Na czterech boiskach - w Suchej Beskidzkiej, Białce, Naprawie i Jordanowie - odbędą się dziś spotkania w ramach ligi okręgowej oraz podhalańskiej A i B-klasy.
Relacja schodzi na drugi plan...
Trwa fatalna seria, runda też Babiej Góry. Porażka z Zagórzanką była już czwartą z kolei piłkarzy z Suchej Beskidzkiej. - Oprócz spotkania z Sołą II Oświęcim, w którym uwidoczniły się nasze braki kondycyjne i ogranie, mogłem być zadowolony z gry Babiej Góry w poszczególnych spotkaniach. Wiadomo, że nie z wyników. Byliśmy lepsi w tamtych meczach, lecz punktów nam to nie dało. Z Zagórzanką niestety zobaczyliśmy, jaka jest różnica między zespołami, które są lepiej przygotowane fizycznie. Zagórzanka poruszała się dwa razy szybciej od nas! Wpływ na to na pewno miała też pogoda, bo było niesamowicie ciepło. Nie bardzo wiedziałem nawet, co mam w przerwie powiedzieć do zawodników - mówi Janusz Suwada.
Jakby kłopotów w Babiej Górze było mało, to w meczu nie mogli wystąpić pauzujący za kartki Artur Rzepka i Kamil Dyduch. Nie zagrali także: Robert Starowicz, Sebastian Tłok. Nie wiadomo, kto zagra w kolejnym spotkaniu - tym razem z Górnikiem Brzeszcze, który odbędzie się już w sobotę 6. czerwca... - W Babiej Górze momentami dzieją się rzeczy skandaliczne. Zawodników trzeba ustawić mentalnie od początku! Nie wiem, kto to zrobi od nowego sezonu, ale niektóre rzeczy są niepojęte. Podam przykład akurat z dwoma młodymi zawodnikami, którzy nie byli na treningu, miałem z nimi kontakt telefoniczny. Pisali, że będą na pewno na meczu, wpisaliśmy ich do protokołu. Przed meczem nie stawili się na zbiórkę. Nie odbierali telefonów... To jeden przykład, kolejny to taki, że ktoś planuje teraz długi weekend albo wyjazd na wakacje... Mam miękkie serce, ale charakter do gry zawsze miałem! Babia Góra walczy o utrzymanie w okręgówce, wszyscy powinni walczyć!!! Po sezonie można porozmawiać i ustalić, co nie grało, dlaczego doszło do kilku innych sytuacji. Powtarzałem wcześniej, że zawodnik nie może raz na miesiąc przyjść na trening. Przecież tutaj nawet van Gaal niewiele by zdziałał! Ktoś nie zareagował, gdy dochodziły pierwsze sygnały, że coś się dzieje złego w drużynie. Ktoś mówi się, że zarząd - uważam, że prawda leży pośrodku - dodaje szkoleniowiec Babiej Góry.
Przez całe spotkanie w ataku Babiej Góry grał Paweł Krzeszowiak. Dotrwał do końca spotkania mimo bólu w pachwinie, który może go wykluczyć z udziału w kolejnych spotkaniach. - Ostatnio zadał mi głupie pytanie ktoś, kto do mnie dzwonił po meczu. Zapytał, dlaczego wystawiam Pawła? Odpowiedziałem, żeby zrobił zdjęcie, wyrobimy mu kartę i pokaże na co go stać! Paweł dodaje mi nadzieję w ten zespół. Grał w pierwszej lidze, w 2. Bundeslidze. Jeżeli ktoś wypowiedziałby się o nim przy mnie źle, to skoczyłbym mu do oczu. Powoli będę żegnał się z trenowaniem zespołów w niższych ligach, ale chciałbym na koniec móc poprowadzić drużynę i mieć Pawła w sztabie szkoleniowym - powiedział Janusz Suwada.
Babia Góra ma teraz kilkadziesiąt zaledwie godzin na odpoczynek przed kolejnym spotkaniem - z Górnikiem Brzeszcze. - Nie wiem, dlaczego jak gramy w czwartek to musimy już w sobotę znowu pojawiać się na boisku. Nie ma teraz sensu tego roztrząsać. W sobotę trzeba wygrać - dodaje Suwada.
Babia Góra Sucha Beskidzka - Zagórzanka Zagórze 0:2 (0:1)
Skład Babiej Góry: Kachnic - Żaczek, Listwan (75"P. Starowicz), Kudzia, Ścieszka, Kociołek, Rak, Świerkosz (85" Stróżak), Gach, Krzeszowiak, Pacyga.
{gallery width="250" height="300" }news/2015/czerwiec/babia4{/gallery}
Wakacyjnie...
Jeszcze kilka kolejek temu remis Tempo z Alwernią byłby traktowany jako coś nierealnego. Oto jedna z najlepszym drużyn na wiosnę (w całej lidze też znajdująca się w ścisłej czołówce) remisuje z rywalem walczącym o utrzymanie. Wyjaśnienie tego wyniku są dwa - jeden to spuszczenie z tonu przez zawodników Tempo, którzy nie walczą już o nic, drugi to bramkarz Alwerni Marcin Kościelnik.
- Mieliśmy grać agresywnie, odbierać piłki, a pozwalaliśmy przeciwnikowi przedostawać się na naszą połowę. Dostosowaliśmy się do gry Alwerni. Pierwsza połowa była bez wyrazu - mówi trener Tempo Maciej Melzer.
Jedyną godną odnotowania sytuacją był strzał z rzutu wolnego Dariusza Lewandowskiego - piłka poszybowała nad murem, ale też nad poprzeczką bramki gości.
Po "rozmowie" w przerwie Tempo zaczęło od początku drugiej połowy prezentować się lepiej. Sytuacji sam na sam z Kościelnikiem nie wykorzystał Łukasz Kryjak. Goście tymczasem w 55. minucie przeprowadzili ładną akcję - na szczęście dla gospodarzy Piotr Kłapyta wybił piłkę na rzut rożny po strzale z dystansu. Minutę później Alwernia prowadziła 1:0 - po dośrodkowaniu z kornera piłka trafiła pod nogi Tomasza Antonika, który zaskoczył uderzeniem tuż przy słupku Kłapytę. - Stadiony świata, strzał życia - często słyszymy określenia na takiego gola, a jeżeli ktoś nie był na meczu, to musi wierzyć na słowo trenerowi Tempo, który właśnie w ten sposób opisał to trafienie dla gości.
Chwilę później Alwernia mogła prowadzić 2:0 - zawodnik gości nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Kłapytą. Odpowiedź gospodarzy nadeszła w 70. minucie - wprowadzony pięć minut wcześniej Paweł Mentel przeprowadził rajd lewą stroną zakończony podaniem do Grzegorza Pacyga. - Grzesiek zrobił to, co powinien w pierwszej połowie Łukasz Kryjak. "Położył" Kościelnika i strzelił do pustej bramki - mówi Melzer.
- Jeszcze niedawno byliśmy w czołówce i mogliśmy myśleć nawet o awansie. Porażka z Sosnowianką, remis z Sokołem sprawiły, że tak już nie jest. Może to w chłopakach siedziało i stąd taki mecz jak z Alwernią, wcześniej ze Skawą? Zagraliśmy jednak lepiej niż ze Skawą Wadowice, ale nie wystarczyło to do kompletu punktów - przyznał Maciej Melzer.
Nie zmienia to jednak faktu, że dla Tempo ta runda i sezon są najlepsze od lat w okręgówce. Na podsumowanie sezonu jeszcze jednak przyjdzie czas.
Tempo Białka - MZKS Alwernia 1:1 (0:0)
Gol dla Tempo: Pacyga
Skład Tempo: Kłapyta – M. Marek, Bielarz, Lewandowski, Raczek, Kryjak (70" Owsiak), Motor (80" Drobny), Pacyga, Ficek (65" Mentel), Goryl, Młynarczyk.
{gallery width="250" height="300" }news/2015/czerwiec/tempo4{/gallery}
Nagroda za odwagę!
Do przerwy Jordan przegrywał 1:0, do tego grał w 10-tkę po czerwonej kartce dla Grzegorza Ferka. Odważna zmiana taktyki w drugiej połowie na 3-4-2 i przesunięcie do ataku Pawła Romaniaka okazały się strzałami w dziesiątkę!
Wygrana z Bystry Nowe Bystre sprawiła, że Jordan de facto zapewnił sobie utrzymanie w A-klasie i to bez udziału w spotkaniach barażowych. - Możemy grać w ostatnich meczach bardziej na luzie. Będzie to na pewno bardzo ważne zwłaszcza dla młodszych zawodników - wyjaśnia trener Jordana Zdzisław Gacek.
Mecz z Nowe Bystre doskonale pokazał największą bolączkę, z jaką w tym, ale i poprzednich sezonach, zmaga się Jordan. - Jesteśmy niesamowicie nieskuteczni. W pierwszym kwadransie pierwszej połowy stworzyliśmy cztery dogodne okazje do zdobycia gola, dwie to były "setki" - mówi Gacek.
Zamiast prowadzenia, pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1:0 dla gości. - Mariusz (Rypel) miał już piłkę na rękach, ale przełamała mu palce. Zawodnik gości oddał strzał życia - dodaje szkoleniowiec Jordana.
Mimo gry w osłabieniu, Jordan chciał przejąć kontrolę nad wydarzeniami na boisku i stąd m.in. decyzja o przesunięciu najlepszego w tym sezonie w barwach jordanowskiego klubu Pawła Romaniaka do ataku. I właśnie Romaniak po indywidualnej akcji doprowadził do wyrównania. Gola na wagę trzech punktów zdobył później Gaweł Tyrpa.
- Od 73. minuty siły były wyrównane, bo zawodnik gości otrzymał czerwoną kartkę. W drugiej połowie osiągnęliśmy przygniatającą przewagę. Rypel był praktycznie bezrobotny. Nie wykorzystaliśmy kolejnych 4,5 okazji sam na sam z bramkarzem gości! Nowe Bystre w końcówce chciało doprowadzić do wyrównania, mieli nawet trzy kornery z rzędu. Nie udało się - podsumował Zdzisław Gacek.
Jordan Jordanów - Bystry Nowe Bystre 2:1 (0:1)
Gole dla Jordana: Romaniak, G. Tyrpa
Skład Jordana: Rypel - Kołodziejczyk, Hodana, F. Tyrpa, G. Tyrpa, Paś (60" Wójtowicz), Romaniak, Sochacki, Kołodziej, Ferek, Ryś (80" Kowalcze)
Unia Naprawa - Szarotka Rokiciny Podhalańskie 2:4 (1:3)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze