Pierwszej porażki w 2015 roku doznało Tempo Białka. - Sosnowianka zachowała się jak rasowy bokser wyprowadzając dwa celne ciosy. Sprzyjało im też szczęście - mówi Maciej Melzer. Trwa kapitalna passa Gromu Grzechynia - w niedzielne popołudnie podopieczni Stanisława Klimali odnieśli czwarte z rzędu zwycięstwo. - Do przerwy mieliśmy multum sytuacji, lecz zdobyliśmy tylko dwa gole. Po przerwie Żarek zagrał ambitniej. Cieszy kolejna wygrana, zero po stronie strat bramek, zero po stronie żółtych kartek - podsumował Klimala. Pierwsze na wiosnę zwycięstwo odniósł Jordan Jordanów - inny wynik niż wysoka wygrana z ostatnim w tabeli Gorc Ochotnica nie wchodził w niedzielne popołudnie w Jordanowie w grę. - Szkoda niewykorzystanych okazji. Czekaliśmy na tę wygraną długo - podsumował Zdzisław Gacek. Nie udało się Narożu Juszczyn wygrać z Relaksem Wysoka. - Po stracie gola z karnego na 2:1 goście szybko wbili nam kolejnego. To było kluczowe, nie podnieśliśmy się - powiedział Dariusz Klimasara. Do przerwy kibice w Budzowie mogli przecierać oczy ze zdumienia - broniąca się całą drużyną na swojej połowie Leńczanka Leńcze prowadziła 1:0 (gol na początku spotkania po rzucie rożnym). - Atakowaliśmy, atakowaliśmy i udało się. Po golu na 2:1 odblokowaliśmy się na dobre. Leńczanka to najsłabsza drużyna, z którą do tej pory graliśmy - mówi Sławomir Bączek. W B-klasie wyrównany mecz Watry z Żurawiem zakończony sprawiedliwym remisem 1:1. - Szanujemy punkt, ale to my stworzyliśmy groźniejsze okazje, aby zgarnąć trzy punkty - powiedział trener Żurawia Krzeszów Jacek Kudzia. Drugiej porażki z rzędu doznały Lachy Lachowice - do przerwy z Jubilatem było bez goli, po przerwie trwał festiwal nieskuteczności i nieporadności gospodarzy (m.in. niewykorzystana jedenastka)! Dużo szczęścia w spotkaniu z Dębem Sidzina miał Huragan Skawica - dwa gole Marka Pacygi okazały się jednak wystarczające do zgarnięcia kompletu punktów. Dąb odpowiedział tylko trafieniem rezerwowego Wojciecha Czarnego. - Huragan miał furę szczęścia - podsumował trener Dębu Adam Wójtowicz. W C-klasie wygrywa Bieńkówka, a jej trener Jarosław Gąstała szykuje się już do podboju B-klasowych boisk. - Chcemy rozbudować boisko, szatnie, a na boisku treningowym położyć nawierzchnię rodem z Orlika - mówi szkoleniowiec absolutnego lidera C-klasy.
Sosnowianka jak rasowy bokser
Początek spotkania nie zapowiadał porażki Tempo i tego, że po pierwszych czterdziestu pięciu minutach będzie 2:0 dla gości. Najpierw Bartłomiej Goryl nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Łukaszem Kobiałką. Chwilę później z bliskiej odległości w środek bramki główkował Michał Marek. Gdyby skierował piłkę w jeden z rogów, Kobiałka musiałby się nie lada natrudzić.
- Potem przyszły niespodziewane kłopoty. Nie potrafiliśmy skonstruować akcji, wymienić 2-3 podań. Sosnowianka miała jedną metodę - długą piłkę na napastników - mówi Maciej Melzer. I ta taktyka przyniosła niebawem skutek w postaci gola dla gości. Zamiast wybić piłkę Grzegorz Motor niefortunnie przedłużył ją do zawodnika gości i zrobiło się 1:0. - Przebudziliśmy się pod koniec pierwszej połowy. Popełniliśmy jednak błąd przy wyprowadzaniu piłki ze środkowej strefy, zawodnik Sosnowianki znalazł się sam na sam z Piotrkiem Kłapytą i zrobiło się 2:0 - dodaje Melzer.
W przerwie w szatni gospodarzy nikt nie zamierzał składać broni. - Wierzyliśmy, że wygramy - mówi Maciej Melzer, który swego czasu prowadząc Babią Górę też przegrywał z Sosnowianką 2:0, żeby odnieść zwycięstwo 4:2. Druga odsłona to dużo walki i sytuacji - po jednej z nich piłka po strzale Goryla przełamała ręce Kobiałki i Tempo złapało kontakt. - Szczęście sprzyjało gościom. Rewelacyjnie bronił Łukasz Kobiałka. Uważam, że sprawiedliwy byłby remis. Sosnowianka była jak rasowy bokser, sytuacje które mieli - wykorzystali - dodaje szkoleniowiec Tempo Białka.
Tempo Białka – Sosnowianka Stanisław Dolny 1:2 (0:2)
Gol dla Tempo: Goryl.
Skład Tempo: Kłapyta - Woźny, Bielarz, Sz. Marek, M. Marek (70" Raczek), Puzik, Motor (80" Mentel), Pacyga, Kryjak (60" Owsiak), Goryl, Młynarczyk (70" Lewandowski).
{gallery width="250" height="300" }news/2015/maj/bialkasosnowianka{/gallery}
Nareszcie!
- Nie dopisywaliśmy przed meczem trzech punktów - powiedział już po zakończeniu spotkania z Gorcem Ochotnica trener Jordana Jordanów Zdzisław Gacek. Dużo w tych słowach kurtuazji, bo z kim jak nie z ostatnią drużyną w tabeli należy wygrać i to w dodatku u siebie? Goście przyjechali na mecz w dwunastu - na ławce rezerwowych zasiadł Dawid Syjud. Nominalny bramkarz po kontuzji Jana Jurkowskiego w pierwszej połowie musiał szybko udać się do szatni, żeby przebrać się w "strój zawodnika z pola". Z kim zatem jak nie z Gorcem zatem?
I początek meczu pokazał, że trzy punkty są oczywistą oczywistością dla Jordana. Po dośrodkowaniu w 5. minucie Gawła Tyrpy do bramki trafił kapitan gospodarzy Marcin Sochacki. Dziesięć minut później zaplątał się w dryblingu Michał Ryś - zamiast strzelać w dogodnej okazji, brnął dalej w pojedynek z rywalami i ostatecznie stracił piłkę. Goście odpowiedzieli w 20. minucie - z rzutu wolnego przymierzył Mateusz Polak (bez wątpienia najlepszy zawodnik gości, który zatrudnienie znalazłby nie tyle w Jordanie, co w zespole z wyższej klasy rozgrywkowej) i trafił w poprzeczkę. - Mogło być różnie, gdyby wtedy padł gol. Mieliśmy w meczu wiele okazji, podobnie jak w przegranych spotkaniach z Rabką czy Nowym Targiem. Na szczęście trzy razy udało się zmieścić piłkę w siatce - przyznaje Gacek.
Jordan próbował strzałami z dystansu zbliżyć się w kierunku bramki gości - uderzenia Sochackiego i Adama Wójtowicza były jednak blokowane. Tymczasem jedna z nielicznych kontr Gorca mogła zakończyć się bramką wyrównującą - Polak wygrał pojedynek z Piotrem Kołodziejczykiem w narożniku pola karnego i dośrodkował w kierunku Tomasza Wiatru. Składającego się już do oddania strzału zawodnika w ostatniej chwili zablokował Filip Tyrpa i goście mieli tylko rzut rożny. - Mówiłem o tych stratach! Tak nie może być! - instruował kolegów z zespołu Marek Hodana.
W 34. minucie świetnie z lewej strony szarpnął Paweł Romaniak - w sumie mógł strzelać, ale postanowił podać do jeszcze lepiej ustawionego Rysia. Ustawiony w ataku Jordana Ryś za pierwszym razem został zablokowany, za drugim strzelił niecelnie (ale za to efektownie, bo z przewrotki). Pod koniec pierwszej połowy mieliśmy niemal kopię opisanej wcześniej sytuacji - niemal, bo Romaniak już nie podawał do nikogo, tylko sam spróbował zdobyć gola. To była dobra decyzja, bo zrobiło się 2:0.
- W przerwie chyba za szybko zaksięgowaliśmy trzy punkty - przyznał Gacek. Druga połowa rozpoczęła się totalnie niespodziewanie od trzech bardzo dobrych strzałów gości, w których klasą popisał się bramkarz gospodarzy Mariusz Rypel. Próbowali go kolejno zaskoczyć: Jacek Chryczyk, Dariusz Tokarczyk i Polak. Za każdym razem goście mieli tylko rzut rożny.
W odpowiedzi Sochacki podał do Rysia, który strzelił bardzo mocno, ale niecelnie w kierunku bramki gości. Fragment z cyklu "Futbolowe jaja w Jordanowie" miał miejsce w 67. minucie - najpierw bramkarz gości złapał piłkę podaną od swojego obrońcy i zdziwił się, że sędzia odgwizdał rzut wolny pośredni. Nie wiadomo, jak chcieli go rozegrać Wójtowicz z Sochackim, ale faktem jest, że ten pierwszy podał, a ten drugi.. nie trafił w piłkę! Za pierwszym razem, bo kilka sekund później już trafił w piłkę - strzał został jednak zablokowany.
W końcówce meczu błysnął Romaniak - kilka razy próbował przeprowadzić indywidualną akcją na pełnej szybkości. Raz został powstrzymany przed polem karnym, potem trafił w boczną siatkę. Ale jedna okazja zakończyła się sukcesem trafił i było 3:0. W 81. minucie Romaniak został sfaulowany w szesnastce i Jordan miał rzut karny. Romaniak chciał zanotować hat-tricka, ale sztuka ta mu się nie udała, bo sygnalizowany strzał najlepszego w szeregach Jordana zawodnika wybronił Wojciech Janiarczyk. Chwilę później zdobywca dwóch goli zszedł z boiska przy aplauzie nielicznych kibiców zgromadzonych w niedzielne popołudnie na stadionie przy ulicy Kolejowej. - Paweł ciągnie naszą grę do przodu. Oby tak dalej - pochwalił swojego podopiecznego Zdzisław Gacek.
Wynik w końcówce mógł podwyższyć rezerwowy Grzegorz Ferek - najpierw po podaniu od Sochackiego przeniósł nieznacznie piłkę nad poprzeczkę, potem jego atomowy strzał efektownie do boku sparował Janiarczyk. - Punkty były nam bardzo potrzebne. Nie chcemy zaplątać się w miejsca barażowe (z ligi spada jedna drużyna, dwie zagrają w barażach) - podsumował szkoleniowiec Jordana Jordanów.
Jordan Jordanów – Gorc Ochotnica 3:0 (2:0)
Gole dla Jordana: Romaniak (dwa), Sochacki.
Składy:
Jordan: Rypel - Kołodziejczyk, Hodana, F. Tyrpa, Kulak (65" Ferek), Kowalcze, Wójtowicz, Sochacki, G. Tyrpa, Ryś (76" Paś), Romaniak (84" Kołodziej).
Ochotnica: Janiarczyk – Ziemianek, Jurkowski (35" Syjud), Lizoń, Chryczyk, Tokarczyk, Wiatr,
Rusnak, Kasiowniak, Polak, Młynarczyk.
{gallery width="250" height="300" }news/2015/maj/jordan{/gallery}
Tylko ładny gol
Zanim sędzia dał sygnał do rozpoczęcia spotkania miała miejsce minuta ciszy upamiętniająca zmarłego niedawno długoletniego działacza naroża Stanisława Biskupa. Tymczasem po spotkaniu z Relaksem Wysoką Narożu Juszczyn pozostała tylko satysfakcja, że to jedna z ich bramek była ozdobą spotkania. Marcin Ferek podał do Tomasza Lipki, który w pełnym biegu przejął piłkę, wypuścił ją 5-6 metrów przed siebie i strzałem w długi róg pokonał bramkarza gości. - Dawno nie widziałem takiej akcji - podsumował szkoleniowiec Naroża Dariusz Klimasara.
Rozstrzygnięcie spotkania nastąpiło na początku drugiej połowy, kiedy to Naroże straciło dwa gole. - W tym momencie było już "po gwizdane" - podsumował Klimasara. W końcówce do przodu został przesunięty Marcin Kryjak i było to dobre posunięcie - Naroże wywalczyło rzut karny. Na raty wykorzystał go Ferek.
- Zadecydowały indywidualne błędy przy straconych golach. W końcówce Krystian Kwaśniewski trafił w poprzeczkę, próbował szarpać Lipka. Nie udało się - podsumował Klimasara.
Naroże Juszczyn – Relaks Wysoka 2:3 (1:1)
Gole dla Naroża: Lipka, Ferek.
Skład Naroża: Fidelus - Gąstała, Baziński, Kwaśniewski, Kryjak, Ferek, Lyvka, Chorąży (46" Pietrzak), Lipka, Pietrusa, Bielarz (65" Klimasara).
{gallery width="250" height="300" }news/2015/maj/juszczynwieprz{/gallery}
Siedem po przerwie!
- To najsłabszy nasz rywal w tym roku. Do przerwy przegrywaliśmy 1:0 po przypadkowej bramce zdobytej na początku dla gości po rzucie rożnym. Przez całą pierwszą połowę Leńczanka broniła się na swojej połowie - mówi trener Strzelca Budzów Sławomir Bączek.
Strzelcowi brakowało skuteczności do przerwy, ot i wszystko. Ta przyszła w drugiej połowie. - Po golu na 2:1 rozwiązał się worek z bramkami - dodał Bączek.
Dwa gole zanotowali Przemysław Gielata i Rafał Grygiel, po jednym dołożyli Józef Boczkaja, Tomasz Polak i Dawid Gielata. - Zdobywaliśmy gole z bliska, po zamieszaniu w polu karnym, ale też z dystansu. Piękne zwłaszcza było trafienie Dawida Gielaty na 6:1 - powiedział Sławomir Bączek.
Strzelec Budzów – Leńczanka Leńcze 7:1 (0:1)
Gole dla Strzelca: Grygiel, P. Gielata (obaj po dwa gole), Boczkaja, Polak, D. Gielata.
Skład Strzelca: J. Gielata - Patryk Burliga (82" D. Gielata), Kąkol, Pawlica, P. Gielata, Gałuszka, Grygiel (65" R. Burliga), Mateusz Daniel, Boczkaja, Polak, Przemysław Burliga.
Zwycięski szlak trwa
Nie przestaje zaskakiwać Grom Grzechynia. W niedzielę odniósł czwarte z rzędu zwycięstwo! Wynik spotkania z Żarkiem Stronie rozstrzygnął się już w pierwszej połowie, gdy do bramki trafili Bartłomiej Kudzia i Piotr Surmiak. - Sytuacji mieliśmy multum w tej części gry. Bywały momenty, gdy wykonywaliśmy osiem rzutów rożnych z rzędu! - mówi Stanisław Klimala, szkoleniowiec Gromu.
Wynik otworzył Kudzia - z dystansu strzelał Tomasz Czubin, bramkarz gospodarzy wybił piłkę do boku, gdzie stał Kudzia. - Nie była to łatwa piłka, bo Bartek strzelał niemal z zerowego kąta - dodaje trener rewelacji rundy wiosennej A-klasy wadowickiej.
Na 2:0 podwyższył Surmiak, który wykorzystał dobre dośrodkowanie Czubina. - Gospodarze zagrozili nam do przerwy tylko po rzutach wolnych, których mieli dwa, góra trzy - wylicza Klimala.
Obraz gry zmienił się po przerwie. Żarek nie miał wiele do stracenia i ruszył do szaleńczego ataku. Z kolei Grom zaczął odczuwać zmęczenia po trzech spotkaniach rozegranych w przeciągu tygodnia. - Nie graliśmy już tak, jak do przerwy. Żarek grał ambitnie, ale też brutalnie. Gospodarze nie dokończyli mecz w jedenastu. Musiałem zdjąć z boiska Wojtka Urbańskiego, bo dostał łokciem w szyję. Przetrzymaliśmy ten napór - cieszy się Klimala.
Grom odniósł czwarte z rzędu zwycięstwo. - Cieszy także to, że zagraliśmy na zero w tyłach i nie otrzymaliśmy żadnej żółtej kartki - podkreśla opiekun Gromu Grzechynia.
Żarek Stronie – Grom Grzechynia 0:2 (0:2)
Gole dla Gromu: Kudzia, Piotr Surmiak.
Skład Gromu: S. Krupczak – Dyrcz, Białończyk, Paweł Surmiak, Urbański (70" Bogacz), Kudzia, Ceremuga, Ł. Krupczak, M. Surmiak, Czubin (85" Paleczny), Piotr Surmiak.
KS Chabówka – Unia Naprawa 4:1
Pacyga załatwił sprawę
Dwa dośrodkowania ze skrzydła na głowę Marka Pacygi okazały się kluczowe dla losów rywalizacji Huraganu Skawica z Dębem Sidziną. I jeszcze niewykorzystane okazje dla gości. - Huragan miał furę szczęścia - podsumował trener Dębu Adam Wójtowicz.
W pierwszej połowie dwie dobre okazje dla Dębu zmarnował Karol Kostka - za pierwszym razem stojąc siedem metrów od Piotra Czecha podał mu piłkę, bo strzałem było to trudno nazwać. Za chwilę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Kostka zamiast przystawić nogę, chciał wykończyć akcję strzałem głową. Nie udało się Kostce, to może uda się Mariuszowi Lipie?- mogli się zastanawiać kibice z Sidziny... Też nie - piłka po jego strzale głową przeleciała obok słupka bramki gospodarzy.
Po przerwie nieznacznie pomylił się ponownie Kostka - piłka po jego strzale głową tak skozłowała, że przeleciała nad poprzeczką. Kontaktowego gola zdobył rezerwowy Wojciech Czarny nie bez udziału bramkarza gospodarzy. - Nie wykorzystaliśmy tylu okazji, a wpadł taki babol - podsumował Wójtowicz.
- Mecz był wyrównany, gra toczyła się głównie w środku pola. Cieszę się, że udało się nam wygrać drugi mecz z rzędu na swoim stadionie - powiedział trener Huraganu Tomasz Czarny.
Huragan Skawica – Dąb Sidzina 2:1 (1:0)
Gole dla Huraganu: Marek Pacyga (dwa).
Gol dla Dębu: Czarny.
Składy:
Huragan: Czech – Sumera, Żywczak, M. Wojtyczko, Buba, Marek, S. Pacyga, D. Pacyga, B. Pacyga (60" M. Pacyga), Gigoń, K. Wojtyczko.
Dąb: Sitarz - Korbel, J. Kostka, K. Kostka, P. Kostka, Chorąży (46" Kulka), Kolaniak, Handzel (46" Pelcel), Jaromin, Maj (60" Czarny), Lipa.
{gallery width="250" height="300" }news/2015/maj/skawicasidzina{/gallery}
Olimpia Zebrzydowice – Błyskawica Marcówka 2:3
Sprawiedliwie po punkcie
Dostosowali się poziomem gry do daty rozegrania spotkania (3. maj, godz. 17 i początek gry) piłkarze Watry Zawoi i Żurawia Krzeszów w pierwszej połowie niedzielnego spotkania. - Majowy weekend, czyli bez wielkiego tempa wyrównany mecz - podsumował pierwszą odsłonę trener gości Jacek Kudzia.
Patrząc na skład Żurawia w tym, jak i w poprzednich meczach, można się zastanawiać skąd tak częsta zmiana na pozycji bramkarza? - Do końca rundy będzie bronił Mateusz Mika. Jest to opcja "bramkarza z pola". Chodzi o solidność i konsekwencję - tłumaczy Kudzia. Nie będziemy zatem pytać dalej, skoro sytuacja wydaje się być jasna i klarowna. A co z obroną? - Tutaj mam możliwość rotacji, bo na ławce jest 2-3 obrońców, którzy w każdej chwili mogą wejść na boisko - wyjaśnia Kudzia.
Gospodarze wyszli na prowadzenie w 25. minucie - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do bramki trafił Patryk Mika. To trzecie trafienie na wiosnę napastnika Watry Zawoja. Trzecie na stadionie w Zawoi. - Generalnie kryjemy strefą przy stałych fragmentach gry, a przy tej sytuacji coś ktoś pomylił - powiedział trener Żurawia.
Swoje okazje do przerwy mieli też goście - Krzysztof Ćwiertnia znalazł się niepilnowany, bez krycia w szesnastce, ale strzelił minimalnie obok słupka. Szansę zmarnował też Paweł Wajdzik - wpadł w pole karne Watry, lecz zamiast próbować strzelać to zaczął szukać lepiej ustawionych partnerów.
W drugiej połowie ataki Żurawia przyniosły upragnionego gola - w narożniku szesnastki piłkę przejął Michał Kawończyk i strzałem w krótki słupek pokonał Kamila Wolskiego. - Michał nie kombinował, uderzył mocno i precyzyjnie - pochwalił swojego podopiecznego Jacek Kudzia.
Końcowy wynik i remis 1:1 nie krzywdził żadnej ze stron. - Szanujemy punkt, ale to my stworzyliśmy groźniejsze okazje do tego, aby zgarnąć trzy punkty - podsumował Kudzia.
Co na to Łukasz Stopka, grający trener Watry? - Mecz stał na wyrównanym poziomie, a remis jest sprawiedliwym rozstrzygnięciem. Czy Żuraw zasłużył bardziej na wygraną? Trudno mi to obiektywnie ocenić, bo grałem (śmiech) - dodał Łukasz Stopka.
Watra Zawoja – Żuraw Krzeszów 1:1 (1:0)
Gol dla Watry: Mika.
Gol dla Żurawia: M. Kawończyk.
Składy:
Watra: Wolski - Zięba, Stopka, Basiura, Zguda (60" Wróblewski), Gałuszka, B. Warmuz, R. Warmuz, Dyrcz (80" Hurniczak), Listwan, Mika.
Żuraw: Mika - Zawora, Talaga, Nowak, Skrzypek (85" Pilarczyk), Łuczak (55" G. Kawończyk), Wójcik, M. Kawończyk, Wajdzik, Ćwiertnia, Targosz (75" Targosz).
Lachy (nie) grać!
Kolejną kompromitującą wpadkę zanotowały Lachy Lachowice. I nie może być usprawiedliwieniem tutaj brak Marcina Chorążego i Mateusza Kąkola. Spotkanie w Lachowicach najlepiej opisać mianem festiwalu zmarnowanych sytuacji stuprocentowych (ostemplowana poprzeczka), kiksów (gol samobójczy) w obronie, które decydowały o golach dla przyjezdnych. Lachy nie wykorzystały nawet rzutu karnego (pomylił się Dawid Kachel), co do tej pory było mocną bronią lidera B-klasy. Honor Lachów uratował Mateusz Małysiak zdobywając jednego gola. Tydzień temu były dwie czerwone kartki dla zawodników z Lachowic, teraz jest postęp, bo tylko jedna - otrzymał ją Krystian Kubieniec.
Lachy Lachowice – Jubilat Izdebnik 1:3 (0:0)
Gol dla Lachów: Małysiak.
Skład Lachów: Pająk (70" Nowak) - Kubieniec, Banaś, M. Gach, Ponikwia (55` Sobański), Daniel Kachel, Dawid Kachel, Małysiak, Dominik Kachel, Pyrzyk, P. Gach.
RELACJA Z MECZU BIEŃKÓWKI W PONIEDZIAŁEK!
LKS Bieńkówka Korona Skawinki 2:0 (1:0)
Gole dla Bieńkówki: Knapczyk, Chromy.
Skład Bieńkówki: Ciuś - Wojterski, Smoter, Pęcek, Bobek, Knapczyk, Klimowski, Burliga, Sarna (75" Pupczyk D), Sałapat (46" Jończyk), Chromy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze