Reklama


Piłkarska niedziela: Jordan zwycięski, a gdzie reszta?

02/11/2014 21:54

Tylko Jordan Jordanów wygrał w ten weekend. I niech to będzie najlepsze podsumowanie niedzieli 2. listopada w wykonaniu drużyn z naszego powiatu. – Jak meczu nie można wygrać, trzeba zremisować – mówi tymczasem trener Halniaka Piotr Balonek i trudno nie przyznać mu racji. Lepszy punkt dopisany niż porażka nawet minimalna po ładnej i koronkowej grze. Na koniec sezonu przecież i tak liczy się tabela.

 

IV-liga: Tylko Halniak punktuje

W Nowej Wsi w niedzielne popołudnie spotkały się dwie drużyny, którym w tym sezonie zdobywanie goli przychodzi oględnie rzecz ujmując – z kłopotami. Przed tym starciem Niwa miała na koncie dziesięć (najmniej w lidze), a Halniak trzynaście trafień. Goście z Makowa Podhalańskiego wiedzieli, że największe zagrożenie pod ich bramką może wywołać napastnik Niwy Przemysław Dudzic, brat grającego w Cracovii Bartłomieja. – Dokładnie tak, ale więcej krwi napsuł nam w tym spotkaniu Mariusz Piskorski – przyznał szkoleniowiec Halniaka Piotr Balonek i dodał: - Nie było to porywające spotkanie z obu stron, sytuacji stuprocentowych było jak na lekarstwo.

Reklama

Halniak mógł przed przerwą objąć prowadzenie – sytuacji sam na sam z bramkarzem Niwy nie wykorzystał Dariusz Szymoniak. – W drugiej połowie  Niwa nie wychodziła z własnej połowy. Rywale obrali taktykę, żeby w ten sposób spróbować nas skontrować. Mieli swoje okazje, ale ich nie wykorzystali – dodał Balonek. Punkt zdobyty w Nowej Wsi oznacza szósty podział punktów na czternaście spotkań Halniaka w obecnym sezonie. – Nie możemy grać otwartej piłki. Morale zostały na dobrym poziomie, a jakby była porażka po ładniejszej grze? Z tego punktu można się cieszyć tym bardziej, że nie mam za bardzo pola manewru z przodu. Nie mówię o tym, że nie ma zawodników, mam na myśli ich jakość. Rok temu o tej porze miałem większe pole manewru – mówi Piotr Balonek. - Jest takie piłkarskie przysłowie – jeżeli meczu nie można wygrać, to trzeba zrobić wszystko, żeby go zremisować – dodaje po bezbramkowym remisie z Niwą Nową Wieś trener Halniaka Maków Podhalański.

Bez punktów do domów wrócili z wyjazdów piłkarze Garbarza Zembrzyce i Jałowca Stryszawy. – Taka jest piłka. Jeżeli nie wykorzystuje się sytuacji, to się przegrywa – mówi opiekun Garbarza Zdzisław Janik. Do przerwy Garbarz przegrywał 2:1 ze Świtem Krzeszowice –  przy stanie 2:0 dla gospodarzy kontaktową bramkę dla zembrzyczan zdobył Filip Kasiński z karnego. Wcześniej w polu karnym faulowany był Tymoteusz Chodźko. W drugiej połowie Świt szybko podwyższył prowadzenie na 3:1. Garbarz grał jednak do końca – po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Chodźki celnym strzałem głową popisał się Sławomir Puda. – Nie mieliśmy nic do stracenia, tym bardziej, że do końca meczu było pięć minut i ruszyliśmy do przodu. Kontra gospodarzy załatwiła sprawę – powiedział Zdzisław Janik.

Reklama

W 34. minucie piłkarze Wiślan Jaśkowice wyszli na prowadzenie z Jałowcem Stryszawa. Odpowiedź gości przyszła bardzo szybko – trzy minuty później po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Krzysztofa Jodłowca na krótki słupek celnym głową w długi róg popisał się Arkadiusz Bach. Boisko w Jaśkowicach nie należy do największych, stąd przeprowadzanie akcji skrzydłowych graniczy niemal z cudem. Trzy pierwsze bramki w tym spotkaniu padły zresztą po stałych fragmentach gry – na nieszczęście dla stryszawian, dwie z nich zdobyli gospodarze. Kolejny gol po rzucie rożnym mógł być dziełem Jałowca – wprost w bramkarza z 3. metrów, tym razem notą, Bach. A zaraz po tej sytuacji poszła kontra gospodarzy, która ustaliła wynik meczu na 3:1.

Niwa Nowa Wieś - Halniak Maków 0:0
Skład Halniaka:
Shram – Wszołek, Kaczmarczyk, Balonek, Lozniak, Ryszawy, Sukhetskyi, Wojtan, Bobek (80’ Furman), Kozieł, Szymoniak (75’ Kmak).

Reklama

Świt Krzeszowice – Garbarz Zembrzyce 4:2 (2:1)
Gole dla Garbarza:
Kasiński (karny), S. Puda.
Skład Garbarz:
Bruzda – Ł. Puda, Gajewski (85’  Kotlarczyk), Sałapatek, Lenik, K. Burliga (75’ Bańdura), Kasiński, Jurasz, Jurek (85’ Harańczyk), Chodźko, S. Puda.

Wiślanie Jaśkowice – Jałowiec Stryszawa 3:1 (1:1)
Bramka:
Bach.
Jałowiec:
Pająk – Bartyzel, Bach, Brytan, Bizoń, Polak, Jodłowiec, Pindel, Szklarczyk (65’ D. Bachorczyk) – Iciek (85’ Janik), Świerkosz.

V-liga: Babia Góra szanuje punkt

Po wygranej z Górnikiem Brzeszcze 6:3 w dobrych nastrojach na mecz do Brzeziny Osiek pojechali zawodnicy Babiej Góry. A wrócili z niego w nastrojach co najmniej niezłych. – Remis przed tym spotkaniem wziąłbym w ciemno. Już po meczu mogę powiedzieć, że Brzezina jest dla mnie faworytem rozgrywek. My jednak też rozegraliśmy dobre zawody i przeprowadziliśmy kilka fajnych akcji – mówi szkoleniowiec Babiej Góry Paweł Krzeszowiak.

Reklama

W pierwszej połowie fantastycznie zachował się w bramce Babiej Góry Artur Kachnic, który po błędzie Rafała Magiery znalazł się w oko w oko z napastnikiem Brzeziny. – Wyczekałem go do końca – podsumował tą sytuację Kachnic. Skończyła się ona na tym, że Artur miał piłkę w rękawicach, a zawodnik z Osieka moralnego kaca pt; „jak ja to spartoliłem?”. – Ogólnie Artur wybronił trzy sytuacje stuprocentowe. Bardzo dobrze zagrali nasi obrońcy i pomocnicy. Dobrze przesuwaliśmy strefy raz po raz łapiąc gospodarzy na spalonych – było ich z sześć, siedem – mówi Paweł Krzeszowiak.

Po przeciwnej stronie też mogło być gorąco – Robert Starowicz znalazł się w sytuacji sam na sam z golkiperem gospodarzy, ale piłka mu się zaplątała między nogami i z interwencją zdążył obrońca Brzeziny. Dobrą okazję miał także Krzysztof Rak. – Na pewno widać progres w naszej grze. Dzisiaj byliśmy konsekwentni w swoich poczynaniach – ocenił szkoleniowiec Babiej Góry.

Reklama

Drugą wyjazdową ligową porażkę z rzędu odniosło Tempo Białka. Podopieczni Macieja Melzera grali w niedzielę w Rajsku z Sołą II Oświęcim. Pierwsza drużyna Soły grała o godz. 11 mecz, a po jego zakończeniu kilku zawodników pojechało właśnie do Rajska na spotkanie z Tempo. Jednym z nich był Marcin Koper – do niedawna bramkarz Halniaka Maków Podhalański. Dwa mecze, dwa razy po dziewięćdziesiąt minut i dwa zwycięstwa – niedzielę 2. listopada zapamięta młody bramkarz z Makowa Podhalańskiego na długo. Wróćmy jednak do meczu z Tempo. Piłkarze z Białki mogli w dziesiątej minucie objąć prowadzenie – Grzegorz Pacyga minął Kopera, ale nie trafił do bramki. A potem przyszły dwa ciosy zadane przez Sołę. Jeden bardzo kuriozalny, lecz kibice futbolu są już chyba do wszystkiego przyzwyczajeni. Zawodnik Soły zdecydował się na strzał z dystansu, tor lotu piłki zmieniła… kępka trawy i piłka odbiwszy się od słupka zaskoczyła Piotra Kłapytę. Gol na 2:0 to także strzał z dystansu zawodnika Soły – Kłapyta obił piłkę nogą, ta obiła się od poprzeczki i wylądowała. No właśnie – gdzie? Sędzia liniowy uznał, że minęła całym obwodem linię bramkową. Po przerwie Tempo dostało kolejnego ciosu – Mateusz Harańczyk walczył z zawodnikiem Soły, ten drugi dośrodkował w pole karne, piłka trafiła w rękę Harańczyka i… karny. – Chłopcy nie załamali się i dążyli do zdobycia gola. Udało się w sześćdziesiątej minucie, gdy świetnym strzałem z dystansu zaskoczył Kopera Grzesiek Pacyga – mówi Maciej Melzer. Tempo miało okazję do zdobycia kolejnych goli – po dośrodkowaniu Przemysława Gałuszki niecelnie główkował Sebastian Młynarczyk, innym razem nie czysto w piłkę trafił Bartłomiej Goryl. Przy jednej z okazji przeszkodzili sobie Goryl z Bartłomiejem Fickiem. – Nie wiedzieli, kto ma strzelać… Ostatecznie strzelał Ficek, ale gola z tego nie było – żałował Maciej Melzer. – Szkoda zwłaszcza pierwszej połowy, którą przespaliśmy – dodał.

Brzezina Osiek – Babia Góra Sucha Beskidzka 0:0

Reklama

Skład Babiej Góry: Kachnic - Listwan, Kudzia, Rzepka, Magiera, Dyduch, Lociński (70’ Świerkosz), Gach (85’ P.Starowicz), Kociołek (62’ Stróżak), Rak (90’ Bąk), R.Starowicz.

Soła II Oświęcim – Tempo Białka 3:1 (2:0)
Gol dla Tempo:
Pacyga.
Skład Tempo:
Kłapyta – Woźny, Bielarz (80’ B. Ficek), Sz. Marek, Harańczyk (50’ Skrobacz),M. Marek (55’ Raczek), Motor, Młynarczyk, Puzik, Pacyga, Goryl.

A-klasa: Brać przykład z Jordana (przynajmniej w tej kolejce)

Podelektujmy się jedynym zwycięstwem w ten weekend drużyny z naszego powiatu – Jordan Jordanów aż 4:0 wygrał na wyjeździe z Granitem Czarna Góra. Słowo aż jest jak najbardziej na miejscu – o ile Jordan w tym sezonie gra bardzo nierówno, o tyle Granit zajmuje trzecie miejsce (a jakby dzisiaj wygrał, to miałby tyle samo punktów co lider podhalańskiej A-klasy Wiatr Ludźmierz. Ale nie wygrał). Strzelecki popis Jordana rozpoczął w 20. minucie Krzysztof Paś, który mocnym strzałem zza linii pola karnego dał podopiecznym Zdzisława Gacka prowadzenie. Kolejne ciosy przybysze z Jordanowa zadali po przerwie. Warto dodać, że tuż przed nią jeden z zawodników gospodarzy obejrzał czerwoną kartkę (za dwie żółte). Pięć minut po wznowieniu gry w drugiej połowie po dośrodkowaniu Pawła Romaniaka do bramki trafił ponownie Paś. Dwadzieścia minut później kopię akcji sprzed paru sezonów, dokładniej chodzi o wyjazdowy mecz w Szaflarach, zrobił Romaniak. Niczym slalomowe tyczki mijał kolejnych zawodników gospodarzy, żeby ostatecznie zaskoczyć bramkarza gospodarzy. Potęgowała się frustracja w szeregach piłkarzy Granitu – za chwilę grali już w dziewiątkę po kolejnej czerwieni dla jednego z zawodników. I w samej końcówce po zamieszaniu w polu karnym Granitu do siatki trafia rezerwowy w tym spotkaniu Piotr Kołodziejczyk. Druga wyjazdowa wygrana Jordana w obecnych rozgrywkach (pierwsza miała miejsce 7. września w meczu z Gorc Ochotnicą; pozostałe pięć spotkań Jordan zakończył bez punktów.).

Reklama

Dziwny przebieg miało spotkanie Naroża Juszczyn z Astrą Spytkowice. Niby wszystko się zgadzało – gospodarze przeważali, mieli więcej z gry, ale taktyka gości z jednym wysuniętym napastnikiem okazała się zabójcza. Naroże rozpoczęło obiecująco – w pierwszej minucie po dośrodkowaniu z prawej strony Tomasza Lipki na strzał z 16. metrów zdecydował się Marcin Kryjak. Piłka po rykoszecie spadła na poprzeczkę bramki gości. Sześć minut później gości wyszli na prowadzenie – Lipka za krótko wybił piłkę głową, ta spadła na ósmy metr, gdzie mocnym strzałem pod poprzeczkę wynik otworzył zawodnik Astry. W 25. minucie  po raz drugi została ostemplowana poprzeczka bramki Astry – tym razem uczynił to Wojciech Tomczak. Po przerwie goście zdobyli kuriozalnego gola – Marcin Ceremuga chciał zagrać do bramkarza Naroża Mateusza Sali. Zauważył to napastnik Astry, który postanowił nacisnąć golkipera gospodarzy. Piłka wpada do siatki… - To nas podłamało. Chłopcy spuścili głowy i zaczęli grać wolniej. Kiedy piłkarze ze Spytkowic zdobyli trzeciego gola było już pozamiatane- powiedział Dariusz Klimasara. Gospodarze co prawda starali się zdobyć choćby honorową bramkę, ale sztuka ta im się nie udała. – Tydzień temu z Brodami zdobyliśmy gole w końcówce, teraz mieliśmy swoje szanse na początku meczu. Nie udało się trafić. Goście zagrali defensywnie, z jednym napastnikiem – to na nas dzisiaj wystarczyło. Ambicji swoim podopiecznym nie mogę jednak odmówić. Gonili po boisku, ale nie mieli tego piłkarskiego szczęścia, jak tydzień temu – powiedział opiekun Naroża.

W Budzowie kibice mogli do przerwy przecierać oczy ze zdumienia – w spotkaniu z przedostatnim w tabeli Halniakiem Targanice piłkarze Strzelca przegrywali 2:0. – To my je sprezentowaliśmy rywalowi – mówi trener gospodarzy Sławomir Bączek. Kontaktowego gola mógł zdobyć Przemysław Burliga, ale piłka po jego strzale zatrzymała się na poprzeczce.

Reklama

- Nie mamy nic do stracenia – albo przegramy trzema, czterema golami, albo nawiążemy walkę i chociaż zremisujemy – tak mniej więcej w przerwie motywowali się zawodnicy Strzelca. Skończyło się na 2:2, chociaż przy stanie 2:0 świetnie na rzut rożny sparował piłkę bramkarz Strzelca Wojciech Ficek. Na kwadrans przed końcem na 2:1 trafił Tomasz Polak, który popisał się celnym strzałem głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Remis zapewnił Strzelcowi Rafał Grygiel. – W końcówce mieliśmy jeszcze okazję nawet na zdobycie zwycięskiego gola. Remis wydaje się być jednak sprawiedliwym wynikiem – powiedział Sławomir Bączek.

Wysoko, bo aż 6:3 przegrał z Orłem Ryczów Grom Grzechynia. Podopieczni Stanisława Klimali przegrywali 1:0, 3:1, lecz potrafili doprowadzić do wyrównania. Potem już się jednak nie udało zbliżyć do korzystnego wyniku –  w drugiej połowie do bramki, trzykrotnie, trafiali już tylko zawodnicy Orła.

Reklama

Granit Czarna Góra – Jordan Jordanów 0:4 (0:1)

Gole dla Jordana: Paś (dwa), Romaniak, Kołodziejczyk.

Skład Jordana: Rypel – Romaniak, F. Tyrpa, Stopkiewicz, G. Tyrpa (75’ Kołodziejczyk), Wójtowicz, Hodana, Wróbel, Sewioło, Michalak, Paś (85’ Kulak).

Naroże Juszczyn - Astra Spytkowice 0:3 (0:2)
Naroże:
Mateusz Sala – Gąstała, Ceremuga, Kulka, Harynek (46’ Marcin Sala), Uczniak (63’ Baziński), Ferek, Pietrzak (46’ Chorąży), Lipka (63’ Trybała), Tomczak, Kryjak.

Strzelec Budzów – Halniak Targanice 2:2 (0:2)
Gole dla Strzelca:
Polak, Grygiel.
Strzelec: Ficek – Mateusz Daniel, Kąkol, Pawlica, Gałuszka (65’ Polak), Grygiel,  Mateusz Daniel, K. Burliga, Patryk Burliga (80’ Rzadek),  Biela (65; Marek Daniel), Boczkaja, Przemysław Burliga.

Reklama

Grom Grzechynia – Orzeł Ryczów 3:6 (3:3)

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama