Reklama


Piłkarska sobota: Kapitalny gol 16-latka, twierdza Maków nie padła

08/11/2014 19:42

W dobrych humorach rundę kończą Babia Góra Sucha Beskidzka i Tempo Białka. W dobrych, bo wygrali, chociaż pozycja w środku tabeli pewnie nie zadowala ani jednych, ani drugich. W rundzie jesiennej IV-ligi nikt nie zdobył stadionu Halniaka Maków Podhalański – chociaż aż cztery remisy chluby też nie przynoszą.

IV-liga: Garbarz szanuje punkt, twierdza Maków

Po jednym punkcie po ostatniej kolejce w rundzie jesiennej 2014/2015 dopisali do swojego dorobku zawodnicy Halniaka Maków Podhalański i Garbarza Zembrzyce. Niewiele brakowało, a zero po stronie zdobyczy miałby Halniak, bo pierwszego gola w meczu zdobyli zawodnicy Iskry Kleczy Dolnej. – To był w zasadzie nasz jedyny błąd w meczu. Nieudana pułapka ofsajdowa, zawodnik Kleczy wyszedł sam na sam z naszym bramkarzem i przegrywamy – powiedział grający trener Halniaka Piotr Balonek. Ostatecznie twierdza Maków (trzy zwycięstwa, trzy remisy do tego spotkania) w sobotnie popołudnie nie padła – w końcówce strzałem z woleja z ośmiu metrów do remisu doprowadził Wojciech Ryszawy. – Był to typowy mecz walki. Mieliśmy swoje sytuacje, podobnie jak Klecza. Szkoda, że nie udało się wygrać, ale cieszymy się z tego, że nie przegraliśmy w tej rundzie u siebie – dodał Balonek. Przed rozpoczęciem rundy Halniak zakładał, że po pierwszej części sezonu będzie miał minimum dwadzieścia punktów – tymczasem ma jedno oczko mniej. – Z tego powodu odczuwamy lekki niedosyt. Z drugiej strony szanujemy to, co mamy. Musimy pomyśleć nad wzmocnieniem przede wszystkim ofensywy, potrzebna jest tam rywalizacja. Nie chodzi o liczbę zawodników, ale o ich jakość. Patrząc z takiego punktu widzenia – te dziewiętnaście oczek nie są złe – podsumował opiekun Halniaka Maków Podhalański.

Reklama

Remis w Makowie, podział punktów także w Zembrzycach. Na stadionie przy ulicy ks. Kobyłeckiego goli w sobotnie wczesne popołudnie nie było. – Wiślanie to mocna drużyna, szanujemy ten punkt – powiedział opiekun Garbarza Zdzisław Janik. – Mieliśmy swoje okazje – do bramki rywala nie trafili jednak Sławek Puda, Przemek Kotlarczyk czy Tymoteusz Chodźko – dodał.

Garbarz Zembrzyce – Wiślanie Jaśkowice 0:0

Skład Garbarza: Bruzda – Ł. Puda, Kasiński, Sałapatek, Lenik, Gajewski (46’ Kotlarczyk), Jurasz, Chodźko, Burliga (90’ Sala), Jurek (80’ Bańdura), S. Puda.

Reklama

Halniak Maków Podhalański – Iskra Klecza Dolna 1:1 (0:0)

Gol dla Halniaka: Ryszawy.

Skład Halniaka: Shram - Wszołek,  Lozniak, Balonek, Furman, Paweł Kozieł, Wojtan, Bobek, Ryszawy, Szymoniak (70’ Sukhetskyi), Kmak (90’ Dyduch).

{gallery width="250" height="300" }news/2014/listopad/halniak{/gallery}   

V-liga: Gol stadiony świata 16-latka z Suchej Beskidzkiej

O ile czwartoligowcy podzielili się z punktami ze swoimi rywalami, o tyle piątoligowcy nie byli już tacy gościnni. Drugi mecz z rzędu na własnym stadionie wygrała Babia Góra Sucha Beskidzka , a Tempo Białka – trzecie. Na mecz z Orłem Balin trener Paweł Krzeszowiak nie musiał specjalnie motywować swoich podopiecznych. Orzeł wygrał w Suchej Beskidzkiej na zakończenie poprzedniego sezonu 4:1, więc okazja do zatarcia tamtego niekorzystnego (najłagodniejsze słowo) wizerunku i wyrównania rachunków także była idealna. Mecz był bardzo przyjemny dla oka – obie drużyny (sąsiedzi w ligowej tabeli – Babia Góra była dziewiąta, Orzeł dziesiąty; dorobek punktowy taki sam – po dziewiętnaście oczek) zagrały otwarty futbol, stąd akcje obserwowaliśmy to pod jedną, to pod drugą bramką. Zaczęło się od groźnego strzału w 2. minucie Dawida Pluty z Balina. Odpowiedź gospodarzy mogła być zabójcza – w 8. minucie po dośrodkowaniu Kuby Kociołka z metra fatalnie przestrzelił Robert Starowicz. Kolejne dwie okazje to strzały z dystansu zawodników gości – obok bramki przymierzył Tomasz Grabiec, a na rzut wolny piłkę sparował Artur Kachnic po mocnym uderzeniu Ariela Milewskiego. W 32. minucie z rzutu wolnego strzelał Starowicz – piłka odbiła się od słupka, szczęśliwie dla bramkarza z Balina nie zahaczyła o jego plecy. Trzy minuty później na indywidualną akcję zdecydował się Krzysiek Rak – efekt to mocny, lecz niecelny strzał w krótki róg. Pierwszą połowę mocnym akcentem mógł zakończyć Pluta – 18-latek z Balina najpierw strzelał z bliskiej odległości głową (Kachnic sparował ten strzał na poprzeczkę), potem nogą (broni bramkarz Babiej Góry).

Reklama

- Bardzo pomogli nam doświadczeni zawodnicy, którzy po kontuzjach pojawili się na boisku. Tomek Ścieszka i Łukasz Mika uspokoili naszą grę i wnieśli wiele pozytywnego – pochwalił swoich dwóch prawie(gdyby nie Jacek Kudzia, to słowo prawie można by było wykreślić) najstarszych w tym meczu zawodników trener Babiej Góry. Właśnie Ścieszka zapoczątkował akcję w 52. minucie – podał do Raka, ten wypuścił Starowicza i… Napastnik Babiej Góry źle przyjął piłkę, a ta znalazła się w rękach bramkarza gości Grzegorza Ryszki. W 60. minucie Starowicz podał do Mateusza Gacha, ten przełożył piłkę na lewą nogę i strzelił – ku rozpaczy kibiców Babiej Góry prosto w bramkarza. Był to pierwszy celny strzał Babiej Góry! 120 sekund później z dystansu strzelał Ścieszka – też celnie, więc wydawało się, że są regulatory już odpowiednio nastawione. Podanie od Gacha, celny strzał głową Starowicza – w 70. minucie Babia Góra otworzyła wynik spotkania. Dwie minuty później dobiła przeciwnika – o górną piłkę walczył Starowicz, ta trafiła do Kamila Dyducha, który zdecydował się na strzał… z przewrotki. Kompletnie zaskoczony bramkarz gości (kilkanaście minut później powtórzy ten stan) patrzył tylko, jak z najbliższej odległości piłkę do siatki skierowuje Robert Listwan. I na zakończenie rundy – w 83. minucie na murawę wchodzi 16-letni Maciej Świerkosz i w pierwszym kontakcie z piłką decyduje się na strzał z dwudziestu metrów. Ryszka patrzy, jak piłka zmierza w samo okienko jego bramki! Nikt by tego strzału nie obronił. – Z Maćka będzie naprawdę duża pociecha. Nie wiem, czy Babiej Góry, czy nie pójdzie gdzieś wyżej – powiedział Paweł Krzeszowiak. Po dobrym początku rundy, słabym środku i niezłej końcówce Babia Góra zakończyła pierwszą część sezonu na ósmej pozycji. – Właśnie wejście Tomka i Łukasza, czyli jednych z tych zawodników, którzy leczyli przez długi czas kontuzje pokazało, że brakowało nam ich. Przez cztery mecze nie mógł grać Robert Starowicz – jak funkcjonuje w ataku z Krzyśkiem Rakiem, każdy może ocenić.  Te trzy ostatnie mecze (wygrane z Brzeszczami i dziś z Orłem, remis z Brzeziną Osiek) były dla nas, dla mnie bardzo ważne po wcześniejszej złej serii. Szkoda zwłaszcza porażek z Paszkówką czy z Gromcem. Do składu wchodzili młodzi zawodnicy i musieli udźwignąć presję. Trudniej grało się im w Suchej Beskidzkiej, gdzie każde zagranie obserwuje przecież tata, mama, kolega czy koleżanka. Na wyjeździe jest im łatwiej. To, że nawet w tym meczu zagrali Tomek, Łukasz, w ataku Robert, pokazuje, że ci doświadczeni zawodnicy w składzie są potrzebni. Młodzi też tego chcą – zawsze ktoś im może coś podpowiedzieć jak się ustawić, gdzie zagrać – powiedział Paweł Krzeszowiak. 

Babia Góra po rundzie jesiennej jest ósma – punkt niżej jest Tempo Białka. Gdyby podopieczni Macieja Melzera punktowali na wyjeździe tak ochoczo, jak u siebie, to byliby w ścisłej czołówce. A tak mają pięć wygranych u siebie, pięć porażek na wyjeździe. W sobotę wygrali z Nadwiślaniem Gromiec 3:1. W poprzednich dwóch spotkaniach w Białce pod wodzą Melzera piłkarze Tempo bardzo szybko obejmowali prowadzenie (z Sokołem Przytkowice i Dąbem Paszkówka) i deklasowali rywala (odpowiednio – 4:0 i 7:1). Tymczasem w sobotę spotkał ich zimny prysznic – właśnie na początku meczu. W 2. minucie świetne uderzenie zawodnika z Gromca zaskoczyło Piotra Kłapytę. – To był mocny, spadający liść. Ten gol nas ogłupił – powiedział Maciej Melzer. Ogłupił nie na długo – po dziesięciu minutach wszystko zaczęło wracać do normy z poprzednich spotkań, czyli do przewagi gospodarzy. Po kwadransie gry był już remis – rzut wolny pośredni dla Tempo. Piłkę lekko trącił Bartłomiej Goryl, a z dystansu przymierzył Przemysław Gałuszka. Piłka po rękach bramkarza gości wpadła do bramki. Piętnaście minut później Tempo było już na prowadzeniu – po akcji środkiem boiska z 15. metrów celnie strzelił Sebastian Młynarczyk. Przed przerwą goście mieli jedną dobrą okazję do wyrównania – piłkę po strzale z dystansu nad poprzeczką przeniósł Kłapyta. Po godzinie gry kibice z Białki mogli po raz trzeci unieść ręce w geście radości – indywidualna akcja rezerwowego Michała Puzika (pojawił się na murawie jeszcze w pierwszej połowie po kontuzji Młynarczyka) zakończyła się jego efektownym golem. Rywali mógł dobić jeszcze Goryl – z 10. metrów główkował jednak niecelnie. – Było to twarde, ale nie brutalne, widowisko pełne wielu starć. Po szybko straconej bramce na chwilę straciliśmy głowy, lecz szybko się podnieśliśmy. Przez dłuższy czas mieliśmy lekką przewagę. Goście nastawili się przede wszystkim na strzały z dystansu, bo nie mogli przejść naszej szczelnej, dobrze zorganizowanej linii obrony – podsumował Maciej Melzer.

Reklama

Babia Góra Sucha Beskidzka – Orzeł Balin 3:0 (0:0)

Gole dla Babiej Góry: R. Starowicz, Listwan, Świerkosz.

Skład Babiej Góry: Kachnic – Kudzia, Magiera, Listwan, Rzepka (72’ Stróżak), Dyduch, Gach, Lociński (61’ Mika), Kociołek (55’ Ścieszka), Rak (83’ Świerkosz), R. Starowicz.

{gallery width="250" height="300" }news/2014/listopad/babia{/gallery}  

Tempo Białka – Nadwiślanin Gromiec 3:1 (2:1)

Gole dla Tempo: Gałuszka, Młynarczyk, Puzik.

Skład Tempo: Kłapyta – Skrobacz, Bielarz, Sz. Marek, Woźny, Gałuszka (60’ Bisaga), Motor, Młynarczyk (35’ Puzik), M. Marek, Goryl (89’ Ficek), Pacyga.

Reklama

{gallery width="250" height="300" }news/2014/listopad/tempo{/gallery}  

A-klasa: Grom z przodu okej, ale tyły?

W sobotę rundę zakończyli także dwaj przedstawiciele A-klasy. Grom Grzechynia w kolejnym meczu pokazał, że o ile strzelanie goli przychodzi mu z łatwością, o tyle defensywa nie jest jego mocną stroną. Grom po rundzie jesiennej ma na koncie 24 gole – tyle samo np. co trzeci w tabeli Relaks Wysoka. Pięć innych drużyn ma mniej zdobytych goli. Z przodu jest ok – z tyłu problemy. Będą mieli o czym myśleć podopieczni Stanisława Klimali. I w żadnym meczu nie stracili tylu goli, ile w sobotę w Roczynach Strzelec Budzów. Osiem… I nawet nieobecność w składzie czterech zawodników nie jest dla Strzelca żadnym usprawiedliwieniem. – Katastrofa – podsumował trener Strzelca Sławomir Bączek i dodał: - Burzy wychodziło wszystko, nam z kolei nic. Do tego popełnialiśmy poważne błędy.

Reklama

Burza Roczyny – Strzelec Budzów 8:0 (5:0)

Skład Strzelca: Ficek – Mateusz Daniel, Pawlica, Grygiel, Marek Daniel, Rzadek, Konrad Burliga, Chromy, Patryk Burliga (60’ Kwaśniowski), Biela, Przemysław Burliga.

Stanisławianka Stanisław – Grom Grzechynia 3:3

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama