Bardzo dobrą, równą formę w rundzie wiosennej kontynuuje Babia Góra Sucha Beskidzka. Mimo braku trzech doświadczonych zawodników, którzy występowali w meczu Reprezentacji Powiatu Suskiego z Gwiazdami Ekstraklasy (3:5 - obszerna relacja ze zdjęciami z tego meczu zostanie opublikowana w osobnym newsie) oraz numeru jeden w ataku Dawida Choczyńskiego, podopieczni Sławomira Bączka poradzili sobie w Wysokiej wygrywając 3:1. Powietrze uleciało z naszych IV-ligowców - Halniak miał szansę przeskoczyć w tabeli Kalwariankę Kalwarię, lecz tylko zremisował z zamykającym tabelę Górnikiem Libiąż. Z bagażem pięciu goli z boiska Wiślanki Grabie wraca Garbarz Zembrzyce.
IV-LIGA:
Wiślanka Grabie – Garbarz Zembrzyce 5:0 (2:0)
Skład Garbarza: Bruzda - Marek, Sałapatek, Marcelo, Ł. Puda, Burliga, Kasiński (67" Harańczyk), Abubakar, Tomczak (46" Talaga), Balogun, S. Puda.
Górnik Libiąż – Halniak Maków Podhalański 2:2 (1:1)
Gole dla Halniaka: Moskała, Gruca.
Skład Halniaka: Pająk - Lozniak, Talaga, Mokwiński (65" Sz. Bobek), Gruca, Kaczmarczyk, Kozieł, Furman, Szymula, Szymoniak, Moskała. Rezerwowi: Rechul, J. Bobek.
Spójnia-Osiek Zimnodół - Wiślanie Jaśkowice 0:2
Górnik Wieliczka - MKS Trzebinia Siersza 1:1
Jutrzenka Giebułtów - Iskra Klecza Dolna 2:1
Skawinka Skawina - Michałowianka Michałowice 3:2
Orzeł Piaski Wielkie - Kalwarianka Kalwaria Zebrzydowska 1:1
Nowa Proszowianka - Sosnowianka Stanisław Dolny 2:4
V-LIGA:
Szczęśliwie, ale jest
Na jedno spotkanie musieli wynieść się ze Stryszawy piłkarze Jałowca. Na stadionie Halniaka Maków Podhalański podopieczni Szymona Burligi wygrali 1:0 z Sokołem Przytkowice. Rozstrzygnięcie spotkania nastąpiło już w 7. minucie gry - ogromną nonszalancję w postawie gości wykorzystał Ukrainiec Mykhailo Sabliash, który pogna lewą stroną boiska i dośrodkował w pole karne, gdzie akcję wykończył Bartłomiej Iciek.
Goście o końcowy wynik mogą mieć pretensje tylko do siebie - nie wykorzystali co najmniej siedmiu bardzo dobrych okazji do wyrównania! Mieliśmy i sytuacje sam na sam zawodników Sokoła z Łukaszem Kobiałką - niewykorzystane oczywiście, pudła gości z metrowej odległości.
Jałowiec Stryszawa – Sokół Przytkowice 1:0 (1:0)
Gol dla Jałowca: B. Iciek.
Skład Jałowca: Kobiałka - Szwed, Okrzesik, Świerkosz, Biela, Starowicz, Porębski, K. Iciek (80" Głuszek), Sabliash, B. Iciek, Janik.
Tempo Białka – Unia Oświęcim 0:3 /walkower
Zobacz: Maciej Melzer: Szlag nas trafia
LKS Żarki - Soła II Oświęcim 3:5
Skawa Wadowice - Brzezina Osiek 0:0
Soła Łęki - UKS KS Chełmek 0:5
Dąb Paszkówka - Orzeł Ryczów 5:4
LKS Bobrek - Nadwiślanin Gromiec 1:3
Zagórzanka Zagórze - Niwa Nowa Wieś 2:1
A-KLASA:
Forma na koniec sezonu
Na koniec sezonu coraz w lepszą sytuację kadrową mają Lachy Lachowice. - W meczu z Astrą brakowało tylko czterech zawodników - powiedział trener Lachów, Krzysztof Chorąży. Przekłada się na o wiele lepszą niż na początku rundy grę Lachów, lepsze wyniki.
Wygrana z Astrą Spytkowice było drugim z rzędu zwycięstwem Lachów na własnym stadionie. Doliczając do tego remis z Orłem Wieprz wychodzi, że seria bez porażki w Lachowicach jest już całkiem niezła. - Mecz był wyrównany, a goście zwłaszcza w drugiej połowie, gdy do ataku został przesunięty Daniel Cyzio, mocniej nas przycisnęli - przyznał Chorąży.
Lachy na prowadzenie mogły wyjść w 20. minucie - w dogodnej okazji Dawid Kachel trafił jednak w bramkarza. Ten sam zawodnik nie pomylił się w następnej akcji, gdy po dwójkowej akcji ze swoim bratem, Danielem Kachlem wyprowadził Lachy na prowadzenie.
W drugiej połowie gospodarze nastawili się na kontry - jedna z nich przyniosła im powodzenie. Tomasz Banaś podwyższył na 2:0. Kiedy na 3:0 po akcji Tomasza Kachla z Danielem Kachlem po raz trzeci bramkarz Astry musiał wyjmować piłkę z siatki, było praktycznie po meczu.
- Do końca pozostało kilkanaście minut, lecz goście już nic wielkiego nie pokazali. Wcześniej mieli trzy dobre okazje, lecz dwukrotnie bardzo dobrze zachował się w bramce Aleksander Bogacz. Za trzecim razem goście trafili w poprzeczkę - podsumował Chorąży.
W ostatniej kolejce sezonu 2015/2016, Lachy Lachowice zagrają u siebie z Babią Górą Sucha Beskidzka (18.06.2016, godz. 17:00).
Lachy Lachowice – Astra Spytkowice 3:0 (1:0)
Gole dla Lachów: Dawid Kachel, Banaś, Daniel Kachel.
Skład Lachów: Nowak (46" Bogacz) - Elsner, Baca (46" M. Kachel), Kubieniec, Ponikwia, Dawid Kachel, Małysiak, Banaś, T. Kachel (70" Urbanek), Pyrzyk (70" Piecha), Daniel Kachel.
Dążyć do...
Bez Jacka Kudzi, Tomasza Ścieszki, Łukasza Miki czy Dawida Choczyńskiego musiała sobie poradzić Babia Góra w wyjazdowym pojedynku z Relaksem Wysoka. I sobie poradziła. - Dlaczego mielibyśmy tego nie zrobić? - pyta trener rewelacji rundy wiosennej w A-klasie, Sławomir Bączek.
Warto przypomnieć, że Relaks Wysoka nie przegrał na wiosnę spotkania na własnym stadionie. Z rozpędzoną Babią Górą, zwłaszcza w pierwszej połowie, miał jednak ogromne trudności. Właśnie w tej części gry suszanie zdobyli dwa gole - najpierw piłkę po strzale z 18. metrów Dawida Sumery wypluł przed siebie bramkarz gospodarzy. Za akcją poszedł jednak Kuba Kociołek i wykorzystał ten prezent od golkipera Relaksu. Na 2:0 podwyższył Michał Wójtowicz, który otrzymał prostopadłe podanie od Kociołka i nie zmarnował okazji sam na sam z golkiperem Relaksu.
Tę część spotkania piłkarze Babiej Góry totalnie zdominowali. - Po zakończeniu meczu gospodarze byli pod wrażeniem naszej gry. Przyznali, że nikt z nimi tak nie grał na ich stadionie - powiedział Bączek.
W drugiej połowie forma Babiej Góry już tak wysoka nie była, chociaż zwycięstwo gości nie było ani przez moment zagrożone. Nawet po golu kontaktowym dla gospodarzy, suszanie mogli szybko wrócić na dwubramkowe prowadzenie. Sytuacji sam na sam z bramkarzem Relaksu nie wykorzystał Piotr Pacyga - posłał piłkę obok bramki. Ostatecznie na 3:1 podwyższył Michał Stróżak - rzut z autu wykonał Maciej Żaczek, a Stróżak strzałem z siedmiu metrów pokonał bramkarza Relaksu.
- Cieszą kolejne trzy zdobyte gole, chociaż patrząc na kilka ostatnich meczów widać, że mamy nad czym pracować. Tak było np. w Wysokiej, że jedną połowę zagraliśmy bardzo dobrze, drugą już gorzej. Trzeba dążyć do stabilizacji, żeby grać równo, dobrze cały mecz - podsumował Sławomir Bączek.
Relaks Wysoka – Babia Góra Sucha Beskidzka 1:3 (0:2)
Gole dla Babiej Góry: Kociołek, Wójtowicz, Stróżak.
Skład Babiej Góry: Kachnic - Chrząszcz, Magiera, Burliga, Rzepka, Żaczek, Kociołek, Pacyga, Szarlej (46" Stróżak), Wójtowicz, Sumera. Rezerwowi: Młyński, Dyduch, Świerkosz.
Gdyby tak zawsze grali...
Wysoką formę w końcówce sezonu prezentują piłkarze Naroża Juszczyn. Ich trener, Jakub Jeziorski zdobył się nawet na dość odważną deklarację. - Mam nadzieję, że się na mnie nie obrażą w Jordanowie, gdzie trenowałem Jordana czy w Zakopanem, ale tak grającej mojej drużyny, jak to miało miejsce w niedzielę w Sułkowicach, jeszcze nigdy nie widziałem. Gdybyśmy tak, jak ze Zniczem, grali wcześniej, to raczej żaden zespół w tej lidze by nas nie ruszył - stwierdził.
Miało być hitowo zapowiadające się spotkanie, którego stawką mógł być nawet awans do okręgówki. Skończyło się na jednostronnym widowisku, w którym pierwsze skrzypce grali zawodnicy z Juszczyna. Przed tym meczem Znicz miał w rundzie wiosennej komplet pięciu zwycięstw! Brutalnie tą serię zakończyło Naroże.
Goście perfekcyjnie odcięli od podań najgroźniejszego w szeregach gospodarzy Włodzimierza Kierczaka (w przeszłości zawodnika m.in. Beskidu Andrychów). Wzięli go pod swoją "opiekę" Paweł Gąstała i Dominik Baziński.
- Świetnie operowaliśmy bez piłki. Uważam, że właśnie dzięki temu stłamsiliśmy przeciwnika. Wynik mógł być wyższy niż 6:0 - dodał Jeziorski.
Wielkie strzelanie w Sułkowicach-Bolęcinie rozpoczął Piotr Kardaś. Piłka od Rafała Drobnego trafiła właśnie do Kardasia, który wbiegł z bocznej strefy boiska i strzałem z ostrego kąta pokonał Andrzeja Baranowskiego. To była siódma minuta spotkania. Dwadzieścia minut później Naroże podwyższyło rezultat - po dośrodkowaniu Grzegorza Ferka w pole karne, jeden z obrońców gospodarzy wybił piłkę przed szesnastkę, gdzie dopadł do niej Marcin Drobny. Mimo asysty dwóch rywali, Drobny oddał mocny strzał w kierunku bramki Znicza. Skuteczny.
Niedługo przed gwizdkiem kończącym pierwszą odsłonę, Naroże ponownie zdobyło gola. Sytuację sam na sam z Baranowskim wykorzystał Marcin Ferek. Prowadzenie gości mogło być jeszcze bardziej okazałe, lecz Grzegorz Ferek uderzając z dziesięciu metrów przeniósł piłkę nad poprzeczką. Piłka po strzale jego brata, Marcina przeszła obok słupka. Sytuacji sam na sam nie wykorzystał Szymon Trybała.
Gospodarze tylko raz zagrozili bramce Naroża - z 8. metrów strzałem głową Michała Fidelusa próbował zaskoczyć Kierczak. Strzał był nieprzyjemny, lecz Fidelus doskonale sobie w tej sytuacji poradził.
- Po przerwie graliśmy podobnie, czyli swoje - powiedział Jeziorski. Drugą bramkę zdobył w tym spotkaniu Marcin Ferek - po faulu na Trybale sędzia podyktował rzut wolny z 20. metrów. Jego skutecznym wykonawcą był właśnie młodszy z braci Ferków.
Bramkę spotkania, zdaniem trenera Jeziorskiego - sezonu, zdobył w 67. minucie Trybała. Piłka jak po sznurku wędrowała od jednego do drugiego zawodnika Naroża, wreszcie Marcin Ferek wycofał ją do Trybały, który nie dał szans na skuteczną interwencję Baranowskiemu.
Ostatni gol w tym spotkaniu Naroża, autorstwa rezerwowego Marcina Kryjaka został zdobyty również po akcji całego zespołu.
- To, co sobie założyliśmy przed meczem, było konsekwentnie przez chłopaków realizowane. Jestem z nich bardzo zadowolony - dodał Jakub Jeziorski.
Znicz Sułkowice Bolęcina – Naroże Juszczyn 0:6 (0:3)
Gole dla Naroża: M. Ferek (dwa), M. Drobny, Kardaś, Trybała, Kryjak.
Skład Naroża: Fidelus - Gąstała, R. Drobny, Baziński, Ceremuga, M. Ferek, Lyvka, G. Ferek (75" Kryjak), Kardaś (83" Kwaśniewski), Trybała (75" Pietrzak), M. Drobny.
Żarek Barwałd Górny - Cedron Brody 2:5
Halniak Targniace - Burza Roczyny 3:0
Płomień Sosnowice - Stanisławianka Stanisław Dolny 1:0
Leskowiec Rzyki - Orzeł Wieprz 2:2
A-KLASA PODHALAŃSKA:
Kolejny świetny mecz
Po raz trzeci z rzędu kibice na stadionie Jordana Jordanów zobaczyli świetne widowisko z ich pupilami w roli głównej. Tym razem nie było zwycięzcy (w poprzednich spotkaniach Jordan przegrał z Orawą Jabłonka 5:2 i wygrał z Babią Górą Lipnica Wielka 5:2), był remis. Ale po niesamowitej walce, dramaturgii, wielu świetnych akcjach - zwłaszcza w wykonaniu gospodarzy.
- Chylę czoło po tym meczu przed moimi zawodnikami oraz piłkarzami z Rabki. Jak na A-klasę, było to bardzo dobre widowisko - powiedział Zdzisław Gacek , trener Jordana.
Od pierwszego gwizdka sędziego inicjatywę przejęli gospodarze. Piłkarze z Rabki po raz pierwszy wybrali się na połowę Jordana w 2. minucie i wrócili z tego wypadu z golem. 23-letni Kamil Lupa (były piłkarz Limanovii Limanowa i Sandecji Nowy Sącz) wyprowadził gości na prowadzenie. - Koncentracja, jedziemy swoje - starał się tonować nastrój w swoim zespole bramkarz Wierchów.
Stracony gol nie zrobił większego wrażenia na gospodarzach - dalej grali swoje, czyli szybko, ładnie, ofensywnie i stwarzali groźne okazje w polu karnym Wierchów. W 4. minucie Gaweł Tyrpa uruchamia na prawym skrzydle Mariusza Korbla , ten mija obrońcę gości i dośrodkowuje/strzela/posyła mocną piłkę po ziemi w kierunku bramki gości. Nie trafia ona do celu, nie sięga też jej wślizgiem Szymon Wróbel . Minutę później znowu jesteśmy w polu karnym zawodników z Rabki - po strzale Wróbla piłka zostaje zablokowana i wychodzi na rzut rożny. Po jego wykonaniu nie czysto w piłkę trafia Bartłomiej Bury .
Jordan dopina swego już w 7. minucie - z głębi pola zagrywa piłkę Marek Hodana , do końca za akcją poszedł Paweł Romaniak , który uprzedza bramkarza Wierchów i go lobuje. Sytuację próbuje ratować jeszcze jeden z obrońców gości, lecz jest za późno - w tym momencie wszystko wraca do punktu wyjścia, jest remis.
Dwie minuty później po centrze Wróbla z rzutu rożnego do strzału dochodzi Bury, lecz piłka przelatuje nad poprzeczką. Goście "straszą" Jordana po kwadransie gry - z rzutu rożnego piłkę wrzuca Bartłomiej Traczyk , lecz strzał Łukasza Sularza jest niecelny.
Mecz wyglądał mniej więcej tak - trzy dobre akcje Jordana i jedna Wierchów. W 17. minucie kapitalną akcję na prawym skrzydle przeprowadził Dominik Kulak . Wypuścił Romaniaka, który wziął na zamach obrońcę Wierchów i strzelił w kierunku bramki. Piłka odbiła się od słupka i trafiła pod nogi Korbla. Uderzenie byłego napastnika Tempo Białka zostało zablokowane i Jordan miał kolejny korner. Po jego wykonaniu mocno, ale metr nad poprzeczką, strzelał Bury. Po pół godzinie gry Mariusz Rypel wybronił mocny, na szczęście dla gospodarzy, niemal w sam środek bramki strzał z dystansu Lupy.
Jordan znowu odpowiedział o wiele bardziej groźniej. Korbel urwał się prawą stroną i kiedy chciał podać do czekającego na podanie w polu karnym Burego, piłka trafiła akurat w obrońcę Wierchów. Chwilę później Korbel znalazł się w idealnej sytuacji, niemal sam na sam z Tomaszem Potaczkiem , lecz zamiast decydować się na próbę rozwiązania akcji, chciał jeszcze podać do lepiej ustawionego partnera. Skończyło się na niczym. W 32. minucie groźnie strzelał głową Traczyk po rzucie rożnym dla Wierchów.
Do dużej kontrowersji doszło niebawem w polu karnym Wierchów - z prawej strony dośrodkował bardzo aktywny zwłaszcza w pierwszej połowie Kulak, a do piłkę chcieli dopaść Korbel i jeden z zawodników Wierchów. Pierwszy dotknął jej napastnik Jordana. Sekundę później Korbel już leżał na ziemi po starciu ze spóźnionym defensorem Wierchów. Zatem karny? Tak, ewidentny, chociaż nie dla sędziego w tym momencie.
O sile Jordana w rundzie wiosennej 2015/2016 najlepiej świadczy fakt, że nie „gonili” sędziego z powodu powyższej sytuacji, nie rozpaczali. Wiedzieli, że są lepsi od Wierchów, stwarzają groźniejsze akcje i wkrótce powinni prowadzić różnicą dwóch, trzech goli. Drugiego w tym meczu prowadzenia nie udało się jeszcze objąć w 36. minucie, gdy Wróbel z najbliższej odległości trafił tylko w boczną siatkę, lecz dwie minuty później już tak. Kolejne dośrodkowanie Dudka na przedpole bramkowe, kompletnie pogubił się w tym momencie jeden z zawodników Wierchów, a sprytnie wykorzystał to Korbel. Dwie minuty później wszyscy obecni w to niedzielne popołudnie na stadionie w Jordanowie mogli przeżyć deja vu – znowu centra z wiadomo którego sektora boiska Dudka, znowu nieporadnie zachowali się obrońcy z Rabki, znowu tam gdzie być powinien znalazł się Korbel. Tym razem sytuację postanowił rozstrzygnąć bramkarz Wierchów ofiarną interwencją. Słuszną podjął decyzję bez dwóch zdań.
Kolejną świetną pierwszą połowę miał za sobą zatem Jordan. Jak zaprezentuje się w drugiej odsłonie meczu, było jednak, przypominając sobie mecze z Orawą i Babią Górą, niewiadomą.
Także i ta część mogła zacząć się dla podopiecznych Gacka idealnie. Bury podał do Korbla, który w sytuacji sam na sam z bramkarzem Wierchów, z kilku metrów, posłał piłkę wysoko nad poprzeczką! W następnej akcji w środku piłkę stracił piłkę Konrad Białoński , dopadł do niej Korbel, wpadł w pole karne i podał do Romaniaka. Zawodnik z numerem 14 na koszulce w barwach Jordana szukał miejsca do oddania strzału, lecz cały czas był skutecznie naciskany przez obrońców Wierchów. W końcu zdecydował się na podanie do Gawła Tyrpy, który przymierzył w poprzeczkę!
Koszmary ze spotkania z Orawą Jabłonką wróciły w 58. minucie. W tamtym spotkaniu Jordan prowadził do przerwy 1:0 (powinien co najmniej 3:0), po przerwie nie wykorzystał dwóch świetnych okazji do podwyższenia prowadzenia – w tym rzutu karnego. Teraz po prostej stracie Kulaka piłkę przejął Lupa i strzałem w długi róg pokonał Rypla. – Uczulałem zawodników na to, żeby nie tracili głupio piłek. W pierwszej połowie odnotowałem trzy takie sytuacje. Dominik Kulak dopiero się uczy piłki seniorskiej, jest młody, w tym sezonie poczynił kolosalny postęp. Tak jednak jak w tej sytuacji, nie może się nigdy zachowywać – powiedział Gacek.
Szczęście mogło uśmiechnąć się do gospodarzy trzy minuty później – do końca za akcją poszedł Gaweł Tyrpa i został nastrzelony przez bramkarza Wierchów. Goście patrzyli, jak piłka zmierza w kierunku ich całkowicie pustej bramki i modlili się, żeby ją minęła. Jakieś znajomości chyba „na górze” mają, bo przeszła ona obok bramki.
- Trzeba zapier… - instruował młodszych kolegów Piotr Bania . Były kapitan Cracovii był mózgiem poczynań zawodników z Rabki (grał z 9) i jako klasyczny defensywny pomocnik rozdzielał piłki to na lewo, to na prawo. Kiedy zasygnalizował zmianę w 72. minucie wydawało się, że od tego momentu Jordan będzie miał łatwiej. Pewnie tak by było, jakby gospodarze mieli w tym momencie te siły i świeżość z pierwszej połowy.
Po kolejnym rzucie rożnym Wróbla, źle do piłki złożył się Bury i nie trafił nawet w bramkę. W 80. minucie ofiarnie piłkę wyłuskał Romaniak i zagrał do rezerwowego Kamila Kalemby . Szkoda, że były zawodnik Świtu Osielec nie zdecydował się na strzał, tylko podał do wbiegającego w pole karne Kulaka. Uderzenie prawego obrońcy Jordana zostało zablokowane.
W końcówce obie drużyny miały dwie „piłki meczowe” – najpierw Potaczek świetnie wybronił strzał głową Romaniaka po rzucie rożnym. Po stronie Wierchów mocnym uderzeniem zza pola karnego popisał się Artur Homoncik , lecz piłka trafiła w poprzeczkę.
- Orawa Jabłonka wywalczyła awans do okręgówki, grała najrówniej w przekroju całego sezonu i okazała się najlepsza. Gratuluję im – powiedział Zdzisław Gacek.
- Nie mamy się czego wstydzić. Najlepszym wykładnikiem naszej jest gry jest frekwencja na stadionie (po raz kolejny nie było miejsc siedzących – odsyłamy do galerii zdjęciowej poniżej). W naszej grze widać pomysł, myśl. Nie wiem, jakie plany ma wobec mnie zarząd, ale Jordan od pierwszej kolejki nowego sezonu powinien głośno mówić i walczyć o awans. Okręgówka powinna wrócić do Jordanowa – dodał na zakończenie trener Jordana Jordanów.
Jordan Jordanów – Wierchy Rabka 2:2 (2:1)
Gole dla Jordana: Korbel, Romaniak.
Gole dla Wierchów: Lupa (dwa).
Skład Jordana: Rypel - Hodana, Kołodziejczyk, F. Tyrpa, Kulak, G. Tyrpa (87" Wójtowicz), Romaniak, Wróbel, Bury, Korbel, Ryś (76" Kalemba). Rezerwowi: Teper, Dudek.
Łapsze Niżne - Przełęcz Łopuszna 2:2
Lubań Tylmanowa - Skałka Rogoźnik 8:2
Granit Czarna Góra - Babia Góra Lipnica Wielka 0:2
Lepietnica Klikuszowa - Spisz Krempachy 2:2
Orawa Jabłonka - Wiatr Ludźmierz 4:1
Podhale II Nowy Targ - Czarni Zaskale 2:3
B-KLASA WADOWICKA:
Od 0:2 do 2:2
Z dalekiej podróży wrócili w spotkaniu z Błyskawicą Marcówką zawodnicy Huraganu Skawica. Kiedy po trafieniach Arkadiusza Nosala i Jakuba Pindla w 55. minucie zrobiło się 2:0 dla gości, wydawało się, że podopieczni Janusza Suwady nie wypuszczą takiej okazji na zdobycie pierwszych od 4. października i wyjazdowego zwycięstwa z Bieńkówką 4:1 wyjazdowych trzech punktów z rąk. A jednak.
Najpierw trafienie Marcina Wojtyczki, następnie w samej końcówce Andrzeja Kudzi pozwoliły piłkarzom ze Skawicy do sześciu przedłużyć serię meczów bez porażki.
W dwóch ostatnich kolejkach zawodnicy ze Skawicy zagrają z dwoma pretendentami do awansu - za tydzień jadą do Budzowa, za dwa podejmą u siebie Żurawia Krzeszów.
Huragan Skawica – Błyskawica Marcówka 2:2 (0:1)
Gole dla Huraganu: Wojtyczko, Kudzia.
Gole dla Błyskawicy: Nosal, Pindel.
Składy:
Huragan: Tokarz (55" Kotlarz) - Buba, Gasek (80" Kudzia), Marek, Mariusz Pacyga (60" Dyrcz), Mirosław Pacyga, W. Pacyga, D. Pacyga, S. Pacyga (70" Kozina) , Wojtyczko, Żywczak.
Błyskawica: Brańka - M. Kania, Karcz (70" Zgudziak), Kasprzycki, Nosal, Pilch, Jakub Pindel, Jacek Pindel, J. Rak (78" Paczka), K. Rak, Urbański.
Wynik lekko mylący
Pierwszy rzut oka na rezultat 4:0 i wszystko wydaje się jasne - dwa gole do przerwy Bystrej w spotkaniu z Zawoją, dwa po przerwie wskazują na łatwą przeprawę podopiecznych Marcina Wnętrzaka. Tak jednak nie było.
Bystra przebudziła się w najlepszych z możliwych momentów sezonu - bardzo ważne wyjazdowe zwycięstwo przed tygodniem w Zebrzydowicach, i teraz trzy punkty z Zawoją znacząco poprawiają sytuację w tabeli bystrzan na dwie kolejki przed końcem sezonu.
Dzień konia miał bramkarz Bystrej Dariusz Pustuła, który kilkoma świetnymi interwencjami uchronił gospodarzy od utraty gola. Goście próbowali pokonać Pustułę uderzeniami z bliskiej odległości, z dystansu - za każdym razem, nieskutecznie.
Bystra dwa gole zdobyła po stałych fragmentach gry, dwa kolejne po akcjach oskrzydlających i dośrodkowaniach w pole karne. Najpierw w 18. minucie dopisało gospodarzom... szczęście. Po rzucie rożnym, jeden z piłkarzy Bystrej strzelił w kierunku bramki Mateusza Staszaka. Ten zdołał piłkę wybić przed siebie - powstało duże zamieszanie, które w nieszczęśliwy sposób dla siebie zakończyli goście. Jeden z zawodników Watry na strzelił Piotra Bacha i po chwili piłka... znalazła się w siatce gości.
Tuż przed przerwą Bystra podwyższyła na 2:0 - z lewej strony akcję przeprowadził Piotr Błachut, podał na 21. metr do Michała Bisagi, który ładnym strzałem zmusił Staszaka do kapitulacji.
Po przerwie gospodarze jeszcze dwukrotnie wpisali się na listę strzelców - rzut rożny wykonał Bartłomiej Mikołajczyk, a celnym strzałem głową popisał się Michał Wójtowicz. Ostatni, czwarty gol dla Bystrej był dziełem Piotra Urbańskiego - piłkę zagrywał Bisaga.
KS Bystra – Watra Zawoja 4:0 (2:0)
Gole dla Bystrej: Bisaga, Wójtowicz, Urbański, samobójczy.
Składy:
Bystra: Pustuła - A. Gałka (75" Migas), Kulka, Mikołajczyk, Morawka, Sroka, Basiura, Bisaga, Urbański, Błachut (85" Targosz), Wójtowicz (80" Ciapała). Rezerwowy: K. Gałka.
Watra: Staszak - Bach, Zguda, Zięba, Stopka, Basiura, Wróblewski (65" Sajnog), Ficek, Hutniczak, Kaczmarczyk, Bury (75" Świtek).
Świt Osielec – Jubilat Izdebnik 0:1 (0:1)
Skład Świtu: K. Traczyk - Grzybek (74" D. Herman), A. Guzik, M. Guzik (84" G. Herman), A. Herman, Oleksa, Sobinek (46" Rusin), Suski, G. Traczyk, Ł. Traczyk, Malik (88" Motor). Rezerwowi: Babik, Kołat, Sępek.
Awans przypieczętowany
Zwycięstwem 3:2 z Olimpią Zebrzydowice, Grom przypieczętował awans do A-klasy. W przyszłym sezonie podopieczni Stanisława Klimali będą grać ponownie właśnie w tej klasie rozgrywkowej m.in. z Babią Górą Sucha Beskidzka czy Jałowcem Stryszawa.
- Kiedy jak nie teraz mam ogrywać młodzież? - pyta tymczasem retorycznie opiekun Gromu. Mecz z Olimpią był kolejnym meczem, w którym nie mógł skorzystać z kilku podstawowych zawodników. Nie dotyczyło to jednak m.in. Piotra Surmiaka. Najlepszy strzelec Gromu w meczu z Olimpią zdobył swoje gole numer 29 i 30 w tym sezonie. W 37. minucie Surmiak otrzymał piłkę w polu karnym gości i huknął bez zastanowienia w kierunku bramki strzeżonej przez Bartłomieja Kanię. Chwilę przed zakończeniem pierwszej połowy strzałem głową Kanię pokonał Bartłomiej Kudzia.
Po przerwie kontaktowego gola dla Olimpii zdobył z rzutu karnego Marek Kania. Chwilę wcześniej za zagranie piłki ręką z boiska wyleciał Kamil Kurdas.
Grający w osłabieniu Grom pięć minut później podwyższył wynik. Niezawodny Piotr Surmiak przeprowadził indywidualną akcję i został sfaulowany w polu karnym gości. Sam ustawił piłkę na 11. metrze i po chwili skierował ją do bramki Kani. W 89. minucie Sebastiana Krupczaka pokonał "na raty" Michał Ożóg. Do remisu Olimpia już jednak nie doprowadziła.
- Wygraliśmy 3:2, minimalnie, choć warto pamiętać, że mieliśmy trzy sytuacje stuprocentowe, które świetnie wybronił bramkarz gości - dodał Klimala.
Grom Grzechynia – Oimpia Zebrzydowice 3:2 (2:0)
Gole dla Gromu: Piotr Surmiak (dwa), Kudzia.
Skład Gromu: Krupczak - Dyrcz, Białończyk, Piotr Surmiak, Zguda, Chłapek (46" Kurdas), M. Surmiak, Pająk, Kudzia, Piotr Surmiak, Mirocha (46" Polak).
W gminie Budzów rządzi Budzów!
Jesienią wygrana 3:1, teraz triumf jedną bramką - Strzelec Budzów udowodnił, że w tym sezonie to właśnie tej drużynie przysługuje miano nr 1 w budzowskiej gminie. Bieńkówka, mimo bardzo ofiarnej gry, nie zdobyła nawet punktu w dwumeczu w starciu z wyżej notowanym, walczącym o wejście do A-klasy przeciwnikiem.
Zgodnie z zapowiedziami, trener Bieńkówka Jarosław Gąstała zadbał o odpowiednią oprawę meczu - w internecie ukazał się okolicznościowy plakat, a na wyjście zawodników zostały odpalone race w barwach klubu z Bieńkówki! Gospodarze wystąpili w strojach podobnych do tych, w których występuje FC Barcelona. I solidnie przestraszyli Strzelca kilkoma okazjami, które mogli zamienić na gola.
Goście uzyskali przewagę optyczną w tym spotkaniu, gospodarze nastawili się na szybkie kontry. Niektóre z nich mogły przynieść pożądany skutek, jak ta w pierwszej połowie, gdy Kamil Sarna strzelał głową, nad bramką, po podaniu z prawej strony
Strzelec był groźny po stałych fragmentach gry (rzutach wolnych, rzutach rożnych) - po jednym z kornerów piłka trafiła przed pole karne do Gabriela Janiczaka, lecz jego uderzenie wybronił Gąstała. W kolejnej akcji Gąstała nie złapał dośrodkowanej w pole karne futbolówki i jeden z budzowian efektowną przewrotką omal nie otworzył wyniku spotkania.
Jedną z akcji Bienia przeprowadziła niczym słynna Barcelona właśnie - piłka jak po sznurku wędrowała między piłkarzami beniaminka B-klasy, aż wreszcie trafiła pod nogi Marka Cholewy, który fatalnie skiksował z kilku metrów mając przed sobą pustą już bramkę!
Decydująca o losach Gran Derbii akcja miała miejsce w 76. minucie - Patryk Burliga strzałem, dośrodkowaniem z prawej strony pokonał Gąstałę. Gospodarze rzucili się od odrabiania strat nadziewając się przy okazji na kontry. Jedna z nich, gdy minimalnie obok słupka strzelił rezerwowy Krzysztof Pieczara, mogła zakończyć się podwyższeniem wyniku.
Strzelec zatem dalej jest w grze w walce o A-klasę. Wygrane w dwóch ostatnich meczach z Huraganem Skawica (u siebie) i Watrą Zawoja (na wyjeździe) mogą mu nic nie dać, jeżeli punktów nie zgubi po drodze Żuraw Krzeszów.
LKS Bieńkówka – Strzelec Budzów 0:1 (0:0)
Gol dla Strzelca: P. Burliga.
Składy:
Bieńkówka: Gąstała - Wojterski, Smoter, Pęcek, Sarna, Mruc (65" Szczurek), Ciuś, Knapczyk, Burliga, Sałapat, Cholewa. Rezerwowy: Flazik.
Strzelec: Kozak - P. Burliga, K. Burliga, Gałuszka (od 12 min. Pieczara), Gielata, Kwaśniowski, Janiczak, Łuczak, Nosal, Reciak, Wrzodek. Rezerwowy: Lenik, Polak.
Dali radę w dziewięciu!
Jeżeli Żuraw Krzeszów potrafi przechylić szalę zwycięstwa w meczu, w którym ostatnie 25 minut gra w dziesiątkę, ostatnie pięć minut w dziewiątkę, naprzeciwko siebie ma zespół, który zdaniem trenera "zagrał fenomenalnie, najlepszy mecz w sezonie" i jeszcze ma w składzie zawodnika, który wytrzymuje olbrzymią próbę nerwów i zdobywa gola z rzutu karnego w ostatnich minutach gry, to niewiele rzeczy będzie go w stanie zaskoczyć w dwóch ostatnich spotkaniach (u siebie z Bieńkówką i wyjazd do Skawicy).
Mecz w Sidzinie był spotkaniem, który nie powinien być rozgrywany w B-klasie, lecz co najmniej w o jednej klasie wyżej. - Dąb postawił nam bardzo trudne warunki. Uczulałem chłopaków, że gramy na niewielkim boisku, a do tego z dobrze nastawionym przeciwnikiem - powiedział trener Żurawia, Jacek Kudzia.
- Nie graliśmy o nic, z kolei Żurawia nawet remis nie urządzał. Ten luz w naszych poczynaniach okazał się kluczowy. Przeprowadziliśmy wiele akcji z pierwszej piłki, nawet zdarzały się zagrania piętką. Nie zasłużyliśmy na porażkę - stwierdził tymczasem szkoleniowiec Dębu, Mariusz Zawiła.
Dąb mógł zacząć spotkanie z wysokiego c - w 3. minucie z rzutu wolnego do bramki Żurawia trafił Marcin Korbel. Gol jednak nie został uznany, bo sędzia główny Witold Romanowski podyktował rzut wolny pośredni, a żaden z piłkarzy gospodarzy przed strzałem Korbla piłki nie dotknął. - Zwiastowało to tylko dobry mecz w naszym wykonaniu. I tak też było - powiedział Zawiła.
- Gospodarze zostawili nam w pierwszych dwudziestu minutach mało miejsca na boisku, stosowali wysoki pressing. Żadnej sytuacji stuprocentowej jednak nie stworzyli - powiedział Kudzia.
Wynik tymczasem otworzył Michał Zawora, który popisał się celnym strzałem głow ą po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Dawida Klimowskiego. W pierwszej połowie dwukrotnie z dystansu uderzał jeszcze Krzysztof Ćwiertnia, lecz za pierwszym razem dobrą interwencją popisał się Sebastian Motor, za drugim - piłka minęła słupek. Po drugiej stronie minimalnie obok słupka strzelił Marek Szczurek.
- Trener Kudzia sądził, że w drugiej połowie opadniemy z sił. Nic takiego się nie stało. Wytrzymaliśmy mecz kondycyjnie. Zagraliśmy w tej części gry jeszcze lepiej niż do przerwy, co zszokowało opiekuna gości - przyznał Zawiła.
Gospodarze doprowadzili do wyrównania w 62. minucie - podanie od Mariusza Lipy wykorzystał Sławomir Pastwa. Chwilę później czerwoną kartkę zobaczył prawy obrońca Żurawia, Radosław Pilarczyk. - Od tego momentu zaczęły się schody... - dodał Kudzia.
Dąp "poczuł krew" i chciał złapać przeciwnika za gardło. Tylko w boczną siatkę trafił Lipa, zbyt długo w polu karnym z uderzeniem zwlekał Mateusz Szpak i ostatecznie nic z tej akcji dla gospodarzy nie wynikło. Dąb miał także trzy rzuty wolne, z których jednak nie padła żadna bramka.
Tymczasem w 86. minucie za zagranie ręką w polu karnym, Żuraw otrzymał karnego. Wykorzystał go Ćwiertnia. - Wytrzymał to nerwowo, choć po meczu przyznał, że czuł "emocjonalne ciepło" - powiedział Kudzia.
Chwilę później z boiska wyleciał Klimowski i Dąb postawił wszystko na jedną kartę. Napór gospodarzy udało się jednak przetrwać zawodnikom z Krzeszowa, którzy wywieźli z Sidziny bardzo cenne trzy punkty.
- Do końca zostały dwa mecze. Patrzymy tylko na siebie, chociaż B-klasa to trudna liga. Gramy do tego z dużą presją. Za ten mecz duże brawa należą się każdemu zawodnikowi z mojej drużyny. Gratuluję również bardzo dobrej postawy piłkarzom z Sidziny - powiedział Jacek Kudzia.
- Emocje buzowały we mnie jeszcze przez długi czas po meczu. Gdybyśmy tak zagrali tydzień temu w Budzowie, wówczas Strzelec nie miałby z nami tak łatwej przeprawy. Szkoda tej porażki, szkoda też Jacka Gałki, który po odniesieniu kontuzji musiał pojechać do szpitala z podejrzeniem kontuzji barku - podsumował Mariusz Zawiła.
Dąb Sidzina – Żuraw Krzeszów 1:2 (0:1)
Gol dla Dębu: Pastwa.
Gole dla Żurawia: Zawora, Ćwiertnia (k.).
Czerwone kartki: Pilarczyk, Klimowski (obaj Żuraw).
Składy:
Dąb: Motor - Korbel, P. Kostka, Gałka (46" J. Kostka), Krupa, Jaromin, Malada (60" Handzel), Czarny, Szczurek (75" Szpak), Lipa, Pastwa.
Żuraw: Pająk - Pilarczyk, Zawora, Nowak, Skrzypek, Kawończyk (70" Piątek), Klimowski, Ćwiertnia, Wajdzik (60" Wójcik), Targosz, Łuczak.
B-KLASA PODHALAŃSKA:
Szkoda, że koniec bliski
Piłkarze Unii Naprawa w najlepszy z możliwych sposobów finiszują w sezonie 2015/2016. W niedzielę odnieśli piąte z rzędu zwycięstwo - tym razem podopieczni Franciszka Gacka zdeklasowali w wyjazdowym spotkaniu Grom Morawczynę aż 5:0.
- Poprosiłem chłopaków o koncentrację w ostatnich meczach i nie zawodzą. Chciałem, żeby byli zaangażowanie w grę i tak też się prezentują - powiedział trener Unii.
Trzy gole zdobył najskuteczniejszy zawodnik Unii, Paweł Cieżak. - Nie tylko Paweł, ale cała drużyna zasłużyła na pochwały - dodał. - Od trzech spotkań bez straty gola broni Gniewek (Gniewomir Kania - przyp. red.). Z różnych przyczyn nie może ostatnio pojawić się na naszych treningach, a mimo to prezentuje się w bramce bardzo dobrze. Najlepszym tego dowodem niech będzie kolejny mecz na zero z tyłu.
Unia Naprawa zakończy sezon w niedzielę 12. czerwca spotkaniem z Deltą Pieniążkowice.
Grom Morawczyna – Unia Naprawa 0:5 (0:2)
Gole dla Unii: Cieżak (trzy), Panek, Proszek.
Skład Unii: Kania - Sutor, S. Molus, Święchowicz, Nowak, Wantulok, Gacek, Panek (75" M. Molus) Masłowski, Proszek, Cieżak.
Delta Pieniążkowice - Wierchy Lasek 7:1
Janosik Sieniawa - Szarotka Rokiciny Podhalańskie 1:6
Korona Piekielnik - Skawianin Skawa 1:0
KS Chabówka - Luboń Skomielna Biała 5:2
C-KLASA:
Skawa Jaroszowice – Tarnawianka Tarnawa Dolna 4:1 (2:0)
Gol dla Tarnawianki: T. Żmudka.
Skład Tarnawianki: Mazur - Adamik, Ficek (46" T. Żmudka), Ł. Miś, M. Miś, Rybak, Sałapat, Sitarz, Stopka (15" Paczka), P. Żmudka (60" Borawski), Stypuła (46" Madej).
Korona Skawinki - Jastrzębianka Jastrzębia 2:2
Filkówka Barwałd - Pogoń Bugaj 4:0
Chełm Stryszów - Zryw Lanckorona 3:4
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze