Reklama


Piłkarska sobota: IV-ligowcy bez porażki, kanonady w Białce i w Suchej Beskidzkiej

25/10/2014 20:12

Siedemnaście goli padło.. tylko w dwóch sobotnich spotkaniach w Białce i w Suchej Beskidzkiej. Oba mecze zakończyły się efektownymi zwycięstwami Tempo i Babiej Góry. Bardzo dobrze wypadli nasi czwarto ligowcy – Jałowiec i Garbarz odnieśli zwycięstwa, a Halniak zremisował u siebie z mocną w tym sezonie Wiślanką Grabie.

 

IV liga: Jałowiec i Garbarz uciekają od dna tabeli!

To była udana sobota dla naszych czwarto ligowców. Po raz drugi w sezonie na wyjeździe wygrał Jałowiec Stryszawa zwyciężając w Krzeszowicach miejscowy Świt 3:2. Do przerwy był bezbramkowy remis, po przerwie dwa gole niezawodnego (może jakiś pomnik na Stryszawie powinni mu wznieść?) Tomasza Świerkosza i jedno trafienie Tomasza Janika wystarczyły do przywiezienia z wyjazdu trzech oczek. Wygrał Jałowiec Stryszawa, zwyciężył także Garbarz Zembrzyce. Wynik meczu z Górnikiem Libiąż rozstrzygnął się już do przerwy – po dośrodkowaniu Filipa Kasińskiego celnym strzałem głową popisał się Tymoteusz Chodźko. Ten sam zawodnik podwyższył na 2:0 – w polu karnym do strzału składał się Paweł Jurasz, futbolówka „jak w bilardzie” odbijała się od kolejnych zawodników, aż wreszcie trafiła do Chodźki, a ten skorzystał z prezentu.  Dzięki tym wygranym Jałowiec i Garbarz przynajmniej na razie oddalili się od ostatnich dwóch miejsc w tabeli (ostatni jest Górnik z ośmioma punktami, oczko więcej mają Karpaty Siepraw; Jałowiec ma punktów dwanaście, Garbarz trzynaście).

Reklama

Dwie twarze Halniaka

– Doceniam jeden punkt w meczu z Wislańką, chociaż też żałuję, że nie wykorzystaliśmy kilku okazji w drugiej połowie – powiedział po spotkaniu z Wiślanami Grabie szkoleniowiec Halniaka Piotr Balonek. Przed meczem grający trener Halniaka musiał się mocno nagłowić przy ustalaniu składu. – Zagraliśmy eksperymentalnie w defensywie. Po raz pierwszy wystawiłem takie zestawienie w tym sezonie. Byliśmy totalnie rozsypani. W pierwszym składzie zagrało dwóch szesnastolatków. Oprócz tego wystąpiło dwóch zawodników, którzy przez trzy tygodnie leczyli kontuzje – wylicza Piotr Balonek.

Reklama

Pierwsze czterdzieści pięć minut nie było dobre w wykonaniu Halniaka. To Wiślanka miała więcej z gry, stwarzała większe zagrożenie pod bramką Ukraińca Oleksiija Shrama. I to Wiślanka otworzyła wynik spotkania. Źle wyprowadził piłkę Andrii Sukhetskyi, ta trafiła pod nogi zawodnika gości, który strzałem z dwudziestu metrów pokonał Shrama. – Nasz bramkarz nie był najlepiej ustawiony. Z drugiej strony rozgrzesza go trochę to, że piłkę straciliśmy niespodziewanie w momencie, gdy przeprowadzaliśmy atak – powiedział  Balonek. W końcówce pierwszej połowy do bramki trafił Paweł Kozieł. Pozyskany z Tempo Białka zawodnik po raz trzeci w tym sezonie wpisał się na listę strzelców. – I po raz pierwszy głową! Paweł wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego Michała Wojtana – powiedział Piotr Balonek i dodał: – Paweł był naszą dziesiątką w tym meczu i wyglądał na tej pozycji bardzo dobrze. W pierwszej połowie sędzia mógł podyktować jeszcze rzut karny po faulu na Michale Wojtanie, ale nie dopatrzył się w tamtej sytuacji zagrania faul.

W drugiej połowie obraz gry zmienił się diametralnie – to Halniak przejął inicjatywę i nadawał ton wydarzeniom na boisku. Okazje do wpisania się na listę strzelców mieli: Daniel Kmak, Dariusz Szymoniak czy Marcin Kuszyk, ale nic z nich nie wynikło. – Szanujemy ten wynik, bo Wiślanka to naprawdę klasowa drużyna. Szkoda tej drugiej połowy i kilku zmarnowanych okazji. Udało się jednak zremisować i nadal Halniak jest niepokonany w tym sezonie na swoim stadionie – dodał na zakończenie Piotr Balonek

Reklama

Świt Krzeszowice – Jałowiec Stryszawa 2:3 (0:0)

Gole dla Jałowca: Świerkosz (dwa), Janik.

Skład Jałowca: Pajak – D. Bachorczyk, Brytan, Bach, Bizoń - Polak, Głuszek (70’ Iciek), Jodłowiec, P. Pindel, Janik, Świerkosz.

Halniak Maków Podhalański – Wiślanka Grabie 1:1 (1:1)

Gol dla Halniaka: Szymoniak.

Skład Halniaka: Shram – Ryszawy, Balonek,  Lozniak, Furman, Kmak,  Sukhetskyi, Wojtan, Kozieł, Bobek (70’ Kuszyk), Dariusz Szymoniak.

Garbarz Zembrzyce – Górnik Libiąż 2:0 (2:0)

Gole dla Garbarza: Chodźko (dwie).

Reklama

V-liga: Kanonada w Białce, kanonada w Suchej Beskidzkiej

Po ubiegłotygodniowych porażkach zwyciężyły Babia Góra Sucha Beskidzka i Tempo Białka. I to w bardzo pokaźnych rozmiarach – Babia Góra zwyciężyła outsidera tabeli Górnika Brzeszcze 6:3, a Tempo Białka rozgromiło beniaminka Dąb Paszkówka wygrywając aż 7:1! Dla zespołu z Suchej Beskidzkiej był to pierwszy komplet punktów od 6. Września, gdy Babia Góra pokonała u siebie 4:0 Skawę Wadowice. Do przerwy na stadionie przy ulicy Mickiewicza pachniało nawet sensacją – w meczu z czerwoną latarnią ligi (1 punkt w 13 meczach) Górnikiem Brzeszcze był remis 2:2, a goście w pewnym momencie po dwóch bramkach prowadzili 2:1. Zaczęło się obiecująco dla gospodarzy. W 2. minucie po akcji powracającego do drużyny po cztero meczowej dyskwalifikacji Roberta Starowicza i faulu zawodnika gościa (ewidentnym) sędzia podyktował rzut karny. Jedenastkę na gola zamienił Rafał Magiera. Sześć minut później nadeszło pierwsze ostrzeżenie dla Babiej Góry – sytuację sam na sam z Mateuszem Bubiakiem (nominalny golkiper Babiej Góry Artur Kachnic wyleciał z boiska w poprzedniej kolejce z Alwernią) nie wykorzystał Patryk Senkowski. Gospodarze nie wyciągnęli wniosków z tych okazji – najpierw nie bez pomocy Bubiaka do bramki z dystansu trafił Damian Salepa, a w 34. minucie nominalna dziewiątka Górnika, czyli wspomniany Salepa, ograł jednego z obrońców gospodarzy i Bubiaka i trafił do pustej bramki. Bardzo szybko Babia Góra wyrównała – po zgraniu piłki przez Starowicza mocnym strzałem pod poprzeczkę popisał się Krzysiek Rak. Spotkanie na dobre ustawiły dwie akcje z początku drugiej połowy zakończone dwoma trafieniami dla gospodarzy – najpierw podanie od Kuby Kociołka wykorzystał Michał Stróżak (zastąpił w 45. minucie kontuzjowanego Kamila Dyducha), chociaż bardziej był to prezent ze strony obrońców i bramkarza Górnika Brzeszcze. Nie minęło kilka minut, gdy Robert Starowicz zakręcił w polu karnym obroną gości, jego mocne podanie wzdłuż linii bramkowej przeciął Artur Rzepka i trafił do bramki. Kolejne gole dla Babiej Góry wydawały się być kwestią czasu i faktycznie – na 5:2 trafił Robert Starowicz, zdecydowany Man of the match sobotniego spotkania w Suchej Beskidzkiej. Ostatnie w tym meczu trafienie to strzał w długi róg Mateusza Gacha. Goście w końcówce zdobyli trzeciego gola, ale nie wystarczyło to nawet do wywiezienia jednego punktu z Suchej Beskidzkiej. – Patrząc na to, w jakiej sytuacji się znajdujemy, jesteśmy zadowoleni z trzech punktów. Słyszeliśmy, że trybuny domagały się efektownego zwycięstwa, ale wszyscy też wiedzą, że mamy swoje problemy. Po tym meczu doszły dwa kolejne – urazy Kamila Dyducha i Krzyśka Raka. Trzeba też patrzeć, że do boju od pierwszych minut posłałem pięciu młodzieżowców, po kontuzji Kamila wszedł młodzieżowiec Michał Stróżak. W całym meczu dałem szansę pokazania się ośmiu młodzieżowcom! To na pewno cieszy, że młodzi mogą grać i się pokazać i zbierać doświadczenie. Spotkanie z Górnikiem było dobrym prognostykiem przed wyjazdem do Osieka w przyszłej kolejce. Zeszło z nas na pewno trochę ciśnienie – mówi opiekun Babiej Góry Paweł Krzeszowiak.

Reklama

Kiedy Tempo Białka strzela na początku spotkania, to trzeba się liczyć z tym, że… będzie strzelało dalej. Tak było w meczu z Sokołem Przytkowice zakończonym efektownym zwycięstwem 4:1, tak samo było w sobotę w starciu z Dębem Paszkówką. – Szybko otworzyliśmy wynik. Do tego, jak przyznał trener Dębu, byliśmy bardzo skuteczni, bo jego zdaniem wykorzystaliśmy wszystkie okazje, które stworzyliśmy. Mogę powiedzieć to samo o Dębie.  Wykorzystał wszystkie okazje, które miał. Wiemy też, że w Dębie z konieczności bronił bramkarz z drużyny juniorów – podsumował Maciej Melzer. Kanonadę drużyny z Białki rozpoczął w 10. minucie Bartłomiej Goryl, który wykorzystał dobre dośrodkowanie Przemysława Gałuszki i z bliskiej odległości trafił do bramki. Potem trzy gole w odstępie pięciu minut autorstwa ponownie Goryla i dwukrotnie Grzegorza Pacygi już na dobre rozstrzygnęły losy spotkania. Jedno z trafień Pacygi idealnie obrazuje – jaka jest nagroda za walkę do końca. Zawodnik Tempo walczył bark w bark z obrońcą Dębu, obaj się przewrócili, ale to Pacyga wstał szybciej i zdołał jeszcze umieścić piłkę w siatce! Gości przed przerwą dobił jeszcze strzałem z rzutu wolnego Gałuszka. Po przerwie dwie okazje sam na sam z bramkarzem wykorzystał jeszcze Młynarczyk i Michał Puzik (efektownie przerzucił piłkę nad golkiperem gości).

Babia Góra Sucha Beskidzka – Górnik Brzeszcze 6:3 (2:2)

Reklama

Gole dla Babiej Góry: Magiera (k.), Rak, Stróżak, Rzepka, R. Starowicz, Gach.

Skład Babiej Góry: Bubiak – Listwan, Kudzia, Magiera, Rzepka, Dyduch (45’ Stróżak), Kociołek (74’ P. Starowicz), Gach (80’ Bąk), Lociński (56’ Świerkosz), Rak, R. Starowicz.

Tempo Białka – Dąb Paszkówka 7:1 (5:0)

Gole dla Tempo: Goryl (dwa), Pacyga (dwa), M. Puzik, Gałuszka.

Skład Tempo: Kłapyta – Harańczyk (55’ M. Puzik), Sz. Marek, Bielarz, Woźny, M. Marek (65’ Baziński), Motor, Młynarczyk, Gałuszka (46’ Raczek), Goryl (70’ Bisaga), Pacyga.

Reklama

B-klasa: Błyskawica nie dojechała, Dąb przegrał wygrany mecz

Nie było emocji w meczu KS Bystra z Błyskawicą Marcówka, bo do Bystrej nie dojechali zawodnicy z Marcówki. Jedynym rozwiązaniem takiej sytuacji jest wiadomo jaki werdykt. Z kolei do 73. minuty na wyjeździe w Izdebniku prowadził po bramkach Mariusza Lipy i Adriana Kolaniaka zespół Dębu Sidzina. Nawet jednak punktu po tej kolejce Dąb sobie jednak nie dopisze. – Do tego momentu byliśmy zespołem lepszym o większych umiejętnościach – mówi szkoleniowiec Dębu Adam Wójtowicz. Na 1:0 gola zdobył Kolaniak po strzale z 10. metrów, który bramkarz gospodarzy przepuścił między nogami. – Z takich prezentów trzeba umieć korzystać. Szkoda, że w końcówce sami takie podarunki rozdawaliśmy – żałował opiekun Dębu. Kiedy po akcji Pawła Kostki i uderzeniu Lipy zrobiło się 2:0, a niewiele później wyśmienitą okazję do zdobycia trzeciego gola dla sidzinian miał Tomasz Jaromin (znalazł się w polu karnym z piłką, ale niepotrzebnie zwolnił akcję i z dogodnej okazji dla Dębu nic nie wynikło), to chyba nawet gospodarze nie wierzyli, że coś dobrego w tym spotkaniu może im się przytrafić. A jednak… Po rzucie rożnym dla Jubilata i zamieszaniu w polu karnym Paweł Sitarz skapitulował po raz pierwszy. – Tracimy gola na 1:2 i zamiast skupić się na obronie dostępu do własnej bramki, ruszamy do przodu! To jest niedopuszczalne! Gol na 2:2 to ładne uderzenie zawodnika gospodarzy z dystansu, na 3:2 to prezent z naszej strony – powiedział Adam Wójtowicz. A najgorsza informacja dla Dębu jest taka, że okazja do rehabilitacji za ten mecz dopiero na wiosnę.

Reklama

Jubilat Izdebnik – Dąb Sidzina 3:2 (0:0)

Gole dla Dębu: Lipa, A. Kolaniak.

Skład Dębu: Sitarz – Korbel, J. Kostka, P. Kostka (75’ Chorąży), K. Kostka, Palowski (65’ Kulka), Stopka (46’ A. Kolaniak), Palarczyk, Ł. Kolaniak, Jaromin, Lipa.

KS Bystra – Błyskawica Marcówka / goście nie przyjechali na mecz

C-klasa: Świt zdobył twierdzę Stryszów

- Wiedzieliśmy czego spodziewać się po Chełmie. Zagraliśmy nieco cofnięci, ale wyprowadzaliśmy zabójcze kontry – powiedział po wygranej 4:3 w Stryszowie trener Świtu Osielec Witold Romanowski.  Pierwszy gol dla Świtu padł, jakże by inaczej, po ładnym kontrataku i dośrodkowaniu z lewej nogi w pole karne Wojciecha Sobinka. Akcję strzałem głową wykończył  Wojciech Suski. Ten sam zawodnik trafił po raz drugi do bramki po kolejnej kontrze w wykonaniu Świtu. Trzeci gol to dobrze wykonany rzut wolny przez Gabriela Traczyka. Bramkarz gospodarzy mógł w tej sytuacji tylko odprowadzić piłkę wzrokiem. Do przerwy było 3:1 dla Świtu. W drugiej połowie gospodarze zdobyli kontaktową bramkę. Na dwubramkowe prowadzenie wyprowadził Świt Sebastian Kubiński, który kolejną kontrę w wykonaniu zawodników z Osielca, zamienił na gola. Honorowy gol dla gospodarzy na 4:3 niewiele już zmienił. Pierwsza w tym sezonie porażka Chełma Stryszów stała się faktem. – Jak na poziom C-klasy, to było to bardzo dobre spotkanie. Zawodnicy zostawili dużo zdrowia na boisku – powiedział Witold Romanowski.

Reklama

Chełm Stryszów – Świt Osielec 3:4 (1:3)

Gole dla Świtu: Suski (dwa), G. Traczyk, Kubiński.

Skład Świtu: W. Traczyk -  Babik (80’ Motor),Guzik , Sobinek, Herman, Zaręba, Kopacz (11’ Kubiński), G. Traczyk, Oleksa, Kalemba, Suski.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama