Reklama


Piłkarski weekend: Charakter lidera z Juszczyna, Garbarz pozbawia złudzeń

25/03/2017 16:54

Naroże Juszczyn przegrywało do przerwy na boisku w Inwałdzie 1:0, a mogło i różnicą dwóch trafień. Po przerwie to podopieczni Jakuba Jeziorskiego już tylko trafiali do siatki. Uczynili to dwukrotnie i wygrali 2:1. Pachniało sensacją po pierwszej połowie w Zembrzycach, gdzie Garnarz przegrywał z zamykającym tabelę Górnikiem Libiąż. Po przerwie sprawy w swoje ręce wzięli jednak gospodarze - najpierw obrońcy (Bartłomiej Sałapatek, Paweł Marek), a potem już bardzie ofensywni zawodnicy (Sławomir Puda, Grzegorz Bańdura). Po pierwszej połowie Halniak miał niepowtarzalną okazję prowadzić 2:0 na boisku lidera z Ryczowa - dobrych okazji nie wykorzystali jednak Piotr Bagnicki i Jacek Bobek. A, że niewykorzystane okazje lubią się mścić... Orzeł-Halniak 2:0. Babia Góra Sucha Beskidzka wraca z zerowym dorobkiem z boiska w Wieprzu. Gospodarze gola na wagę zwycięstwa zdobywają w ostatniej minucie spotkania.

NASTĘPNE RELACJE W PONIEDZIAŁEK!

V-LIGA:

Do przerwy 0:1

Gdy pod koniec pierwszej połowy jeden z nielicznych ataków drużyny gości zakończył się powodzeniem, można było spodziewać się pasjonującej drugiej połowy. Takowa też była, a w głównej roli wystąpili podopieczni Zdzisława Janika. Od 50 do 65 piłkarze z Zembrzyc trzykrotnie wpisali się na listę strzelców i marzenia o jakiejkolwiek punktowej zdobyczy dla gości pozostały... w sferze marzeń.

Do wyrównania doprowadził Bartłomiej Sałapatek, który wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego Michała Kani. Trafienia numer 2 i 3 dla Garbarza były niemal identyczne - Paweł Marek i Sławomir Puda najlepiej odnaleźli się w zamieszaniu, jakie powstało w szesnastce gości i nie pomylili się w idealnych okazjach.

Reklama

Wynik na 4:1 ustalił Grzegorz Bańdura, który nie zmarnował sytuacji sam na sam z bramkarzem gości.

Garbarz Zembrzyce - Górnik Libiąż 4:1 (0:1)

Gole dla Garbarza: Sałapatek, Marek, S. Puda, Bańdura.

Skład Garbarza: Bruzda - Ł. Puda, Marek, Sałapatek, Curzydło, Bańdura, Burliga, Gajewski (46" Oladoja Marcelo), Kania (46" Talaga, 75" Harańczyk), S. Puda, Abubakar. 

Mogli prowadzić 2:0, przegrali 2:0

Z dusz ą na ramieniu udali się w sobotę na mecz do Ryczowa piłkarze Halniaka. I nie chodziło wcale o to, że przyszyło się im zmierzyć z liderem tabeli, który w tym sezonie wygrywa wszystko co jest do wygrania na swoim stadionie. - Dopadły nas urazy, choroby, przez które miałem tylko dwóch rezerwowych zawodników. Michał Gruca grał z gor ączką i jeszcze w pierwszej połowie musiał zejść z boiska. Z gor ączką wyst ąpił również Grzegorz Antosiak, który wytrzymał całe spotkanie - mówi trener Halniaka, Paweł Krzeszowiak.

Reklama

Lekki szok i niedowierzanie panował na trybunach stadiony w Ryczowie po zakończeniu pierwszej połowy. Nastawiony na kontry Halniak, mógł i powinien dwukrotnie ukarać lidera rozgrywek. Najpierw w nieprawdopodobny sposób uderzenie głow ą Piotra Bagnickiego wybronił bramkarz gospodarzy. Pod koniec pierwszej połowy minimalnie obok słupka uderzał Jacek Bobek.

Po raz kolejny zatem sprawdziło się piłkarskie porzekadło o niewykorzystanych okazjach, które lubi ą się mścić. Najpierw dośrodkowanie w pole karne Halniaka na gola zamienił nadbiegaj ący zawodnik Orła. - Szkoda, bo chłopcy wiedzieli, że w taki sposób Orzeł lubi zdobywać gole - żałował Krzeszowiak. Trafienie na 2:0 to indywidualny bł ąd Krzysztofa Krauzego, który zacz ął się "bawić" z napastnikiem lidera ekstraklasy. Za chwilę piłkę stracił, a Łukasz Kobiałka musiał po raz drugi wyjmować j ą z bramki. Najlepszej okazji dla Halniaka na zdobycie bramki nie wykorzystał w drugiej połowie Krystian Burliga, który będ ąc w sytuacji sam na sam z golkiperem Orła próbował jeszcze podawać piłkę do Macieja Furmana. I to by było na tyle w tej sytuacji.

Reklama

- Wynik poszedł w świat, ale ja będę twierdził, że pokazaliśmy się z bardzo dobrej strony, a chłopcy zasłużyli na pochwały. I tylko wyniku szkoda - dodał Paweł Krzeszowiak.

Orzeł Ryczów -  Halniak Maków Podhalański 2:0 (0:0)

Skład Halniaka: Kobiałka - Krauz, Kaczmarczyk, Gruca (30" Burliga), Pęczek, Strojek, G. Antosiak, M. Antosiak, Furman, Bobek, Bagnicki (75" Łukawski).

Wygrana odhaczona

Bez większego problemu po kolejne trzy punkty sięgnęło Tempo Białka. W niedzielne popołudnie gospodarze odnieśli drugie zwycięstwo pod wodzą Jakuba Korby.

Reklama

Białczanie już w pierwszej połowie udowodnili swoją wyższość dwukrotnie pokonując golkipera Zagórzanki. Równie dobrze mogli to zrobić czterokrotnie, a zawodnicy z Zagórza nie mogliby mieć pretensji o taki, a nie inny wynik.

Strzelanie w Białce rozpoczął Dariusz Szymoniak, który po podaniu z głębi pola przelobował golkipera przyjezdnych. Na 2:0 podwyższył Paweł Kozieł, który minął dwóch zawodników gości, trzeciego przepchał i zdołał umieścić piłkę w bramce Zagórzanki. Kolejne trafienia dla Tempo mogły być dziełem Bartłomieja Ficka i Mateusza Balcera. Mogły, bo pomocnicy gospodarzy mieli ku temu bardzo dobre okazje. Ficek po minięciu trzech zawodników Zagórzanki przeniósł piłkę nad poprzeczką, a Balcer nieczysto trafił w piłkę stojąc na siódmym metrze i ta padła łupem bramkarza Zagórzanki.

Reklama

Po przerwie Tempo meczu siadło - goście po prostu nie stanowili większego zagrożenia dla piłkarzy z Białki, a ci także postanowili nie forsować tempa. Druga połowa zatem na remis - na trafienie Michała Puzika, który po podaniu od Szymoniaka minął bramkarza Zagórzanki i trafił do bramki, odpowiedział w końcówce po stałym fragmencie gry jeden z rywali. 

Puzik po drugiej połowie mógł mieć jeszcze na swoim koncie asystę, a Bartłomiej Goryl gola. Nie miał jednak ani tego, ani tego - zamiast podać do nieobstawionego Goryla, który zapewne dopełniłby tylko formalności, zdecydował się na strzał, który padł łupem bramkarza Zagórzanki.

Reklama

Tempo Białka wygrywa zatem kolejny mecz pod wodzą Korby i umacnia się w czołówce okręgówki. Za tydzień Tempo zagra na wyjeździe z zamykającym tabelę Górnikiem Libiąż.

Tempo Białka - Zagórzanka Zagórze  3:1 (2:0)

Gole dla Tempo: Szymoniak, Kozieł, Puzik.

Skład Tempo: Kłapyta - M. Marek (70" Bisaga), Mentel, Sz. Marek, Woźny (56" Drobny), Balcer (56" Murzyn), Korba, Kozieł, Ficek (75" Goryl), Puzik, Szymoniak.

Victoria Zalas - LKS Żarki 2:1

Niwa Nowa Wieś - Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska 2:0

Nadwiślanin Gromiec - KS Chełmek 2:0

Reklama

LKS Jawiszowice - Cedron Brody 0:1

Dąb Paszkówka - Brzezina Osiek 1:3

 

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Orzeł Ryczów 17 43 52 16
2 Nadwiślanin Gromiec 17 36 44 17
3 Tempo Białka 17 34 42 24
4 Garbarz Zembrzyce 17 32 34 25
5 Brzezina Osiek 17 30 33 23
6 LKS Jawiszowice 17 30 48 14
7 Niwa Nowa Wieś 17 29 38 27
8 KS Chełmek 17 28 37 14
9 Halniak Maków Podhalański 17 24 35 32
10 Cedron Brody 17 23 21 36
11 Zagórzanka Zagórze 17 18 27 34
12 LKS Żarki 17 15 28 39
13 Kalwarianka Kalwaria 17 13 21 53
14 Victoria Zalas 17 12 31 61
15 Dąb Paszkówka 17 10 23 49
16 Górnik Libiąż 17 5 15 65

 

A-KLASA:

Zamiast relacji...

- Zagraliśmy dramatyczny mecz. Nic nam nie wychodziło, nawet gola zdobyliśmy przypadkowo. Nie graliśmy, ale chodziliśmy po boisko. Myślałem, że zmiennicy coś wniosą do naszej postawy, nie wnieśli - tyle od Sławomira Bączka, trenera Babiej Góry.

Orzeł Wieprz -  Babia Góra Sucha Beskidzka 2:1 (1:0)

Gol dla Babiej Góry: Ścieszka.

Skład Babiej Góry: Bubiak - Chrząszcz, Listwan, Burliga, Rzepka, Pacyga (46" Magiera), Kociołek, Wójtowicz, Ścieszka, Mika (46" Dyduch), Żmuda (46" Choczyński).

Reklama


Lider odwraca losy spotkania

Na początek zawodników drużyny numer 1 wadowickiej A-klasy czekał szok numer jeden w spotkaniu z Huraganem Inwałd. W sumie to jeszcze przed meczem. - Boisko w Inwałdzie było nie tylko bardzo małe - porównywalne z tymi najmniejszymi w Rzykach i Lachowicach, a do tego nierówne - powiedział trener Naroża, Jakub Jeziorski.

Szok numer dwa to wynik po pierwszej połowie spotkania - Huragan prowadzi 1:0. - Gospodarze zagrażali nam tylko po stałych fragmentach gry. Najpierw nie popisał się przy golu nasz bramkarz, a w kolejnej świetnej sytuacji jeden z zawodników Huraganu przeniósł piłkę z kilku metrów wysoko nad poprzeczk ą - dodaje trener Naroża.

Reklama

W pierwszej połowie gospodarze posiadali lekk ą przewagę. Brała się ona też może nie z huraganowego, ale mocnego wiatru, które przez całe spotkanie towarzyszyło obu zespołu. Po przerwie role się odwróciły i to Naroże zagrało z "wiatrem". I także z.. po raz pierwszy ogl ądanym w tym roku Marcinem Drobnym, który duż ą część przygotowań do rundy stracił na leczenie kontuzji.

Właśnie Drobny fantastycznie zachował się w 50 minucie, gdy przyj ął piłkę i zdecydował się j ą zagrać do lepiej ustawionego Grzegorza Ferka. Pomocnik Naroża popisał się technicznym strzałem z trzynastu metrów i był remis.

Reklama

Gol na wagę zwycięstwa Naroża to fantastyczna akcja gości, którzy wymienili kilka podań z rzędu, a po ostatnim z nich w sytuacji sam na sam z bramkarzem Huraganu znalazł się Paweł Romaniak. I tej okazji nie zmarnował.

- Zrealizowaliśmy plan na drugą połowę, który zakładał, że od początku na nich "siadamy". Losy meczu się odwróciły, a Naroże dominowało - dodał Jakub Jeziorski.

Huragan Inwałd -  Naroże Juszczyn 1:2 (1:0)

Gole dla Naroża: G. Ferek, Romaniak.

Skład Naroża: Fidelus - Gąstała, Bachul, Krystian Kwaśniewski, Baziński, M. Ferek, Trybała (46" Drobny), G. Ferek (85" Kamil Kwaśniewski), Kardaś (75" Kuszyk), Uczniak (60" Pietrzak), Romaniak.


Problemy Żurawia

Drugiej z rzędu wysokiej porażki doznał w rundzie wiosennej Żuraw Krzeszów. Najpierw 5:0 wygrała z nim Babia Góra Sucha Beskidzka, a w niedzielę 4:0 pokonał Relaks Wysoka. - Naszą największą bolączką są stałe fragmenty gry. W Suchej tak straciliśmy dwa pierwsze gole i jeszcze ostatniego. Wysoka strzeliła nam dwie bramki po rzutach rożnych. Za bardzo gubimy krycie i rywal strzela nam zbyt łatwo bramki - uważa trener Żurawia Krzeszów, Jacek Kudzia.

Jesienią Żuraw wygrał na wyjeździe w Wysokiej 1:0, chociaż momentami miał więcej szczęścia niż rozumu. W niedzielę starał się nawiązać wyrównaną walkę z przeciwnikiem. - Wyniki idą co prawda w świat, ale z Relaksem toczyliśmy wyrównany bój - mówi.

- W drugiej połowie stworzyliśmy trzy okazje, które powinny zakończyć się golem. Nie udała się ta sztuka Krzyśkowi Ćwiertni i Jarkowi Bielarzowi - dodaje Kudzia.

- Nie chcemy uchodzić za chłopców do bicia, chociaż o tym świadczą dwie wysokie porażki na inaugurację rundy wiosennej. Musimy przeczekać ten moment niefortunnego dla nas kalendarza na początku rundy. Mam nadzieję, że chłopakom do tego czasu nie zabraknie chęci i wiary do tego, że możemy zmienić naszą sytuację - powiedział trener zamykającego tabelę Żurawia Krzeszów.

Żuraw Krzeszów - Relaks Wysoka 0:4 (0:3)

Skład Żurawia: Pająk - Kudzia, Skrzypek (40" Kawończyk), Pilarczyk, Zawora (46" Wala), Chorąży, Klimowski, Łuczak, Targosz, Bielarz, Wajdzik (60" Ćwiertnia). 

Grom zagrał va banque. I przegrał

Bliscy odniesienia drugiego spotkania ligowego na wyjeździe w tym sezonie byli w niedzielę zawodnicy Gromu Grzechynia. Już w pierwsze połowie na boisku w Choczni (jesienią Grom wygrał w Grzechyni 4:1), beniaminek A-klasy mógł zapewnić sobie nawet i trzy bramkowe prowadzenie. Sytuacji sam na sam z bramkarzem Olimpii nie wykorzystał Rafał Toczek. Ten sam zawodnik zdecydował się na strzał głową po rozegraniu rzutu rożnego, lecz piłka minęła słupek bramki strzeżonej przez Mirosława Starzyka

Swoich szans nie wykorzystał również Piotr Surmiak. Najpierw strzał napastnika Gromu z 11 metrów został zablokowany przez jednego z defensorów Olimpii (podawał Bartłomiej Kudzia), a w kolejnej okazji strzał Surmiaka z 7 metrów padł łupem bramkarza Olimpii (zagrywał Adrian Listwan).

Tymczasem w 30 minucie niespodziewanie na prowadzenie wyszli gospodarze. Przemysław Gałuszka (były zawodnik Halniaka Maków Podhalański i Tempo Białka) wykorzystał błąd w kryciu i przymierzył z po długim słupku nie dając szans Sebastianowi Krupczakowi na skuteczną interwencję.

Obraz gry niewiele zmienił się po przerwie - Grom nadal posiadał inicjatywę, lecz już nie stwarzał tak groźnych akcji pod bramką Olimpii. Bardzo szybko doprowadził jednak do wyrównania - w 50 minucie Toczek zewnętrzną częścią stopy uderzył nad próbującym ratować całą sytuację bramkarzem Olimpii.

W doliczonym czasie gry drugi cios zadał Gałuszka. Błąd popełnił jeden z zawodników Gromu, piłka trafiła pod nogi Gałuszki, a ten popisał się ładnym strzałem z siedmiu metrów. Co najważniejsze dla gospodarzy - skutecznym i na wagę trzech punktów.

Piłkarze z Grzechyni mogą mówić o sporym zawodzie. To oni stworzyli więcej okazji do zdobycia gola, ale z boiska zeszli pokonani.

Olimpia Chocznia  -  Grom Grzechynia 2:1 (1:0)

Gol dla Gromu: Toczek.

Skład Gromu: S. Krupczak - M. Surmiak, Paweł Surmiak, Dyrcz (80" Bogacz), Tokarz, Listwan, Pająk, Ł. Krupczak, Kudzia, Toczek, Piotr Surmiak.

Świerkosza powrót do przeszłości

Niezliczoną ilość meczów wygrał w przeszłości dla Jałowca Stryszawa Tomasz Świerkosz. 40-letni obecnie zawodnik w ostatnim czasie częściej był ustawiany jako ostatni obrońca i tam wykorzystując swoje doświadczenie z gry w ataku, starał się pomagać kolegom w powstrzymaniu kolejnych rywali. 

W niedzielę trener Tomasz Sala w drugiej połowie spotkania Leskowca Rzyki z Jałowcem postanowił przesunąć Świerkosza do ataku. A ten zdobył trzy gole!!!

Pierwsza połowa była typową dla spotkania rozgrywanego w Rzykach - gospodarze od początku rzucili się na piłkarzy ze Stryszawy raz po raz posyłając wrzutki w ich pole karne. Tak po prostu jest w Rzykach i trzeba na to znajdować swoje sposoby. Tymczasem w dwudziestej minucie po kolejnym dośrodkowaniu w szesnastkę Jałowca i kolejnych "przebijankach", jeden z zawodników Leskowca zdecydował się na strzał i Adam Pająk musiał wyjmować piłkę z bramki.

Na początku drugiej połowy już w pierwszej akcji po podaniu od wznowieniu gry z autu przez Bartłomieja Ićka i przedłużenia piłki przez zawodnika Jałowca/Leskowca. Ta trafia do Świerkosza, który wyrównuje. Radość gości z wyrównania nie trwała długo - sędzia uznał starcie bark w bark Przemysława Kotlarczyka z piłkarzem Leskowca jako zagranie faul. Działo się to w szesnastce, więc Leskowiec miał rzut karny. Obronił go co prawda Pająk, lecz kilka chwil później piłka znalazła się jednak w bramce gości.

Do wyrównania 2:2 doprowadził oczywiście Świerkosz - piłka po podaniu od Mariusza Mentla znalazła się pod nogami Świerkosza, a ten już wiedział, jak się w takiej sytuacji zachowuje rasowy napastnik. Trzeci gol dla Jałowca wznowienie gry przez Pająka, przedłużenie piłki przez Ićka i wykorzystana sytuacja sam na sam z bramkarzem Lekowca Tomasza Świerkosza.

Dzieła zniszczenia Leskowca w końcówce dopełnił Kotlarczyk, który popisał się dwoma celnymi strzałami z rzutów wolnych.

Drużyna ze Stryszawy to zatem jedyny zespół na wiosnę, który dotrzymuje kroku Narożu Juszczyn.

Leskowiec Rzyki -  Jałowiec Stryszawa 2:5 (1:0)

Gole dla Jałowca: Świerkosz (trzy), Kotlarczyk (dwie).

Skład Jałowca: Pająk - Biela, Kotlarczyk, Świerkosz (84" Janik), Okrzesik, Polak, Mentel, Szklarczyk, Steczek (75" Porębski), Iciek, Gruszka. 

Astra Spytkowice - Burza Roczyny 0:0

Znicz Sułkowice - Bolęcina - Skawa Wadowice 2:1

Sokół Przytkowice - Halniak Targanice 1:1

  Drużyna mecze punkty b.zdobyte b.stracone
1 Naroże Juszczyn 17 40 49 15
2 Jałowiec Stryszawa 17 38 36 24
3 Relaks Wysoka 17 33 45 22
4 Babia Gora Sucha Beskidzka 17 32 35 19
5 Znicz Sułkowice 17 32 35 25
6 Huragan Inwałd 17 28 42 29
7 Sokół Przytkowice 17 28 30 28
8 Leskowiec Rzyki 17 27 39 31
9 Orzeł Wieprz 17 22 30 35
10 Olimpia Chocznia 17 21 19 40
11 Astra Spytkowice 17 20 23 37
12 Grom Grzechynia 17 19 37 38
13 Halniak Targanice 17 15 29 38
14 Burza Roczyny 17 14 22 44
15 Skawa Wadowice 17 12 19 30
16 Żuraw Krzeszów 17 5 7 42

 

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama