Seria rzutów karnych była potrzebna do poznania zwycięzcy pucharowego spotkania Jordana Jordanów z Huraganem Waksmund. Lepiej wykonywali je przybyszy z Waksmundu i to oni muszą jeszcze pokonać 12 szczebli, żeby zagrać w finale Pucharu Polski na stadionie Narodowym. Po dwóch porażkach z rzędu, Żuraw Krzeszów pojechał na stadion Olimpii Chocznia na zaległy mecz 21. kolejki z nadzieją na zapunktowanie. Zaczęło się wybornie, bo w 2. minucie Dawid Litewka przymierzył z rzutu wolnego. Żuraw prowadzenie, i dwa punkty, stracił w doliczonym czasie gry.
Pierwsze w tym roku starcie Jordana Jordanów z Huraganem Waksmund można zapisać na korzyść gości. To oni lepiej wykonywali rzuty karne i awansowali do kolejnej fazy rozgrywek Pucharu Polski. Oczywiście, najważniejszy mecz między tymi zespołami dopiero przed nami - w ostatniej kolejce Jordan podejmie Huragan i kto wie, czy nie będzie on decydował o tym, która drużyna awansuje bezpośrednio do V-ligi. Przyszłość odłóżmy jednak na bok.
Zamieszał, i to bardzo, w składzie Jordana trener Jakub Jeziorski. Nie mogło to być jednak dla nikogo zaskoczeniem, bo rozgrywki pucharowe dla trenera Jordana są zawsze okazją do szansy zaprezentowania się zawodników, którzy w mniejszym wymiarze czasowym pojawiają się na murawie w spotkaniach ligowych.
Dla kilku innych zawodników, tych z "żelaznego" składu mecz z Waksmundem był zaś jednostką treningową, chociaż na pewno bardzo prestiżową.
Huragan, którego trenerem jest były zawodnik Naroża Juszczyn Radosław Antolak, nie ma takie komfortu jak Jordan, bo jego kadra jest liczebnie ograniczona. Z tego powodu ponad połowa głównego, ligowego składu Huraganu mogliśmy podziwiać w środowe późne popołudnie na stadionie przy ulicy Kolejowej.
Goście dwukrotnie wychodzili na prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, gola strzałem głową zdobył kapitan Huraganu Mateusz Mlak. Do wyrównania doprowadził Kacper Radoń, który wymanewrował trzech zawodników gości i pokonał Krzysztofa Cyrwusa.
Gol numer dwa dla gości to już uprzedzenie Tomasza Suma przez Kacpra Kawulę. Napastnik gości dodał trochę pikanterii temu spotkaniu okazując swoją oryginalną radość po wpisaniu się na listę strzelców pod główną trybuną Jordana. Wzbudziło to uzasadniony śmiech fanów miejscowych, ale na pewno ci zapamiętają sylwetkę grającego z numerem 11 zawodnika do czerwcowego, rewanżowego spotkania obu zespołów.
Przybysze z Waksmundu mogli podwyższyć prowadzenie, ale Antolak z rzutu karnego trafił w słupek. To się zemściło. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, piłkę głową zgrał Dawid Sieg, a efektownymi nożycami gola zdobył Maksymilian Brzana.
Takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa meczu. W jej drugiej odsłonie częściej przy piłce byli goście, którzy zwłaszcza po szarżach czy uderzeniach (jeden trafił w słupek) Szymona Chowańca. Piłkę meczową w doliczonym czasie gry miał Jakub Moskalski, który w zamieszaniu podbramkowym po rzucie rożnym trafił w słupek.
A potem była seria rzutów karnych, które można obejrzeć na poniższym filmiku. Huragan zatem gra dalej w rozgrywkach Pucharu Polski, a Jordan skupia się na bardziej przyziemnym celu, czyli walce o V-ligę.
SERIA RZUTÓW KARNYCH:
Jordan Jordanów - Huragan Waksmund 2:2 (2:2)
Gole dla Jordana: Radoń, Brzana.
Gole dla Huraganu: Mlak, Kawula.
Składy:
Jordan: Sum - Sieg (60' Tyrpa), Filipiak (46' Moskalski), P. Stasik (54' Jochymek), Ryś, J. Bachul, Kulak, Gorczyca (70' Łaczek), Rączka, Radoń (75' P. Hanusiak), Brzana
Huragan: Cyrwus - Stawicki, Mlak, Jandura (46' Mroszczak), Kamiński (54' Pragnący), Jurzec, Mucha, Chmielak (82' Wyrostek), R. Antolak, Kawula, Chowaniec.
OKRĘGÓWKA CHRZANOWSKA
Z jednym punktem z wyjazdowego spotkania w Choczni wrócił do Krzeszowa Żuraw. Całkiem nieźle, jeżeli spojrzymy na listę drużyn, które z boiska Olimpii również przywiozły jeden punkt (Victoria Jaworzno, Halniak Targanice), albo tam przegrały (LKS Rajsko, LKS Bobrek).
Lepiej ten mecz nie mógł się zacząć dla gości, bo w 2. minucie Dawid Litewka przymierzył idealnie z rzutu wolnego. Piłka jeszcze odbiła się od poprzeczki i znalazła się w bramce gospodarzy.
Do 70. minuty niewiele zwiastowało problemy gości. Olimpia przejęła wówczas inicjatywę i zaczynała gościć w okolicach pola karnego Żurawia. W doliczonym czasie gry, Olimpia doprowadziła do wyrównania. Po zdobyciu tego gola, gospodarze mieli jeszcze dwie dobre okazje na zapewnienie sobie zwycięstwa, ale nie musiał po raz drugi wyjmować piłki z siatki Artur Kachnic.
To z pewnością było jedno z zaskoczeń w wyjściowym składzie gości.Drugim był brak Wojciecha Stuglika, które kontuzja wyklucza z gry prawdopodobnie do końca sezonu. A w sobotę derbowy pojedynek Żurawia Krzeszów z Babią Górą Sucha Beskidzka.
Olimpia Chocznia - Żuraw Krzeszów 1:1 (0:1)
Gol dla Żurawia: Litewka.
Skład Żurawia: Kachnic - Pilarczyk, Dybał, Rusinek, Bizoń, D. Lociński, Janiczak, Motor, Szymoński (65' Polak), Litewka, Górny (80' Żarnowski).
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze