Reklama


OKRĘGÓWKA: Żuraw odhacza drugiego beniaminka. Brzezina udzieliła srogiej lekcji BCS Zawoi

17/08/2024 15:10

W pierwszej kolejce nowego sezonu, Żuraw Krzeszów wygrał na boisku beniaminka BCS Zawoi 3:2. Teraz udzielił surowej lekcji następnemu "nowemu" w okręgówce, czyli Huraganowi Inwałd zwyciężając aż 4:0. Co prawda to goście mieli jako pierwsi idealną okazję do wyjścia na prowadzenie, ale jeden z zawodników gości nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Arturem Kachnicem. Potem w przeciągu 180 sekund dwukrotnie do bramki gości głową strzelili Mariusz Górny i Radosław Pilarczyk, i Żuraw miał Huragan w garści. Po przerwie wynik poprawili Wojciech Stuglik (trzeci gol w tym meczu zdobyty głową) i Mateusz Mika. Żuraw zaczyna zatem w idealny sposób rozgrywki 2024/2025, czego nie można powiedzieć o BCS Zawoi. Dziś zawojanie przegrali w Osieku aż 1:8. To najwyższe zwycięstwo Brzeziny na swoim stadionie od 14 kwietnia 2018, kiedy to zespół z Osieku pokonał 9:1 Zagórzankę Zagórze. Jedynym pozytywem dla Zawoi jest to, że ma za sobą już dwa spotkania z pretendentami do tytułu czy, jak kto woli, awansu do V-ligi.

Co trzy głowy, to nie jedna

Zespół Jakuba Adamusa po niełatwym zwycięstwie w Zawoi skompletował wygraną z następnym beniaminkiem. W czwartkowym starciu z Inwałdem nie było nawet blisko sensacji. Krzeszów zgodnie z planem już od startu sezonu wysłał czytelny sygnał o chęci zagrania w wyższej lidze.

Pierwsze emocje wśród licznej, jak na standardy krzeszowskiego stadionu, publiczności dało się zauważyć w 27. minucie, gdy Mikołaj Cabak posłał piłkę nad poprzeczką bramki, mając przed sobą tylko Artura Kachnica. Sytuacja strzelecka Inwałdu najwyraźniej przywołała do porządku gospodarzy, którzy przypomnieli sobie, kto tu jest bezdyskusyjnym faworytem. Po niecałych trzech kolejnych minutach Mariusz Górny wyskoczył najwyżej do dośrodkowania i otworzył wynik czwartkowego spotkania.

Reklama

W 32. minucie tablica wyników ponownie została uruchomiona. Niepilnowany Radosław Pilarczyk przeciął wrzutkę Krzysztofa Ćwiertni ze stałego fragmentu w stronę bramki i mocnym uderzeniem głową nie dał szansy Janowi Bańdo. Bramkarz Inwałdu wystąpił w głównej roli na 10 minut przed końcem pierwszej połowy. Znakomitą interwencją sparował strzał wbiegającego w okolice “szesnastki” Adama Palarczyka.

-Dla mnie to była taka trochę sentymentalna podróż. W przeszłości prowadziłem Huragan. Dużo się zmieniło w zespole, bo wtedy graliśmy miejscowymi chłopakami. Teraz to drużyna uzupełniona graczami z innych klubów. A wracając do nas, to wiedziałem, że Inwałd pokaże w meczu ambicję. To chłopaki, które zostawiają serducho na boisku. Dlatego ważne było dla nas szybkie otwarcie wyniku. Gra zawsze wygląda wtedy inaczej. Nie udało się, chociaż mieliśmy swoje szanse. Rywale byli nastawieni na to, że zamkną nas w niskim pressingu. Będą cały czas na swojej połowie i gdzieś tam szukać okazji dłuższym podaniem. Byliśmy na to gotowi. Wiedzieliśmy też, że będziemy musieli przez większość minut grać w ataku pozycyjnym. Stąd ważne było właśnie to otwarcie. Udało się po jakichś pół godziny gry. To nie był nasz najlepszy mecz. Z beniaminkami zawsze jest trudno. Nie wiadomo do końca, na co ich stać. Tutaj zadziałała jeszcze ambicja chłopaków. A skupiając się na swoim zespole, to wiem, co musimy poprawić – powiedział o meczu Jakub Adamus, trener krzeszowian.

Reklama
Jakub AdamusJakub Adamus

Po zmianie stron Bańdo dwoma znakomitymi paradami zapewnił sobie tytuł najlepszego zawodnika Huraganu i oklaski pełne szacunku także od miejscowych kibiców. W 46. minucie zatrzymał strzał Gabriela Janiczaka, a po upływie następnych 7 minut ekwilibrystycznie powstrzymał z bliskiej odległości Wojciecha Stuglika od dopisania sobie trafienia. Najskuteczniejszy gracz w najnowszej historii Żurawia i tak znalazł drogę do siatki. W 59. minucie przez nikogo nieniepokojony skierował głową dośrodkowanie z rzutu wolnego od Dawida Litewki.

Ostatni akcent w golach należał do duetu Eryk JanisoMateusz Mika, którzy zaledwie po 3 minutach od wejścia na boisko przeprowadzili skuteczną akcję. Letni transfer Żurawia, wypatrzony w rezerwach Podbeskidzia, po solowej akcji na skrzydle posłał prostopadłe podanie do wbiegającego w pole karne Miki. Rezerwowemu i ulubionemu graczowi wśród miejscowych kibiców pozostało już tylko skierować piłkę w odpowiednim kierunku.

Reklama
-  Dla Żurawia każdy mecz jest ważny, bo ten zespół jeszcze się buduje. Mieliśmy bardzo krótki okres przygotowawczy, stąd granie w środę z tak wymagającym przeciwnikiem jak Ryczów będzie tylko zaletą. Po nim zagramy o punkty z Chocznią, co też nie będzie łatwym spotkaniem. Myślę, że w żadnym nie odpuścimy. W tym roku kadra zespołu jest szeroka. Mam w kim wybierać. Wiadomo, że część zawodników dostanie wolne na ten Puchar. Zastąpią ich gracze, którzy mieli mniej minut. Rotacja w składzie jest możliwa. Ale nie jest tak, że odpuścimy Puchar. Będziemy się chcieli zaprezentować najlepiej jak tylko potrafimy. Zawodnicy, którzy wtedy wyjdą na boisko, będą musieli pokazać, że walczą o pierwszy skład – zakończył trener Żurawia, którego czeka środowe starcie w okręgowym Pucharze Polski z 4. ligowym Orłem Ryczów.
Jakub AdamusJakub Adamus

                                                                                                                                                                    Tomasz Mielczarek

Reklama

Żuraw Krzeszów - Huragan Inwałd 4:0 (2:0)

Gole dla Żurawia: Górny, Pilarczyk, Stuglik, Mika.

Składy:

Żuraw: Kachnic - Dybał, Rusinek (60' Bizoń), Pilarczyk, Janiczak (60' M. Lociński), Ćwiertnia (46' Motor), Górny (60' Szymoński), Janusiewicz (80' Janiso), Litewka (80' Pacyga), Palarczyk, Stuglik (70' Mika).

Huragan: Bańdo - Kuropatwiński, Pindel, Wołczyk, Chrapkiewicz (79' Kukuła), J. Mikołajek, K. Mikołajek (72' Góra), O. Mikołajek, Trzaska, Cabak (79' Kaczmarczyk), Maldonado (65' Biczak).

Reklama

Pokora, smutek, złość

To nie był udany mecz w wykonaniu BCS Zawoi. Otwarta gra na boisku jednego z faworytów do awansu, czyli Brzeziny Osiek, zakończyła się katastrofą, bo jak inaczej podsumować mecz, w którym straciło się osiem goli? 

Początek meczu wcale nie zwiastował jednak wysokiej porażki zawojan. To właśnie oni mieli świetną okazję do objęcia prowadzenia. Eryk Wróblewski nie wykorzystał jednak rzutu karnego - z tej konfrontacji obronną ręką wyszedł bramkarz z Osieka.

Mecz był otwarty, i chociaż BCS pojawiał się w okolicach pola karnego gospodarzy, to jednak o wiele lepszą skutecznością popisywali się zawodnicy gospodarzy. Do przerwy Brzezina zdobyła cztery gole, Zawoja tylko jednego - po faulu na Jarosławie Bielarzu, sędzia podyktował drugą jedenastkę dla BCS. Tym razem jej pewnym egzekutorem okazał się Bartłomiej Ficek.

Reklama

Druga połowa nie różniła się wiele od pierwszej. Otwarty futbol BCS zakończył się stratą ośmiu bramek...

- Po tym meczu dominują w nas trzy uczucia: pokora, smutek i złość. Pokora, bo Brzezina Osiek na swoim dużym obiekcie obnażyła wszystkie nasze mankamenty i to, że musimy być przygotowani, że jakościowa drużyna będzie wykorzystywała nasze błędy. Smutek, bo nie wiemy jakby się mecz potoczył, gdyby to BCS wyszedł na prowadzenie po zdobyciu gola z rzutu karnego. Nie twierdzę, że byśmy zwyciężyli, czy zremisowali. Nie wiemy jednak, co by było, gdyby? Tworzyliśmy naprawdę ciekawe akcje, ale w tej lidze nie wystarczy kopnąć w światło bramki i będzie gol. Wreszcie złość, bo tak a nie inaczej ten mecz się potoczył, a dodatkowo "zderzyliśmy się w nim ze ścianą." Nie zwieszamy jednak głów. Za nami dwa mecze z bardzo trudnymi przeciwnikami. Mimo porażki z Krzeszowem, tamten mecz możemy potraktować pozytywnie. W Osieku spotkało nas za to brutalne zderzenie z rzeczywistością. Pracujemy jednak dalej i czekamy na powrót kolejnych zawodników jak Marcin Pasierbek, Dawid Smyrak, Patryk Smyrak i Rafał Piątek, którzy byli naszymi ważnymi ogniwami w poprzednim sezonie - powiedział trener BCS, Jacek Kudzia.

Reklama
Jacek KudziaJacek Kudzia

Brzezina Osiek - BCS Zawoja  8:1 (4:1)

Gol dla BCS: B. Ficek (k.).

Skład BCS: D. Ficek  - Szczurek (70' Czarny), Trybała, R. Pasierbek, Dyrcz, Wróblewski, B. Ficek, Chorąży (46' Sułocha), Bartyzel (8; Wicherek), Polak, Świtek (30' Bielarz).

Kolejka nr 2
2024-08-15
11:30 Żuraw Krzeszów   4:  0 Huragan Inwałd
2024-08-17
11:00 LKS Zgoda Byczyna  1 :  1 Olimpia Chocznia
14:00 Brzezina Osiek  8 : 1  BCS Zawoja
15:00 Orzeł Witkowice 1  :  3 Nadwiślanin Gromiec
16:00 Burza Roczyny 2  :  1 Fablok Chrzanów
17:00 LKS Bobrek  2 :  4 LKS Rajsko
2024-08-18
16:00 Naroże Juszczyn   :   Babia Góra Sucha Beskidzka
17:00 Halniak Targanice   :   LKS Gorzów

Poz Zespół M Pkt Bramki+ Bramki-
1 Brzezina Osiek 30 72 82 22
2 LKS Bobrek 30 66 82 40
3 Olimpia Chocznia 30 64 73 39
4 Żuraw Krzeszów 30 61 81 48
5 Naroże Juszczyn 30 53 72 39
6 Nadwiślanin Gromiec 30 51 49 38
7 LKS Rajsko 30 50 65 46
8 Babia Góra Sucha Beskidzka 30 44 60 51
9 BCS Zawoja 30 39 53 67
10 LKS Zgoda Byczyna 30 39 39 43
11 LKS Gorzów 30 36 41 55
12 Huragan Inwałd 30 31 44 60
13 Halniak Targanice 30 29 46 86
14 Orzeł Witkowice 30 26 53 80
15 Burza Roczyny 30 12 28 98
16 Fablok Chrzanów 30 12 28 84


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/08/2024 12:12
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo Sucha24




Reklama
Reklama

 

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości