Na ostatnie 18 minut w sobotnim spotkaniu pomiędzy Medykiem Konin, a KU AZS UJ Kraków pojawiła się Aleksandra Nieciąg. Był to powrót wychowanki makowskiego Halniaka do gry po ponad rocznej przerwie. - Od półtora miesiąca trenuję na pełnych obrotach i czuję się świetne. Byłam wzruszona, że w końcu mogłam pobiegać w oficjalnym spotkaniu - mówi Ola Nieciąg.
Spuchnięta twarz, siniec pod okiem i co najgorsze, zerwane więzadło krzyżowe tylne i operacja - tak zakończyła się pechowa interwencja Oli Nieciąg we wrześniu 2019 na stadionie Prądniczanki. Teraz po 419 dniach przerwy w wyjazdowym meczu z drużyną z Konina, pochodząca z Grzechyni Nieciąg wróciła do gry.
- To była pierwsza i mam nadzieję, że ostatnia tak poważna kontuzja. Nie czuję się jeszcze tak, jak przed urazem, ale sądzę, że z każdą minutą spędzoną na boisku moja pewność siebie będzie wracała. Wiem, że czeka mnie dużo pracy, chociaż liczę, że w ostatnich trzech spotkaniach będę pojawiać się na boisku, a potem solidnie przepracuję okres przygotowawczy - mówi Nieciąg i dodaje: - Wystąpiłam na lewej pomocy, ale uważam, że z biegiem czasu będę ustawiana na boku pomocy.
Klub AZS UJ Kraków zajmuje aktualnie szóste miejsce w tabeli ekstraligi z dorobkiem trzynastu punktów. Tymczasem Ola "złapała" kolejne minuty w meczowej rywalizacji - w środę Jagiellonki udały się aż do Kołobrzegu na spotkanie z miejscową Kotwicą w ramach Pucharu Polski. Zawodniczki z Krakowa wygrały 6:0, a Nieciąg spędziła na murawie 20 minut.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze