Reklama


Piłkarska środa: Przełamanie Jałowca, śmieszne gole w Makowie

15/04/2015 18:58

Długo musieli czekać kibice w Stryszawie na pierwszą wygraną na IV-ligowych boiskach na swoim boisku. Doczekali się tego w środowe popołudnie ze Spójnią Osiek-Zimnodół. Beniaminek wygrał 3:0, a wszystkie gole zdobył przed przerwą. Przełamał się Tomasz Świerkosz - kapitan Jałowca dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. - Takich goli nie traci się nawet w trampkarzach - skomentował tymczasem dwa gole dla Halniaka zdobyte przez Krzysztofa Zająca grający trener makowian Piotr Balonek. Przy obu trafieniach Balonek zanotował asysty! Halniak ostatnie trzydzieści mjnut grał w dziesiątkę po czerwonej kartce (dwie żółte) dla Marcina Kuszyka. Samobójczy gol Sławomira Pudy kosztował Garbarza porażkę z Cracovią II. W doliczonym czasie gry Garbarz mógł doprowadzić do wyrównania - strzał głową Konrad Burligi poszybował jednak minimalnie obok bramki Pasów. To pierwsza porażka Garbarza w 2015 roku w ligowym spotkaniu.

Lider zatrzymał Garbarza

Każda seria kiedyś się kończy. Garbarz Zembrzyce po czterech wiosennych kolejkach musiał uznać wyższość lidera Cracovii II Kraków. Gola dla Pasów zdobył Sławomir Puda – tak, tak to nie pomyłka. Najlepszy napastnik Garbarza tak nieszczęśliwie po rzucie rożnym główkował we własnym polu karnym, że piłka zaskoczyła Bartłomieja Bruzdę. Zawodnicy mieli pretensje do golkipera Garbarza, że ten wyszedł z bramki, chociaż były one bezpodstawne - strzał Pudy był z jednej strony nieszczęśliwy, z drugiej naprawdę precyzyjny.

Reklama

Cracovia nie miała kim straszyć w środowe popołudnie – w domach zostali Deleu, Mateusz Cetnarski czy Dariusz Zjawiński. Szanse gry otrzymali młodzi, albo bardzo młodzi zawodnicy. Goście przez całe spotkanie posiadali przewagę optyczną, częściej utrzymywali się przy piłce. Nie oznacza to, że Garbarz nie stwarzał sobie okazji do zdobycia gola.

Na solową akcję w 20. minucie zdecydował się Puda. Kapitan gospodarzy wpadł z lewej strony w pole karne Cracovii, ale jego strzał został zablokowany i wywalczył tylko rzut rożny (pierwszy w meczu dla Garbarza). Po dośrodkowaniu z kornera piłka trafiła do Patryka Mitki, ten natychmiast wstrzelił piłkę na przedpole bramki Cracovii – tor lotu piłki przeciął jednak jeden z obrońców gości i było po zagrożeniu. Cztery minuty później na strzał z dystansu decyduje się Mateusz Krasuski – Bruzda wybija piłkę na rzut rożny. I wtedy ma miejsce opisana na wstępie nieszczęśliwa sytuacja z Pudą i Cracovia wychodzi na prowadzenie...

Reklama

Na pięć minut przed końcem pierwszej połowy Garbarz stwarza najlepszą okazję do wyrównania – po dośrodkowaniu ze środka pola Kacpera Burligi głową uderza Tymoteusz Chodźko. Piłka ociera się o słupek i wychodzi na aut bramkowy. Riposta lidera mogła być zabójcza – po najładniejszej akcji meczu z bliskiej odległości, w pełnym biegu w poprzeczkę trafia Mateusz Kotwica.

Druga połowa była bardzo podobna do pierwszej – jedyna różnica to brak zdobytego gola. Osiem minut po wznowieniu gry Sebastian Mazanek dośrodkowuje z lewej strony, ale Chodźko w doskonałej sytuacji nie sięga piłki. Po przeciwnej stronie Bruzdę mocnym strzałem próbował zaskoczyć Kotwica – golkiper Garbarza ponownie wychodzi obronną ręką i z tej opresji. Dokładnie minutę później (66.) gospodarze wyprowadzają świetną kontrę 3 na 2. Chodźko jednak zachowuje się fatalnie i zamiast podawać do niepilnowanego Pudy, wdaje się w niepotrzebny drybling…

Reklama

Pod koniec spotkania nerwy puszczały już wszystkim zawodnikom. Nie radził sobie z presją na boisku sędzia – tyle słów na ch.. i k… chyba nie usłyszał od bardzo dawna (prawdopodobnie od poprzedniego meczu). – Graj w piłkę jak umiesz grać – instruował jednego z zawodników Cracovii trener Zdzisław Janik po tym, jak piłkarz lidera w mocno nie ekspresowym tempie podnosił się z murawy. – A jak grać na takim boisku? – odpowiedział zawodnik Cracovii.

W doliczonym czasie gry zarówno Cracovia jak i Garbarz mogły pokusić się o gole. Po stronie Cracovii w słupek trafił Patryk Moskal, po stronie Garbarza po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Kasińskiego minimalnie pomylił się Konrad Burliga.

Reklama

Warto odnotować kolejny debiut w barwach Garbarza Ukraińskiego zawodnika. W drugiej połowie na lewej stronie pojawił się Yurii Kaz, chociaż oprócz zagranicznym imieniem i nazwiskiem nie popisał się niczym szczególnym. W Zembrzycach czekają tymczasem na przyjazd Clebera, który staje się coraz bardziej realny…

Garbarz Zembrzyce - Cracovia II Kraków 0:1 (0:1)

Skład Garbarza: Bruzda - Konrad Burliga, Sałapatek, Mitka, Ł. Puda, Lenik, Kasiński, Kacper Burliga (60" Kaz), Mazanek, Chodźko (75" Kotlarczyk), S. Puda.

Reklama

 {gallery width="250" height="300" }news/2015/kwiecien/garbarzcracowia{/gallery}

Skorzystali z prezentów

 

Mimo niesprzyjających okoliczności obronną ręką wyszedł Halniak Maków Podhalański w spotkaniu z Jutrzenką Giebułtów. Niesprzyjająca okoliczność numer jeden – sytuacja kadrowa, numer dwa – złe ustawienie na pierwszą połowę, numer trzy – gra w ostatnich dwudziestu minutach w osłabieniu (dwie żółte kartki dla Marcina Kuszyka), numer cztery – kontuzja Dariusza Szymoniaka w drugiej połowie. Z drugiej strony jak się otrzymuje takie prezenty od rywali, a które w środowe popołudnie dwukrotnie zamienił na gole Krzysztof Zając, to wówczas wszystkie problemy czy niesprzyjające okoliczności schodzą na dalszy plan.

Reklama

 

- Trudno o takie gole nawet w trampkarzach. Były one bardzo śmieszne – podsumował grający trener Halniaka Piotr Balonek. Gol numer jeden to bardzo dalekie wybicie, na uwolnienie, Balonka na połowę Jutrzenki. Do bezpańskiej piłki na czterdziestym metrze dopadł Zając, objechał obrońcę, bramkarza i gol! – Chyba goście spodziewali się, że piłka wyjdzie na aut. Krzysiek ją przejął i po indywidualnym rajdzie otworzył wynik – dodał Balonek. Gol numer dwa to wyjście na czterdziesty metr Balonka i klasyczne zagranie głową, jakże by inaczej, znowu na uwolnienie. – Nie wiem co robili bramkarz i obrońcy Jutrzenki – mówi Balonek bo faktem jest, że piłkę przejął Zając i było 2:0.

Reklama

 

Zawodnik Halniaka na listę strzelców wpisywał się w pierwszej i drugiej połowie. – To nie był piękny mecz w naszym wykonaniu. Wyszliśmy źle ustawieni taktycznie na mecz, w przerwie padło trochę męskich słów w szatni i wyglądało to lepiej po przerwie. Jutrzenka miała swoje sytuacje, dwie nawet stuprocentowe, ale szczęście było przy nas – wyjaśnia Balonek.

- Najważniejszy jest wynik. Za dwa dni nikt nie będzie pamiętał stylu, w jakim wywalczyliśmy trzy punkty. Będzie się liczyło to, ile mamy punktów w tabeli i które miejsce zajmujemy – dodaje Balonek. Pełna zgoda panie trenerze!

Reklama

Halniak Maków Podhalański - Jutrzenka Giebułtów 2:0 (0:0)

Gole dla Halniaka: Zając (dwa).

Skład Halniaka: Talaga - Lozniak, Panuś, Balonek, Furman, Kuszyk, Ryszawy, Wojtan, Borowczyk (65" Sukhetskyi), Ryszawy, Zając (90" Adamski), Szymoniak (65" Gruca).

 {gallery width="250" height="300" }news/2015/kwiecien/halniakjutrzenka{/gallery}

Klątwa zdjęta

- Wiedzieliśmy przed meczem, że nasz rywal lubi mieć piłkę przy nodze i długo ja rozgrywać. Postanowiliśmy zagrać wysokim pressingiem. Zdało to egzamin – cieszył się po pierwszym zwycięstwie w tym sezonie na własnym stadionie grający trener Jałowca Krzysztof Jodłowiec. W rolach głównych wystąpili: Tomasz Świerkosz i Grzegorz Jodłowiec. - Nie lubię chwalić poszczególnych zawodników. Na wyróżnienie zasłużył cały zespół - dodał Jodłowiec. Jałowiec wygrał 3:0 ze Spójnią Osiek-Zimnodół – wszystkie gole zostały zdobyte w pierwszej połowie.

Reklama

Najpierw do siatki trafił Krzysztof Jodłowiec, który wykorzystał podanie od swojego brata Grzegorza. Drugi gol to zagranie od Grzegorza Jodłowca na skrzydło do Daniela Bachorczyka i dośrodkowanie w pole karne. Z bliskiej odległości do bramki trafił Świerkosz. Gol, który rozwiał jakiekolwiek  nadzieje dla gości na korzystny rezultat również był dziełem Świerkosza – rzut wolny z połowy Jałowca wykonał Arkadiusz Bach. Piłka trafiła do Grzegorza Jodłowca, który ładnie opanował piłkę i podał do Świerkosza. Kapitan Jałowca w takich sytuacjach nie zwykł się mylić.

- Zagraliśmy dobrą połówkę z Garbarzem, cały mecz z Orłem Piaski Wielkie, ale punkty zdobywamy dopiero teraz ze Spójnią Osiek-Zimnodół – mówi Krzysztof Jodłowiec. I co godne uwagi – Jałowiec nie jest już ostatni w tabeli. Na to najmniej zaszczytne miejsce spadły Karpaty Siepraw.

Reklama

Jałowiec Stryszawa - Spójnia Osiek-Zimnodół 3:0 (3:0)

Gole dla Jałowca: Świerkosz (dwa), G. Jodłowiec.

Skład Jałowca: Pająk - Bach, Bartyzel, Brytan, Starowicz, P. Bachorczyk (82" Szklarczyk), Pindel, K. Jodłowiec, Głuszek (72" Iciek), Świerkosz (85" Janik), G. Jodłowiec (80" Okrzesik).

 {gallery width="250" height="300" }news/2015/kwiecien/jalowiecosiek{/gallery}

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama