Wyniki sobotnich spotkań w powiecie suskim.
- Pierwsza połowa dla nich, druga dla nas. Jutrzenka strzeliła do przerwy dwa gola, Garbarz dołożył po przerwie dwa. Ale to gospodarze wygrali 2:1 – mówi trener Garbarza Zembrzyce Zdzisław Janik po sobotnim spotkaniu z Jutrzenką Giebułtów. Przetrzebiony kontuzjami Garbarz do przerwy przegrywał 0:2. –Jutrzenka była lepsza, dominowała i zasłużenie prowadziła – nie miał wątpliwości opiekun Garbarza. Obraz gry zmienił się po przerwie i to drużyna z Zembrzyc przejęła inicjatywę. Kontaktowego gola zdobył Filip Kasiński, który skutecznie wykonał rzut karny. Najwięcej kontrowersji w obozie Garbarza wzbudziła jednak kolejna okazja dla gości, w której do siatki trafił Wojciech Jurek. Po jednym z dośrodkowań w pole karne gospodarzy, z sześciu metrów uderzał Sławomir Puda. Bramkarz Jutrzenki zdołał ten strzał obronić, ale wobec dobitki rezerwowego Wojciecha Jurka był bezradny. – Przecież można wyskoczyć do piłki z bramkarzem. To nie jest zabronione. Nie widziałem jednak całej tej sytuacji, po prostu zawodnicy mi zrelacjonowali jak to wyglądało. Piłka minęła wszystkich i wpadła do bramki – mówi Zdzisław Janik. Jutrzenka Giebułtów – Garbarz Zembrzyce 2:1 (2:0) Gol dla Garbarza: Kasiński (karny).Górnik Libiąż - Jałowiec Stryszawa 2:2 (1:0) Gole dla Jałowca: Świerkosz (dwa) Czy można przegrać mecz, w którym przeciwnik nie oddał ani jednego celnego strzału? Można i przekonało się o tym w sobotnie popołudnie Tempo Białka. Początek spotkania na wyjeździe z Alwernią nie zapowiadał niczego złego dla podopiecznych Macieja Melzera. – Rozpoczęliśmy spotkanie spokojnie, rozgrywaliśmy piłkę, aż przyszła ósma minuta… - mówi opiekun Tempo. Po dośrodkowaniu w pole karne drużyny z Białki obrońca gości Mariusz Bielarz próbując wybić piłkę głową tak niefortunnie interweniuje, że… pokonuje Piotra Kłapytę i Alwernia wychodzi na prowadzenie. Długo po tym ciosie nie mogło się podnieść Tempo – dopiero po 25. minutach goście osiągnęli bardziej zdecydowaną przewagę. Jej efekt to m.in. strzał Bartłomieja Goryla w same „widły”, ale sobie tylko znanym sposobem bramkarz Alwerni wybronił tą sytuację. - Na drugą połowę wyszliśmy bardzo skoncentrowani. Nie chcieliśmy doprowadzić tylko do remisu, chcieliśmy wywieźć trzy punkty – dodaje Maciej Melzer. Na dobrych chęciach się skończyło, bo w sobotnie popołudnie piłka do siatki Alwerni po prostu nie chciała wpaść. Próbował z dystansu Przemysław Gałuszka – minimalnie się pomylił. Wreszcie po podaniu od Michała Puzika piłka trafiła do rezerwowego Łukasza Raczka. Efekt to ostrzelany słupek bramki Alwerni – próbował jeszcze strzałem głową zmusić do kapitulacji bramkarza gospodarzy Goryl, lecz i tym razem szczęście było po stronie Alwerni. – Mieliśmy piętnaście celnych strzałów, Alwernia żadnego, a wygrała. Posiadanie piłki było na poziomie 70-30 dla nas. W ostatnim fragmencie Alwernia grała typową obronę Częstochowy. Szkoda straconych punktów – mówi Maciej Melzer. MZKS Alwernia – Tempo Białka 1:0 (0:0) Gol dla Alwerni: Bielarz (samobójcza). Skład Tempo: Kłapyta – Harańczyk (75’ Baziński), Sz. Marek, Bielarz, Woźny, M. Marek, Motor (65’ Raczek), Pacyga, Gałuszka (70’ Bisaga), Goryl, M. Puzik. Błyskawica Marcówka – Jubilat Izdebnik 0:1
Jak na derbowe spotkanie przystało nie brakowało emocji w sobotnim starciu Dębu Sidzina z Tarnawianką Tarnawą Dolną. Lepiej mecz weszli zawodnicy z Tarnawy, lecz po dziesięciu minutach gra się wyrównała i z każdą minutą do głosu zaczęli dochodzić gospodarze. Pierwszy gol nie był jednak dziełem podopiecznych Adama Wójtowicza, lecz przyjezdnych, którzy skutecznie wykonali rzut karny. Do remisu doprowadził Mariusz Lipa. Najpierw strzał napastnika Dębu zatrzymał się na poprzeczce, ale dobitka z bliskiej odległości była skuteczna. Ten sam zawodnik miał okazję do podwyższenia rezultatu, lecz nie wykorzystał dwóch dogodnych okazji. A, że te niewykorzystane lubią się mścić, wiadomo nie od dziś. Goście wyszli z kontrą (dwóch zawodników przeciwko czwórce gospodarzy!), a i tak znaleźli drogę do bramki Dębu i do przerwy Tarnawianka prowadziła 2:1.
- Graliśmy lepiej, szybciej i składniej w drugiej odsłonie. Szkoda straconych punktów. Naszych okazji w drugiej połowie było więcej, ale to Tarnawianka miała bardziej klarowne– powiedział Adam Wójtowicz.
Gol na 2:2 był autorstwem Lipy, który wykorzystał rzut karny. Potem na listę strzelców po stronie Dębu mogli się wpisać: Lipa (strzał w okienku, bramkarz Tarnawianki wybija piłkę na rzut rożny), Łukasz Kolaniak (strzał przy słupku, broni bramkarz gości), Szymon Maj czy Mateusz Kulka (nie trafia do pustej bramki, chociaż z drugiej strony podanie od kolegi z zespołu było trochę zbyt mocne). – Szanujemy zdobyty punkt – dodaje Adam Wójtowicz.
Dąb Sidzina - Tarnawianka Tarnawa D. 2:2 (1:2)
Gole dla Dębu: Lipa (dwa).
Skład Dębu: Sitarz – J. Kostka, K. Kostka (60’ Szpak), P. Kostka, Korbel, A. Kolaniak, Ł. Kolaniak (60’ Kulka), Palarczyk, Stopka (46’ Maj), Lipa, Jaromin.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze