Tylko Jordan Jordanów wygrał w ten weekend. I niech to będzie najlepsze podsumowanie niedzieli 2. listopada w wykonaniu drużyn z naszego powiatu. – Jak meczu nie można wygrać, trzeba zremisować – mówi tymczasem trener Halniaka Piotr Balonek i trudno nie przyznać mu racji. Lepszy punkt dopisany niż porażka nawet minimalna po ładnej i koronkowej grze. Na koniec sezonu przecież i tak liczy się tabela.
IV-liga: Tylko Halniak punktuje
W Nowej Wsi w niedzielne popołudnie spotkały się dwie drużyny, którym w tym sezonie zdobywanie goli przychodzi oględnie rzecz ujmując – z kłopotami. Przed tym starciem Niwa miała na koncie dziesięć (najmniej w lidze), a Halniak trzynaście trafień. Goście z Makowa Podhalańskiego wiedzieli, że największe zagrożenie pod ich bramką może wywołać napastnik Niwy Przemysław Dudzic, brat grającego w Cracovii Bartłomieja. – Dokładnie tak, ale więcej krwi napsuł nam w tym spotkaniu Mariusz Piskorski – przyznał szkoleniowiec Halniaka Piotr Balonek i dodał: - Nie było to porywające spotkanie z obu stron, sytuacji stuprocentowych było jak na lekarstwo.
Halniak mógł przed przerwą objąć prowadzenie – sytuacji sam na sam z bramkarzem Niwy nie wykorzystał Dariusz Szymoniak. – W drugiej połowie Niwa nie wychodziła z własnej połowy. Rywale obrali taktykę, żeby w ten sposób spróbować nas skontrować. Mieli swoje okazje, ale ich nie wykorzystali – dodał Balonek. Punkt zdobyty w Nowej Wsi oznacza szósty podział punktów na czternaście spotkań Halniaka w obecnym sezonie. – Nie możemy grać otwartej piłki. Morale zostały na dobrym poziomie, a jakby była porażka po ładniejszej grze? Z tego punktu można się cieszyć tym bardziej, że nie mam za bardzo pola manewru z przodu. Nie mówię o tym, że nie ma zawodników, mam na myśli ich jakość. Rok temu o tej porze miałem większe pole manewru – mówi Piotr Balonek. - Jest takie piłkarskie przysłowie – jeżeli meczu nie można wygrać, to trzeba zrobić wszystko, żeby go zremisować – dodaje po bezbramkowym remisie z Niwą Nową Wieś trener Halniaka Maków Podhalański.
Bez punktów do domów wrócili z wyjazdów piłkarze Garbarza Zembrzyce i Jałowca Stryszawy. – Taka jest piłka. Jeżeli nie wykorzystuje się sytuacji, to się przegrywa – mówi opiekun Garbarza Zdzisław Janik. Do przerwy Garbarz przegrywał 2:1 ze Świtem Krzeszowice – przy stanie 2:0 dla gospodarzy kontaktową bramkę dla zembrzyczan zdobył Filip Kasiński z karnego. Wcześniej w polu karnym faulowany był Tymoteusz Chodźko. W drugiej połowie Świt szybko podwyższył prowadzenie na 3:1. Garbarz grał jednak do końca – po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Chodźki celnym strzałem głową popisał się Sławomir Puda. – Nie mieliśmy nic do stracenia, tym bardziej, że do końca meczu było pięć minut i ruszyliśmy do przodu. Kontra gospodarzy załatwiła sprawę – powiedział Zdzisław Janik.
W 34. minucie piłkarze Wiślan Jaśkowice wyszli na prowadzenie z Jałowcem Stryszawa. Odpowiedź gości przyszła bardzo szybko – trzy minuty później po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Krzysztofa Jodłowca na krótki słupek celnym głową w długi róg popisał się Arkadiusz Bach. Boisko w Jaśkowicach nie należy do największych, stąd przeprowadzanie akcji skrzydłowych graniczy niemal z cudem. Trzy pierwsze bramki w tym spotkaniu padły zresztą po stałych fragmentach gry – na nieszczęście dla stryszawian, dwie z nich zdobyli gospodarze. Kolejny gol po rzucie rożnym mógł być dziełem Jałowca – wprost w bramkarza z 3. metrów, tym razem notą, Bach. A zaraz po tej sytuacji poszła kontra gospodarzy, która ustaliła wynik meczu na 3:1.
Niwa Nowa Wieś - Halniak Maków 0:0
Skład Halniaka: Shram – Wszołek, Kaczmarczyk, Balonek, Lozniak, Ryszawy, Sukhetskyi, Wojtan, Bobek (80’ Furman), Kozieł, Szymoniak (75’ Kmak).
Świt Krzeszowice – Garbarz Zembrzyce 4:2 (2:1)
Gole dla Garbarza: Kasiński (karny), S. Puda.
Skład Garbarz: Bruzda – Ł. Puda, Gajewski (85’ Kotlarczyk), Sałapatek, Lenik, K. Burliga (75’ Bańdura), Kasiński, Jurasz, Jurek (85’ Harańczyk), Chodźko, S. Puda.
Wiślanie Jaśkowice – Jałowiec Stryszawa 3:1 (1:1)
Bramka: Bach.
Jałowiec: Pająk – Bartyzel, Bach, Brytan, Bizoń, Polak, Jodłowiec, Pindel, Szklarczyk (65’ D. Bachorczyk) – Iciek (85’ Janik), Świerkosz.
V-liga: Babia Góra szanuje punkt
Po wygranej z Górnikiem Brzeszcze 6:3 w dobrych nastrojach na mecz do Brzeziny Osiek pojechali zawodnicy Babiej Góry. A wrócili z niego w nastrojach co najmniej niezłych. – Remis przed tym spotkaniem wziąłbym w ciemno. Już po meczu mogę powiedzieć, że Brzezina jest dla mnie faworytem rozgrywek. My jednak też rozegraliśmy dobre zawody i przeprowadziliśmy kilka fajnych akcji – mówi szkoleniowiec Babiej Góry Paweł Krzeszowiak.
W pierwszej połowie fantastycznie zachował się w bramce Babiej Góry Artur Kachnic, który po błędzie Rafała Magiery znalazł się w oko w oko z napastnikiem Brzeziny. – Wyczekałem go do końca – podsumował tą sytuację Kachnic. Skończyła się ona na tym, że Artur miał piłkę w rękawicach, a zawodnik z Osieka moralnego kaca pt; „jak ja to spartoliłem?”. – Ogólnie Artur wybronił trzy sytuacje stuprocentowe. Bardzo dobrze zagrali nasi obrońcy i pomocnicy. Dobrze przesuwaliśmy strefy raz po raz łapiąc gospodarzy na spalonych – było ich z sześć, siedem – mówi Paweł Krzeszowiak.
Po przeciwnej stronie też mogło być gorąco – Robert Starowicz znalazł się w sytuacji sam na sam z golkiperem gospodarzy, ale piłka mu się zaplątała między nogami i z interwencją zdążył obrońca Brzeziny. Dobrą okazję miał także Krzysztof Rak. – Na pewno widać progres w naszej grze. Dzisiaj byliśmy konsekwentni w swoich poczynaniach – ocenił szkoleniowiec Babiej Góry.
Drugą wyjazdową ligową porażkę z rzędu odniosło Tempo Białka. Podopieczni Macieja Melzera grali w niedzielę w Rajsku z Sołą II Oświęcim. Pierwsza drużyna Soły grała o godz. 11 mecz, a po jego zakończeniu kilku zawodników pojechało właśnie do Rajska na spotkanie z Tempo. Jednym z nich był Marcin Koper – do niedawna bramkarz Halniaka Maków Podhalański. Dwa mecze, dwa razy po dziewięćdziesiąt minut i dwa zwycięstwa – niedzielę 2. listopada zapamięta młody bramkarz z Makowa Podhalańskiego na długo. Wróćmy jednak do meczu z Tempo. Piłkarze z Białki mogli w dziesiątej minucie objąć prowadzenie – Grzegorz Pacyga minął Kopera, ale nie trafił do bramki. A potem przyszły dwa ciosy zadane przez Sołę. Jeden bardzo kuriozalny, lecz kibice futbolu są już chyba do wszystkiego przyzwyczajeni. Zawodnik Soły zdecydował się na strzał z dystansu, tor lotu piłki zmieniła… kępka trawy i piłka odbiwszy się od słupka zaskoczyła Piotra Kłapytę. Gol na 2:0 to także strzał z dystansu zawodnika Soły – Kłapyta obił piłkę nogą, ta obiła się od poprzeczki i wylądowała. No właśnie – gdzie? Sędzia liniowy uznał, że minęła całym obwodem linię bramkową. Po przerwie Tempo dostało kolejnego ciosu – Mateusz Harańczyk walczył z zawodnikiem Soły, ten drugi dośrodkował w pole karne, piłka trafiła w rękę Harańczyka i… karny. – Chłopcy nie załamali się i dążyli do zdobycia gola. Udało się w sześćdziesiątej minucie, gdy świetnym strzałem z dystansu zaskoczył Kopera Grzesiek Pacyga – mówi Maciej Melzer. Tempo miało okazję do zdobycia kolejnych goli – po dośrodkowaniu Przemysława Gałuszki niecelnie główkował Sebastian Młynarczyk, innym razem nie czysto w piłkę trafił Bartłomiej Goryl. Przy jednej z okazji przeszkodzili sobie Goryl z Bartłomiejem Fickiem. – Nie wiedzieli, kto ma strzelać… Ostatecznie strzelał Ficek, ale gola z tego nie było – żałował Maciej Melzer. – Szkoda zwłaszcza pierwszej połowy, którą przespaliśmy – dodał.
Brzezina Osiek – Babia Góra Sucha Beskidzka 0:0
Skład Babiej Góry: Kachnic - Listwan, Kudzia, Rzepka, Magiera, Dyduch, Lociński (70’ Świerkosz), Gach (85’ P.Starowicz), Kociołek (62’ Stróżak), Rak (90’ Bąk), R.Starowicz.
Soła II Oświęcim – Tempo Białka 3:1 (2:0)
Gol dla Tempo: Pacyga.
Skład Tempo: Kłapyta – Woźny, Bielarz (80’ B. Ficek), Sz. Marek, Harańczyk (50’ Skrobacz),M. Marek (55’ Raczek), Motor, Młynarczyk, Puzik, Pacyga, Goryl.
A-klasa: Brać przykład z Jordana (przynajmniej w tej kolejce)
Podelektujmy się jedynym zwycięstwem w ten weekend drużyny z naszego powiatu – Jordan Jordanów aż 4:0 wygrał na wyjeździe z Granitem Czarna Góra. Słowo aż jest jak najbardziej na miejscu – o ile Jordan w tym sezonie gra bardzo nierówno, o tyle Granit zajmuje trzecie miejsce (a jakby dzisiaj wygrał, to miałby tyle samo punktów co lider podhalańskiej A-klasy Wiatr Ludźmierz. Ale nie wygrał). Strzelecki popis Jordana rozpoczął w 20. minucie Krzysztof Paś, który mocnym strzałem zza linii pola karnego dał podopiecznym Zdzisława Gacka prowadzenie. Kolejne ciosy przybysze z Jordanowa zadali po przerwie. Warto dodać, że tuż przed nią jeden z zawodników gospodarzy obejrzał czerwoną kartkę (za dwie żółte). Pięć minut po wznowieniu gry w drugiej połowie po dośrodkowaniu Pawła Romaniaka do bramki trafił ponownie Paś. Dwadzieścia minut później kopię akcji sprzed paru sezonów, dokładniej chodzi o wyjazdowy mecz w Szaflarach, zrobił Romaniak. Niczym slalomowe tyczki mijał kolejnych zawodników gospodarzy, żeby ostatecznie zaskoczyć bramkarza gospodarzy. Potęgowała się frustracja w szeregach piłkarzy Granitu – za chwilę grali już w dziewiątkę po kolejnej czerwieni dla jednego z zawodników. I w samej końcówce po zamieszaniu w polu karnym Granitu do siatki trafia rezerwowy w tym spotkaniu Piotr Kołodziejczyk. Druga wyjazdowa wygrana Jordana w obecnych rozgrywkach (pierwsza miała miejsce 7. września w meczu z Gorc Ochotnicą; pozostałe pięć spotkań Jordan zakończył bez punktów.).
Dziwny przebieg miało spotkanie Naroża Juszczyn z Astrą Spytkowice. Niby wszystko się zgadzało – gospodarze przeważali, mieli więcej z gry, ale taktyka gości z jednym wysuniętym napastnikiem okazała się zabójcza. Naroże rozpoczęło obiecująco – w pierwszej minucie po dośrodkowaniu z prawej strony Tomasza Lipki na strzał z 16. metrów zdecydował się Marcin Kryjak. Piłka po rykoszecie spadła na poprzeczkę bramki gości. Sześć minut później gości wyszli na prowadzenie – Lipka za krótko wybił piłkę głową, ta spadła na ósmy metr, gdzie mocnym strzałem pod poprzeczkę wynik otworzył zawodnik Astry. W 25. minucie po raz drugi została ostemplowana poprzeczka bramki Astry – tym razem uczynił to Wojciech Tomczak. Po przerwie goście zdobyli kuriozalnego gola – Marcin Ceremuga chciał zagrać do bramkarza Naroża Mateusza Sali. Zauważył to napastnik Astry, który postanowił nacisnąć golkipera gospodarzy. Piłka wpada do siatki… - To nas podłamało. Chłopcy spuścili głowy i zaczęli grać wolniej. Kiedy piłkarze ze Spytkowic zdobyli trzeciego gola było już pozamiatane- powiedział Dariusz Klimasara. Gospodarze co prawda starali się zdobyć choćby honorową bramkę, ale sztuka ta im się nie udała. – Tydzień temu z Brodami zdobyliśmy gole w końcówce, teraz mieliśmy swoje szanse na początku meczu. Nie udało się trafić. Goście zagrali defensywnie, z jednym napastnikiem – to na nas dzisiaj wystarczyło. Ambicji swoim podopiecznym nie mogę jednak odmówić. Gonili po boisku, ale nie mieli tego piłkarskiego szczęścia, jak tydzień temu – powiedział opiekun Naroża.
W Budzowie kibice mogli do przerwy przecierać oczy ze zdumienia – w spotkaniu z przedostatnim w tabeli Halniakiem Targanice piłkarze Strzelca przegrywali 2:0. – To my je sprezentowaliśmy rywalowi – mówi trener gospodarzy Sławomir Bączek. Kontaktowego gola mógł zdobyć Przemysław Burliga, ale piłka po jego strzale zatrzymała się na poprzeczce.
- Nie mamy nic do stracenia – albo przegramy trzema, czterema golami, albo nawiążemy walkę i chociaż zremisujemy – tak mniej więcej w przerwie motywowali się zawodnicy Strzelca. Skończyło się na 2:2, chociaż przy stanie 2:0 świetnie na rzut rożny sparował piłkę bramkarz Strzelca Wojciech Ficek. Na kwadrans przed końcem na 2:1 trafił Tomasz Polak, który popisał się celnym strzałem głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Remis zapewnił Strzelcowi Rafał Grygiel. – W końcówce mieliśmy jeszcze okazję nawet na zdobycie zwycięskiego gola. Remis wydaje się być jednak sprawiedliwym wynikiem – powiedział Sławomir Bączek.
Wysoko, bo aż 6:3 przegrał z Orłem Ryczów Grom Grzechynia. Podopieczni Stanisława Klimali przegrywali 1:0, 3:1, lecz potrafili doprowadzić do wyrównania. Potem już się jednak nie udało zbliżyć do korzystnego wyniku – w drugiej połowie do bramki, trzykrotnie, trafiali już tylko zawodnicy Orła.
Granit Czarna Góra – Jordan Jordanów 0:4 (0:1)
Gole dla Jordana: Paś (dwa), Romaniak, Kołodziejczyk.
Skład Jordana: Rypel – Romaniak, F. Tyrpa, Stopkiewicz, G. Tyrpa (75’ Kołodziejczyk), Wójtowicz, Hodana, Wróbel, Sewioło, Michalak, Paś (85’ Kulak).
Naroże Juszczyn - Astra Spytkowice 0:3 (0:2)
Naroże: Mateusz Sala – Gąstała, Ceremuga, Kulka, Harynek (46’ Marcin Sala), Uczniak (63’ Baziński), Ferek, Pietrzak (46’ Chorąży), Lipka (63’ Trybała), Tomczak, Kryjak.
Strzelec Budzów – Halniak Targanice 2:2 (0:2)
Gole dla Strzelca: Polak, Grygiel.
Strzelec: Ficek – Mateusz Daniel, Kąkol, Pawlica, Gałuszka (65’ Polak), Grygiel, Mateusz Daniel, K. Burliga, Patryk Burliga (80’ Rzadek), Biela (65; Marek Daniel), Boczkaja, Przemysław Burliga.
Grom Grzechynia – Orzeł Ryczów 3:6 (3:3)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze