach gości, którzy często w brutalny sposób atakowali zawodników gości. Po jednym z kolejnych takich wejść zawodnik Trzebini ujrzał drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę. Jeszcze w tej części gry Garbarz mógł wyjść na prowadzenie – Sławomir Puda nie wykorzystał jednaj sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy.
Przez pierwszy kwadrans drugiej połowy Garbarz trzymał się dzielnie. Trzebinia mimo że grała w dziesiątkę, starała się prowadzić grę i miała optyczną przewagę. Od 60. minuty goście zaczęli się gubić, grać chaotycznie co skrzętnie chcieli wykorzystać zawodnicy z Trzebini. Dwa razy od utraty gola uchronił gości Bartłomiej Bruzda ! I kiedy wydawało się, że spotkanie zakończy się bezbramkowym remisem, Garbarz wyprowadził wzorową kontrę, którą strzałem ze środka pola karnego zamienił na gola Adrian Sadowski.
MKS Trzebinia - Garbarz Zembrzyce 0:1 (0:1)
Gol dla Garbarza: Sadowski.
Skład Garbarza: Bruzda - Ł. Puda, Mitka, Marek, Harańczyk, Sałapatek, Tomczak, Kasiński, Sadowski, Sani, S. Puda.
Pomylili Święta
- Wiedzieliśmy jak gra Wiślanka. Prowadziliśmy do tego do przerwy 2:1. Wiem, że są Święta Wielkanocne, ale nam się chyba one pomyliły z Bożym Narodzeniem… W sobotę daliśmy gospodarzom trzy prezenty – tak porażkę 3:2 z Wiślanką Grabie skomentował trener Halniaka Maków Podhalański, Krzysztof Wądrzyk .
Po trzech spotkaniach w rundzie wiosennej Halniak ma na koncie tylko dwa punkty. Bliski wywalczenia pełnej puli był już w meczach w Skawinie i przed tygodniem w Makowie. Po pierwszej połowie spotkania z Wiślanką wydawało się, że szczęście wreszcie uśmiechnie się do makowian. Zaczęło się co prawda nieszczęśliwie, bo piłka po strzale jednego z zawodników Wiślanki odbiła się od Dariusza Szymoniaka i kompletnie zaskoczyła Filipa Rechula . Wychowanek Halniaka szybko się zrehabilitował – najpierw kapitalnie dośrodkował z lewej strony wprost na głowę nadbiegającego Grzegorza Talagi i w Grabiach mieliśmy remis. Kilka minut później Kamil Dyduch prostopadle zagrał do Szymoniaka, a ten wykorzystał sytuacją sam na sam z bramkarzem gospodarzy.
– Zabrakło nam koncentracji, zwłaszcza w defensywie – powiedział Wądrzyk. Po pięciu minutach drugiej połowy był tymczasem remis. Po serii błędów w obronie Halniaka jeden z zawodników Wiślanki zdobył gola na 2:2.
Halniak starał się mimo wszystko grać o pełną pulę, lecz to Wiślanka stwarzała bardziej groźne sytuacje. Trzy razy świetnie interweniował Rechul, ale za czwartym razem musiał uznać wyższość zawodnika Wiślanki. Konkretnie Pawła Nowaka , byłego zawodnika Cracovii, w rundzie jesiennej jeszcze piłkarza III-ligowego Porońca Poronin. Halniak w drugiej połowie też miał swoje okazje – po zamieszaniu w polu karnym i uderzeniu Dawida Szymuli piłkę musnęła słupek, bramkarz gospodarzy sparował na rzut rożny futbolówkę po strzale Dyducha.
– Mieliśmy przewagę, szarpaliśmy, lecz w nasze szeregi wkradła się też niepotrzebna nerwowość. Wynik nie był dla nas korzystny, więc stąd się ona wzięła. Za tydzień z Jutrzenką nie możemy tylu błędów popełnić – dodał Wądrzyk.
Wiślanka Grabie - Halniak Maków Podhalański 3:2 (1:2)
Gole dla Halniaka: Ta laga, Szymoniak.
Skład Halniaka: Rechul - Gruca, Lozniak, Tala ga, Furman (70" J. Bobek), Dyduch, Kozieł, Szymula, Kaczmarczyk, Moskała, Szymoniak. Ławka rezerwowych: Pająk, Sz. Bobek, Mali na, Polak, Mokwiński.
{gallery width="250" height="300" }news/2016/marzec/halniak26{/gallery}
V-LIGA:
Skład po nowemu, wynik po staremu
Czterech nowych zawodników (Zbigniew Biela , Szymon Stachnik , Marcin Porębski , Tomasz Rakoczy ) wystąpiło w wyjściowym składzie Jałowca w spotkaniu ze Skawą Wadowice. Komu jak komu, ale trenerowi Szymonowi Burlidze odwagi nie można odmówić. a pewnie gdyby na czas udało się sprowadzić certyfikaty dwóch trenujących z Jałowcem Ukraińców, to i ich moglibyśmy zobaczyć od pierwszej minuty w składzie. Z drugiej strony odejście z zespołu zwłaszcza braci Jodłowców spowodowało, że pojawiły się wakaty w wyjściowej jedenastce i ktoś je musiał zapełnić.
Największą niespodzianką dla kibiców mogło być jednak ustawienie Tomasza Świerkosza na środku defensywy. Tutaj jednak kapitana Jałowca dopadł pech, bo po kwadransie gry musiał opuścić plac gry. Jałowiec zagrał w ustawieniu z trójką zawodników z przodu - ale ofensywnie brzmiało to tylko na papierze.
- W pierwsze połowie trochę przespaliśmy i odpuściliśmy rywalowi – mówi kierownik Jałowca, Tomasz Steczek .
Dopiero strata gola w drugiej połowie spowodowała, że gracze Jałowca wzięli się „do roboty”. – To był moment zwrotny. Postawiliśmy się rywalowi, lecz sił wystarczyło nam tylko na doprowadzenie do remisu – dodaje Steczek.
Gola na wagę remisu dla Jałowca zdobył Bartłomiej Iciek . Ofensywne wejście grającego w obronie Ićka zakończyła się wykorzystaną sytuacją sam na sam z bramkarzem gości. Jałowiec starał się prowadzić grę, lecz niewiele wynikało z tego zagrożenia pod bramką Skawy. Najgroźniej na przedpolu bramki drużyny z Wadowic robiło się po dośrodkowaniach ze stałych fragmentów gry. Tymczasem Skawa w końcówce mogła zadać decydujący cios i wracać do Wadowic z trzema punktami – szczęście było w tej sytuacji jednak po stronie gospodarzy.
- Mamy młodą drużynę o dużych umiejętnościach. Mam nadzieję, że z meczu na mecz będą prezentować się coraz lepiej – podsumował kierownik Jałowca.
Jałowiec Stryszawa - Skawa Wadowice 1:1 (0:0)
Gol dla Jałowca: B. Iciek.
Skład Jałowca: Kobiałka - B. Iciek, Świerkosz (15" Szklarczyk), Brytan, Szwed, Porębski, Rakoczy, Starowicz, Głuszek, Stachnik, Biela (71" Kłapyta). Ławka rezerwowych: Okrzesik, K. Iciek, Marosek.
Jałowiec Stryszawa 1-1 Skawa Wadowice
Opublikowany przez Sucha24.pl na 26 marca 2016Tak trzymać!
Drużyny rozpoczęły mecz niemrawo, raczej czekając na ruch rywala. Swoje z pewnością zrobiła też trema spowodowana powrotem do poważnej rywalizacji. Więcej spodziewano się po gospodarzach, ale że ci z upływem minut niespecjalnie kwapili się do przejęcia inicjatywy, to po około kwadransie odważniejsi zaczęli być przyjezdni.
Z dalszej odległości próbował, zimowy nabytek białczan, Jakub Korba. Dwa strzały - jeden po akcji, drugi z rzutu wolnego - nie minęły słupków w zbyt dużej odległości, ale większym zagrożeniem nie były. Po centrze z prawej strony zgrał z kolei głową Grzegorz Pacyga, a Sebastian Młynarczyk dobrze złożył się do woleja, który po rykoszecie od obrońcy przeleciał tuż nad poprzeczką.
Chełmczanie odpowiedzieli niczym bokser, gdy rozrzucając ze środka do otwartego korytarza po lewej, wślizgiem zagrania nie przeciął Paweł Mentel, z czego mocnym uderzeniem w sytuacji sam na sam skorzystał Michał Domżał. Trafienie zmieniło obraz gry jedynie o tyle, że drużyny stały się ostrożniejsze: miejscowi wyraźnie liczący na obronę wyniku, Tempo świadome skontrowania. Otwierające 45. minut raczej na remis i na minutę przed ich upływem ten stał się faktem. Po rozegraniu lewą stroną, ładne prostopadłe zagranie bokiem pola karnego dostał Pacyga, dośrodkował sprzed linii końcowej wzdłuż bramki, a nadbiegający Jakub Drobny przyłożył prawą nogę. Bramkarz Patryk Żołneczko sparował jeszcze futbolówkę, ale nie mógł jej wybić już ze światła bramki.
W przerwie trener Melzer dokonał zaskakującej roszady zdejmując z murawy aktywnego Kamila Lenika, a w bój posyłając - co akurat niedziwne - Bartłomieja Goryla. - Kamil nie trenował tydzień i dopiero wraca do pełni sił. Tak samo było z Bartkiem, który też jest po kontuzji. Zastanawiałem się, kogo wysłać do boju od pierwszej minuty - Grześka Pacygę czy Bartka Goryla. Zdecydowałem się na tego pierwszego, chociaż mieliśmy umowę, że zagrają wszyscy - wyjaśnia trener Tempo, Maciej Melzer.
Największa zmiana nastąpiła jednak w boiskowych wydarzeniach, bo zmotywowani białczanie od pierwszego gwizdka przesunęli się bliżej chełmeckiej bramki, pressując rywali. Przez 10-15 minut drugiej odsłony gospodarze nie mieli chwili wytchnienia i ze swojej połowy poważnie wyszli tylko raz. Ofensywna postawa gości została nagrodzona w 58. minucie. Z lewej strony Goryl pół prostopadle zagrał do środka, a tam pojedynek biegowy stoczyli Żołneczko i Drobny. Golkiper z Chełmka teoretycznie go wygrał, bramkarskim wejściem wybijając piłkę, ale w praktyce trafił wprost w stopę białczańskiego młodzieżowca i futbolówka łagodnym łukiem wpadła do siatki.
Dziesięć minut później prowadzący powinni zapewnić sobie spokój. Potwierdzający rosnącą w sparingach formę, strzelec dwóch bramek, dostał podanie ze środka na prawo, bez przyjęcia doskonale rozrzucił na drugą stronę do pędzącego Młynarczyka, a ten zrobił prawie wszystko tak jak trzeba, oprócz tego, że w starciu oko w oko z bramkarzem Chełmka, ustrzelił stopę kładącego się już bramkarza.
W ostatnim kwadransie zdecydowanie zaatakowali chełmeccy zawodnicy, z czasem przechodząc też na grę trójką defensorów, co naturalnie narażało ich na kontry. Najpierw skończyło się na strachu białczańskiej ekipy, gdy po wejściu z prawego skrzydła, jeden z przeciwników źle przyjął futbolówkę, ale niebawem po rzucie wolnym bliżej lewej strony, Piotr Kłapyta oraz obrońcy musieli sporo się napocić, by zażegnać zagrożenie. W odpowiedzi próbował Goryl: główka po kornerze była celna, lecz za słaba, z kolei płaskie kopnięcie z 12 metrów wylądowało tylko na bocznej siatce. Już w doliczonym czasie gry, z kilku metrów, blisko zamknięcia emocji był Łukasz Raczek, ale rywal zdołał jeszcze "dzióbnąć" na róg. Gdy upłynęły już dodatkowe minuty, miejscowym udało się jeszcze raz przechwycić, a największym problemem było to, że uczynił to najszybszy na boisku zawodnik. Jego 60- metrowy rajd prawą flanką zakończył się dograniem z linii końcowej na skraj pola bramkowego, gdzie wytworzyło się zamieszanie, w którym jeden z gospodarzy zdołał kopnąć do sieci... Nie! Stojący do końca Kłapyta instynktownie zareagował, po czym przycisnął ciałem piłkę, a arbiter zakończył zawody. - Nie wiem jak Piotrek to obronił. Musiał to zrobić instynktownie - pochwalił swojego podopiecznego Melzer.
- Pierwszą połowę zagraliśmy falami - początek niezły, potem "stanęliśmy" i końcówka też obiecująca zakończona golem Kuby Drobnego. W drugiej połowie oglądaliśmy Tempo takie samo, jak w meczach sparingowych - graliśmy dużo piłką, agresywnie. Tak trzymać! - dodał szkoleniowiec Tempo Białka.
Paweł Ficek
UKS KS Chełmek - Tempo Białka 1:2 (1:1)
Gol dla Tempo: Dr obny (dwie).
Skład: Kłapyta - Mentel, Bielarz, M. Marek (84" Woźny), Lenik (46" Goryl), Motor, Korba, Raczek (90" Sz. Marek), Drobny, Pacyga (78" Sala), Młynarczyk. Ławka rezerwowych: Białończyk, Harańczyk.
{gallery width="250" height="300" }news/2016/marzec/bialka26{/gallery}
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze