Długo musieli czekać kibice Naroża na to, aż zostanie skruszony mur Cedronu. Kiedy już się doczekali, to zobaczyli dwa gole dla swojej drużyny. W barwach Naroża kluczowe role gra aż czterech zawodników (jak ktoś nie wie – Kulka, Ferek, Pietrzak, Lipka), którzy nie tak dawno stanowili o sile Jordana Jordanów. Na pewno ich pomoc przydałaby się Jordanowi w niedzielne popołudnie w Tylmanowej – podopieczni Zdzisława Gacka przegrali z rozpędzonym Lubaniem Tylmanowa 5:1. Ostre strzelanie urządził sobie w Sułkowicach budzowski Strzelec, który trafił do siatki aż pięć razy, a stracił tylko jednego gola. – Zagraliśmy najlepszy mecz w rundzie, a wracamy do Grzechyni z niczym – smucił się tymczasem po przegranym 2:1 spotkaniu w Roczynach opiekun Gromu Grzechynia.
A-klasa: Naroże zagrało do końca, ostre strzelanie w Sułkowicach
Piorunująca końcówka w spotkaniu w Juszczynie – po bramkach Marcina Sali i Marcina Ferka Naroże Juszczyn pokonało lidera tabeli Cedron Brody 2:0. – Mecz na pewno mógł się podobać. Stał na dobrym poziomie. Lubimy grać z drużynami, które nie myślą tylko o jak najszybszym wybiciu piłki do przodu. Takim właśnie zespołem jest Cedronem – powiedział opiekun gospodarzy Dariusz Klimasara.
Przez długi czas wynik spotkania w Juszczynie był sprawą otwartą. Zarówno gospodarze, jak i goście mieli swoje okazje, ostrzelana została poprzeczka bramki Naroża (w pierwszej połowie) czy słupek gości (w drugiej połowie). – Zagraliśmy bez respektu dla lidera, z charyzmą. Atakowaliśmy, ale też nie zapominaliśmy jednak o zabezpieczeniu dostępu do własnej bramki – tłumaczy Klimasara. Mur Cedronu padł w 86. minucie – po akcji prawą stroną Naroża i niefortunnej, jak się chwilę później okazało, interwencji obrońcy Cedronu piłka spadła wprost na nogę Sali, który strzałem z półwoleja nie dał bramkarzowi gości żadnych szans na skuteczną interwencję. W doliczonym czasie gry po rzucie rożnym najprzytomniej w polu karnym gości zachował się Ferek i czubkiem buta skierował piłkę do siatki. Wynik mógł jeszcze chwilę później podwyższyć Tomasz Lipka, który przegrał sytuację sam na sam z golkiperem Cedronu. – Parliśmy cały czas do przodu i opłaciło się – cieszył się szkoleniowiec Naroża Dariusz Klimasara. Tym samym Naroże ma już tylko trzy punkty straty do lidera – po 22. punkty mają Relaks Wysoka i właśnie Cedron.
Upolowali pięć goli w Sułkowicach
Pisanie o tym, że Znicz został zgaszony jest tak nudne, że aż chce się wymiotować. Zauważcie, że takie oryginalne tytuły dają media, gazety, gdy Znicz – niekoniecznie ten z Sułkowic, bo kto o nim słyszał, ale np. ten z Pruszkowa przegra. Nie będzie więc o zgaszonym zniczu, ale o udanym polowaniu zawodników z Budzowa, którzy w niedzielę w Sułkowicach trafili do bramki rywali aż pięć razy. Co prawda pierwszy kwadrans nie zapowiadał łatwej wygranej podopiecznych Sławomira Bączka, ba – nie zapowiadał żadnej zdobyczy punktowej, ale jak to się mówi - w futbolu trzeba mieć szczęście. Wynik meczu w 33. minucie otworzył Przemysław Burliga, który wykorzystał podanie na 12. metr od Józefa Boczkaji i znalazł drogę do bramki Znicza. Strzelec podwyższył prowadzenie w doliczonym czasie gry pierwszej połowy – po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Bogdana Gałuszki gola do szatni zdobył Zbigniew Biela.
Kolejne gole dla Strzelca zostały zdobyte w drugiej połowie – na 3:0 trafił Boczkaja, który wykorzystał ładny, 30-metrowy rajd Konrada Burligi i z pięciu metrów nie miał kłopotów z trafieniem do bramki. Kolejny gol dla Strzelca to gapiostwo jednego z defensorów gospodarzy, do którego doskoczył Kamil Burliga, podał do Boczkaji, a ten jak na napastnika przystało wiadomo co zrobił. Piąty, ostatni gol dla Strzelca to trafienie Tomasza Polaka po akcji Gałuszki i Patryka Burligi. – W piłce trzeba mieć szczęście. Przy stanie 0:0 sytuację sam na sam z zawodnikiem gospodarzy wyciągnął Wojtek Ficek. Potem również popisał się kilkoma dobrymi interwencjami – pochwalił swojego podopiecznego trener Bączek i dodał: - Chcieliśmy zagrać konsekwentnie w obronie z założeniem, że z przodu coś się nam uda strzelić. I tak się stało.
Przegrany, najlepszy mecz…
Jeżeli spotkanie Burza Roczyny – Grom Grzechynia oglądał przypadkowy kibic nie znający aktualnej pozycji obu drużyn w tabeli (Burza jest trzecia, Grom ostatni tak a propos) to w życiu nie zgadłby, że to gospodarze są o wiele wyżej notowani. W pierwszej połowie spotkania Grom zmarnował trzy sytuacje stuprocentowe! Po jednej z nich – konkretnie po strzale Piotra Surmiaka zmierzająca do bramki piłkę z linii bramkowej wybił jeden z obrońców gospodarzy. – Szkoda tego meczu tym bardziej, że to było nasze najlepsze dziewięćdziesiąt minut w obecnych rozgrywkach – powiedział trener Gromu Stanisław Klimala. Kiedy wynik na 1:0 otworzył Tomasz Czubin wydawało się, że druga wygrana z rzędu beniaminka z Grzechyni stanie się faktem. Tymczasem dwa gole ze stałych fragmentów gry Burzy zapewniło jej wygraną 2:1. – Ostatni kwadrans to prawdziwe oblężenie z naszej strony, ale co z tego – rozkłada ręce Stanisław Klimala. – Pozytyw jest taki, że drugi raz z rzędu miałem do dyspozycji pełen skład. Jestem pewien, że jeżeli nadal tak będzie, to punkty w końcu zaczną nam regularnie wpadać – dodał.
Faworyt z Tylmanowej za dobry i tyle
Nie miał za wiele do powiedzenia Jordan Jordanów w wyjazdowym spotkaniu z rozpędzonym Lubaniem Tylmanowa. Rozpędzonym, bo przed meczem z Jordanem Lubań notował fantastyczną serię sześciu zwycięstw z rzędu. I po niedzielnym spotkaniu powiększył ją do siedmiu. Co prawda po godzinie gry po akcji Szymona Wróbla do siatki gospodarzy trafił Robert Michalak i Jordan złapał kontakt (to był gol na 2:1), ale chwilę później mocny strzał z dystansu zawodnika gospodarzy przełamał palce Adamowi Pioskowi i Lubań znowu odskoczył na dwa gole. Gole numer cztery i pięć skutecznie odebrały piłkarzom z Jordanowa wiarę na korzystny wynik w tym spotkaniu.
Naroże Juszczyn – Cedron Brody 2:0 (0:0)
Gole dla Naroża: Sala, Ferek.
Skład Naroża: W. Sala – Gąstała, Ceremuga (65’ Trybała), Kulka, Harynek (46" M. Sala), Pietrzak, Ferek, Uczniak (46’ Baziński), Lipka, Kryjak, Tomczak.
Burza Roczyny – Grom Grzechynia 2:1 (0:0)
Gol dla Gromu: Czubin.
Skład Gromu: S. Krupczak – Nitoń, Białończyk, Pa. Surmiak, Witek, Dyrcz, Ł. Krupczak, M. Surmiak, Ceremuga (65’ Madziała), Czubin, Pi. Surmiak.
Znicz Sułkowice-Bolęcina – Strzelec Budzów 1:5 (0:2)
Gole dla Strzelca: Boczkaja (dwa), Prz. Burliga, Biela, Polak.
Skład Strzelca: Ficek – Daniel, Kąkol, Pawlica, Grygiel, Gałuszka, K. Burliga,, Pa. Burliga, Boczkaja, Biela (63’ Polak), Prz. Burliga (80’ Rzadek).
Lubań Tylmanowa – Jordan Jordanów 5:1 (1:0)
Gol dla Jordana: Michalak.
Skład Jordana: Piosek – Kołodziejczyk, F. Tyrpa, G. Tyrpa (65’ Kulak), Hodana (42’ Stopkiewicz), Romaniak, Wójtowicz (80’ Paś), Sochacki, Wróbel, Michalak.
B-klasa: Lachy Zawoi nie zdobyły
- Przed meczem remis brałbym w ciemno, po spotkaniu żal jednak, że nie zwyciężyliśmy – podsumował niedzielne starcie opiekun Watry Zawoi Łukasz Stopka. Tymczasem z obozu Lachów także dochodzą wieści o niedosycie – punkt w Lachowicach nie przyjęli z zadowoleniem. Z drugiej strony w szeregach gości zabrakło aż trzech podstawowych zawodników – za kartki pauzował Daniel Kachel, a z powodów osobistych do Zawoi nie przyjechali: Tomasz Banaś i Mariusz Gach. Pierwsza połowa niedzielnego spotkania była lepsza w wykonaniu gospodarzy, którzy podsumowali ją zdobywając bramkę w 20. minucie. Rzut wolny z 35. metrów wykonywał Grzegorz Antosiak i wyprowadził Watrę na prowadzenie. W drugiej połowie więcej z gry mieli goście – wyrównujący gol Pawła Gacha to było jednak wszystko na co było stać podopiecznych Krzysztofa Chorążego w tym spotkaniu. – To był błąd naszej obrony – skwitował Stopka. Od 70. minuty gospodarzy grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla strzelca gola dla Watry Antosiaka. – To był dobry mecz jak na B-klasę. Lachy to bardzo dobry zespół, który ma młodych zawodników w składzie. Z obydwu stron przeprowadzono dużo ładnych, składnych akcji, ale to Watra stworzyła więcej sytuacji bramkowych – powiedział Łukasz Stopka.
Bardzo szybko, bo już w piątej minucie, bramkę stracił tymczasem Żuraw Krzeszów w spotkaniu z Żarkiem Barwałd. Jeżeli ktoś sądził, że Żarek pójdzie za ciosem – srodze się zawiódł. – Żarek to mieszanka młodości z doświadczeniem np. Paweł Wilk grał w klubach z o wiele wyższych lig. Zadowolili się prowadzeniem i nie forsowali tempa. Niestety, skuteczność nie była dziś naszym atutem – powiedział szkoleniowiec Żurawia Krzeszów Jacek Kudzia. W pierwszej połowie Żuraw stanął przed dwoma dobrymi okazjami do zdobycia gola – najpierw Dariusz Korczak nie trafił w dogodnej sytuacji czysto w piłkę, a potem Michał Zawora główkował nieczysto na bramkę gości, do której miał zaledwie pięć metrów.
- Wierzyliśmy, że urwiemy chociaż remis –z takim nastawieniem wyszli po piętnastominutowej przerwie z szatni zawodnicy Żurawia. A niebawem czekała ich kolejna przerwa w grze – tym razem spowodowana urazem bramkarza Bartłomieja Okruty. – Wybiło nas to trochę z rytmu – mówi Jacek Kudzia. W końcówce Żuraw zagrał va banque – do ataku poszedł Michał Zawora, zrobiło się luźniej w defensywie Żurawia i paf! Kontra w 90. minucie przyniosła Żarkowi drugiego gola. – Nie zasłużyliśmy na porażkę – powiedział Jacek Kudzia.
W pozostałych meczach - Huragan Skawica „kontynuuje” złą passę w meczach na wyjeździe. Tym razem przegrał 4:2 na wyjeździe z Olimpią Zebrzydowice. Prawdziwą kanonadę urządzili sobie za to zawodnicy Tarnawianki Tarnawy Dolnej, którzy drużynie z Barwałdu Średniego zaaplikowali aż osiem goli. Tak wysoko Filkówka w tym sezonie jeszcze nie przegrała). I na końcu o naszym pechowym jedynaku w podhalańskiej B-klasie Unii Naprawie. Pechowym, bo jak skomentować remis 3:3 z Wierchami Lasek w sytuacji, gdy do przerwy prowadzi się 3:1?
Żuraw Krzeszów – Żarek Barwałd 0:2 (0:1)
Skład Żurawia: Okruta (60’ Barzycki) – Zawora, Talaga, Skrzypek, Pilarczyk, Wójcik, Łuczak, Targosz, Wajdzik, M. Kawończyk, Korczak (55’ Ćwiertnia).
Watra Zawoja – Lachy Lachowice 1:1 (1:0)
1:0 – G. Antosiak
1:1 – P. Gach
Składy:
Watra: Wolski – Bach, Gałuszka, Zięba, Basiura - Sam (75’ Stopka), R. Warmuz, Bachul (65’ M. Antosiak), Listwan – Mika (80’ B. Warmuz), G. Antosiak.
Lachy: Pająk – Kąkol, Chorąży, Kubieniec, Bogdanik, Lasik, (Dominik Kachel), Dawid Kachel, Małysiak, M. Kachel, Pyrzyk, P. Gach.
Olimpia Zebrzydowice – Huragan Skawica 4:2
Tarnawianka Tarnawa - Filkówka Barwałd 8:2
Unia Naprawa – Wierchy Lasek 3:3 (3:1)
C-klasa: Kapitan nowożeniec dał przykład
Przerwę zimową drużyna LKS Bieńkówka spędzi na fotelu lidera C-klasy z pięciopunktową przewagą nad drugim w tabeli Jałowcem II Stryszawa. A propos rezerw Jałowca – w niedzielę przegrały z rezerwami Kalwarianki 3:1. Bieńkówka tymczasem pojechała w niedzielne przedpołudnie (mecz rozpoczął się o godzinie 11) do Bugaju. Trener Jarosław Gąstała mógł mieć obawę o postawę swoich podopiecznych, bo dzień wcześniej ślub wziął kapitan drużyny Marek Cholewa, a na weselu było obecnych także kilku zawodników LKS Bieńkówka. Obawy okazały się nieuzasadnione. 28 celnych strzałów, sześć zdobytych goli i jeden stracony – LKS Bieńkówka pewnie wygrała z jedną z najsłabszych drużyn w lidze. Mało tego, młody żonkoś zdobył dwa gole i asystował przy jeszcze jednym trafieniu! Najlepszym podsumowaniem spotkania jest komentarz opiekuna Bieńkówki, że to nie był mecz, ale bardziej gierka treningowa.
Pogoń Bugaj - LKS Bieńkówka 1:6 (0:3)
Gole: Cholewa (dwa), Chromy, Smoter, Pupczyk, Klimowski
Bieńkówka: Gąstała – Wojterski, Smoter, Mruc, Cholewa, Knapczyk, Klimowski, Sałapat (70’ Pupczyk), Sarna (75’ Flazik), Chromy, Pęcek.
Kalwarianka II Kalwaria – Jałowiec Stryszawa 3:1
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze