W Lachowicach nie wydarzyła się piłkarska niespodzianka. Jeden z głównych faworytów nadchodzącego sezonu Okręgówki bezproblemowo zameldował się w trzeciej rundzie okręgowego Pucharu Polski. A-klasowe Lachy nie muszą jednak wstydzić się końcowego rezultatu. W pierwszej połowie były momenty, gdy kibice na prawie pełnej trybunie nie odczuwali różnicy w poziomach ligowych obu ekip.
Drużyna Bartłomieja Sałapatka do starcia z bezdyskusyjnym faworytem podeszła bez kompleksów. Już w 8. minucie tylko dobra interwencja Józefa Gielaty, który skierował piłkę po uderzeniu Michała Lasika w spojenie swojej bramki, nie doprowadziła do sensacyjnego początku. Taka okazja najwyraźniej zaskoczyła Lachy, bo chwilę później prowadzenie Żurawiowi po uderzeniu z woleja dał Mariusz Górny, wykorzystując spóźnione powroty gospodarzy na swoje pozycje. Po upływie kolejnych 10 minut Daniel Kachel przejął złe wybicie Gielaty i mocnym, płaskim strzałem zza pola karnego umieścił futbolówkę w siatce.
Odpowiedź reprezentantów Krzeszowa na zaskakujące wyrównanie nadeszła niecałą minutę później. Łukasz Nowak instynktownie obronił strzał Górnego z bliskiej odległości, jednak dobitka 33-latka okazała się już wystarczająca do zmiany wyniku. Po upływie następnych kilkudziesięciu sekund na listę strzelców wpisał się po raz pierwszy Dawid Litewka. Najlepszy zawodnik Żurawia w minionym sezonie wykorzystał niedokładne krycie i po znalezieniu się “sam na sam” z Nowakiem nie dał szans golkiperowi gospodarzy. Drugie trafienie 32-letni pomocnik dopisał po pół godziny gry, gdy wykorzystał kłopoty z wybiciem piłki przez całą defensywę Lachów.
- Dla nas był to oficjalny, pucharowy mecz, nie potraktowaliśmy go jako sparingu. Podeszliśmy do niego poważnie. Na specyficznym boisku w Lachowicach zawsze przyjmujemy inne założenia. Trzeba liczyć się z tym, że wysokie wyjście, jedno wybicie piłki czy złe ustawienie może przynieść za moment sytuację “sam na sam”. Szkoda tych dwóch straconych goli, bo padły ewidentnie po naszych błędach. Trochę za dużo pozwoliliśmy naszemu przeciwnikowi. Jestem jednak zadowolony z realizacji naszych założeń na dzisiejsze spotkania” - mówił o przebiegu spotkania trener Krzeszowa, Jakub Adamus.
Po zmianie stron sygnał do dalszego podwyższania wynik dał Adam Palarczyk - hitowy w skali naszego regionu transfer na linii Białka – Krzeszów. 27-letni pomocnik po uwolnieniu się z obstawy wymierzonym strzałem pod poprzeczkę zanotował debiutanckie trafienie w barwach Żurawia. W 58. minucie z kolei w modelowej akcji wystawił piłkę Wojciechowi Stuglikowi, który wrócił do wyjściowego składu krzeszowian po urazie z końcówki minionego sezonu.
- Nie jesteśmy już beniaminkiem. Znamy już tę ligę, rywali. Poprzednio zajęliśmy trzecie miejsce, niewiele zabrakło do większego sukcesu. Nowy sezon będzie już całkowicie inny. I cięższy. Chcemy walczyć o najwyższe cele. Zdajemy sobie sprawę, że inne zespoły będą do nas podchodzić inaczej przez to, że nie będziemy już beniaminkiem. Wtedy nikt nas nie znał. Teraz będą się na nas nastawiać jako jednych z faworytów do awansu. Musimy jednak się z tym zmierzyć. Mamy jeszcze 2 tygodnie na wkomponowanie nowych transferów w zespół. W tym czasie jest jeszcze nad czym popracować” - podsumował Jakub Adamus.
Poziom decybeli wśród lachowiczan podniósł za to Kamil Kachel. Perfekcyjny rzut wolny w 61. minucie śmiało mógłby kandydować na gola 2. rundy Pucharu Polski w wadowickim okręgu. Niewiele mniejszy entuzjazm wśród kibicowskiej grupy z Krzeszowa wywołało trafienie Mateusza Miki. Autorowi ostatniego gola w niedzielnym meczu w 82. minucie pozostało tylko dołożenie nogi do prostopadłego podania Tomasza Skrzypka.
- Na tle bardzo doświadczonej drużyny, którą miałem zresztą przyjemność wcześniej prowadzić, nasz zespół to praktycznie młodzież. Gramy miejscowymi chłopakami i na nich opieramy kadrę jak i grę. Wygrał zespół zdecydowanie dojrzalszy, lepiej operujący piłką. Pierwsza połowa w naszym wydaniu była na pewno pozytywnym zaskoczeniem – była walka, zaangażowanie, mieliśmy swoje szanse. Stracone przez nas gole spowodowane były błędami, które wynikają właśnie z młodego wieku, braku doświadczenia. Widać było, że czeka nas jeszcze praca i jeszcze raz praca przed startem sezonu. Celem jest walka o podium w A-klasie. Nie ma jednak co opierać się na meczu z drużyną, która będzie jednym z faworytów w Okręgówce” - powiedział po meczu Bartłomiej Sałapatek, trener Lachów.
PUCHAR POLSKI PODOKRĘGU WADOWICE - II RUNDA - 28.07.2024
Lachy Lachowice – Żuraw Krzeszów 2:7 (1:4)
Gole dla Lachów: D. Kachel, K. Kachel
Gole dla Żurawia: Górny Litewka (obaj po dwa gole), Palarczyk, Stuglik, Mika
Składy:
Lachy: Nowak - Kąkol, Pyrzyk, A. Hutniczak, S. Kachel, Sanietrzyk (55' M. Hutniczak), Pająk, Jan Śpiewla, Jakub Śpiewla, M. Lasik, D. Kachel. Grali także: K. Kachel, Rak.
Żuraw: Gielata (46' Kołata) – Bizoń, Rusinek, Dybał, Pilarczyk (63' Targosz), Ćwiertnia (46' Skrzypek), Litewka, Palarczyk, Górny (59' Mika) , Motor, Stuglik. Grał też: Szymoński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze