Reklama


Piłkarska niedziela: Trener wrócił do gry, Grom coraz wyżej

26/04/2015 19:29

Kibice Babiej Góry mogli przecierać oczy ze zdumienia, kiedy w drugiej połowie na boisku pojawił się Paweł Krzeszowiak. - Chciałem pokazać chłopakom, że jestem z nimi, dać impuls do jeszcze większej walki. I tak będzie do końca sezonu chyba, że wcześniej zarząd podejmie decyzję o zakończeniu współpracy. Cały czas jestem do dyspozycji zarządu - mówi Paweł Krzeszowiak. Wystarczyło jednak parę minut by pokazać, że na boisku w dalszym ciągu potrafi bardzo wiele dać Babiej Górze. Do góry pnie się Grom - wygrana 3:0 ze Strzelcem Budzów sprawia, że podopieczni Stanisława Klimali NAPRAWDĘ mogą snuć plany jak uniknąć degradacji. W B-klasie może nie kolejka cudów, ale porażka lidera z broniącą się przed spadkiem Tarnawianką czy Watry z Olimpią to na pewno nieoczekiwane wyniki.

Wszystkie siły na pokład

Czwarte z rzędu zwycięstwo na stadionie przy ulicy Mickiewicza w Suchej Beskidzkiej odniosła Unia Oświęcim. Marnym pocieszeniem pozostaje fakt, że Unia strzeliła mniej goli niż zazwyczaj - w przeszłości były to zawsze trzy trafienia, teraz dwa. Z drugiej strony Babia Góra zawsze trafiała do bramki przeciwnika. Nie w niedzielne popołudnie. - Nie powinniśmy popełniać takich indywidualnych, prostych błędów. Przecież przy pierwszej bramce zawodnik Unii wchodzi z 55. metra, my go praktycznie nie kryjemy, potem wiadomo przypadkowe odbicie piłki od bramkarza i super strzał z dystansu - mówi trener Babiej Góry Paweł Krzeszowiak. Po tym spotkaniu można dodać - grający trener, ale po kol ei.

Reklama

W pierwszych minutach dogodną okazję do zdobycia gola miał Mateusz Gach. - To młody chłopak, który gra pierwszy rok w seniorach. Czasem trzeba w seniorach mocniej dostawić nogę - tłumaczy swojego podopiecznego trener Babiej Góry.

Tymczasem Unia wyszła na prowadzenie w 20. minucie - Damian Nowotarski zachował się najprzytomniej na 25. metrze i skierował piłkę do pustej bramki.

Kibice z Suchej Beskidzkiej okrzyk jeeest wznieśli w 33. minucie, gdy do bramki Unii trafił Robert Starowicz. Gach zagrał świetną piłkę na lewą stronę do Kamila Dyducha, ten dośrodkował spod linii końcowej i Starowicz nie miał problemu z wykończeniem akcji. Wszystko by się zgadzało, gdyby nie to, że uczynił to ręką i został ukarany żółtą kartką.

Reklama

W 38. minucie Artur Kachnic wyszedł obronną ręką z pojedynku z Dawidem Adamczykiem. Ostrzeżenie to nie zostało należycie odebrane przez suszan - minutę później po akcji lewą stroną w polu karnym piłkę przejął Adamczyk i było 2:0.

Od początku drugiej połowy w barwach Babiej Góry zagrał Maciej Żaczek. - On ma olbrzymi potencjał, nasza gra w środku pola uległa zmianie. Takich charakternych chłopaków z krzepą nam potrzeba - mówi Krzeszowiak. Unia nie musiała się wysilać - miała wynik, na trybunach w najlepsze bawili się jej kibice. Do ataków musiała ruszyć Babia Góra. Największe zagrożenie suszanie stwarzali po stałych fragmentach gry - do główek dochodzili Robert Listwan, Starowicz i Krzysztof Rak, lecz uderzali zazwyczaj mocno, ale niecelnie. Po godzinie gry sam na sam z bramkarzem Unii znalazł się Robert Starowicz - zbyt długo jednak zwlekał ze sfinalizowaniem tej szansy i ostatecznie sytuację wyjaśnili obrońcy gości.

Reklama

Unia w drugiej połowie także miała swoje okazje - po rzucie rożnym i wolnym minimalnie niecelnie strzelał głową Piotr Wiertel. Na kwadrans przed końcem kibice w Suchej zaczęli skandować nazwisko trenera, kiedy ten udał się na rozgrzewkę. - Na pewno było to miłe i chciałbym za to wsparcie podziękować. Nie chowam głowy w piasek i też chcę pomóc drużynie. Mam siły na kilkanaście minut gry i jeżeli uznam, że jest taka potrzeba, to wejdę na boisko - mówi Krzeszowiak.

Potrzeba była - bez dwóch zdań. I bez dwóch zdań Krzeszowiak udowodnił, że może w dalszym ciągu być ważnym ogniwem Babiej Góry. To po jego dośrodkowaniach w polu karnym Unii doszło do kilku spięć - na szczęście dla gości zażegnanych. W 90. minucie Krzeszowiak posłał kolejną dobrą piłkę w szesnastkę Unii, przejął ją Robert Starowicz i podał do Tomasza Ścieszki. Kapitan Babiej Góry pomylił się o centymetry.

Reklama

- Potrzebujemy stabilizacji. Po sześciu kolejkach nasza sytuacja jest zła i nie ma co się tłumaczyć. Graliśmy jednak z zespołami z górnej części tabeli. Najważniejsze jest to, że widzę chęć i zaangażowanie chłopaków. Wierzę, że w kolejnych spotkaniach los się odwróci. Jestem o tym przekonany - dodaje Paweł Krzeszowiak.

Babia Góra Sucha Beskidzka - Unia Oświęcim 0:2 (0:2)

Skład Babiej Góry: Kachnic - Kudzia, Listwan, Rzepka (82" Krzeszowiak), Ścieszka, Gach (46" Żaczek), Tłok (68" Świerkosz), Kociołek, Rak (87" P. Starowicz), Dyduch, R. Starowicz.
{gallery width="250" height="300" }news/2015/kwiecien/babiaunia{/gallery}

Reklama

Podhale II Nowy Targ - Jordan Jordanów 2:1 (1:0)

Walczą o życie

Zaczniemy relację trochę nietypowo, bo od rzuceniem oka na tabelę A-klasy już po spotkaniu Gromu ze Strzelcem. A w niej Grom jest na ostatnim miejscu z dwunastoma punktami, na jedenastym miejscu jest Strzelec z jednym punktem więcej. Te drużyny oddzielają: Leńczanka Leńcze i Żarek Stronie. - Spadną cztery drużyny, jeżeli z ligi poleci wyżej spadnie Skawa Wadowice. Leńcze są słabe, Żarek Stronie się rozpada. O utrzymanie będziemy walczyć ze Strzelcem Budzów - mówi trener Gromu Stanisław Klimala. A czy na tabelę patrzy także szkoleniowiec Strzelca Sławomir Bączek? - Trzeba grać i wygrywać. Do bezpiecznego miejsca tracimy sześć punktów - mówi tymczasem trener drużyny z Budzowa.

Reklama

Zaplanowane na niedzielę na godzinę 14 spotkanie wywołało duże zainteresowanie kibiców zarówno z Grzechyni jak i z Budzowa. - Był fotoreporter (jak widać poniżej w galerii - fotoreporter Sucha24.pl), sznur samochodów koło stadionu, wielu kibiców - dodaje Klimala.

Mecz mógł się rozpocząć fantastycznie dla gości - w 10. minucie Tomasz Polak nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy, pięć minut później Przemysław Burliga strzelił z siedmiu metrów również w golkipera z Grzechyni Sebastiana Krupczaka. - Strzelec był zdecydowanie lepszy do przerwy. Ma w składzie zawodników, którzy mają doświadczenie w A-klasie i to wykorzystywali - ocenia Klimala.

Reklama

- Do 55. minuty wszystko było poukładane, aż sędzia podyktował karnego z kapelusza. Szkoda, że trzy minuty wcześniej nie widział, jak w polu karnym Gromu piłka odbiła się od nogi, a potem od ręki jednego z zawodników - mów Bączek.

Faktem jest, że karny został podyktowany, a na gola zamienił go Piotr Surmiak. - Nie minęło kilka minut, a błąd w wyprowadzaniu piłki popełnił jeden z naszych obrońców. Zawodnik Gromu świetnie uderzył pod poprzeczkę - dodaje Bączek. Tym świetnie uderzającym był Tomasz Czubin. - Piękny gol - ocenił trafienie swojego podopiecznego Klimala i dodał: - Goście osłabli kondycyjnie, zaczęli grać długimi piłkami wstrzeliwanymi w nasze pole karne. Byliśmy na to przygotowani.

Reklama

Wynik ustalił Bartłomiej Kudzia, który wykończył zespołową akcję Gromu. - Po rundzie jesiennej mieliśmy na koncie pięć punktów i spisano nas na starty. Solidnie przepracowaliśmy zimę, nie mamy, odpukać, kontuzji. Przecież na jesieni graliśmy momentami w żenująco słabym zestawieniu. W pierwszej rundzie w Budzowie przegraliśmy 3:0, a brakowało mi 5-6 zawodników z podstawowego składu. Obojętnie co się stanie teraz, czy spadniemy, czy się utrzymamy, nie mamy żadnej presji. Bo przecież wszyscy spisali nas po jesieni na straty - wyjaśnia Stanisław Klimala.

Grom Grzechynia - Strzelec Budzów 3:0 (0:0)

Reklama

Gole dla Gromu: Piotr Surmiak (karny), Czubin, Kudzia.

Składy:

Grom: S. Krupczak - Dyrcz, Białończyk, Paweł Surmiak, Urbański, Ł. Krupczak (85" Pieróg), M. Surmiak, Ceremuga, Kudzia, Czubin, Piotr Surmiak.

Strzelec: J. Gielata – Marek Daniel, Gałuszka, Kąkol, Mateusz Daniel, P. Gielata (75" Rzadek), Grygiel, Przemysław Burliga, Patryk Burliga, Boczkaja, Polak (77" Biela).


{gallery width="250" height="300" }news/2015/kwiecien/gromstrzelec{/gallery}

Tarnawianka Tarnawa - Lachy Lachowice 3:1 (1:0)

Reklama

Gol dla Lachów: P. Gach.

Skład Lachów: Pająk - Kąkol, Chorąży, M. Gach (60" P. Gach), Banaś, Kubieniec, Daniel Kachel, Dawid Kachel, Małysiak, Stachnik, Pyrzyk.

Unia Naprawa - Korona Piekielnik 2:3 (1:0)

Karne decydujące

Dwa rzuty karne podyktowane w drugiej połowie dla Żurawia Krzeszów ustawiły przebieg rywalizacji z KS Bystrą. Jedenastki na gole zamienił prezes Żurawia, także kapitan drużyny - Krzysztof Ćwiertnia. - Podobno nie były kontrowersyjne - powiedział trener Żurawia Jacek Kudzia. Przypomnijmy, że szkoleniowiec Żurawia miał duże pretensje do sędziów bocznych po spotkaniu przed tygodniem z Lachami Lachowice. - Szczęście tym razem się do nas uśmiechnęło - dodał Kudzia, który w spotkaniu z Bystrą nie zasiadł na ławce trenerskiej, bo w tym samym czasie grał jako zawodnik Babiej Góry w spotkaniu z Unią Oświęcim.

Do przerwy spotkanie było wyrównane i to nie tylko dlatego, że zakończyło się remisem 1:1 (gol dla Żurawia - Wojciech Nowak). - Z relacji wiem, że było klasyczne badanie sił. Zawsze trudno gra się nam z Bystrą, a na dodatek w zimowym sparingu przegraliśmy z nimi 4:0 - mówi Jacek Kudzia.

Po trafieniach z rzutu karnego Ćwiertni worek z bramkami się rozwiązał - na listę strzelców wpisali się: Michał Zawora, Mateusz Fidelus i Michał Kawończyk. - Ostatnie trafienie Michała było podobno (śmiech) ozdobą spotkania. Strzelił gola po koronkowej akcji całego zespołu - powiedział Jacek Kudzia.

Żuraw Krzeszów - KS Bystra 6:2 (1:1)

Gole dla Żurawia: Ćwiertnia (dwa z karnego), Wójcik, Zawora, Fidelus, Kawończyk.

Skład Żurawia: Barzycki - Zawora, Talaga (Baca), Nowak, Skrzypek, Wójcik, Fidelus, Targosz (46" Łuczak), Wajdzik (Pilarczyk), Ćwiertnia, Kawończyk.

Taka piłka...

Wyrównane spotkanie do przerwy, w drugiej połowie inicjatywa należy do Watry - wiadomo było przed pierwszym gwizdkiem sędziego spotkania Olimpii Zebrzydowice z Watrą Zawoją, że większy potencjał ma drużyna gości. Piłka nożna jest jednak taką dyscypliną, w której faworyt nie zawsze zwycięża. - Gola tracimy w trzydziestej minucie. Mecz do końca pierwszej połowy bez wskazania na żadną z drużyn - mówi grający trener Watry Łukasz Stopka.

W drugiej połowie Watra szybko przejęła inicjatywę, czego efektem jest gol zdobyty przez Bartłomieja Listwana. - Zaczęliśmy jeszcze płynniej rozgrywać akcje, stwarzamy sytuacje, objęcie prowadzenie wydaje się być kwestią czasu... - mówi tymczasem Stopka, a w 70. minucie Olimpia wychodzi ponownie na prowadzenie! - Zbyt krótko piłkę wybił jeden z naszych obrońców, piłkę przejmuje zawodnik gospodarzy i przegrywamy 2:1. Mimo starań nie uratowaliśmy nawet punktu - dodaje Łukasz Stopka.

Olimpia Zebrzydowice - Watra Zawoja 2:1 (1:0)

Gol dla Watry: Listwan.

Skład Watry: Wolski - Zguda, Basiura, Stopka, Zięba, Gałuszka, Dyrcz (70" Motowidło), R. Warmuz, B. Warmuz, Listwan , Mika.

Postraszyli wicelidera

Do Sidziny przyjechał w niedzielne popołudnie wicelider z Barwałdu. W pierwszej połowie lekką przewagę mieli właśnie goście, ale niewiele z niej wynikało. Tymczasem Dąb zagroził dwukrotnie bramce Żarkowi w tej części gry - najpierw sytuację sam na sam z golkiperem nie wykorzystał Mariusz Lipa. - Bramkarz Żarka skrócił kąt i Mariusz nie miał z czego strzelić - usprawiedliwił swojego podopiecznego trener Dębu Adam Wójtowicz. Druga okazja to mocne uderzenie z rzutu wolnego Jarosława Kostki. - Bramkarz gości był jednak na posterunku - mówi Wójtowicz.

Po przerwie Dąb zagrał odważniej, potrafił dłużej utrzymać się przy piłce i przełożyło się to na liczbę sytuacji do zdobycia gola. Groźnie strzelał Łukasz Kolaniak, w ostatniej chwili piłkę na rzut rożny wybił bramkarz gości po strzale głową Lipy.

W samej końcówce prawdziwe wejście smoka mógł zanotować rezerwowy Mateusz Szpak, ale jak mecz zaczął się od wyniku 0:0 tak też się skończył.

Dąb Sidzina - Żarek Barwałd 0:0

Skład Dębu: Sitarz - Palowski, J. Kostka, Korbel - Jaromin, Kostka P. Pelcel, Kolaniak (65" Chorąży), Maj (85" Szpak), Pastwa (80" Czarny), Lipa. 
{gallery width="250" height="300" }news/2015/kwiecien/zarek{/gallery}

Jubilat Izdebnik - Huragan Skawica 5:1

Korona Skawinki - Jałowiec II Stryszawa / mecz przerwany przy stanie 6:0 dla gospodarzy z powodu niewystarczającej ilości zawodników Jałowca

Założenia zrealizowane

Nie mieli problemu z odniesieniem zwycięstwa ze Spartakiem Skawce zawodnicy Świtu Osielec. Co prawda do przerwy wynik był remisowy, co za tym idzie - sprawą otwartą, ale gole dla gospodarzy były tylko kwestią czasu. - Zdobyliśmy gole po prostopadłych podaniach do wychodzących na czystą pozycję napastników (Kamil Kalemba, Wojciech Suski) - powiedział trener Świtu Witold Romanowski i pochwalił swoich podopiecznych za drugie z rzędu zwycięstwo w lidze. - Chłopaki zagrali na dobrym poziomie w pełni realizując założenia taktyczne - dodał.

Świt Osielec - Spartak Skawce 2:1 (0:0)

Gole dla Świtu: Kalemba, Suski.

Skład Świtu: A. Traczyk - Herman, Guzik, Sobinek, Bachul, Harynek (70" Kubański), Kopacz, Oleksa, Kalemba, G. Traczyk, Suski (85" Motor).

Kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa

Mimo że Bieńkówka wygrała aż 7:0 to zdaniem trenera Jarosława Gąstały spotkanie wcale nie miało tak jednostronny przebieg. - W pierwszej połowie drużyna gospodarzy bardzo dobrze się broniła i wyprowadzała kontry z których mogły wpaść bramki. Bardzo dobrze zachował się w jednej z sytuacji Marcin Ciuś, innym razem z linii bramkowej wybił piłkę Krystian Burliga - mówi Gąstała.

Bieńkówka wyszła na prowadzenie po dwóch trafieniach Adama Sałapata. - Zachował się w polu karnym jak profesor - pochwalił swojego podopiecznego Gąstała.

Niedługo po przerwie prostopadłe podanie od Dawida Klimowskiego na gola zamienił Tomasz Chromy i gospodarze stracili złudzenia na korzystny rezultat. - Akcja meczu rozegrana od obrony i z bocznego sektora boiska wrzucił piłkę Klimowski w szesnastkę a z pierwszej piłki z powietrza uderzył Burliga piłka zatrzepotała w sieci. Stadiony świata! - podsumował gola na 4:0 Jarosław Gąstała.

Sokół pewnie w tym momencie pewnie najchętniej zszedłby z boiska, ale nic z tego. Bieńkówka tymczasem nie miała zamiaru poprzestać na czterech trafieniach. - Na 5:0 strzelił  Tomasz Knapczyk wykorzystując jedenastkę po faulu na Chromym. Kolejny gol to strzał głową Chromego po rzucie rożnym wykonywanym przez Knapczyka. Ostatnia bramka to asysta Daniela Pupczyka, którą wykończył bardzo dobrze grający w dzisiejszym meczu Klimowski - dodał Jarosław Gąstała.

Sokół II Przytkowice - LKS Bieńkówka 0:7 (0:2)

Gole dla Bieńkówki: Sałapat, Chrom y (po dwie bramki), Knapczyk, Klimowsk i, Burliga.

Skład Bieńkówki: Ciuś - Wojterski, Pęcek, Mruc, Sarna, Burliga, Sałapat (80" Pupczyk D), Knapczyk, Klimowski, Chromy, Sałapat.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama